Tato, co to jest etat?

Opublikowano: 02.04.2013 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 2

Ponad milion osób pracuje tylko w oparciu o umowy o dzieło lub zlecenia. Między rokiem 2010 a 2011 liczba ta wzrosła niemal dwukrotnie. Bez etatu pracuje też prawie 1,3 mln samozatrudnionych.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, po raz pierwszy Państwowa Inspekcja Pracy podała konkretne liczby, a nie – jak dotąd – szacunki na podstawie danych z PIT-ów, kontroli inspekcji pracy, badań GUS czy Komisji Europejskiej. Uporządkowane dane GUS zostały przedstawione sejmowej komisji ds. kontroli państwowej przez głównego inspektora pracy Iwonę Hickiewicz. Wynika z nich, że w 2010 r. 546,7 tys. Polaków wykonywało pracę wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych, czyli umów-zleceń i umów o dzieło. W 2011 r. takich osób było już 1 mln 12,9 tys. Informacja jest niekompletna, ponieważ obejmuje tylko pracowników średnich i dużych firm. Poza tym, dane kończą się na 2011 r., zatem nie dotyczą okresu, w którym sytuacja na rynku pracy dodatkowo się pogorszyła (w lutym 2013 r. Bezrobocie osiągnęło najwyższą od lat wartość – 14,4 proc.).

Wielu pracodawców z powodu spowolnienia gospodarczego zwalniało pracowników albo „proponowało” im przejście na umowy pozakodeksowe. Coraz częściej zdarza się też, że nowo zatrudnionym od razu oferuje się umowy cywilne, mimo iż mają oni pracować jak na etacie – codziennie, w wyznaczonych godzinach i miejscu, słuchając poleceń przełożonego. Zgodnie z Kodeksem pracy, powinni mieć stałą umowę, czyli etat. Według PIP w ub.r. taka sytuacja dotyczyła co szóstej osoby – bezprawnie zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych było w sumie o 36 proc. więcej niż w 2011 r. Najczęściej zdarza się to w branżach budowlanej i ochroniarskiej oraz w sprzedaży detalicznej.

Pracodawcy niechętnie zatrudniają na etat, bo przy umowie o dzieło nie płacą składek na ubezpieczenie społeczne ani zdrowotne pracowników. Z tego samego powodu zmuszają podwładnych do prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej (samozatrudnionych jest już ok. 1,3 mln) – wówczas obowiązek odprowadzania składek spada na świeżo upieczonych „przedsiębiorców”. W przypadku umowy-zlecenia, jeśli jest to jedyne źródło dochodu pracownika, firma musi opłacić za niego składki, jednak zatrudniony w taki sposób – podobnie jak w przypadku umowy o dzieło – nie ma m.in. prawa do płatnego urlopu, minimalnego wynagrodzenia, szerokiej ochrony przed zwolnieniem czy odprawy. Ponadto, obowiązują wówczas krótsze okresy wypowiedzenia, a gdy szef łamie zapisy umowy, pracujący może zwrócić się jedynie do sądu cywilnego, a nie sądu pracy.

„Nadużywanie umów cywilnoprawnych jest największą patologią polskiego rynku pracy” – stwierdził po wysłuchaniu sprawozdania GIP Janusz Śniadek, były szef „Solidarności”, dziś poseł PiS. Wszystkich pracujących poza etatem ma bronić powołana niedawno przez obecnego szefa „S” Piotra Dudę Platforma Oburzonych. Związkowcy chcą rozprawić się z „umowami śmieciowymi”, do których zaliczają te o dzieło, zlecenia, a także o pracę zawarte na czas określony.

Źródło: Nowy Obywatel

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

20
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Rozbi
Użytkownik
Rozbi

Cały czas zastanawia mnie dlatego wszyscy uważają to jako patologie a nie jako normalność. Może to etat jest patologią ?

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

zalogowałem sie tylko po to aby odpowiedziec na twoj wpis “Rozbi”. Na szeroko pojmowanym “zachodzie” sa podobne umowy jak nasze zlecenia i dzieła . Tylko tam dostaje sie wieksza kase za to ze nie jest sie “normalnym ” pracownikiem (( przykład znajomej z angli przeszła na taka umowe (moga ja zwolnic w przeciagu tygodnia) ale zarabia teraz ponad 4 tys funtów – przed ta “zmiana” zarabiała 2 tys )) I jesli w tywoim mniemaniu brak urlopu,zwolnienia chorobowego,niemożność wziecia kredytu w banku, brak opłacanego ubezpieczenia, składek emerytalnych, nie biegnace lata pracy nie jest patologiczne to ja nie chce wiedziec co wg ciebie jest patologiczne :(

lboo
Użytkownik
lboo

Pracownik który jako człowiek okazał się na tyle nieudolny i głupi że nie został pracodawcą, powinien dziękować i czcić sowjego pracodawcę za to że w swojej wspaniałomyślności zdecydował się utrzymywać takiego nieudacznika.

Jedr02
Użytkownik
Jedr02

Taki etat w Polsce też jest patologiczny. Takie pracownika zmuszają chociażby do złego gospodarowania swoimi pieniędzmi – mianowicie wpłacanie na emeryture do ZUSu. I jeszcze na przykład doprawdzają do takich sytuacji że kobieta może się zatrudnić specjalnie po to żeby zajść w ciąże i dostawać pieniądze za niepracowanie.
System jest patologiczny, ludzie są patologiczni, czego tu więc oczekiwać po trybie zatrudnienia?

lboo
Użytkownik
lboo

@Jedr02: To że obecne rozwiązanie są złe nie implikuje tego że powinniśmy wprowadzać jeszcze gorsze.

przemex
Użytkownik
przemex

Patologią to są pozapłacowe koszta zatrudnienia, przez co każdy pracujący na umowę o pracę musi utrzymać 1 nieroba …

lboo
Użytkownik
lboo

@przemex: W naszej szarej rzeczywistości wygląda to tak, że nawet jeśli pracodawca wyzbędzie się części pozapłacowych kosztów zatrudnienai poprzez zatrudnienie na podstawie umów cywilnoprawnych. To zaoszczędzonych pieniędzy w znakomitej większości wypadków pracownik nie zobaczy.

Z czego można by wnioskować że jeśli pracodawca byłby mniej obciązony tymi kosztami, to pracownik zarabiał by w efekcie i tak tyle ile zarabia teraz.

taihosan
Użytkownik
taihosan

Dla zwolenników czystej postaci kapitalizmu:
– po pierwsze przenieście się do XIX wieku i tam pokażcie jakie z was zuchy;
– po drugie to dzięki szarej masie ludzkiej posiadacze mają to co mają;
– po trzecie szacunek dla człowieka za to że na was robi bo musi (ale jak zauważy że nie musi, to sami będą sobie dupę podcierać).

hanz3335
Użytkownik
hanz3335

Kapitaliści módlcie się my szara masa się nie obudziła,bo to co gadacie to są pierdoły.Tak naprawdę płacicie mało żądacie dużo.Sami napędzacie bezrobocie i jeszcze ściemiacie (mam na myśli oligarchów,nie drobnych ciułaczy).Ale tak naprawdę postudiujcie trochę historie co was czeka jak debile dalej będziecie tak robić.

buzdygan
Użytkownik
buzdygan

Problem w tym, że ludzie godzą się na pracę na umowach śmieciowych za takie same, lub nawet mniejsze, pieniądze niż na pełną umowę o pracę.

Pracodawca widząc taką sytuację ma do wyboru:
1. zatrudnić pracownika na pełen etat, który do ręki będzie dostawał 1500 zł, ale mnie będzie on kosztował 2500 zł;
2. zatrudnić pracownika na umowę o dzieło, który do ręki będzie dostawał 1500 zł i mnie nie będzie to więcej kosztować.

Przyszły pracownik powinien powiedzieć: “Chwileczkę! Jeśli nie będę miał płatnych urlopów, nie będę miał opłaconej składki ubezpieczeniowej i emerytury, to ja chcę zarabiać 2500, a nie 1500 zł.”

lboo
Użytkownik
lboo

@buzdygan: A pracodawca wtedy powie, szukaj sobie więc gdzie indziej pracy. Bo pracodawca przeżyje bez tego pracownika, a pracownik bez pracy nie.

W większości wypadków pracownik jest w dużo gorszej sytuacji negocjacyjnej niż pracodawca.

kudlaty72
Użytkownik
kudlaty72

Dlatego trzeba skończyć z kapitalizmem.Proste.

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

kudlaty72 – i co proponujesz w zamian? Brak własności?

Jedr02
Użytkownik
Jedr02

Żeby z nim skończyć trzeba z nim zacząć :) Ja tam nigdzie nie widze wolnego rynku.

Poza tym powszechnie rozumianych wad kapitalizmu nie implikuje system kapitalistyczny, a cechy ludzkie. Wolny rynek nie wymusza na ludziach dążenia do zysku wszelkim kosztem. Nic nie szkodzi im zaspokoić potrzeby swoje bliskich i podziękować, albo pomagać innym. Nie system zmieniać trzeba, a ludzi. Przy złych ludziach w każdym systemie będzie źle. W socjalizmie dojdzie do etatyzmu i wyzysku ludzi przez władze i biurokracje, w kapitalizmie do wyzysku mniej zaradnych. Przy dobrych ludziach w socjalizmie urzędnicy będą pracować dla dobra obywateli i tym samym skutki ich pracy będą dla obywateli duzo pozytywniejsze, a w kapitalizmie ludzie po zadbaniu o siebie chętnie pomogą słabszym(jest nieco ludzi co już chętnie pomagają innym).
Ale póki ludzie źli to chyba lepszy liberalizm na wszystkich możliwych płaższczyznach bo najłatwiej się odciąć od cudzej złej woli.

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

natomiast co do wcześniejszego pytania:
I jesli w tywoim mniemaniu brak urlopu,zwolnienia chorobowego,niemożność wziecia kredytu w banku, brak opłacanego ubezpieczenia, składek emerytalnych

Wymieniłeś po prostu przywileje które mają pracujący na etacie (chociaż nie jestem pewien czy opłacanie ubezpieczenia NFZ i składek ZUS jest przywilejem) dodam – to kosztowne przywileje.

Poza tym nie wiem w jakim wy świecie żyjecie ale ja żyje w świecie gdzie wszyscy moi znajomi/ rodzina jeśli mogli to wybrali umowy “śmieciowe” dlatego że mieli więcej pieniędzy na rękę – a zarabiają brutto tyle samo co Ci na etacie.

Bo widzicie – pracodawca ma ustaloną w kosztach firmy pensję dla pracownika – powiedzmy 2500 zł i albo wyjdzie to powiedzmy 1400 na rękę albo 2100 – różnica jest kolosalna a nie wiem czy te 800 zł warte jest niepewnych składek emerytalnych i ubezpieczenia zdrowotnego które gwarantuje Ci kilkumiesięczne kolejki do specjalistów.

Może ja żyje w jakimś dziwnym wyidealizowanym świecie – ale ludzie z mojego otoczenia na umowe o dzieło zarabiają brutto tyle samo co ich koledzy na etacie.

Natomiast mówienie typu “nie ten pracownik to 100 jest w kolejce” dotyczy się TYLKO I WYŁĄCZNIE najbardziej prostych prymitywnych nie wymagających i najgorzej opłacanych zawodów. Dlatego w tej branży pracownik zawsze będzie w gorszej sytuacji negocjacyjnej niż pracodawca.
Ale powiedzmy sobie szczerze – czego możemy oczekiwać po pracy w supermarkecie na kasie telemarketingu itp itd.

Nie oszukujmy się – praca jest warta tyle ile jest warta praca – dlatego Ci co wykłądają towar na półkach będą mieli gorzej niż chociażby programiści – a wy chyba chcielibyście żebyście mieli tak samo dobrze..

A co do pytania czy chciałbym żyć w kapitaliźme XIX początku XX wieku – to jeśli miałby to być taki system tylko że ze współczesnymi nowinkami technicznymi – to z wielką chęcią- wykorzystywani przez kapitalistów robotnicy w U.S.A. jako pierwsi na świecie mogli sobie pozwolić na kupno własnego samochodu / telewizora / pralki

Dla porównania – w ZSRR gdzie nie było wyzysku ani relacji pracodawca/pracownik na fiata z przydziału czekało się latami.

Jeśli mam odpowiedzieć na pytanie w którym systemie wolałbym żyć odpowiedź brzmi – w pierwszym . gdzie może i haruje jak wół – nie mam ubezpieczenia – ale stać mnie na więcej, a i mam szansę wspiąć się w hierachi z pracownika na pracodawce… niż w systemie w którym mam zapewnioną opiekę i względne bezpieczeństwo minimum socjalnego – ale w zamian nie mam nic i żadnych perspektyw na poprawę swojego położenia.

A wy jaki system wolicie?
Może obecny gdzie ani się nie dorobisz, ani nie masz poczucia bezpieczeństwa ?

Robaczek
Gość
Robaczek

Bzduuura! Większość umów śmieciowych bazuje na BRAKU PŁACY MINIMALNEJ więc nie dość że nie masz bracie prawa do płatnego urlopu czy urlopu w ogóle i jesteś pozbawiony wszelkich przywilejów zostając gołodupcem po utracie pracy i na stare lata jak dożyjesz to przede wszystkim żeby zarobić na rękę tyle co pracownik na umowie o pracę na najniższej krajowej pensji,to musisz robić nie po 8 ale po 12h i więcej i o to tu chodzi!W niemal całej cywilizowanej europie są stawki minimalne poniżej której bez względu na umowę pracodawca nie może zejść i są to stawki godzinowe np.w Irlandii jest to 8.65Euro/h,natomiast w Polsce poprzez wybieg z umowami śmieciowymi można łupić zdeterminowanych poprzez wysokie bezrobocie pracowników za stawki niższe nawet od najniższej krajowej pensji na umowie o pracę w przeliczeniu na godziny,to jeszcze pozbawieni wszelkich praw,składek i przywilejów-jak stracą pracę to co?-na śmietnik? Na stare lata pod mosty?

mr_craftsman
Użytkownik
mr_craftsman

rozmowa omija ważniejsze problemy – to nie koszty płacy są głównym problemem.

w Polsce najgorsze jest zmienne prawo, które podlega ciągłej zmiennej interpretacji.
dlatego pracodawca musi zatrudniać cała masę księgowych, prawników i co chwilę trzęsie gaciami, czy aby szanownemu urzędasowi albo biurwie coś się nie odmieni i nie zinterpretuje czegoś inaczej po pół roku i nie dowali mu kary, nawiązki i odsetek i nie siądzie z kontrolą na firmę na cały kwartał.

niedawno któryś tam USK stwierdził, że możliwość uczestnictwa w imprezie firmowej jest przychodem ! możliwość !

w większości krajów europejskich koszty pracy są znacznie wyższe, a jednak pracodawcom jest lepiej – ponieważ nie muszą się obawiać, że jak odwrócą się na chwilkę, to państwo w osobie urzędasa dobierze im się do tyłka.
w Polsce przedsiębiorca chodzi cały czas z tyłkiem przy murze i kurczowo trzyma się za spodnie.

oczywiście ta biurwokracja ma swój cel – narzędzie zastraszania ludzi.
albo jest to prawo pisane na zamówienie pod jedną-dwie partyjne spółeczki.

jak dla mnie to płaca minimalna może spokojnie rosnąć, byle tylko zlikwidować biurwokratyczne zastępy wszy i mend urzędowych.

ale nawet do zniesienia była by biurokracja w typie niemieckim…niech będzie w wuj przepisów – byle tylko nie było tzw.”interpretacji”.

zmiana definicji powstania przychodu i dochodu podlegającego opodatkowaniu też by się przydała – na prostszą -> podatek płacimy wtedy, kiedy przyjdzie kasa. ta konkretna kasa, ze zlecenia opodatkowanego.

bo największym kosztem pracodawcy jest zbędna biurokracja

jordan202
Gość
jordan202

Rozbi świetny wywód!

kudlaty72
Użytkownik
kudlaty72

@Rozbi W belgijskiej parlamentarnej komisji pracy,jeden z przemysłowców oświadczył w r. I886 , przejętych duchem liberalizmu: „Cała wiedza przemysłowa polega na tym, żeby od pracownika otrzymać największą możliwie sumę pracy, a wynagrodzić go najniższą możliwie płacą.”

W epoce kapitalizmu zwiększenie produkcji nie następuje w celu zaspokojenia zwiększonych potrzeb człowieka ale jedynie w intencji zysku, wskutek chciwości producentów. Słynny renesansowy antenat przedsiębiorców niemieckich, Fugger, oświadczył przecież kiedyś: „Chcę ciągnąć zyski tak długo jak mogę!” Krótko — i wyraźnie. Fałszywe określenie pojęcia pracy, jako towaru podlegającego prawu podaży i popytu musiało w konsekwencji doprowadzić do fałszywej również oceny wartości pracy.
Wychodząc z założenia, że praca ludzka towarem nie jest i być nim nie może, musimy skonstatować, że robotnik epoki kapitalistycznej nie otrzymywał nigdy i po dziś dzień nie otrzymuje rzeczywistej, pełnej równowartości włożonej przez siebie w przedsiębiorstwo pracy, że całą jej „nadwartość” zgarniał przez długie wieki zupełnie niesłusznie i niezasłużenie kapitalista.
I tu właśnie — w tym fakcie fałszywego pojęcia i fałszywej oceny pracy ludzkiej oraz nie krępowanej obowiązkiem własności, leży źródło całej tzw. kwestii społecznej, źródło niesprawiedliwości, tkwiącej w wysoce nierównomiernym podziale dóbr, źródło szalonych różnic majątkowych, które prowadzi do tego, że całe bogactwo skupia się w rękach niewielu pozostawiając po drugiej stronie zubożałe, nieraz skazane na nędzę i głód masy.
Profesor ekonomii politycznej Werner Sombart:„Sens kapitalistycznej produkcji polega, jak wiemy, na zysku. Zyskiem jest nadmiar: wyłożony kapitał musi powrócić do swego punktu wyjścia z nadwyżką, z dorobkiem. Wtedy się nazywa, że kapitał został „użytecznie” ulokowany, tę nadwyżkę (dorobek, zysk) nazywamy „nadwartością”, jeżeli stosujemy ją do ogólnej sumy kapitałów danego społeczeństwa — zaś zyskiem (Profit), jeżeli dotyczy on każdego kapitału z osobna… Zrozumienie zasad tej gospodarki jest właśnie kluczem do zrozumienia „nadwartości”. Nic innego nie należy sobie uprzytomnić, jak tylko to jedno, że nadwartość jest zasadniczą częścią składową gospodarki kapitalistycznej i że jej „uzasadnienie” leży przeto w „uzasadnieniu” tego systemu, to znaczy, że jego założenia są założeniami kapitalizmu… Nadwartość przedstawia się wówczas jako wykładnik ekonomicznego ustosunkowania się sił pomiędzy klasą najemnych robotników i klasą kapitalistów we wzajemnym ich do siebie, nie krępowanym, stosunku”.

Podsumowując każdy pracownik,w mojej ocenie oczywiście,powinien partycypować w zyskach firmy.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

@Rozbi >> widze ze zyjesz chyba w innej “swiecie” :)to ze np pracodawca nie bedzie musiał wydac na pracownika kasy na składki nie znaczy ze da mu wieksza wypłate :) zyjemy w kapitalizmie, a tu liczy sie tylko zysk i nic wiecej !!! bez przymusu panstwowego przcodawca nie bedzie przestrzegał prawa do granic mozliwosci, robia to juz swietnie teraz :) co sie tyczy umow smieciowych to nie znam nikogo kto by zarabiał wiecej na smieciówce niz jego odpowiednik na etacie -NIKOGO :)nie znam nikogo na smieciówce kto sam by wyznaczał sobie czas pracy- NIKOGO :) nie znam nikogo na śmieciówce kto by nie musiał wykonywac poleceń szefa ( praca kierowna) NIKOGO :) A to sa główne załozenia śmieciówki :) Za to znam ludzi od groma ktorzy pracuja po 70 godz tygodniowo,bez uroplu, chorobowego i za smiesznie niskie pieniadze, w wyznaczomym miejcu ,w wyznaczonych godzinach pod czyims kierownictwem :)Na koniec prosze nie pouczaj mnie o wartosci pracy bo sam sie o tym przekonałem ze to mit w naszym kraju :) i nie porównuj kasierki do wyspecjalizowanego informatyka – porownac mozna powiedzmy ludzi w jednym np biurze gdzie pracownik nizszy o jakies 3 szczeble potrafi zastapis swojego szefa ,a szef nie wiem nic na temat pracy swojego pracownika ( tyle ze szef ma plecy i nic wiecej ) i tak jest w całej Polsce….