Tak młodzież kupuje narkotyki i przesyła nagie zdjęcia

Opublikowano: 25.06.2018 | Kategorie: Prawo, Społeczeństwo, Świat komputerów, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 17

Nie od dzisiaj wiadomo, że Internet, oprócz wielu niewątpliwych korzyści niesie za sobą mnóstwo zagrożeń. Przede wszystkim dla najmłodszych. Rodzice, często mimo szczerych chęci, nie są w stanie kontrolować wszystkiego, co w Sieci robią ich pociechy. Niestety, portale społecznościowe często w tym nie pomagają, a dzięki niektórym rozwiązaniom ułatwiają sprawę.

Choć można pokusić się o stwierdzenie, że duży odsetek rodziców nastolatków ma konto na Facebooku, ogląda filmiki na Youtube, czy choćby korzysta z Google, to część portali społecznościowych, z których korzystają najmłodsi użytkownicy Internetu, jest dla nich zagadką.

Przykładem takiego serwisu jest Snapchat, służący do szybkiej i teoretycznie tymczasem wymiany informacji i zdjęć. W założeniach dzieciaki i młodzież, mają tam wrzucać szybkie newsy o tym, co aktualnie robią, dzielić się wrażeniami, zdjęciami, przeżyciami. W podstawowym wariancie, wiadomość jest widoczna w Internecie zaledwie 10 sekund, po czym znika na zawsze.

Nie chcemy moralizować, ale tego typu rozwiązanie, to zachęta do nieodpowiedzialności i beztroskiego dzielenia się rzeczami, na które przecież normalnie młodzież by sobie nie pozwoliła – np. przesłanie intymnego zdjęcia, bo przecież i tak zniknie za kilka sekund. Część nastolatków nie zdaje sobie sprawy, że takie zdjęcie może zostać zachowane przez odbiorcę choćby za sprawą zwykłego „zrzutu ekranu”, „screenshota” – dostępnego zarówno w komputerach, jak i telefonach komórkowych. Te zdjęcie może być później wykorzystane do szantażu, pokazywane w szkole czy trafić do Internetu, gdzie padnie łupem pedofilów.

Jednak nagość to nie jedyne zagrożenie, które czai się na Snapchacie. Drugim problemem są narkotyki. To doskonałe narzędzie, by zamieścić szybką informację o potrzebie zakupu/sprzedaży i miejsca, gdzie można dostać „towar” – teoretycznie bez zostawiania śladu. Zresztą korzystają z niego nie tylko najmłodsi.

Ostatnio „snapowego dilera” zatrzymała amerykańska policja, która prowadzi nieustanny monitoring mediów społecznościowych.

Autorstwo: pf
Zdjęcie: SplitShire (CC0)
Źródło: Stefczyk.info

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o