Tajne nauczanie w przedszkolach

Opublikowano: 02.10.2011 | Kategorie: Edukacja, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 341

Żeby zwiększyć liczbę sześciolatków posyłanych do szkół, zakazano w przedszkolach nauki czytania. To absurdalne efekty reformy edukacyjnej minister Katarzyny Hall.

Mimo tego zakazu wychowawcy uczą maluchy pisania i czytania. Potajemnie. Kiedy pojawia się kontrola z kuratorium, chowają podręczniki i tablice. To pokłosie reformy szkolnej autorstwa Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN) kierowanego przez Katarzynę Hall. Chociaż rodzice od kilku lat walczą z jej pomysłami, pani minister dumna z siebie walczy o kolejną kadencje.

W przedszkolach, wśród sześciolatków, których rodzice nie posłali do szkoły, realizuje się program nauczania dla pięciolatków. Według zasady – jeśli dzieci mają się uczyć, niech idą do szkoły. Wielu wychowawców nie uznaje zaleceń kuratoriów i tak jak kiedyś prowadzi naukę przez zabawę. – Korzystają z tablic i podręczników, które zostały z czasów sprzed reformy. Kiedy pojawia się kontrola, materiały są w pośpiechu chowane – zdradza jedna z przedszkolanek. Z obawy przed konsekwencjami ujawnienia tej „tajemnicy“ pragnie pozostać anonimowa.

W jednym z przedszkoli w podwarszawskich Łomiankach rodzice na zebraniu ustalili z dyrektorką, że dzieci jednak będą się uczyły. Zrobili zbiórkę na materiały dydaktyczne. Kiedy ma być kontrola z kuratorium, każdy rodzic instruuje dziecko w domu, czego nie może mówić. – Czujemy się jak na tajnym nauczaniu w czasie wojny. Póki co dzieciaki nas nie wysypały – mówi mama Antka.

Są jednak miejsca, gdzie dyrekcja nie godzi się na łamanie przepisów. – Wówczas rodzice decydują się posłać dzieci wcześniej do szkoły, bo w tym wieku robi im się krzywdę, nie ucząc literek – wyjaśnia Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

A takie „wypychanie“ maluchów z przedszkoli to dla rządu upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. Z jednej strony uwalnia państwo od notorycznych problemów z brakiem miejsc w przedszkolach. Po drugie, podbija statystyki minister Hall. Może ona później chwalić się w mediach, że wielu rodziców jednak posyła maluchy do szkoły.

MEN tłumaczy, że kiedy rozpisywało program, było pewne, że wszystkie 6-latki naraz rozpoczną naukę w szkołach. Problem w tym, że nie zapytano rodziców, co sądzą na ten temat. A oni sądzą, że to zły pomysł i się buntują.

Autor: Katarzyna Pawlak
Na podstawie: Gazeta Polska Codziennie
Źródło: Niezależna.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
heniek_666
Użytkownik
heniek_666

Wszelkie reformy dotyczące nauczania za cel mają oszczędzenie pieniędzy bez liczenia się z efektami takich działań.

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

A później wszyscy się dziwią dlaczego nikt nie chce mieć dzieci i mamy ujemny przyrost naturalny.

biwa
Użytkownik
biwa

Hmm… dość dziwny zakaz jak na kraj gdzie jest cała masa studentów.
Jednak spotkałem się z opinią, która przemawia na korzyść Pani Hall. Dzieci, które już umieją czytać i pisać, nudzą się w szkole. Rodzice wtedy posyłają je na różne zajęcia dodatkowe (balety, śpiewy, języki itp.). Taki już zaczyna być “ciśnięty” jak japońskie dziecko.

Nie wiem jak to wygląda w rzeczywistości. Nie mam dzieci, a do przedszkola nie chodziłem…
Właście to dziecko może się nudzić?
Ja pamiętam, że wystarczała wtedy wyobraźnia (w tv oglądało się tylko Dragon balla, a PC-ty były u nas w powijakach)

jarno23
Użytkownik
jarno23

dzisiaj wlaczylem na moment tvn24-kawa na lawe, i co ? z 5 rozmowcow wszystkich 5-ciu bylo (jest) zydami. wiec sie pytam czy w tej p…..j polskiej tv niema juz poloakow.napisal bym wiecej ale sie BOJE , B O J E. (czy to jest normalne w ponoc wolnym kraju ?! )

Kerry
Użytkownik
Kerry

Cała masa… głupich studentów. Poziom jest zaniżany, za to statystyki – hoho, ile to my mamy magistrów… z bożej łaski.

taihosan
Użytkownik
taihosan

Przypominam jeżeli ktoś jeszcze nie zauważył: nowe przepisy i ustawy mają umacniać system a nie ulepszać życie obywatelom. Mają zwiększać wyzysk i ucisk.

ARTUR
Użytkownik
ARTUR

Wszystkie reformy w ciągu ostatnich 20 lat nie są po to aby uczyć tylko spowodować analfabetyzm jak w krajach zachodnich . Narodem głupim i pijanym z dodatkiem narkotyków rządzi się łatwo ,jak w szpitalu psychiatrycznym .Idąc do wyborów poprawiasz frekwencję i dajesz mandat rządzenia przeciw twojej rodzinie .

edek
Użytkownik
edek

I pamiętajcie że dzięki tej “reformie” młodzież o rok szybciej skończy szkołę i będzie płacić podatki. Do 65 roku życia, a zapewne dłużej, bo wiek emerytalny ma być przesunięty.

hibou88hibou
Gość
hibou88hibou

uczyłam się rosyjskiego jako dziecko – choć potem przez wiele lat nie używałam tego języka, nigdy nie zapomniałam rosyjskich liter i do dziś umiem czytać w tym języku. umiejętności nabyte w dzieciństwie zapadają bardzo głęboko w pamięć – ludzie którzy nie nauczyli się czytać w wieku kiedy ich umysł był najbardziej chłonny mogą nigdy nie czytać tak biegle jak ci, którzy nauczyli się tego w dzieciństwie. Bardzo sprytne posunięcie, jeśli nasz rząd chce mieć głupi naród – witamy w brytyjsko-amerykańskiej “kulturze” zachodu. w wielkiej brytanii i usa panuje plaga wtórnego analfabetyzmu