Szamani Zieleńca

Opublikowano: 04.04.2019 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Społeczeństwo, Turystyka i podróże

Liczba wyświetleń wpisu: 2449

Wakacje  zimowe 2019 już za nami, jeszcze garstka nielicznych zastanawia się gdzie wybrać to wymarzone miejsce wakacyjne zimą. Szamani Zieleńca już je wybrali.

Dlaczego szamani Zieleńca?

Tytuł tego artykułu podpowiedzieli mi sami moderatorzy strony Zieleńca.

Pisząc na stronie Zieleńca na Facebooku o szamanach przepowiadających zimę w nadchodzącym sezonie narciarskim –  a ja nieskromnie dodałem po ich wpisem komentarz następującej treści – szamani? Szamani to ludzie, którzy polubili to miejsce i tutaj czują się po prostu dobrze. Szamani to wspomnienia i tęsknota by tutaj wracać, z rożnych powodów. Szamani to wreszcie ci, którzy wjeżdżając do Zieleńca mówią cicho “Nareszcie!”. To są moim zdaniem szamani Zieleńca, a i ja do nich niewątpliwie należę.

Dlaczego wielu upodobało sobie to miejsce

Przyjeżdżając z rodziną w to właśnie miejsce od ponad 15 lat spotykałem się z wieloma ludźmi dla których Zieleniec stanowił i był i jest czymś ważnym w ich życiu, zmieniał radykalnie ich postawy, zachowania, zmieniał niemal całe życie, przytoczę kilka takich wybranych i zapamiętanych przykładów.

Kim są zielenieccy szamani?

Szaman to według “Wikipedii” „osoba pełniąca funkcję religijną, polegającą na sformalizowanej i instytucjonalnej więzi ekstatycznej z istotami nadludzkimi, duchami przodków lub demonami”.

Ale czy w naszym realnym życiu nie jesteśmy także szamanami własnego losu? Czyż nie wracamy często do wspomnień z przeszłości, które mają niejednokrotnie istotny wpływ na nasze obecne życie?

Lato ubiegłego roku zapragnęliśmy z synem poszaleć na rowerach górskich po zielenieckich, wspaniale przygotowanych do jazdy rowerem, szlakach. Widoki wspaniałe, słońce pali niemiłosiernie, zdecydowaliśmy się zjechać jednak do Zieleńca na przepyszny żurek. W pensjonacie, gdzie go serwowano, tłum ludzi. Samotnie siedząca para zezwoliła, byśmy się do nich przysiedli. Trzymali się oni za ręce i całowali się – widać było, że są zakochani.

– Na urlopie? – zagaduję.

– Nie – odpowiada mężczyzna – ładujemy tutaj akumulatory.

– Nie rozumiem – odpowiadam ze zdziwieniem.

– To proste. Widzi Pan – zagaduje rozmówca – wiele lat temu tutaj poznaliśmy się, ja górnik z Katowic, żona urzędniczka ze Szczecina i tak pozostało, jesteśmy już razem do końca naszych dni. A Zieleniec jest dla nas jak ładowanie akumulatorów miłości jak powiedział nasz Papież „Tutaj wszystko się zaczęło” i tutaj co roku jesteśmy.

– Pięknie – odpowiedziałem. – Gratuluję.

Zima 2014 r.  Na stoku młoda mama nie może poradzić sobie z zapięciem do nart jednej córek. Pomogłem i pytam się:

– Bliźniaczki?

– Tak – odpowiada zapytana. – Bliźniczki z Zieleńca.

– Nie rozumiem – odpowiadam mocno zdziwiony.

– Przy okazji Panu opowiem – odpowiedziała moja rozmówczyni, po czym zjechała z córkami na nartach. Kilka dni później, na spacerze w Zieleńcu spotykam tę mamę z córkami i mężem, zagaduję i proszę o wyjaśnienie wcześniejszego stwierdzenia.

– Dobrze opowiem Panu – odpowiada mąż tej Pani. – Widzi Pan, od wielu lat nie mogliśmy mieć dzieci, leczyliśmy się w kraju i za granicą, to były bardzo bolesne i kosztowne zabiegi i nic. Przeżywaliśmy ogromną tragedię osobistą, żona była załamana kompletnie. Przez przypadek, zupełny przypadek, trafiliśmy tutaj i żona zaszła w ciążę, urodziła bliźniaczki, ale już więcej dzieci nie może mieć. Stąd nasze córki są z Zieleńca, z tego bajowego miejsca.

– Rozumiem i gratuluję, do zobaczenia – odpowiedziałem.

Wigilia w Zieleńcu jest pełna czarów, magii i tutaj spełniają się marzenia. Wigilia 2015 r. przy stole wigilijnym obok nas siedzi starsze małżeństwo Polaków, mieszkających na stałe w Danii.

– Dlaczego wigilia tutaj? – pytam.

– Widzi Pan – odpowiada mi uśmiechnięta rozmówczyni – tutaj spełniły się kiedyś bardzo dawno temu, moje marzenia. W cichą wigilią noc – uśmiechnęła się i spojrzała na swego męża – i tutaj wracamy co roku. Takiego klimatu miłości i piękna tego miejsca nie ma nigdzie.

– Rozumiem, gdyż i moje marzenia tutaj się spełniły – odpowiedziałem.

Na spacerze po Zieleńcu, w słoneczny mroźny, świąteczny dzień, przemiła właścicielka pensjonatów i hotelu w Zieleńcu zapytana przeze mnie dlaczego tutaj, odpowiedziała:

– Z mężem po studiach przyjechaliśmy do Zieleńca na kilka dni wypoczynku i tak zostało. Tutaj jest całe nasze życie.

– Magia? – odpowiadam.

– Może – udziela odpowiedzi rozmówczyni, uśmiechając się przy tym.

Na stoku w czasie zajadu i to dość szybkiego, wpadam na znanego z ekranów telewizyjnych podróżnika – przepraszam go i zapraszam na przeprosinową kawę. Po kilku dniach spotykamy się na obiedzie, w tym samym pensjonacie. Zapraszam na kawę i pytam:

– Dlaczego tutaj?

Odpowiada mi konkretnie.

– Zjeździłem cały niemal świat nie tylko zawodowo – opowiada, zobaczyłem miejsca, które rzadko kto oglądał, ale to tutaj a wiem na pewno uratowałem swoje życie.

– Niemożliwe – odpowiadam – jak?

– Chorowałem na rzadką chorobę tropikalną praktycznie nieuleczalną – opowiada mój rozmówca. – Moje dni były policzone i tutaj umówiłem się z Panią, która z podobnej choroby wyszła i ona mnie uratowała.

– Tutaj?

– Tak, to obecnie moja żona. Ale nie opowiem Panu szczegółów, rozumie Pan.

– Tak rozumiem – odpowiedziałem. – Tutaj niedaleko Zieleńca mamy dom i tutaj często przyjeżdżamy, nie mieszkamy tylko w Warszawie.

Uśmiechnął się wychodząc.

– Do zobaczenia w Zieleńcu! – odpowiedział.

Marzenia i łzy

Moje marzenia były zwykłe małe i przyziemne – paliłem nałogowo papierosy od 16 roku życia, po 2 paczki dziennie ale przyszedł moment, że zacząłem tracić siły, trudno mi się oddychało lekarze alarmowali – rzuć palenie, bo to się skończy rakiem płuc. Marzyłem by tego dokonać. Nie potrafiłem jednak, nie miałem sił rzucić palenia. 15 lat temu trafiłem do Zieleńca, bo syn chciał tam sobie poszaleć na nartach. Jak on to i ja zacząłem uczyć się jeździć. Ten klimat ostry alpejski – jedyny w Polsce duży wysiłek fizyczny namowy instruktora ze stoku Mieszko i wyrzuciłem papierosy do kosza i o dziwo mój organizm nie dopominał się nikotyny i te 14 dni najgorsze dni bez papierosa przetrwałem. Później lekarze pomogli mi pozbyć się nałogu. Ja wiem i zdaję sobie sprawę, że może właśnie dzięki klimatowi Zieleńca – żyję!  Kto to wie. Na reklamach Zieleńca napisano „Stacja z klimatem” i to jest prawda.

Pora jesienna 2017 roku w Zieleńcu spotykam Pana, który idąc na spacerze wyciera łzy spadające z oczu.

– Co się stało – pytam zmieszany.

– Nic – odpowiada. – Chwila mojej słabości nie mogę sobie z sobą poradzić nie mogę się pozbierać i przyjeżdżam tutaj rozmawiać z moją Wandą. Tutaj się spotkaliśmy, pokochaliśmy i ona umarła rok temu na raka. Tutaj ją znowu odnajduję i wracam do siebie, inaczej bym dawno zwariował. Przepraszam! – zapłakał cicho i odszedł. I ja odszedłem, mając łzy w oczach.

Cóż, ludzkie losy nie są proste i oczywiste, ale któż nie pragnie by jego marzenia się spełniły i każdy  zapewne chce być szamanem własnego, trudnego niejednokrotnie losu.

Zieleniec to nie tylko stacja narciarska

O urokach pobytu w malowniczym Zieleńcu (950 mn.p.m) położonego na stokach Serlicha (1026 m n.p.m.) i Zielonego Grabu (1026 m.n.p.m) pisałem już wielokrotnie w swoich artykułach – jest on jednym z największych ośrodków narciarskich w Sudetach, wyposażonych w supernowoczesną infrastrukturę narciarską np. jak kanapy podgrzewane itp. To nie jest tylko narciarski kurort, ale wręcz idealne miejsce choćby na sobotnio – niedzielny wypoczynek dla całej rodziny.

Wspominałem także o tym jedynym miejscu w Polsce z klimatem przeniesionym wprost z Alp i regenerującym szybko nasz organizm. Wspominałem także, iż pokrywa śniegu zalega tutaj co roku od końca listopada do kwietnia. W samym Zieleńcu funkcjonuje około 30 wyciągów narciarskich częściowo oświetlonych, na których jest możliwa jazda do godziny 22.00.

Wszystkie trasy narciarskie są tak usytuowane by można było na nich przejechać cały Zieleniec bez potrzeby zjazdu w dół do wyciągu. A jeden karnet może obsługiwać wszystkie wyciągi narciarskie w całym Zieleńcu. Wiele punktów gastronomicznych, hoteli i moteli oraz pensjonatów usytuowanych jest obok siebie. Parkingi są tutaj darmowe. Są tutaj bardzo dobrze przygotowane trasy do jazdy na rowerach górskich czy spacerach z widokami zapierającymi dech w piersiach. Nie ma tłumów na szlakach każdy tutaj poczuje się bezpiecznie i posiada tak potrzebny komfort ciszy, którą zmącają śpiewy ptaków i szum drzew.

Zieleniec jest nie tylko rajem dla narciarzy czy snowboardzistów, to także wspaniale przygotowane trasy biegowe i piesze szlaki, łączące się z trasami po czeskiej stronie. Zieleniec w ostatnim okresie czasu,  po realizacji wielu inwestycji przedłużających trasy narciarskie, rozbudowie bazy hotelowej np. Hotelu Zieleniec, czy wielu pensjonatów, stał się bardzo dobrą alternatywą i konkurencją dla podobnych stacji narciarskich usytuowanych w Czechach czy Austrii.

Dlaczego warto tutaj przyjechać

Z kilku istotnych powodów…

Ważnym elementem jest sam dojazd do Zieleńca usytuowanego w Kotlinie Kłodzkiej w rejonie Dusznik Zdroju. Można tam dojechać samochodem, autobusem lub PKP. Planując wyjazd najlepiej na mapie obrać punkt odniesienia Wrocław – Kłodzko. Do Wrocławia dojedziemy niemal z każdego miejsca w kraju autostradami lub drogami szybkiego ruchu, tam dalej wjazd na obwodnicę (3-4 pasy ruchu w jedną stronę), którą objedziemy praktycznie całe miasto Wrocław w niespełna kilkanaście minut. Z Wrocławia do Kłodzka prowadzi droga E 67 (Wrocław – Kudowa Zdrój).

Wyjeżdżamy z obwodnicy Wrocławia i kierujemy się na drogę E-67 – to droga krajowa dość wąska, w zimę często odśnieżana o wielu ostrych zakrętach, uwaga na zaspy śnieżne zimą. Do przejechania do celu pozostało nam około 100 km. Po drodze mijamy malownicze Ząbkowice Śląskie, Kłodzko ze wspaniałą twierdzą, ciekawe Bardo  (duże wzniesienia i mocne spadki drogi- uwaga na TIR-y, blokują nieraz drogę) oraz Polanicę Zdrój i Duszniki Zdrój.

Za Dusznikami Zdrój jedziemy około 4 km pod górę drogą E-67 na kierunku Kudowa Zdrój po przejechaniu tego odcinka zjeżdżamy na oznaczony skrętem w lewo lewy pas drogi i ostro kierujemy się w lewo pod górę na drogę krajową nr 8 (po lewej stronie drogi stoi tablica informacyjna Zieleniec). Uwaga! Zimą przy dużych opadach śniegu i deszczu występuje oblodzenie i wymagane jest na tym odcinku drogi posiadanie łańcuchów na koła – warto zatem je mieć w bagażniku. Policja zatrzymuje i prosi o ich założenie w przypadku wystąpienia takiego zagrożenia.

Droga do Zieleńca jest niezwykle malownicza, dużo w niej ostrych zakrętów, podjazdów i zjazdów – widoki zapierają dech w piersiach, czujemy się jak w Alpach. Po lewej stronie i przejechaniu odcinka około 6 km zobaczymy oznaczone miejsce widokowe z panoramą na Duszniki Zdrój, warto zatrzymać się na chwilę by podziwiać widoki i zrobić kilka pamiątkowych fotografii. Droga dojazdowa do Zieleńca zimą jest odśnieżana przez firmy prywatne praktycznie co chwila i jest zawsze przejezdna. Jest ona dość wąska i dlatego uwaga z wyprzedzaniem ! jeszcze kilka zakrętów i wjeżdżamy do Zieleńca.

Z dowolnego miejsca w Polsce do Zieleńca nie dojedziemy bezpośrednio PKP, dojeżdżamy do Dusznik Zdroju i z dworca PKP busikami odjeżdżającymi praktycznie co godzinę dojedziemy do samego Zieleńca. Można skorzystać z PKS, ale odchodzi dwa razy dziennie z przystanku obok stacji PKN Orlen. Można pojechać taxi ustalając wcześniej cenę za kurs (należy i warto negocjować ceny).

Baza noclegowa jest dla każdej niemal kieszeni dla studenta czy osoby wymagającej luksusu z basenami. W lecie za 35 zł każdy tutaj może się dobrze wyspać a i zakosztować niebywale smacznej i zdrowej góralskiej kuchni. Takich specjałów nie skosztujecie w żadnym mieście.To tradycyjna kuchnia tego regionu pachnąca górami, ziołami alpejskim powietrzem przyprawiona słońcem, ale jest przede wszystkim ZDROWA.

Osobiście wraz z moją rodziną i znajomymi wybieramy jadąc co roku do Zieleńca latem i zimą spośród wielu pensjonatów i hoteli. A dlaczego? Co tutaj dużo na ten temat pisać czujemy się w tym miejscu jak w domu. Ciepło, miło wspaniali uśmiechnięci ludzie, jedzenie pychota wszędzie blisko i stoki obok pensjonatów. Wstajesz i jedziesz lub idziesz Gdy stamtąd wracamy wypoczęci i zadowoleni już planujemy kolejny pobyt oczywiście, że w Zieleńcu.

Zimą, głównie wieczorami, to sama poezja – kolorowe światła migające na stokach odbijające się od płatków śniegu sprawiają wrażenie bajecznej krainy z naszym snów i marzeń. Dzieci są zauroczone i nie chcą wracać do pokoi. W takt muzyki niejednokrotnie z pochodniami można zjeżdżać ze wspaniale przygotowanych stoków na wszystkim co tylko mamy. Wypożyczalnie sprzętu zimowego – a jest ich kilkanaście – oferują sprzęt i wyposażenie do uprawiania sportów zimowych najlepszych marek świata i to za niewielkie pieniądze, oczywiście wraz z serwisem dla posiadających swój własny sprzęt.

Latem wjedziesz wyciągiem wraz z rowerem na same szczyty i jeździsz do woli a jakie widoki – to już czyta poezja. Klimat sprawia,ż e nie czujesz się zmęczony, dopisuje apetyt i jest tak jakoś inaczej bezstresowo. Cudowny wypoczynek i relaks czeka każdego w tych okolicach. Wiem bo sam tego doświadczyłem i doświadczam co roku.

Zabytki Zieleńca

W centrum Zieleńca zobaczymy kamienny Kościół Świętej Anny ze wspaniałą historią jego powstania od roku 1762 jest on niesamowicie wtopiony w krajobraz i otoczenie gór i pensjonatów. Jest to najwyżej położony kościół w Sudetach. Posiada on bardzo bogate wyposażenie wnętrza: kamienne ołtarze i ambona z 1905 r., chrzcielnica kamienna z 1905 r. ze starszą późnobarokową pokrywą z 1790 r., rzeźby drewniane i kamienne z początku XX w. oraz obrazy olejne z XIX i początku XX w. Przy kościele stoi kamienna kolumna maryjna z figurą Matki Boskiej z 1862 r. i krzyż z 1866 r. Sprawia to niesamowite wrażenie przy grze świateł i promieni słonecznych wewnątrz kościoła. Często w kościele można usłyszeć kapelę góralską – niesamowite przeżycie.

Sam Zieleniec założony został w 1719 r. i znany był jako najwyżej położona osada w Prusach. W tym czasie w Zieleńcu istniały i pracowały cztery młyny wodne, tartak i katolicka szkoła. Turyści opanowali ten region już od 1762 r. W połowie XIX wieku do Zieleńca zaczęli tłumnie przyjeżdżać kuracjusze i turyści z Dusznik zdroju. Bywał tutaj I wypoczywał także Fryderyk Chopin korzystając z zielenieckiego klimatu.

Zieleniec posiada klimat z sercem

Tak piszą o tym miejscu w turystycznych poradnikach i ja się z tym całkowicie zgadzam. Nie chodzi tutaj bynajmniej tylko o sam niepowtarzalny  klimat sprzyjający pracy sera i regeneracji organizmu ale o gorące serca samych gospodarzy.

Nikt z tego miejsca, jak ocenia wielu, nie wyjedzie niezadowolony. Uśmiech, radość i jest w Zieleńcu na co dzień i to dosłownie a nie w przenośni „jak u mamy”. Osobiście wraz z moją rodziną doświadczam tego serca gospodarzy zielenieckich od wielu lat przyjeżdżając tutaj co roku nie tylko na narty czy spacery ale w jedyne magiczne święta Bożego Narodzenia. W tę magiczną noc w Zieleńcu spełniają się marzenia. Wiem o tym od wielu osób, które przyjeżdżają do Zieleńca z całej niemal Europy (o czym wspominałem także we wcześniejszych artykułach). Moje marzenia też tutaj się spełniły.

Bywałem i bywam w wielu wspaniałych miejscach górskiego wypoczynku we Francji, Austrii czy Włoszech ale do Zieleńca wracam zawsze.

Rok bez Zieleńca to rok stracony – jak mawiają moje dzieci – a ja się zgadzam z moimi dziećmi. Gdy wjeżdżamy od strony Dusznik Zdroju i pniemy się serpentynami do Zieleńca panuje nagle dziwne ożywienie i radość, gdy mijamy tablicę z napisem “Zieleniec” prawie zawsze powtarzam cichutko:

– Nareszcie!

Kto mi nie wierzy niech choć raz przyjedzie to tej krainy magii, piękna, gorących serc i spełnianych marzeń. Warto samemu się przekonać inaczej nigdy się o tym nie dowiecie.  A jeżeli w Zieleńcu spełnią się Twoje marzenia? Do zobaczenia zatem w miejscu, gdzie marzenia się spełniają.

Autorstwo: Andrzej
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 3, średnia ocena: 3,67 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Góra Ślęża – legendy, Obcy i Słowianie

Koniec wspinaczek na świętą skałę Aborygenów

Norwegowie chcą podarować Finom szczyt góry Halti



Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o
pl Polski
X