Stracone pokolenie

Opublikowano: 28.05.2012 | Kategorie: Edukacja, Społeczeństwo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 881

Co trzeci mieszkaniec najbardziej rozwiniętych krajów świata w wieku od 15 do 24 lat nie pracuje i nie uczy się.

Z dorocznego raportu Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) wynika, iż wskaźnik bezrobocia wśród młodych w Unii Europejskiej wynosi 22,6 proc. – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. W Hiszpanii i Grecji przekracza nawet 50 proc.! Co więcej, jak wskazują eksperci ILO, coraz więcej młodych ludzi jest tak zniechęconych poszukiwaniem pracy, że nie rejestruje się już w urzędach pracy i przestaje być oficjalnie zaliczanych do kategorii bezrobotnych. Przykładowo, rzeczywisty wskaźnik bezrobocia jest w Austrii w tej kategorii zdaniem ILO dwukrotnie większy, niż podają władze. Łącznie w Unii, USA, Japonii i kilku innych najbogatszych państwach świata bez pracy pozostaje już 75 milionów młodych osób, czyli 18 proc. wszystkich potencjalnych pracowników w tej grupie wiekowej.

Źle jest również w Polsce. W ciągu roku (od marca 2011 r. do marca 2012 r.), mimo relatywnie wysokiego tempa wzrostu gospodarki, udział osób w wieku 15-24 lata pozostających bez pracy wzrósł z 25,7 do 26,7 proc.
Co gorsza, ci młodzi, którzy mają pracę, muszą bardzo często godzić się na kiepskie warunki zatrudnienia: niskie pensje i brak zabezpieczeń socjalnych.

Co prawda, w Europie istnieją przykłady krajów, gdzie perspektywy zawodowe dla młodych pracowników są całkiem dobre – np. w Niemczech bezrobocie wśród młodych wynosi zaledwie 7,5 proc. Mimo to zdaniem ILO średnio we wszystkich krajach rozwiniętych w grupie osób w wieku 15-24 lata bez pracy pozostaje 13,6 proc., co jest najwyższym wskaźnikiem od wybuchu kryzysu, a liczba ta wciąż rośnie.

Badacze ILO mówią wręcz o „straconym pokoleniu”. „To bardzo niebezpieczne zjawisko, które może ciążyć bardzo długo na perspektywach wzrostu gospodarki” – ostrzega Ekkehard Ernst, ekspert ILO. Jego zdaniem w obecnej sytuacji to nie uzdrowienie finansów publicznych, ale walka z bezrobociem wśród młodych powinna być priorytetem władz tych państw Unii, które są najmocniej dotknięte kryzysem.

Źródło: Nowy Obywatel


TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

16 komentarzy

  1. Yogipower 28.05.2012 09:19

    Priorytetem władz nie są obywatele tylko ich własne portfele:)

  2. Angel 28.05.2012 11:11

    pracowaliby gdyby była większa wolność gospodarcza, czyli brak ograniczeń dla własnej indywidualnej działalności gospodarczej, do pewnego poziomu przychodów przynajmniej jeśli chodzi o fiskalizację, i w 100% od natychmiast do na zawsze jeśli chodzi o biurokrację. każdy normalny niezależny człowiek który ma jakikolwiek pomysł na to co chce robić robiłby to co by chciał, i próbował na tym zarobić mając w ten sposób pracę, a gdyby wolał szybciej zarobić, albo więcej zarobić niżby mu dawała ta praca którą sobie wymyślił, to by dopiero poszedł do pracy najemnej. świat “wysoko rozwinięty” w niewiele mniejszym stopniu jak świat mniej rozwinięty podzielił społeczeństwo na pracodawców i najemników spychając na margines szanse dla indywidualnego rozwoju a przynajmniej samowystarczalności ludzi chcących opierać swoje życie na niezależności. różnica jest tylko taka, że w pewnych krajach “wysoko rozwiniętych” jest zasiłek i pomoc społeczna, a w innych nie.

    samo to że do pracy nie trzeba więcej ludzi żeby utrzymać podstawowe dobra w “społeczeństwie” świadczy o tym że żyjemy w Systemie nastawionym na konsumpcję, i maksymalizację zysków stosunkowo nielicznych, względem reszty, czyli jest nadproduktywność względem potrzeb, a zarazem brak recepty na utrzymanie się dla nowych generacji. System został tak pomyślany żeby maksymalizować zyski, i pobudzać wzrost gospodarczy i nakręcać konsumpcję ale głównym jego celem było nabijanie kasy klasie uprzywilejowanej. nie pomyślano w ogóle o ludziach którzy chcą coś robić dla siebie, nie dla Systemu i gospodarki. sytuacja nasycenia rynku pracownikami i towarami, wskazuje na całkowicie bezsensowny system gospodarczy i pozbawioną sensu filozofię pracy. skoro 50% osób jest niepotrzebnych do pracy, a z tych które pracują większość produkuje niepotrzebny towar, nie mówiąc o tym ile przy okazji się niszczy materiału i energii ludzkiej, to wystarczyłoby żeby każdy średnio na łebka pracował z 20% normy i wszyscy by dla wszystkich wytworzyli wszystko to co jest potrzebne, a bez marnotrawstwa może starczyłoby i 10%, czyli średnia czasu pracy trwałaby np od 1-2 godzin dziennie. czyli każdy by mógł pracować powiedzmy raz w tygodniu i byłoby tyle samo “dóbr” co teraz, tylko sprawiedliwiej podzielone. mimo oczywistych wniosków, ciągle nic nie robi się dla uwolnienia energii ludzi tylko zamyka się przepisami szanse na legalną działalność, po to żeby zatrzymać ten kuriozalny System, podporządkowany ekonomicznym wyliczeniom. zamiast więc dać ludziom robić co chcą, w ramach pracy i wolnego czasu i zmniejszyć czas pracy i długość okresu pracy do emerytury, bo jest na dłuższą metę niepotrzebna, próbuje się generować sztuczne kryzysy w celu maksymalizacji zysków posiadaczy kapitału, i tworzyć ponad 50% bezrobocie, pogarszając sytuację życiową większości. System oparty na przymusie ekonomicznym trwa, zamiast dawać zabiera.

    co z tego że 50% osób ma pracę. nawet jeśli tak, jeśli się zastanowimy co ludzie kupują, a zwłaszcza co przede wszystkim potrzebują żeby żyć, to wytwarza to najwyżej 5-10% pracujących. do tego, ci co to wytwarzają najgorzej zarabiają.

  3. Drax 28.05.2012 20:10

    Popatrzmy na to z innej strony. Pokolenie stracone dla kogo? Przeciez to pokolenie wciaz konsumuje, mimo ze nie pracuje. A to oznacza, ze panstwo nie moze pobierac podatku od ich wynagrodzen, a jedynie od ich konsumpcji. Osobiste obserwacje sklaniaja mnie do wniosku, ze polowa z tych ludzi albo pracuje albo wprost produkuje w szarej strefie. Slowem, dla mnie oznacza to, ze mlode pokolenie leje na system zbudowany przez starych i nie zamierza go utrzymywac.

  4. norbo 28.05.2012 20:41

    Skoro “pracują” czy “wprost produkują” to gdzie jest to coś co produkują???

  5. Yogipower 28.05.2012 20:52

    Na świecie?

  6. Pola 28.05.2012 21:35

    Skoro system ekonomiczny nie pozwala na normalne zatrudnienie i zarobki nie dziwie się, że młodzi uciekają w szarą strefę. System ukierunkowany jest na zwykłe oszukiwanie pracownika i wyżyłowanie go ile się da. Więc i ludzie również zaczęli w końcu myśleć i zaczęli dbać o swoje.

  7. norbo 28.05.2012 21:57

    A żeby ukryć przed systemem zyski z “szarej strefy” większość ludzi postanowiła żyć na granicy nędzy a kasę lokować w rajach podatkowych…. prawda?

    Brednie… szara strefa przynosi korzyści wyłącznie zatrudniającym – to oni oszczędzają nie płacąc składek i podatków, z zatrudnianymi tymi zyskami nikt się nie dzieli.

    http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/3-24042012-AP/EN/3-24042012-AP-EN.PDF

    Koszty pracy w Polsce należą do jednych z najniższych w Europie, darujcie więc sobie te korwinowskie brednie… To nie młodzi uciekają w szarą strefę tylko są tam spychani przez pracodawców.

    @Yogipower, masz na myśli główne polskie produkty eksportowe? księży, tanią siłe roboczą (emigranci), prostytutki i najemników?

  8. Yogipower 28.05.2012 22:46

    To że koszty są jedne z niższych w Europie to wcale nie znaczy że są niskie.
    Nie wiem kim trzeba być aby ludzi przedstawiać jako produkty.

  9. Yezior 28.05.2012 23:10

    A ja myślę że niebawem znowu na szeroką skalę poleje się krew. I ktoś tu znowu zawiśnie. Ciekawe kto tym razem? Czyżby Ci sami?

  10. norbo 28.05.2012 23:20

    @Yogipower – Dokładnie to koszty pracy w Polsce (7,1 euro/godz.) stanowią niespełna 31% średniej unijnej (23,1 euro/godz.). To zbyt dużo dla ciebie? Znowu matematyka wodzi cię za nos, prawda? To średnia, nie zapominaj.

    Księża i prostytutki to symboliczne “produkty eksportowe”, a emigranci to siła sprawcza polskiego “cudu gospodarczego” wg Tuska – dodaj liczbę emigrantów do liczby bezrobotnych i ustal faktyczną stopę bezrobocia w Polsce…. Poza tym suma pieniądza przesyłanego przez emigrantów czasami była na tyle znacząca, że wpływała na kursy walut.

  11. Yogipower 28.05.2012 23:27

    @norbo “, ja nawet dzisiaj znam „bajkopisarzy” co koloryzują życie na emigracji – ciężko pracują (ok. 8-10 godz. dziennie) ale zarabiają duuuużo (ok. 10-20 euro dziennie), jadają w restauracji (Caritas się ta knajpa nazywa), kupują markowe ciuchy (w ulicznych lupeksach lub wspomnianej „restauracji”), mają wieeelkie mieszkanie (mieszkają w dziesięciu na trzech pokojach)…. :-D”
    To jednak jest lepiej na zachodzie czy nie? Bo zaprzeczasz sam sobie.

  12. norbo 28.05.2012 23:55

    @Yogipower, pomerdałeś wątki? Nie rozumiem twojej logiki, nie rozumiem zarzutu.

  13. elcoo 29.05.2012 02:12

    @norbo – oświadczam uroczyście, że pracuję w “szarej strefie” i “leję na system stworzony przez starych” 🙂 nikogo nie zatrudniam i nie wykorzystuję, ale kiedy słyszę o tym, że ktoś proponuję umowę o pracę i uważa to wręcz za atut stanowiska, to, wybacz określenie, ale rzygać mi się chce. ja wiem, Ty wiesz “i wszyscy we we wsi wiedzą”, że emerytury godziwej “system” nam nie zapewni. Nie zarejestruję się w UP, gdyż wyznaję zasadę, że nic od “państwa” nie chcę, tylko niech się od***li ode mnie, a tym bardziej od moich pieniędzy, wystarczy, że płacę VAT w każdym zakupie,a że wydaję więcej niż zarabiam to i moja podstawa opodatkowania jest logicznie rzecz rozpatrując ujemna. Otóż pracuję w szarej strefie i gdybym chciał świadczyć moje usługi legalnie, to nie miałbym klientów gdyż byłyby one zwyczajnie za drogie, i nie dlatego że konkurencja pracuje w szarej strefie, tylko dlatego, że kiedy ktoś stanie przed wyborem remontować albo jeść, to najpierw zje, a jak mu nie starczy na remont, to ja już nie zjem, a jak staję przed wyborem: podatek albo chleb, to najpierw zje moje dziecko, potem ja, a potem podatek. Taka jest dla mnie właściwa kolej rzeczy i jeżeli ustawodawca widzi to inaczej, to już jego problem, nie mój. Jak mawia mój znajomy: ” Jak sobie ustanowili takie prawo, to niech go sobie przestrzegają”.
    Jutro idę na rozmowę w sprawie pracy, jedyna forma zatrudnienia jaka wchodzi w grę, to umowa zlecenie na początku, a później rozliczenie na podstawie faktury, i nie dlatego, że pracodawca tak chce mnie wykorzystać, tylko dlatego że ja tak chcę, chociaż tą resztą pieniędzy dysponować wedle własnego uznania, a nie wedle widzimisię ZUS-u i reszty sk****synów, których nie stać na drogę, czy emerytury, ale stać na wspieranie MFW. Jeżeli ta praca nie wypali, pakuję manatki i rodzinę i ewakuuję się z tąd.

  14. pasanger8 29.05.2012 02:26

    W tym właśnie artykule jest ukazany ,,popsuty motor” gospodarki krajów rozwiniętych motorem była zachodnia ,,klasa robotnicza”-gdy był straszak w Postaci ZSRR przekupywano ją stabilnym zatrudnieniem i wysokimi płacami w fabrykach-teraz fabryki przeniesione do Chin ale chińskie iphony też ktoś musi kupować przecież nie bezrobotni-całe to gadanie o tym ,że kryzys się skończył-skończy się gdy nastąpi przesilenie albo społeczeństwa krajów wcześniej rozwiniętych zgodzą się na los Bangladeszu ,Tajlandii-powrót do XIX w i pracy po nawet 15 h dziennie albo nastąpi odbicie w kierunku przywrócenia stabilnego zatrudnienia -oczywiście bez krwi na ulicach się nie obędzie.
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2011/02/17/upadek-skandynawskiego-modelu-gospodarczego-%E2%80%93-wizualizacja/

    Czekają nas reformy społeczne jak przy przejściu z feudalizmu w kapitalizm-sposób zarządzania społeczeństwem musi się zmienić-jaki procent bezrobocia na stałe młodzi są w stanie zaakceptować 50% 70%tylko nie mówcie ,że to ich wina gdyż zarabiają 6-7 razy tyle co Tajlandczycy

  15. norbo 29.05.2012 02:57

    @elcoo, fajnie masz… myślisz, że “pracodawca” wypłaca ci to co oszczędza na składkach i podatkach? szczerze wątpie, ty sam w to nie wierzysz, piszesz:

    “ja tak chcę, chociaż tą resztą pieniędzy dysponować wedle własnego uznania, a nie wedle widzimisię ZUS-u i reszty sk****synów”

    ale wcześniej napisałeś:

    “gdybym chciał świadczyć moje usługi legalnie, to nie miałbym klientów gdyż byłyby one zwyczajnie za drogie”

    czyli jakimi to pieniędzmi dysponujesz? tymi, których nie otrzymujesz? zaiste ciekawa historia… 😀

    Ale ja wierzę w twoją opowiastkę, tzn. wierzę w twoje przekonanie o słuszności takiego postępowania – ludzie potrafią sobie bardzo dziwne rzeczy “zracjonalizować” – taka opowiastka: zwiążmy dzieciom nogi, niech wychowają się ze związanymi, niech stanie się to dla nich normalne… kto jest na tyle odważny aby przeciąć więzy już dorosłym???

    “Nie zmienimy na siłę poglądów ludzi, którzy żyjąc w klatce przestali widzieć kraty” (Włochaty – Złamane obietnice)

  16. shuang 29.05.2012 21:45

    Przecież pracodawcy w swej większości (zawsze istnieje odsetek nieuczciwych) woleliby płacić wszystkie składki i dać godziwe wynagrodzenia za pracę. Albo musimy wszystkich pracodawców uznać za łajdaków od urodzenia. Ci pracodawcy są z nas, jakby na to nie patrzeć. (przy okazji tak samo duchowni – uważacie, że przestali być patriotami? – wszyscy w coś wierzymy). Uważam, że problemem nie są pracodawcy a system prawny obowiązujący w naszym kraju. Mówi się, że państwowe jest nieefektywne, bo np. dotacje. Ale mam pytanie czy “prywaciarz”, który nie płaci wszystkich podatków, bo gdyby płacił zbankrutowałby, nie bierze w ten sposób dotacji tyle, że ukrytej. Państwowe przedsiębiorstwo musi płacić wszystko. To właściwie jest dowód na to, że prywatyzacja w naszym kraju była sprawą ideologiczną a nie wynikiem reguł gospodarczych.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.