Starożytna mądrość dla uzdrowienia Ziemi

Opublikowano: 10.05.2019 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 502

W jaki sposób ludzkość może odnaleźć równowagę z naturą, równowagę prowadzącą do uzdrowienia Ziemi? Niniejszy artykuł inspirowany jest webinarem poprowadzonym przez znanego na Zachodzie tybetańskiego nauczyciela starej tybetańskiej tradycji duchowej Bon – Tenzina Wangyala Rinpoche.

W rozmowie wzięli udział Lorenzo Ccapa i Zenobia Cruz z Peru reprezentujący tradycje żyjącego wysoko w Andach ludu Quero, bezpośrednich spadkobierców Inków, Mindahi Crescencio Bastida Muñoz z Meksyku z ludu Otomi-Toltek oraz Colin Campbell z Afryki, z pochodzenia Szkot, który wychował się wśród tradycyjnych społeczności w Botswanie.

Według Tenzina Rinpoche w starożytnej tradycji tybetańskiej Bon, w której był wychowany, bardzo ważną rolę odgrywało utrzymywanie równowagi pomiędzy potrzebami ludzi i przyrody. Według tej tradycji zewnętrzny świat przyrody oraz wewnętrzny świat człowieka, w tym jego organizm zbudowany jest z pięciu elementów – ziemi, wody, ognia, powietrza i przestrzeni. Świat zewnętrzny, jak i sam człowiek funkcjonują dzięki wzajemnej relacji pomiędzy tymi pięcioma elementami. W tradycji tybetańskiej istnieje bardzo wiele nauk o uzdrawianiu, które dążą do odnajdowania nierównowagi tych elementów leżącej u podstaw choroby, aby móc ją uzdrowić poprzez przywrócenie równowagi tychże pięciu elementów.

Colin Campbell wychował się w wiosce w Botswanie pośród ludzi utrzymujących silny związek z dziką przyrodą. Wiele tamtejszych zakątków postrzeganych jest przez miejscową ludność jako święte miejsca należące do natury, a góry i rzeki mają swoją symbolikę i osobowość.

Według mądrości tradycyjnych kultur tej części Afryki zdrowie nie jest jedynie stanem fizycznym związanym jedynie z funkcjonowaniem ciała, ale utrzymywaniem relacji pomiędzy poszczególnymi częściami i narządami ciała. W zachodnim myśleniu próbujemy separować rzeczy od siebie, np. umysł od ciała, ciało od natury. Tymczasem zdrowie to przede wszystkim utrzymywanie relacji ze społecznością i z naturą. Bardzo ważne jest utrzymywanie tych relacji. Taki rodzaj interkomunikacji powinien istnieć na różnych poziomach. Tradycyjny afrykański uzdrowiciel zajmował się nie tylko leczeniem ciała i umysłu, ale uzdrawianiem relacji wszystkich komponentów – człowieka wobec społecznosci i wobec natury. Choroba ciała jednostki była przez niego rozumiana w kontekście całości – relacji człowieka ze wspólnotą i wspólnoty z naturą.

Campbell zwrócił też uwagę na to, że relacja przepływa i porusza się, jest więc żywa.

Globalizacja zaburzając relację między ludźmi, a dziką przyrodą uderzyła bardzo mocno w dziką przyrodę Afryki Południowej. Zwrócił też uwagę, że zdrowie kultury (plemienia, narodu) przenosi się na zdrowie środowiska naturalnego. Utrata różnorodności, czy to biologicznej, czy to kulturowej rozumianej jako bogactwo języków, tradycyjnych obrzędów i mądrości, a także różnorodności źródeł pożywienia, wiąże się z utratą odporności zarówno środowiska przyrodniczego, jak i społeczności, czy też samego organizmu człowieka, ponieważ wszystkie elementy natury, w tym człowiek i budowane przez niego wspólnoty, tworzą jedną odporną całość. Wraz ze zniszczeniem środowiska przyrodniczego lokalne kultury z ich bogactwem również ulegają zniszczeniu.

Zatem poszukując sposobów uzdrawiania (ludzi i przyrody), należy najpierw zwrócić uwagę na wzajemne relacje, czy one nie wymagają uzdrowienia.

Lorenzo Ccapa i Zenobia Cruz z Peru są uzdrowicielami ludzi i zwierząt. W swojej pracy komunikują się z duchami gór i ziemi. Lud Quero, który reprezentują, przed 500 laty umknął wysoko w góry, aby uniknąć prześladowań ze strony Hiszpanów. Tam otrzymali opiekę od duchów gór. Dla Quero, podobnie, jak dla wspomnianych wyżej ludów Południowej Afryki góry i rzeki mają swoją osobowość. Lorenzo i Zenobia starają się podtrzymywać harmonię w swojej wspólnocie utrzymując dobre relacje z duchami gór i ziemi ofiarując im swoje modlitwy i podarki. W ten sposób utrzymują jakże ważną dla tego ludu wzajemność z Ziemią. Lorenzo mówił, że gdyby zabrakło tej wzajemności, to ludzie by umarli. Obecnie wysoko w Andach na skutek zmian klimatycznych i spowodowanego nimi topnienia lodowców zaczyna brakować wody. Dla Lorenzo i Zenobii to znak, że należy pracować z jeszcze głębszym połączeniem z Ziemią.

Czyż zmiany klimatyczne spowodowane niszczeniem lasów, bagien i spalaniem paliw kopalnych oraz intensywnym rolnictwem nie są fizycznym objawem kolektywnego oddalenia całej ludzkości od duchowych więzi z Naturą?

Mindahi Crescencio Bastida ze starego indiańskiego ludu Otomi-Toltek z Meksyku zwrócił uwagę, że liczne w Meksyku wulkany mają w sobie potężną energię.

Nawiązując do starożytnych nauk starych ludów środkowego Meksyku – Olmeków, Chichimeków oraz Otomi-Tolteków Mindahi wskazał, że od początku wszystko było ze sobą połączone. W tych kulturach czczone są święte żywioły (ogień, ziemia, powietrze i woda), które są traktowane jako źródła, a nie jako surowce (ang. sources not resources). Matka Ziemia jako jednostka posiada w sobie żeńskie i męskie jakości.

Lud Otomi-Toltek, podobnie jak Majowie i Aztekowie posiadają swój specjalny kalendarz oparty na 20 dniach symbolizujących 20 typów osobowości (archetypów) przeplecionych 13 poziomami świadomości. Bardzo ważną rolę w tej kulturze odgrywa kukurydza. Czci on Matkę Ziemię i ciała niebieskie, ponieważ wg Otomi-Toletek zależymy zarówno od Ziemi, jak i od Kosmosu. Oceany i woda są spokrewnione z Księżycem. Ojciec Słońce pozwala wzrastać licznym roślinom dookoła dającym pożywienie zwierzętom. To wszystko to krewni ludzi – nasza rodzina.

Dla tego ludu ważnym warunkiem dobrego życia jest życie w relacji z Matką Ziemią i ciałami niebieskimi. Według Mindahi kryzys cywilizacji wynika z oddalenia się ludzi od pierwotnych nauk zalecających troskę o życie.

Rady dla nas wszystkich, jak uzdrowić Ziemię

Colin wskazuje na budowanie relacji z naturą. W wielkim mieście np. mogą pomóc nam w tym pewne reprezentacje przyrody, jak drzewa, albo staw, gdzie możemy przychodzić i praktykować obecność. Wbrew pozorom jest to bardzo silna praktyka.

Mindahi zachęca do wzbudzenia w sobie wdzięczności Słońcu. Mówi o modlitwie łączności ze słońcem trzy razy dziennie – o wschodzie, w południe i o zachodzie. Mówi też o kultywowaniu związków z Matką Ziemią i ciałami niebieskimi.

Lorenzo Ccapa powiedział o znaczeniu tzw. obszaru serca w jego tradycji i o tym, jak ważne jest łączenie serca z różnymi elementami natury – zwierzętami, z roślinami.

Podsumowując to spotkanie Tenzin Wangyal Rinpoche wyraził je słowem „Więź” – więź z samym sobą, z rodziną, z sąsiadami, z naturą, z całością. Zerwane więzi objawiają się globalnym ociepleniem, nowymi chorobami, niedoborem wody. Zatem więź z naturą jest kluczem do uzdrowienia Ziemi. Więź jest tym samym źródłem (nie surowcem) naszego własnego uzdrowienia.
Pomóc w tym może chociażby pobyt w przyrodzie z zachowaniem ciszy przez min 5 minut.

Na koniec warto przytoczyć słowa Mindahi z Meksyku, który wypowiedział je pod koniec spotkania: „Powodem, dla którego jesteśmy ludźmi, dla którego istniejemy na świecie jest troska o życie.”

Opracowanie: Tomasz Nakonieczny
Na podstawie: Facebook.com
Źródło: LudyZiemi.blogspot.com


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

13 komentarzy

  1. kuralol 10.05.2019 17:08

    @Wacek Szamani mają trochę racji. Ludzie pobudowali więzi z przedmiotami dlatego stają się tacy jak piszesz: zombie. Przywiązanie do elektrycznych zabaweczek, do tego jeszcze silniejsze przywiązanie do pełnego koryta, przywiązanie do używek itp. Cele życia? Bezpieczny luksusowy chlewik i zawsze pełne korytko, oto marzenie niejednego. Co takie życie ma wspólnego z naturą? Nic. Gdyby ludzie mieli zdrowsze relacje z ludźmi i środowiskiem to taki zbiór (więź) sam by się w sposób naturalny porządkował. Indianie nazywają to Tonal; czyli zbiór wszelakich rzeczy które są nam znane. Na tym stole nie ma miejsca dla świadomości współczucia jeśli stół jest zapełniony kredytami, remontami domów co dwa lata, nowymi samochodami co trzy lata, nowymi gadżetami elektrycznymi co roku. A natura, świadomość, więzi – są wtedy zepchnięte poza obszar stołu-tonala i przestają istnieć bo są zwyczajnie nieznane dla osobnika pogrążonego w konsumenckim obłędzie.

    Trzeba zadać sobie pytanie dlaczego ludzkość konsumuje o 70% za dużo? Moim zdaniem te-ktosie to zapotrzebowanie sztucznie kreują. To jest nakręcane. Cel takich działań nawet zapisali w swych ”świetnych księgach.” Celem jest zniszczenie tego świata. Problem jest w tym, że zrodzeni zapomnieli, że celem ich życia jest obrona tego świata-który-ich-zrodził. Obecnie są tak ogłupiali że realizują bezczelne plany stworzonych. Zrodzeni pomagają stworzonym w niszczeniu własnego domu! Robią to poprzez żarłoczną niepohamowaną konsumpcję zasobów własnego środowiska. Nie ma wtedy WIĘZI z tym co pożerasz… Przykład. Przecież nikt nie myśli o wołowinie w niedzielnym rosole, że to było żywe wesołe stworzenie, które TYLKO chciało sobie pożyć i czasem pobrykać na tym świecie i to bez zobowiązań jako konsument. Pokaż mi takich ludzi którzy myślą takimi kategoriami, a chętnie do nich przystąpię jako pokorny sługa. Mój wniosek końcowy jest taki, że aktualnie jako gatunek pożeramy swój własny dom który daje schronienie.

  2. kuralol 11.05.2019 12:20

    Dobra. Wcale nie namawiam do ”miłości do natury” bo tak jak pisałem oni nie mają takich pojęć w swoim zbiorze rzeczy znanych. Taka miłość “na siłę” była by z gruntu fałszywa.

    Zatem jak ludzkość ma się odnaleźć skoro wszystko co znają jest przeciwne temu procesowi? Trochę mnie to martwi co piszesz @Wacek, bo dla mnie wygląda to jak porzucenie chorego pacjenta, którego wcześniej celowo zarażono chorobami i robiono na nim różne eksperymenty. Taki pacjent dostaje kopa za drzwi oraz dobrą radę na odchodne: “Ludzie niech zaczną kochać siebie, niech się odnajdą i pogodzą z tym kim są wtedy przestaną szukać ucieczki w konsumpcji i nałogach.” To zwykłe masońskie spychanie odpowiedzialności, a przyczyna problemu nietknięta.

    Czyż nie prościej rozpocząć jest leczenie na źródle problemów? Czyli na rakowatej pasożytniczą robaczywej narośli. Tej samej, która tworzy wszelkie nałogi i konsumpcje i zanieczyszczenia! Zatrucie ludzi jest procesem wtórnym, to na co narzekamy to tylko są produkty przemiany materii pasożyta pożerającego zasoby.

    Wcale nie twierdzę, że ludzkość jest mniej winna takiego stanu rzeczy. Jednak ukrócenie stałych codziennych dostaw trutki – przynajmniej teoretycznie mogło by przyczynić się do tego że poszczególne jednostki rozpoczęły by same z siebie procesy lecznicze i w efekcie szukały by nowych rozwiązań dla istniejących problemów społeczno – cywilizacyjnych.

    Świeży przykład jednej tylko trutki uszkadzającej WIĘZI – i mającej wpływ na wielu wielu płaszczyznach egzystencji :
    https://www.youtube.com/watch?v=-afHRgxQRrE

  3. robi1906 11.05.2019 13:43

    Atosie, a gdzie “żółte kamizelki?”,
    pół roku temu twój każdy post tyczył się tylko tego, tak jakby nikt nie miał internetu i nie mógł zobaczyć kamer na żywo.
    Polacy bierzcie przykład z Francuzów, co z was za miękkie pipy, oni się buntują a wy siedzicie na swoich “pupciach”, tak nas buntowałeś.

    Przecież żółte kamizelki jeszcze istnieją, a nawet powiem więcej, teraz ich hasła o lichwiarzach i syjonistach zaczynają mi się podobać, a u ciebie chyba odwrotnie,
    cisza o tym, pół roku cisza.
    Gdzie pochwała obecnych radykalnych żądań Francuzów, teraz jezdzisz do Chin i badasz wróbelki?, tak jak byłeś w Sionie w Szwajcarii, taki z ciebie obieżyświat?.

  4. robi1906 11.05.2019 15:24

    Owszem nudzi mi się,
    czasami z tej nudy dostrzegam pewne nielogiczności, coś mi się tam czasem nie zgadza, czasem jest to ledwo dostrzegalne a czasami tak rypie po oczach, że aż gałki oślepia.

    Owszem napisałem żeby nie podpisywać petycji o ustawie 447 po roku od jej uchwalenia, bo to nic nie da, i dalej tak uważam.
    Skoro nic nie dały akcje Polonii i wszystko to co zrobili ludzie kiedy to przechodziło w Kongresie USA, to co da akcja po??.
    Powtórzę więc to co napisałem wtedy, “waszymi protestami kible sobie podcierają”.
    Ale widzę, że moje słowa w opozycji do Peruna, przywoływane przez Anonymusa rozeszły się i po Francji, proszę co za kariera i co za posłuch moich słów.

    Dobra wracając do meritum, dlaczego skoro wiesz co piszę, to nie powtarzasz tego, że nawet ‘żółte kamizelki’ mnie słuchają?,
    nawet nasza tiwi, pokazała jak oni krzyczą do żyda “sp….adaj syjonisto do Izraela” oraz inne znamienne hasło “śmierć bogaczom”. Jakoś wtedy zamilkłeś, więc się pytam o przyczynę, dlaczego przestał cię obchodzić los nowej rewolucji a zająłeś się chińskimi wróbelkami.

  5. robi1906 12.05.2019 10:29

    Dobra przeczytałem, takiś rewolucjonista?,
    dobrze zobaczymy, a jak mawiają moi bracia pożywjom uwidjom.
    Przeczytałeś Predators o której wspominałem pół roku temu?.
    Jeśli nie, to zajrzyj również do słownika, bo widzę że używasz pewnych słów których raczej nie rozumiesz

  6. Perun 12.05.2019 12:18

    Witaj Atosie! miło znowu cię widzieć.
    @robi1906
    Nie za często słyszysz: won bolszewio? Może faktycznie czas pakować walizy?

  7. robi1906 12.05.2019 12:22

    Atosie a co na to twoja Aida (ta hrabianka co nie lubi jak ją nazywam “dziewuchą”) co ona na to?.
    Ty taki super uprzejmy, co to bułkę przez bibułkę (bo wiecie, Oni przez prześcieradło się ruchają hbiiihiihii, śmieszne prawda!!!!,
    taka głupia onomatopeja hahha-hicjhi).

    Atosie, ja mogę tak długo, chcesszz Tegoooo?. Twój jężowy jęsssyk to zrozumie.

    Poczekam mam czas, poczekam, jeszcze raz napiszę poczekam, zzzzz, zzz
    a.\ Zasypiam gdzie jesteś Atosie!!!!, ratuj mnie, od tego bolszewika, z zzzz .
    uratujesz mnie Atosie gromowładny?. proszę uratuj mnie?????, plisss.

    Widzisz?, tak bym mógł.
    albo rozmawiasz, albo cię będę rozpirzał,.
    Tobie się wydaje, że dasz mi radę, prubuj…

  8. Perun 12.05.2019 12:49

    @Atos
    Nie wydaje mi się żeby ten żydobolszewik miał aż taką siłę ale faktycznie, czasami jest tu czerwono jak w Moskwie na rocznicę rewolucji 🙂 a tego trolla trzeba traktować jak każdego trolla- ignorować, ignorować, ignorować…

  9. robi1906 12.05.2019 12:54

    Dobra, czekam na takich tygrysów w Przemyślu(nie w Białorusi), o której i kiedy będziecie?.
    Dopowiem będę tylko sam z tasakiem i z nożem, jednemu tylko powiem żeby to filmował.
    Nikt nic nie będzie wiedział, dopiero post factum, jak obiecuję lub przysięgam.

  10. realista 12.05.2019 13:08

    przerażająco prostackie to i dresiarskie… .. .

  11. Perun 12.05.2019 13:15

    @Atos

    Najprawdopodobniej prowokator eskimosów i czerwonych, prowokuje do wypowiedzi antyeskimoskich a potem donosi o “mowie nienawiści”.

    @realista
    Zawsze mówiłem,że to prymityw…

  12. robi1906 12.05.2019 13:22

    owszem no i…. a jak broniono naszych granic?.
    słowami przepraszam ????,
    ilu ludzi zginęło, byś ty mógł żyć emigrancie?.

    Zapamiętałem modlitwę z 13 wojownika.
    “Oto widzę ojca swego i matkę swą,
    braci i siostry…..”

    nic mi więcej nie trzeba, nawet tego nie potrzebuję ????, bo dla czego ?.
    Niczego.
    Dlatego czekam ze spokojem na spotkanie śmierci, będzie to będzie.
    A ustawka? to tylko kolejna bójka, z tym że naprawdę śmiertelna, bo ja nie odpuszczę.

  13. kuralol 13.05.2019 21:25

    @Wacek Dwa dni myślałem co odpisać. 🙂
    Pierwszy akapit tak, faktycznie jest jak piszesz. Dyskutować o tym nie czuję potrzeby.

    Drugi fragment mnie się coś zupełnie nie widzi. Co z tego, że w naturze nie istnieje pojęcie trucizna!? Skoro to człowiek zatruwa siebie i naturę przy okazji. To jednak zachodzi jakaś mimo wszystko wymiana informacji. Wkleiłem link dr. Zięby o tym że całe GMO na tym świecie jest tworzone za pomocą narzędzia jakim jest retrowirus RAKA. Użyli tego celowo albo z głupoty – nie wnikam. Zrobili to bo tylko RAKOWACIZNA ma łatwą zdolność wbijania się w każde DNA i jego modyfikowania. Według ciebie nadal to nie jest ingerencja w naturę? Sorry, być może to ja nie rozumiem co piszesz, bo za głupi jestem na takie mądrości.

    Co do trzeciej część twojej odpowiedzi. Otóż były pewne badania robione i wyniki zostały jak zwykle utajnione. Jest wiadome że Ziemia (tak ta Matka Ziemia od Indian) w jakiś sposób wczytuje / skanuje informacje z nóg stworzeń które poruszają się po jej powierzchni. Reagując na zebrane informacje wysyła do roślin sygnał by tworzyły odpowiednie enzymy minerały witaminy itp potrzebne dla istnienia stworzeń, które biegają na danym terenie po powierzchni. Matka w ten sposób karmi zwierzęta i ludzi, wystarczy tylko chodzić po niej. Prawdopodobnie tym skanerem są bakterie glebowe (te same które wyniszcza roundap). Wniosek? Nie potrzeba do tego by się leczyć i porządkować – oddzielonej mentalnej głowy. Ziemia sama wie co nam ludziom trzeba i wyśle nam ptaszka który wysra niestrawione ziarenko z którego wyrosną jakieś krzaczki, zioła czy grzybki. W takiej sytuacji, by się rozwijać lub uleczyć ludzkość nie potrzebuje rabina czy innego księdza, który truje w kółko jakieś mroczne ideologie i mentalne frazesy – nie związane z procesami życiowymi. Problem jest pogrzebany wewnątrz cywilizacji ludzkiej i jej truciznach, cywilizacji która stwierdziła, że już nie potrzebuje natury. Gdzie zatem szukać wzorca do naprawy tego stanu rzeczy? Z tego co piszesz wewnątrz tej cywilizacji odpowiedzi nie znajdziemy… zatem gdzie to jest? Jedyna znana mi matryca człowieka Adama Kadmon ukrywa się na uroczyskach i u źródeł? Ależ jestem naiwny, mi się wydawało że należy chronić takie miejsca i zostawić w spokoju. Okazuje się, że źródła to zasoby, a uroczyska się wycina – zupełnie to nielogiczne, po co sztucznej trującej cywilizacji akurat takie rzeczy? Zombiaki mogą przecież w ramach cywilizacji nawzajem wycinać się między sobą w celu zdobycia nowej pralki czy lodówki, a oni uwzięli się i krzaki tną. Bezsens. Nadal widzę w tym jakąś celowość.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.