Somnolog o katastrofalnej epidemii cywilizacyjnej

Opublikowano: 03.10.2017 | Kategorie: Wiadomości ze świata, Zdrowie | RSS komentarzy

Społeczeństwo ugrzęzło w „katastrofalnym niedoborze snu”, który może doprowadzić do skutków poważniejszych, niż możemy sobie wyobrazić – powiedział amerykański naukowiec, dyrektor Centrum Badania Snu przy Uniwersytecie Kalifornijskim Berkeley Matthew Walker w wywiadzie dla dziennika „The Guardian”.

„Żaden aspekt naszej biologii nie pozostanie nienaruszony przy niedoborze snu” — twierdzi specjalista. Według niego deficyt (mniej niż 7 godzin) snu może doprowadzić do licznych problemów, w tym do pogorszenia pamięci, cukrzycy, otyłości, nowotworów złośliwych i choroby Alzheimera.

Walker wyjaśnia, dlaczego przez ostatnie 75 lat ludzie mniej śpią. Po pierwsze chodzi o „elektryfikację” nocy. „To właśnie światło jest ważnym czynnikiem zabierającym nam sen” — powiedział. Po drugie problem z czasem, który ludzie tracą na pracę i drogę do miejsca pracy. „Nikt nie chce rezygnować z czasu, który pozostaje dla rodziny i rozrywek, dlatego cierpi na tym sen” — mówi Walker.

Poza tym we współczesnym świecie sen jest kojarzony ze słabością i lenistwem. „Chcemy wyglądać na zajętych, jednym ze sposobów na pokazanie tego jest mówienie o tym, jak mało śpimy. Jest to oznaką honoru” — podkreślił naukowiec. Według niego ludzie są jedynym gatunkiem, który świadomie pozbawia siebie snu bez wyraźnego powodu.

Jego zdaniem duże organizacje i ustawodawcy powinni poważnie zająć się problemem niedoboru snu. „Sytuacja musi się zmienić: w pracy, w domu, w rodzinach. Czy widzieliście kiedyś plakat Narodowej Służby Zdrowia wzywający ludzi do spania? Kiedy po raz ostatni lekarz zapisywał pacjentowi nie leki nasenne, tylko sam sen? Sen powinien być priorytetem, trzeba go stymulować” — twierdzi somnolog.

Sam przyznaje się, że śpi 8 godzin każdej nocy, to nienaruszalna zasada. „Jeśli udzielam ludziom rady, to tylko takiej: chodźcie spać i wstawajcie każdego dnia o tej samej porze niezależnie od okoliczności” — mówi, podkreślając, że podchodzi do snu bardzo poważnie, ponieważ widział, do czego prowadzi jego brak.

Zdjęcie: Hans (CC0)
Źródło: pl.SputnikNews.com

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. gajowy 03.10.2017 15:39

    Wszystko się zgadza tylko na dłuższym spaniu nikt nie zarobi. Dlatego kwestia nie jest nagłaśniana.

  2. Abaddon 03.10.2017 17:21

    Prawda: Jeśli dziennie na pracę i dojazd tracę 10 godzin, to na korzystanie z życia pozostałoby, po odliczeniu snu, posiłków i toalety jakieś 4 godziny. To zdecydowanie za mało. Dlatego też ograniczam jedyne, na co mam wpływ, czyli sen. 5 godzin to u mnie norma, często mniej. Zazwyczaj nie myślę o konsekwencjach. Dlatego powinniśmy krócej pracować. Ale na to nikt się nie zgodzi.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.