Liczba wyświetleń: 1162
Zabrali jej różaniec, zakuli w kajdanki i wywieźli w nieznanym kierunku. Brutalne zatrzymanie katolickiej zakonnicy przez agentów ICE w Teksasie wywołało potężny skandal polityczny i oburzenie opinii publicznej. Sprawa jest tym bardziej uderzająca, że połączyła w proteście polityków z obu stron amerykańskiej barykady.
Do dramatycznych wydarzeń doszło w przygranicznym mieście McAllen w stanie Teksas. Siostra Leticia Ugboaja, ubrana w pełny habit zakonny, szła właśnie na niedzielną mszę świętą, gdy drogę zagrodzili jej funkcjonariusze federalnych służb imigracyjnych (ICE). Jak donosi „Washington Post”, agenci potraktowali kobietę z pełną surowością – skonfiskowali jej różaniec, a na ręce założyli kajdanki.
Pochodząca z Nigerii zakonnica od ponad 10 lat legalnie niesie pomoc medyczną jako pielęgniarka w teksańskich szpitalach. Przedstawiciele lokalnej diecezji jednoznacznie potwierdzili, że jej pobyt w USA jest w pełni uregulowany prawnie.
Wizerunkowa katastrofa ICE wywołała natychmiastową reakcję na najwyższych szczeblach władzy. W obronie zakonnicy ramię w ramię stanęli politycy Partii Demokratycznej oraz Partii Republikańskiej. Dzięki ich błyskawicznej interwencji, siostra Ugboaja została wypuszczona na wolność po kilku godzinach spędzonych w areszcie.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), pod które podlegają służby migracyjne, nabrało wody w usta i odmówiło oficjalnego komentarza w sprawie statusu imigracyjnego kobiety oraz powodów tak agresywnej interwencji.
Przypadek siostry Leticii to wierzchołek góry lodowej. Jak zauważają amerykańskie media, w Południowym Teksasie narasta frustracja działaniami administracji Donalda Trumpa. Służby w ramach masowej kampanii deportacyjnej działają coraz bardziej bezwzględnie, często uderzając w przypadkowe osoby. W ostatnim czasie głośno było o zatrzymaniach trzech nastoletnich muzyków z tradycyjnego zespołu mariachi, rzesz legalnie zatrudnionych pracowników budowlanych, dzieci oraz osób objętych wcześniejszą, oficjalną ochroną przed deportacją.
Sytuacja w przygranicznym McAllen idealnie obrazuje polityczny klincz, w jakim znalazły się Stany Zjednoczone. Tamtejsza społeczność latynoska w wyborach w 2024 roku w wielkiej mierze poparła Donalda Trumpa, licząc na ukrócenie nielegalnego procederu i uszczelnienie granic. Dziś jednak ci sami wyborcy z przerażeniem obserwują, jak federalna machina uderza w ludzi, którzy stanowią filar lokalnej społeczności – ciężko pracujących migrantów bez kartoteki kryminalnej, a nawet, jak pokazuje przypadek siostry Ugboaji, w osoby duchowne niosące pomoc chorym. Mieszkańcy Teksasu wprost mówią o przekroczeniu czerwonej linii, ponieważ poparcie dla walki z przestępczością na granicy nie oznaczało zgody na polowanie na zakonnice idące do kościoła.
Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: PAP, „Washington Post”, AP
Źródło: WolneMedia.net








„rzesz legalnie zatrudnionych pracowników budowlanych, dzieci”
Raczej legalnie zatrudnionej taniej siły roboczej mającej zastąpić amerykanów, co do dzieci dobrze że Trump uwolnił środki na poszukiwanie chyba 350 tysięcy zaginionych dzieci za prezydentury autopena (Bidena) i polityki otwartych granic, służby do tej pory odnalazły 100 tysięcy z nich
Warto tez wspomnieć o likwidacji gangów z ulic USA i systematycznym wyniszczaniu gangów, o poprawie bezpieczeństwa, spadku wskaźnika zabójstw, warto wspomnieć o zabranie się za handlarzy narkotykami, handlarzy ludźmi, zabranie się za pedofilów oraz masowe usuwanie im kont w internecie
Ale te zasługi bledną przy aresztowanej zakonnicy, przez którą zawyły media oraz klasa polityczna. A mi pozostaje się cieszyć, że przestępcy są systematycznie aresztowani oraz cieszyć się w uderzenia wymierzone w gangi