Służba zdrowia do reanimacji

Opublikowano: 15.02.2011 | Kategorie: Zdrowie

Liczba wyświetleń: 520

Tak się pechowo złożyło, że wylądowałem w szpitalu. Przy czym do szpitala, jak się okazuje, nie jest trafić łatwo. Nawet jak się posiada skierowanie z adnotacją lekarza “Pilne!”, do tego wysoką temperaturę i bóle stawów które nie pozwalają się ruszać bez silnych środków przeciwbólowych.

W takim stanie niewiele można zdziałać, a tymczasem jedyna rada to “jeździć po szpitalach i szukać miejsca”. Wybrałem wersję “light” i próbowałem znaleźć miejsce w szpitalu telefonicznie. Niestety szpitalne izby przyjęć są dość sceptycznie nastawione do dzwoniących pacjentów (skoro ma siłę dzwonić to pewnie nie jest aż tak chory) i od razu słyszy się, że miejsc nie ma, nawet gdy podaje się swoje objawy. W najlepszym razie “proszę jeździć po szpitalach i szukać”. Tak, tą radę już znałem.

Również poszukując rozwiązania problemu poprzez znajomych nie jest łatwo, w jednym szpitalu nie ma miejsca ponoć naprawdę, w drugim są rejony (przy czym ja jestem oczywiście z tego innego), choć rejonizacja została wycofana już dawno i można się zgłosić wszędzie. O ile ma się siłę kursować między szpitalami. W końcu dotarłem z braku innej możliwości do najbliższego szpitala, a tam po pewnych perturbacjach (“jak to w tamtym szpitalu jest rejonizacja, nie ma czegoś takiego! Ja naprawdę nie mam miejsc!”), jednak zostałem przyjęty. Być może z tego względu, że naprawdę byłem chory, ale pewności nie mam.

Będąc w szpitalu, kiedy już lekarze z pomocą litrów kroplówek i kilkudziesięciu pastylek doprowadzili mnie do ładu udało mi się rozwiązać zagadkę małej liczby wolnych łóżek. “To proste Watsonie”, otóż część pacjentów nie jest chora. Geniusz tkwi w prostocie. To znaczy, technicznie to pacjenci w szpitalach są chorzy, ale przynajmniej połowa moich współtowarzyszy nie wymagała hospitalizacji. Skąd się tu wzięli? Cóż, oni są na badaniach. Sprawa jest jak zwykle banalnie prosta. W poradni na badanie trzeba czekać miesiącami, tymczasem kładąc się na tydzień do szpitala można mieć od ręki wszystkie potrzebne badania… Załatwia się skierowanie od lekarza, zapisuje się w szpitalu w kolejkę do przyjęcia i już za tydzień dwa leży się w szpitalnym łóżku (najwięcej przyjęć jest w piątek, choć badania robi się dopiero od poniedziałku, ale przecież gros pacjentów wychodzi w piątek, a łóżko nie może stać puste, co za marnotrawstwo pieniędzy). Człowiek się cieszy bo został szybko zdiagnozowany, szpital ma niekłopotliwego pacjenta, za którego dostaje pieniądze. Wszyscy są zadowoleni, no może oprócz tych którzy naprawdę potrzebują położyć się w szpitalnym łóżku, a muszą się błąkać między izbami przyjęć.

Sam szpital jak cała służba zdrowia kuleje. Co prawda wszędzie jest czysto, ale większość sal wciąż wspomina czasy PRL-u. Posiłki są nastawione na rodziny pacjentów. To znaczy są, ale bez wkładki od rodziny błyskawiczna kuracja odchudzająca zapewniona, polecam. Pochwalić za to mogę opiekę, zarówno lekarze, jak i pielęgniarki są mili i jak się wydaje kompetentni, wszystko działa jak w dobrze wyregulowanej maszynie.

Na koniec zostawiłem sobie “niewidzialnych ludzi”. Tak, są w szpitalach takie persony. Ich istnienie można poznać jedynie po zapachu. Konkretnie po smrodzie dymu tytoniowego, który wyrywa się czasem na szpitalny korytarz i do sal. To właśnie palacze są niewidzialni. Palą w korytarzyku łączącym budynek w którym leżę z sąsiednim. Nikt ich tam nie widzi, nawet jak przechodzi obok, czy to pacjent, czy to ktoś z pracowników, mijani są jak powietrze. Duchy. Potem duch gasi papierosa i znów go widać, idzie na badania, czy bierze lekarstwo, ogląda telewizję, czyta gazety, wykonuje te wszystkie nudne, szpitalne czynności, po czym dematerializuje się na kilka minut i znów wraca. Niewidzialność jest zresztą dwukierunkowa. Próba zwracania uwagi na to, że dym jest dla biernego palacza duszący powoduje, że palący przestaje widzieć rozmówcę i dalej robi swoje. Chyba potrzeba egzorcysty.

Wnioski z pobytu w szpitalu wyciągam mało optymistyczne. Najlepiej być zdrowym, żeby się leczyć w szpitalach. Tymczasem jednak za parę dni wychodzę, udało się moją skromną osobę wykurować do stanu używalności, za co służbie zdrowia serdecznie dziękuję. A jednak się kręci.

Autor tekstu i zdjęcia: Marek Bonarski
Źródło: Dziennikarstwo Obywatelskie
Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.5 Polska


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. adambiernacki 15.02.2011 10:23

    I wszyscy są zadowoleni a jak pięknie statystyki wyglądają. PRL nas nie opuszcza mentalnie. Trzeba umieć sobie radzić. Gdzie pracujesz z tego żyjesz(kurde nie ma eteru).

  2. Lakszmi 16.02.2011 20:58

    na służbę zdrowia nie ma co liczyć,lekarze są tak zakłamani że w głowie się nie mieści, lepiej iść do akupunkturzysty od razu jak coś się dzieje, obecnie tylko ortopeda jest coś wart…

  3. Lakszmi 16.02.2011 21:10

    chemitrals niszczą nasze zdrowie obecnie zdrowa dieta to priorytet, zakwaszają nas totalnie metale ciężkie są wszędzie, a stada wściekłych troli w różnych miejscach w tym tutaj powtarzają zdartą płytę co im kazano. Mnie uczono że na istnienie duchów nie ma dowodów bo nie wszyscy widzą a tu się okazuje że nie ma dowodów na coś co wszyscy widzą, a nawet na coś co zbadali naukowcy
    w konsekwencji przemysł kwitnie min farmaceutyczny
    i realizują swój plan obniżający obniżający wibracje bo bitwa idzie o rząd dusz a kolektyw negatywu rzucił wszystkie siły w ostatnim starciu ze światłem
    to co określamy służbą zdrowia jest służbą śmierci, a to że jest ona niewydolna w ratowaniu i służbie zdrowiu jest czynione celowo
    wymiar w którym żyjemy to rodzaj klatki w którą wpadliśmy
    większość jeszcze nie widzi co stoi za systemem choć część przeczuwa a jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę

  4. Lakszmi 16.02.2011 21:16

    na ten czas zaleca się dobrym duszą udanie się w głąb siebie i spędzanie czasu w bliskości natury
    istoty będące pod wpływem negatywu celowo wszczynają kłótnie i stosują różne techniki oddziaływania na podświadomość, manipulacji,wprowadzić mają chaos i wrażenie fałszywe podziałów a dodatkowo ich celem jest pozbawianie energii innych istot
    dlatego nawet nie wskazane jest czytanie ich komentarzy

  5. Lakszmi 16.02.2011 21:22

    i zwracam się tu do osób takich jak mk, Yeti ,Hide, prometeusz i inni:)namaste

  6. Prometeusz 16.02.2011 21:50

    @Lakszmi:

    😉

    Pozdrowka,
    Prometeusz

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.