SLD chce zlikwidować gimnazja

Opublikowano: 29.04.2012 | Kategorie: Edukacja, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 563

SLD postuluje zmianę systemu edukacji, którego najważniejszym elementem ma być likwidacja gimnazjów.

Była minister edukacji narodowej i sportu Krystyna Łybacka oświadczyła: “Chcemy powołać ponadpartyjny zespół, który zebrałby opinie ekspertów, nauczycieli i rodziców, dzięki którym można by zaplanować zmiany obecnego systemu. Ten się nie sprawdza.” Obowiązujący system edukacji produkuje, zdaniem Łybackiej, pokolenia testowe, które nie potrafią samodzielnie myśleć i analizować. “Trzeba się zastanowić, czy chcemy wychować takich młodych?” – pyta posłanka SLD, przewodnicząca sejmowej podkomisji stałej do spraw nauki i szkolnictwa wyższego.

Konieczna jest ogólnopolska debata, a punktem wyjścia do niej mogłaby być propozycja stworzenia 4-letniej szkoły podstawowej, 5-letniej ponadpodstawowej i utrzymanie 3-letniej maturalnej. Jednak właśnie zachowanie trzystopniowego podziału organizacji szkolnictwa wzbudza największe kontrowersje. Niedawno np. Polska Jest Najważniejsza postulowała powrót do 8-klasowych szkół podstawowych i 4-klasowych liceów.

Gimnazja wprowadzono 1 września 1999 roku za rządów premiera Jerzego Buzka. Krytycy gimnazjów podkreślają, że właśnie w tych szkołach najbardziej szerzą się przemoc i inne patologie. Wielu przedstawicieli środowisk naukowych twierdzi, że od czasu reformy gimnazjalnej poziom kandydatów na studia znacznie się obniżył.

Ministerstwo Edukacji Narodowej odmawia komentarzy na temat propozycji SLD i oświadcza, że nie pracuje nad zmianami w organizacji szkół. Gimnazja się sprawdziły, według MEN, i nie ma potrzeby wprowadzania żadnych zmian.

Opracowanie: Tomasz Kłusek
Źródło: Lewica


TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

41 komentarzy

  1. ARTUR 29.04.2012 12:42

    Nie ma się czym przejmować ,trybunał społeczny skutecznie osądzi przestępców degenerujących naród i tych co podnieśli rękę w sejmie za likwidacją nauczania Polskich dzieci z Buzkiem na czele .Zbrodnie przeciw narodowi nie przedawniają się .

  2. Janusz Korczynski 29.04.2012 13:21

    Likwidację gimnazjum i powrót do starego systemu postulowała jeszcze Polska Partia Pracy i chyba tyle…

  3. Yogipower 29.04.2012 13:37

    No przecież pisze że się sprawdziły, (w ogłupianiu społeczństwa)

  4. Il 29.04.2012 20:11

    Zlikwidować przymus szkolny a edukacja społeczna sama się rozwinie. Dzieci zamiast dusić się w niedotlenionych klasach, zamiast psuć wzrok przy sztucznym oświelteniu, zamiast marnować lata młodości na zapamiętywanie wielu nieistotnych informacji społecznie uczyły by się konkretnych umiejętności takich jak uprawa prawdziwie zdrowej żywności, uprawa i przetwórstwo roślin (lnu i konopii) na ubrania, wyrób zdrowego i nie deformującego stóp obuwia.

    Współczesne szkolnictwo uczy czytać biblię i ustawy w celu posłuszeństwa wobec przestępców z Kościoła RZYMSKOkatolickiego (watykańskiego, nie polskiego) i skolesiowionych z kościołem polityków i urzędników.

    ZLIKWIDOWAĆ USTAWOWY PRZYMUS SZKOLNY.
    Pokój Duszom Dzieci zamordowanych przez system współczesnej pseudoedukacji.

  5. norbo 29.04.2012 20:41

    Macie rację, zlikwidować szkolnictwo publiczne – rzucić edukację na łaskę prywatnego kapitału, może komuś spoza klas wyższych czasem pozwolą nauczyć się czytać i pisać… a reszta niech sobie radzi, niech tradycja ustnych przekazów powróci…

    @Il – pomotało ci się, dziś “wolnościowcy” na świecie oprzytomnieli i walczą o edukację publiczną i darmową a nie bredzą o zniewoleniu poprzez dostęp do szkół…

  6. Il 29.04.2012 22:26

    norbo,
    nie ma nic darmo. Za wszystko trzeba płacić niekoniecznie pieniędzmi.
    Czym jest edukacja publiczna? Co znaczy pojęcie “publiczny”? Kiedyś nazwą “domy publiczne” określano bur..ele. Jakieś dziwne te pojęcie “publiczny”. W ostatnich latach wzrosła moda na “pub’y”. Może to też ma jakiś związek z pub-liczną szkodliwą edukacją alkoholowo degeneracyjną?

    W dzisiejszych czasach wolnościowcy dążą do nauczania domowego w gronie rodziny oraz w małych społecznościach ludzi z podobnymi ideami – ideami na życie bez konieczności płacenia ustawowo przymusowych podatków na rozwój pseudoedukacji i bez zmuszania dzieci do nauki programu narzuconego przez ludzi, którzy z prawdziwą edukacją mają niewiele wspólnego.

    Tak zwane klasy wyższe to są właśnie ci ludzie, którzy od wielu lat zniewalają do ustawowo narzuconego przymusu (obowiązku) szkolnego pod groźbą odbierania rodzicom dzieci.
    Współcześni wyedukowani czytać i pisać umieją. Jaki procent z tych pod przymusem wyedukowanych potrafi czytać z pełnym zrozumieniem i pisać coś prawdziwie dobrego?
    …no i przede wszystkim czynić (bez jałowych dysput i czytnictwa)

    Dla mnie klasą wyższą są ludzie, którzy potrafią zdziałać coś dobrego bez wcześniejszego pisania lub czytania o tym.

  7. norbo 29.04.2012 22:39

    Z tego co piszesz to Rajoy w Hiszpanii musi być ultrawolnościowcem, któremu na drodze w marszu ku powszechnej szczęśliwości i wolności stają zwolennicy starego ładu opartego na przymusie, jakieś tam organizacje studenckie czy dziwne twory w stylu CNT czy CGT……..

    Wybacz ale twój sposób “argumentowania” jest dla mnie śmieszny.

  8. smerf 29.04.2012 22:46

    Likwidacja ośmioklasowych szkół podstawowych, w ramach reformy tzw. prof. Handtkego pod rządami tzw. premiera Buzka i jego kierownicy, Krzaklewskiego, od poczatku była skazana na porażkę. Wtedy pożądany był autentyczny protest rodziców. Dzisiejsze biadolenie nad “rozlanym mlekiem” jest spóźnione o kilkanaście lat. I dalej pozostanie w sferze biadolenia.
    A dzieci mamy coraz to głupsze (bez obrazy wybitniejszych jednostek, które zawsze się znajdą i sobie poradzą) czy to po podstawówce, po gimnazjum czy po szkole średniej (dzisiaj zwanej ponadgimnazjalną). Ubogi język, tumiwisizm, relatywizm moralny.
    Szkoła (po tej pieprzonej reformie) odebrała też dzieci… rodzicom, a to za sprawą ponoć niezbędnych do życia młodemu człowiekowi komputerów z dostępem do internetu. Niech mnie ktoś przekona, że z tego sprzętu, w celach edukacyjnych, korzystają dzieci i korzysta młodzież! No chyba, że kogoś zadowala, iż taki młody użytkownik, dla pokazania, że umie z tego korzystać i jest mu to niezbędne potrafi zaznaczyć, skopiować, wkleić i wydrukować. Bez dociekania już, czy poszczególne fragmenty ściągnętych z różnych źródeł tekstów są z sobą kompatybilne.
    Pani Łybacka… Też była ministrem edukacji i to wówczas za jej sprawą szkoły na gwałt wyposażano w komputery.
    Dlatego obwiniam ją o to, że mi odebrała dzieci. Od rana do nocy tylko Gadu-Gadu, Nasza-Klasa, Facebook i ichnie gierki on-line.
    Mądry Polak po szkodzie?

  9. Janusz Korczynski 29.04.2012 23:08

    Z tym odebraniem dzieci przez komputeryzację to z grubsza przesada. Tak poszedł duch czasu, wielu rodziców potrafi zapewnić alternatywne, znacznie ciekawsze zajęcia swoim dzieciom. Problem w tym, że większość rodziców po prostu nie ma na to czasu… Bo musi pracować za grosze by przeżyć.

  10. zaboon 29.04.2012 23:21

    @norbo
    Czyli wolisz aby Twoje dzieci były indoktrynowane od maleńkości i wolisz, aby to Twój pan… sorki, towarzysz obywatel komisarz ds. edukacji decydował o tym, czy Twoje dziatki będą się uczyć 2 godziny historii tygodniowo, czy też 3, a może wcale. Ty zaś pokornie opuścisz głowę i z zadowoleniem przyjmiesz do wiadomości fakt, że ktoś z Twoich dzieci chce zrobić tępych durni.
    Chyba, że jednak się zbuntujesz i pocichutku kupisz w księgarni odpowiednie książki, a wieczorkiem będziesz wykładał swoim pociechom o żywotach polskich królów.

    Niemniej ciekawym jest, że bogaci jednak wolą korzystać z prywatnej edukacji w celu kształcenia swych pociech, albo korzystają z możliwości tzw. homescoolingu. Co Ty byś zrobił na ich miejscu gdybyś miał w bród kaski? Dalej optowałbyś za publiczną edukacją?

    @smerf
    Wykręć na noc korki, a Twoje problemy się skończą 🙂

  11. Gregorio7 29.04.2012 23:25

    Il,zgadzam się z Tobą w 100%!.Edukacja bez “liczenia aniołów”może wiele zmienić!!!

  12. Janusz Korczynski 29.04.2012 23:37

    Zaboon,
    Pozwolę sobie odpowiedzieć za Norbo. Odp: Nie. Idea darmowej publicznej edukacji nie polega na państwowej kontroli (burżuazyjnego państwa z resztą), a na kontroli społecznej, czyli rodziców i nauczycieli w tym by dzieci były jak najlepiej kształcone, a nie na ustalaniu pseudoreform i programów przez burżuazyjne państwo, które chce by dzieci kształcono na zwykłych roboli za minimalną krajową i najlepiej bez wypracowanego ducha solidarności z innymi i braku krytycznego myślenia.
    A bogaci nie wolą korzystać z prywatnej edukacji tylko stać ich na taką możliwość i nie dlatego, żę daje lepsza możliwość edukacji (bo programy państwowe takie szkoły też obowiązują), tylko dlatego, że ich dzieci nie dostały się do publicznych.

  13. Yogipower 29.04.2012 23:56

    Janusz Nie ma na to czasu bo musi pracować na ogromne podatki, które idą na “darmową” edukację.
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/706205,672971-Nasze-drogie-panstwo.html

  14. Janusz Korczynski 29.04.2012 23:59

    Yogi,
    Nie pleć bzdur dobrze? Najpierw sobie zobacz ile pieniędzy idzie na edukację, a potem dopiero mów na co idą pieniądze.

  15. Yogipower 30.04.2012 00:24

    No nie wiele jak na wszystko, większość tak jest rozkradana przez kolesiorstwo.

  16. norbo 30.04.2012 00:45

    Pozwolę sobie dodać drobną uwagę – szkolnictwo jako takie nie ma na celu wykształcenie robotnika czy intelektualisty a ewentualne umożliwienie dziecku dalszego rozwoju intelektualnego poprzez ukazanie mu możliwości. Jeśli ktoś uważa, że zadaniem szkoły jest wykształcenie osoby, która będzie dobrze zarabiać to znaczy, że sam zatrzymał się na poziomie przedszkola. Jeśli uważa, że komuś należy się od życia coś ekstra tylko dlatego, że ma jakiś dyplom to i przedszkole już nie pomoże – architekt też może pracować jako murarz, murarz raczej architekta nie zastąpi…

    Nie ma też nic dziwnego w wykorzystywaniu szkolnictwa do “sprzedaży” swojej wersji świata – przecież już w powyższych komentarzach widoczne jest silne dążenie do indoktrynacji młodzieży:

    “pocichutku kupisz w księgarni odpowiednie książki, a wieczorkiem będziesz wykładał swoim pociechom o żywotach polskich królów”

    Nauczanie, że bóg istnieje jest dokładnie taką samą indoktrynacją jak nauczanie, że bóg nie istnieje – zasada ta dotyczy wszystkich dziedzin życia i nauk (gadka o bozi to tylko przykład, nie rozwijajcie tego do kosmicznych absurdów). Najlepszym rozwiązaniem byłaby całkowita izolacja szkół od ideologii i religii…

    Wybór prywatnego szkolnictwa jest też objawem – świadomego bądź nie, dążenia do monopolizacji dostępu do edukacji. Likwidacja szkolnictwa publicznego zdecydowanie zwiększa prawdopodobieństwo utrzymania statusu przez klasy wyższe. W sytuacji konkurencji pomiędzy systemem publicznym i prywatnym mamy często do czynienia z tworzeniem sztucznych systemów preferencji – kółeczka wzajemnej adoracji – czyli osoby wywodzące się z danego środowiska preferują kolejne osoby o podobnym pochodzeniu, prywatne szkolnictwo dobitnie wzmacnia to zjawisko tworząc iluzoryczne elity (doskonała opinia szkół prywatnych to głównie zasługa speców od marketingu)…

  17. Gihad 30.04.2012 02:02

    Tak zgadzam się z tym że gimnazjum degeneruje i to bardzo, stary system ośmioklasowy był o wiele lepszy. Dzieciak w wieku 13 lat zostaje wprowadzony w nowe realia i nowe środowisko w którym musi się jakoś odnaleźć, gdzie w starym systemie nadal obracało się w tym samym znajomym Ci świecie, a dopiero szkoła średnia była przełomem w życiu. Pomijając aspekt edukacyjny (który zresztą jest żenujący, patrząc na tegoroczne testy gimnazjalne :P) taki gimnazjalista bez sprecyzowanego poglądu na świat musi się dostosować do otoczenia albo cierpieć. Normalnie jak w pierdlu, silniejszy stłamsi słabszego, dostosuj się lub giń…

  18. MilleniumWinter 30.04.2012 06:46

    @ Dobrze napisane.

    Do reszty.
    Widzę że znowu silicie się żeby na nowo wymyślać koło. Wystarczy wrócić do edukacji z przed “reformy”. Nie była doskonała ale o niebo lepsza od obecnej, skoro wtedy polscy fachowcy byli wysoko cenieni w całym świecie.

  19. zaboon 30.04.2012 18:26

    @Korczyński- “Idea darmowej publicznej edukacji…” To ci wszyscy nauczyciele, woźne, dyrektorzy itd. pracują w tych szkołach w czynie społecznym, za free? Tego nie wiedziałem…

    Mówisz, że na edukację idzie mało i masz rację, ale nie pisz że jest ona darmowa, bo zadajesz kłam wielu niezbyt dobrze zorientowanym czytelnikom.
    Zawsze mnie śmieszą ludzie, którzy twierdzą, że dostają coś za darmo. Ty Januszu zapłacisz w swoim życiu tyle kaski do skarbu państwa, że swoją córkę mógłbyś spokojnie wysłać na Harvarda i to na kilka kierunków. No ale większość miast wziąść coś w swoje ręce woli się kłócić o to, czy czyjeś dziecko powinno się uczyć religii, czy może “seksu” aby ostatecznie wyrosnąć na systemowego leminga.

    @norbo – “Nie ma też nic dziwnego w wykorzystywaniu szkolnictwa do „sprzedaży” swojej wersji świata – przecież już w powyższych komentarzach widoczne jest silne dążenie do indoktrynacji młodzieży:

    ‘pocichutku kupisz w księgarni odpowiednie książki, a wieczorkiem będziesz wykładał swoim pociechom o żywotach polskich królów'”. Co sam kiedyś pisałeś o tym, jak to brzydko jest wyrwać czyjeś zdanie z kontekstu? Chyba, że nie wiesz co to znaczy ironia i mnie nie zrozumiałeś.

  20. Yogipower 30.04.2012 18:32

    zaboon No przecież rządzący mówią że jest darmowa, to musi taka być 😀

  21. norbo 02.05.2012 11:23

    @zaboon – skory uznajesz, że jakaś wersja wiedzy jest “niezbędna” to dążysz do indoktrynacji – gdybyś dążył do wolności i swobodnego zdobywania wiedzy przez dzieci to napisałbyś tylko o “podsunięciu książek w celu ewentualnego wzbudzenia zainteresowania” a nie o wieczornych wykładach – w twojej wypowiedzi nie ma nawet śladu ironii, jeśli faktycznie taki był cel tego wpisu to chyba powinieneś popracowaćnad sztuką ekspresji…

    Z punktu widzenia znakomitej większości społeczeństwa nauka w szkołach publicznych jest darmowa. Stryktura dochodów jednoznacznie wskazuje, że przeciętny pracujący w Polsce otrzymuje wynagrodzenie oscylujące w granicach dwóch tysięcy (dominanta) – być może i “statystyczny Kowalski” płaci w ciągu swojego życia wystarczająco dużo podatków aby pokryć koszt nauki dziecja na prywatnej uczelni ale czy jest tego wtstarczająco dużo aby pokryć koszt nauki od przedszkola do dyplomu, opieki medycznej, infrastruktury publicznej, wszystkiego z czego korzysta on i dzieci a co jest finansowane ze środków publicznych? Doprawdy te libertariańskie brednie rozczarowują swym bezsensem….

  22. Yogipower 02.05.2012 12:34

    Tak norbo przeciętny pracujący zarabia około dwa tysiące, ale państwu oddaje drugie dwa tysiące, co przez całe życie daje ponad milion złotych.
    O ile mi wiadomo to środki publiczne pochodzą właśnie od “statystycznych Kowalskich” więc co za różnica czy wrzucają pieniądze do wielkiego dziurawego wora, czy też płacą bezposrednio?

  23. norbo 02.05.2012 13:38

    @Yogipower – zdradzisz nam tajniki swojej matematyki?

    “Dzień wolności podatkowej” przypada zazwyczaj w okolicy na przełomie czerwca i lipca (w Polsce) – przyjmujemy założenie, że statystyczny zatrudniony oddaje połowę rocznego dochodu brutto na podatki… dla zmniejszenia prawdopodobieństwa błędu niedoszacowania przyjmijmy, że statystyczne wynagrodzenie wynosi 2500 brutto:

    2.500 * 6 = 15.000

    i pracuje 40 lat:

    15.000 * 40 = 600.000

    jak widać do miliona sporo brakuje…

    Rocznie dysponuje kwotą 15 tys. na zaspokojenie wszystkich potrzeb swoich i osób zależnych (rodzina) realizowanych obecnie ze środków publicznych, a ile warte są te usługi?
    – koszt rocznej nauki na europejskim uniwersytecie zaczyna się od jakichś 4-5 tys. euro czyli 16-20 tys złotych (szacunek na podstawie informacji o kosztach nauki w Hiszpanii za El Pais)
    – koszt operacji wycięcia wyrostka robaczkowego – od ok. 2,5 tys. złotych
    – koszt infrastruktury publicznej? drogi, mosty, oświetlenie… – nie potrafię oszacować….

    Teraz zestaw to ze statystykami dotyczącymi bezrobocia, zatrudnieniem na czarno (gdy pracownik otrzymuje jedynie wynagrodzenie netto a należność podatkowa i ubezpieczeniowa stanowi zysk pracodawcy), umowami śmiciowymi, niestabilnością zatrudnienia….

    Statytyczny Kowalski nie byłby w stanie zapłacić nawet za połowę tego co obecnie otrzymuje w ramach usług publicznych. Brakująca część pokrywana jest z podatków płaconych przez przedsiębiorstwa oraz osoby zarabiające powyżej wartości przeciętnych.

    Likwidacja obowiązku podatkowego przyniosłaby duże oszczędności bogatym, małe lub żadne biednym…

  24. Yogipower 02.05.2012 13:53

    Dobra miałem na myśli rodzinę czyli mężczyznę i kobietę która zazwyczaj też pracuje. Jeśli weźniemy dochód obu osób to wyjdzie ponad milion.
    Czyli wychodzi na to że kobieta praktycznie pracuje za darmo na podatki męża które są w większości marnowne i rozkradane.
    -wogóle czemu wziołeś koszt nauki na uniwersytecie w Hiszpani gdy mieszkamy w Polsce?
    -pieniądze na infrastrukturę powinny iść z podatku od nieruchomości który według mnie nie powinien być likwidowany

  25. norbo 02.05.2012 15:48

    W Hiszpanii rok nauki na uniwersytecie wyceniany jest na około 5-7 tys. euro – dla Polski pomniejszyłem go do 4-5 tys., taki “parytet siły nabywczej na oko”.

    Nawet podwajając te kwoty i tak nie wystarczy nawet na podstawowy poziom usług. Przecież trzeba uwzględnić dzieci – dla modelu 2+1 wychodzi po 8 tys. rocznie na osobę, dla 2+2 już tylko 6 tys…..

    Fajny ten pomysł z finansowaniem infrastruktury z podatku od nieruchomości, zapominasz jednak, że już ma to częsciowo miejsce w samorządach i jest niewystarczające. Czyli co, proponujesz drastyczne podwyższenie podatków od nieruchomości zamiast podatków dochodowych i pośrednich? Ile w takim razie podatku płaciłby podatku nowy prezes PKP a ile statystyczny Kowalski posiadający mały domek? Jaką część swojego dochodu musiałby oddać na podatki każdy z nich? Im bogatszy tym mniej – w Polsce już tak jest, a ty proponujesz wzmocnienie degresywnego systemu podatkowego… ciekawe czy teraz zaproponujesz utrzymanie obecnego poziomu usług publicznych czy ograniczysz je do mininum przerzucając resztę na obywateli?… Tak czy siak tworzysz system, w którym biedni skazani są za nędzę… :-\

  26. norbo 02.05.2012 15:52

    Źle… 😉

    15 tys. rocznie razy dwa to 30 tys.

    – 2+1 – 10 tys.
    – 2+2 – 7,5 tys.

    nie wiem skąd mi przyszło 12 tys.

  27. norbo 02.05.2012 16:08

    Na SGH obcokrajowcy płacą 3,6 tys euro rocznie – http://www.sgh.waw.pl/ksztalcenie/stacjonarne/sl/oplaty/view?searchterm=op%C5%82aty

    Na Akademii Medycznej we Wrocławiu ceny dla obcokrajowców mieszczą się w przedziale od 2 do 8,7 tys. euro rocznie w zależności od wydziału i roku – http://www.am.wroc.pl/content/view/4074/396/

  28. Yogipower 02.05.2012 16:54

    Dzisiaj biedni też są skazani na nędzę. Najlepiej podzielmy kraj na dwie części 🙂 Jedną liberalną a druga socjalistyczną, i zobaczymy który system lepiej się sprawdzi.
    Kto jaki system woli, tam by mógł się przenieść.
    Pewnie było by tak że w socjalistycznej zostali by sami alkocholicy i nieroby a pracowita część by uciekła do miejsca gdzie się nie karze za pracę.

  29. norbo 02.05.2012 17:41

    Co, już koniec argumentów z próbą zastosowania sensownych (weryfikowalnych) informacji? Wracasz do starej dobrej metody – “bo ja tak mówię” i “bzdura powtórzona wiele razy staje się prawdą”?

    Gdybyś podzielił świat na dwie części to chęć pozostania w tej “socjalistycznej” w pierwszej kolejności zadeklarowaliby właśnie tzw. przedsiębiorcy, bo nic tak nie sprzyja rozwojowi “kapitalizmu” jak dobra dawka subwencji rządowych, prawda?

  30. Yogipower 02.05.2012 17:51

    Tak na pewno przedsiębiorcy by zostali w socjaliźmie gdzie ich przedsiębiorstwa są niszczone a owoce pracy rozdawane wszystkim.

    Czyli jednak twierdzisz że gospodarka centralnie sterowana jest zła? Bo prowadzi do korupcji i nadużyć władzy?

  31. norbo 02.05.2012 18:00

    Czyli jednak twierdzisz, że “przedsiębiorcy” żerują na środkach publicznych? 😀

    Chyba jesteś niedość cwany aby przerzucić ciężar “dyskusji” na twoje ulubione pole bzdur i nonsensów…. 😉

  32. Yogipower 02.05.2012 18:24

    Pewnie że żerują, jak im się da taką możliwość, to duża część to wykorzysta. Prawo musi być twarde aby nie dopuszczało do takich sytuacji.

    Oczywiści nie zgadzasz sie ze mną to zaraz wytykasz mi brak jakiejś “wiedzy” i “informacji”.

  33. norbo 02.05.2012 19:15

    Zaraz zaraz… jakie prawo? Przecież ty postulujesz całkowitą likwidację publicznego systemu i pozostawienia wszystkiego w gestii prywatnych działań. Kto i w jaki sposób ma zatem strzec prawa? Prywatna policja? najemnicy? Proponujesz legalizację korupcji?…

    Ja nie wytykam ci braku wiedzy tylko brak sensownych argumentów…. 😉

  34. Yogipower 02.05.2012 20:53

    Ja nie mówię o anarchii tylko o liberaliźmie.

  35. norbo 02.05.2012 21:57

    Optujesz za całkowitą likwidacją danin publicznych, zatem jak wyobrażasz sobie organizację “wymiaru sprawiedliwości”? Sponsorem dzisiejszego posiedzenia sądu jest korporacja X… pan Nowak – prezes korporacji X uznany został za niewinnego 😀

    A może “dobrowolne składki” na wspólne sprawy? Korporacja X nie jest zainteresowana…. 😀 Pod warunkiem, że…….

    Wiem – tobie chodzi o to aby biedni utrzymywali infrastrukturę, z której będą korzystali wszyscy – w zamian za to bogaci zorganizują sobie całą resztę, z której korzystać będą mogli tylko bogaci… bo przecież biedni i tak zawsze byli, prawda? Tylko “alkoholicy i nieroby” bywają biedni prawda? Wszak powszechnie wiadomo, uczciwością i pracą ludzie się bogacą – wniosek z tego taki, że 99% ludzi zamieszkujących planetę to nieuczciwe “nieroby”……

    Słowo “anarchia” oznacza “bez władcy” a nie “bez praw”…

  36. Yogipower 02.05.2012 22:10

    Nie ma władzy =nie ma ustalanych praw. Jest tylko jedno prawo, prawo dżungli.
    Gdzie ja mówiłem że chce całkowitej likwidacji podatków? Chodzi mi o zmniejszenie 4-5 krotne tych obecnych.
    10-15% dochodów na utrzymanie podstwowych instytucji państwowych.

  37. norbo 02.05.2012 22:31

    Uzasadnij dlaczego nie mogą istnieć prawa bez władzy.

    Czyli dokładnie tak jak napisałem – i o czym ty sam wspomniałeś pisząc o infrastrukturze utrzymywanej z podatków od nieruchomości, podstawowa struktura (państwowa) ma być utrzymywana przez wszystkich a resztę to każdy sobie sam musi załatwić, prawda? To równoznaczne z likwidacją podatków bo dla bogatych nie będą stanowiły one zauważalnego kosztu a dla biednych będą zwykłym haraczem, w zamian za który nie otrzymają nic….

  38. Yogipower 02.05.2012 22:42

    Przecież jest podatek procentowy, bogatsi tak czy tak płacą więcej za to samo. Za tą sama policje, wojsko, sądy,drogi… Dla biednego np. 10% to 100zł a dla bogatego np. 10000zł. To wychodzi na to że bogaty płaci więcej za tą samą “usługę” (drogę, policje, wojsko…)

  39. norbo 02.05.2012 23:51

    Na tym polega właśnie funkcja redystrybucyjna systemu podatkowego.

    Skoro dochody budżetu wynoszą ok 290 mld to zgrubnie licząc statystyczny Polak powinien zapłacić ponad 7,5 tys rocznie (dotyczy wszystkich: pracujących i niepracujących, starców i niemowląt…) – w rzeczywistości zapłacić muszą to osoby pracujące, gdy rozdzielimy te 290 mld po równo na ok 11 mln pracujących ( http://forsal.pl/artykuly/605613,gus_liczba_pracujacych_na_koniec_2011_r_wynosila_10_6_mln_osob.html ) to wychodzi, że statystyczny Kowalski powinien zapłacić około 26 tys rocznie…..

    Czyli obecnie przeciętny zatrudniony płaci około 15 tys. rocznie ale ty proponujesz zrównanie podatków i podwyższenie o kolejne 11 tysięcy twierdząc, że tak będzie sprawiedliwiej 😀 Naszemu Kowalskiemu zostanie 4 tys. rocznie na życie. Gratuluje – właśnie zabiłeś połowę Polaków, jakieś 40% wpędziłeś w biedę… no ale te pozostałe 10% ma teoretycznie lepiej… teoretycznie bo jaka gospodarka wytrzyma tak dramatyczny brak konsumpcji? I to wszystko przy obecnym poziomie usług finansowanych ze środków publicznych….. 😀

    No i wszyscy płacą po równo… nie, ty chcesz obniżyć podatki likwidując praktycznie wszystkie usługi publiczne z wyjątkiem podstawowych struktur państwa służących utrzymaniu porządku prawnego (czyli interesów bogatych)… Likwidujemy podatki – statystyczny pracujący Kowalski traci darmowe usługi publiczne ale zyskuje 15 tys. rocznie – ale wcześniej otrzymywał 26 tys. (nie licząc deficytu)… brakuje 11 tysięcy – skąd Kowalski to weźmie?

  40. Yogipower 03.05.2012 00:14

    Nie wiem czemu twierdzisz że prawo jes po to aby chronić bogatych. Przepisy prawne z zasady są po to aby chronić słabych przed silnymi.
    Co do podatków to ewentualnie dobry mógłby być podatek progresywny taki jak w Chinach.

    Łączny dochód miesięczny

    500____________5%
    501-2,000______10%
    2,001-5,000_____15%
    5,001-20,000____20%
    20,001-40,000___25%
    40,001-60,000___30%
    60,001-80,000___35%
    80,001-100,000__40%
    +100,000_______45%

  41. norbo 03.05.2012 01:04

    Poważnie? To dlaczego prawo nie chroni 99% ludzkości przed jednym procentem bogaczy?

    A może podasz jakiś przykład ochrony “słabych przed silnymi” przy użyciu przepisów prawa?

    Twoja propozycja obniża dochody budżetu – czym proponujesz je zastąpić lub jakie usługi publiczne zlikwidować?

    A może nie policzyłeś – istotne byłyby tylko trzy pierwsze progi, powyżej 5 tys. zarabia tylko ok 10% zatrudnionych; obecna stawka to 18% do 85.528 rocznie i 32% powyżej.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.