Siedmioro braci

Opublikowano: 02.06.2016 | Kategorie: Opowiadania

Liczba wyświetleń: 278

U brzegu morza, u podnóża gór, mieszkał pewien miły staruszek. Miał on siedmioro synów, a każdy z nich był wielkim siłaczem i olbrzymem. Pewnego razu rzekł ojciec do synów:

– W złym miejscu stoi nasza wioska. Od zachodu ciągnie się pasmo wysokich gór, a od wschodu groźne morze. Czy moglibyście je odsunąć?

Bracia spełnili prośbę. Nim upłynęła godzina, w miejscu morza i gór znalazła się żyzna, czarna ziemia. Została ona zasiana i wydała przebogate plony. Od tej pory wszystkim mieszkańcom wsi byt się poprawił i nie cierpieli już głodu.

Wieść o mlekiem i miodem płynącej krainie dotarła do samego cesarza, który choć niczego dobrego dla ludzi nie uczynił, postanowił zagrabić ich mienie. Wysłał więc do wsi poborców podatkowych, aby przekonali się na własne oczy, ile było prawdy w opowieściach i rozkazał dokonać konfiskaty wszelkie dóbr.

Wysłannicy przybyli do wsi w dobrym momencie, gdy wszyscy bracia udali się na wycieczkę. Gdy ujrzeli, jak dobrze powodzi się wieśniakom, zabrali im dosłownie wszystko nie pozostawiając ani jednego ziarnka zboża. Ten sam los spotkał staruszka.

Gdy bracia wrócili do domu, zastali ojca smutnego. Zajrzeli do spichlerza, a ten świecił pustkami. Gdy starzec opowiedział, co się stało, w żyłach braci zagotowała się krew. Rozsierdziło to ich tak mocno, że nie namyślając się długo, od razu ruszyli do stolicy sprawiedliwości szukać.

A gdy stanęli u wrót miasta, strażnicy zaryglowali wrota i nie chcieli ich wpuścić.

Najstarszy brat, zwany Niespożytą Siłą, tylko palcem pstryknął w bramę i ani jeden pyłek po niej nie pozostał. Wtedy drugi brat, Dmący Wicher, dmuchnął i wszystko, co stało na drodze do pałacu, zostało zmiecione.

Po chwili cała siódemka stanęła na pałacowym placu. Znaleźli na nim wbity w ziemię wielki, błyszczący miecz wykonany z najtwardszej stali, którego nikt od wieków nie potrafił wyjąć. Naparł na niego bokiem trzeci brat, Żelazne Ramię i miecz rozleciał się na drobne kawałeczki.

Nie spodobało się to cesarzowi i nakazał spalić braci. Cały dzień wojsko i służba cesarza układała wokół braci drewno i gdy podpalono je, wystąpił do przodu Oporny Żarowi. Wszedł w sam środek płomieni i rzekł rozczarowanym głosem:

– Cosik mi zimno. Moglibyście jeszcze trochę drew dorzucić?

Widząc, że ogień żadnej krzywdy braciom uczynić nie może, doradcy cesarza podrzucili mu myśl, aby wrzucić ich do morza i utopić. Usłyszał to brat zwany Długą Nogą.

– Nie ma sprawy. Chętnie się wykąpię.

Długa Noga wskoczył do morza, a woda ledwie do kostek mu sięgała! Także i on wydawał się zawiedziony…

– Eee, tam. Myślałem, że wasze morze jest głębokie, a tymczasem to takie byle co.

I z nudów zaczął łowić ryby. W jednej chwili wyrzucił na brzeg tak wiele ryb, że powstała z nich bardzo wysoka góra. I na dodatek nie zmoczył przy tym ani jednej nitki swego ubrania, czego nie da się powiedzieć o cesarzu. Ten był mokry od stóp do głów i zaśmierdł rybą.

Wtedy Wielka Stopa zrobił krok w stronę brata i od razu znalazł się na morskim brzegu. Złajał go:

– Czyś ty zgłupiał? Zapomniałeś już, po co tutaj przyszliśmy?

Ale wtedy wystąpił najmłodszy brat, Wielkie Usta. Zbliżył się do morza, kucnął i jednym haustem połknął całe morze. Obrócił się i wypuścił je na cesarski pałac wywołując wielką powódź.

Do dziś nie wiadomo, co się stało z cesarzem, jego doradcami i poborcami. Wiadomo tylko tyle, że nikt już więcej nie odważył się zadrzeć ze staruszkiem i jego synami. Mogli oni spokojnie żyć, przez nikogo nie niepokojeni, w swej urodzajnej krainie. W swej ukochanej wsi.

Autorstwo: Michał Antosiewicz
Na podstawie chińskiej baśni
Ilustracja: Agnieszka Wnuk
Źródło: Antosiewicz.ovh.org

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o