Scentralizowane media internetowe zagrażają przyszłości sieci

Opublikowano: 10.04.2019 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo, Świat komputerów

Liczba wyświetleń wpisu: 1486

Zaledwie kilkanaście lat zajęło wielkim korporacjom i portalom społecznościowym, takim jak “Facebook”, “Google” czy “Twitter”, opanowanie większości sektorów elektronicznych usług. Nawet osoby poniżej 30 roku życia pamiętają jeszcze czasy, gdy internet tworzyły pojedyncze strony pisane w htmlu, a głównymi centrami wokół których tworzyły się społeczności były różnorakiej maści fora internetowe, komunikatory, chaty czy też pierwsze portale internetowe.

Chociaż nikt zapewne nie wyobraża sobie powrotu do tamtych czasów i funkcjonowania bez współczesnych udogodnień programistycznych, to z dnia na dzień możemy się przekonać, że internet jaki poznaliśmy wtedy, czyli miejsce niekontrolowanej wymiany informacji, myśli i niepohamowanej niczym twórczości, coraz bardziej zbliża się do punktu, w którym, tak jak telewizja czy też radio, zamienia się w kolejną tubę propagandowa wielkich korporacji i rządów.

Wszystko to za sprawą tych samych usług, które z jednej strony wydawać by się mogło zrewolucjonizowały przestrzeń internetu, a także stały się swoistą ikoną tego medium, czyli tytułowej wyszukiwarki “Google”, portalu “Facebook”, Twitter” czy “You Tube”.

Na początek warto zadać sobie pytanie, dlaczego skupiam się na wymienionych korporacjach, a nie wspominam np. o ACTA2 i innych regulacjach, które Unia Europejska stara się ostatnimi czasy przepchnąć, aby wprowadzić cenzurę prewencyjną?

Powód jest prosty. Bez owych gigantów byłoby to niemożliwe!

Zapewne wszyscy pamiętają czas, gdy skrót ACTA w 2012 roku po raz pierwszy pojawił się na ustach wszystkich i sprowokował setki tysięcy ludzi do masowych protestów, a nawet do ataków DDoS. Wystarczyło 7 lat urabiania społeczności internetowej, aby w 2019 roku siła protestów przeciwko podobnej ustawie była na granicy zauważalności, a wszystko właśnie dzięki wyżej wymienionym scentralizowanym podmiotom.

Kiedyś fora dyskusyjne były rozproszone, a moderacja na nich zależała od kaprysu właściciela. W zależności od tego jakie poglądy miał lub mieli twórcy, taki poziom “cenzury” panował w danym miejscu w internecie. Jednakowoż większość internautów uważała w minionych czasach, że jakiekolwiek formy cenzury ograniczające wolność wypowiedzi (za wyjątkiem oczywiście używania wulgaryzmów czy trollowania) są złe, toteż każde miejsce, w którym takowe stosowano, szybko traciło swoją popularność i zostawali tam jedynie ci, którzy zgadzali się z ogólnie panującymi poglądami.

Internet był jednak pełen różnych (co najważniejsze) NIEZALEŻNYCH forów, portali i stron, gdzie każdy mógł znaleźć miejsce, gdzie swobodnie mógł promować poglądy. Nawet gdy popularny serwis wprowadzał cenzurę, wciąż były alternatywy.

Gdy pojawił się “Facebook” i “Twitter” wraz z ofertą łatwego tworzenia kont grup dyskusyjnych, portfolio oraz list kontaktów, gdzie większość użytkowników korzystała z prawdziwych danych osobowych, wszystkie wyżej wymienione miejsca zaczęły zamierać i przenosić się właśnie na megaportale społecznościowe i inne scentralizowane portale obsługujące międzynarodowe zapotrzebowanie na dane usługi.

Wszystko zaczęło się bowiem dziać właśnie na “Facebooku”, lub też za jego pośrednictwem, a nawet jeśli kilkoro zagorzałych przeciwników zmian postanowiło trwać w zaparte i nie poddawać się, to tak czy siak, czy to pod naciskiem użytkowników, czy też z potrzeby ratowania spadającej popularności, właściciele tych miejsc musieli przynajmniej rozszerzyć działalność o jakiś profil na “Facebooku” czy “Twitterze” (tak stało się np. z portalem “Wolne Media” – przypis Admin WM). Prężnie rozwijające się równolegle “Google” zaczęło też coraz bardziej “przekonywać” właścicieli różnych niezależnych inicjatyw, że bez opłacenia “reklamy” u nich, nie da się dziś zaistnieć w internecie, a przynajmniej będzie stromo pod górkę.

W taki o to sposób internet dał się łatwo i niemalże bezboleśnie scentralizować, oddając władzę nad jego losem w ręce wąskiej grupy ludzi. Zaczęły więc sterować nim wielkie korporacje, które z oczywistych powodów zamiast stać na straży wolności i niezależności tego medium, zaczęły pomalutku prać nam mózgi tak samo, jak robiła to dotychczas radio czy telewizja.

Skumane z wielkim biznesem, biorąc miliardy pod stołem, wymieniły kadrę na tą o “jedynie słusznych poglądach”, aby następnie zacząć sprzedawać je nam.

Oczywiście nie dało się tego przeskoczyć tak od razu. Najpierw trza było ukuć kilka terminów nowomowy powtarzanych do znudzenia przez wszystkie portale i media.

Oswojono nas więc z pojęciami takimi jak:

1. Teoria spiskowa. Aby ukryć przed opinią społeczną spiski i tajne umowy, jakich dopuszczają się przedstawiciele tzw. “elit”, najłatwiej było ośmieszyć niegdyś pożądaną i pochwalaną praktykę samodzielnego myślenia i kojarzenia faktów. Termin te,n oznaczający w normalnym języku słowo “teza” lub “spostrzeżenie”, skutecznie ośmiesza wszystkich ludzi myślących, którzy odważą się myśleć SAMODZIELNIE, bez wwzględu na to, czy poziom ich retoryki jest na wysokim czy niskim poziomie.

2. Mowa nienawiści, czyli niepochlebne wyrażanie poglądów na temat czegoś lub kogoś, a także najzwyczajniejsza w świecie KRYTYKA.

3. Fałszywe informacje (fake news) – to najperfidniejszy ze wszystkich terminów, który właśnie próbuje zdominować resztki wolnomyślicielskiego grona, w internecie. Fake news tłumaczy się z nowomowy po prostu jako “INFORMACJA ALTERNATYWNA”.

Mając do dyspozycji nowe “słownictwo” o wiele łatwiej było zacząć wprowadzać wszelkiej maści restrykcje dla wszystkich niewygodnych internautów.

Tak więc osobom dopuszczającym się którejś z wyżej wymienionych praktyk, czyli myślenia, spostrzegania, lub krytykowania, można było teraz łatwo zacząć blokować konta, ograniczać zasięgi a nawet pozywać do sądu. Wszakże, gdy używało się owych terminów, narracja nie brzmiała już: “Zamknęli mu konto za krytykowanie cudzych poglądów, prezentowanie swoich przemyśleń i spostrzeżeń a także udostępnianie alternatywnych informacji”. Zdecydowanie nie brzmi najlepiej dla społeczeństwa, które wciąż wierzy w demokratyczne ideały o “wolności słowa”, prawda? Od teraz zamykają konto człowiekowi szerzącemu “mowę nienawiści”, który najwyraźniej nasłuchał się “teorii spiskowych” i szerzy “fake newsy”.

Dopiero na takim gruncie można było rozprawić się z niewygodną ostoją wolności słowa oraz miejscem skupiającym społeczności błyskawicznie reagujące na dane wydarzenia, gotowe podjąć się obywatelskiego sprzeciwu, czy też protestu wobec dowolnej niechcianej inicjatywy w zaledwie kilka dni. A jako że znalazło się ono w rękach garstki ludzi, łatwo było to zrobić.

Tak też dziś budzimy się z ręką w nocniku, gdzie większość struktur organizacji społecznej w internecie leży w rękach “Facebooka” czy “Twittera”, a niemal cała pozafacebookowa “infrastruktura” społeczna leży dziś w gruzach lub już nie istnieje. Nie możemy szybko rozpropagować nowych miejsc, gdyż Google ograniczy do nich zasięg w przeglądarce, a “Facebook” zbanuje nas za posyłanie linków znajomym, gdyż uzna to za spam.

Tak też stanęliśmy na progu sytuacji, w której organizowanie sprzeciwu za pośrednictwem jednego z największych osiągnięć społecznych jakim jest internet, który teoretycznie może połączyć ludzi z dwóch przeciwległych zakątków planety Ziemia, a także rozesłać apel przeciwko ograniczaniu tej możliwości do milionów osób w ciągu minuty, jest paradoksalnie(!) z dnia na dzień coraz bardziej niemożliwy, gdyż jedyne usługi, które oferują nam taką możliwość, są podmiotem ją blokującym.

Z dnia na dzień kolejne grupy społecznościowe, kanały “You Tube”, czy też strony internetowe dostają którąś z wyżej wymienionych “łatek”, przez co ich oglądalność spada, monetyzacja treści zostaje wstrzymana, a wyszukiwalność w “Google” maleje tak samo, jak szanse na to, że uda im się kiedykolwiek wybić i trafić do szerszego grona odbiorców. Wyszukiwane treści atakują nas z kolei coraz bardziej poprawnie polityczną papką zgodną z jedynie słuszną narracją koncernów.

Upadek internetu to nie tylko zagrożenie dla wolności wyrażania poglądów na jakimś tam wirtualnym forum, czy też brak możliwości zarabiania na kontrowersyjnych filmikach na “You Tube”. To przede wszystkim zamach na wolność całej ludzkości. Żyjemy bowiem w czasach, gdy informacje płynące z tego medium kształtują opinię społeczną jak nigdy dotąd, a każdy aspekt naszego życia w mniejszym lub większym stopniu wiąże się dziś z dostępem do informacji, nieskrępowaną możliwością komunikacji oraz siecią samą w sobie.

Pozwalając na cenzurę wypowiedzi ryzykujemy w przyszłości powstanie kolejnego totalitarnego systemu porównywalnego z nazizmem, czy też inną formą dyktatury, ponieważ kluczem do stworzenia takiego systemu jest właśnie ograniczenie przepływu informacji oraz nafaszerowanie umysłów obywateli “jedyną słuszną prawdą” stworzoną przez tych, którzy chcą nas wykorzystać do szerzenia swojego “ładu”.

Warto więc poważnie zastanowić się nad tym, czy rozwój oraz wspieranie alternatyw (np. portalu “Wolne Media”) dla obecnie istniejących grup interesu nie powinien być równie ważnym działaniem, co protesty przeciwko próbom ograniczenia wolności w internecie. Wspierane alternatywnych usług stojących murem za niezależnością swobodą wypowiedzi, omijanie usług śledzących każdy nasz krok, takich jak “Google”, czy też bojkotowanie i brak zaufania do platform takich jak “Facebook” i “Twitter”, które już niejednokrotnie udowodniły, że za głoszonymi przez nie pustymi sloganami o prawach człowieka, stoi cenzura i ograniczanie… praw człowieka do rozpowszechniania poglądów.

Aby zapewnić wolność w internecie dzisiejszych czasów potrzebne są usługi zdecentralizowane, które (tak jak niegdyś “Facebook”) potrafią połączyć ludzi z najdalszych zakątków świata, jednak nie dając się w łatwy sposób kontrolować i skorumpować, a ich struktura pozwoli na szybką ewolucję i odłączenie się od tych grup interesu, które dopuszczają się zamachu na swobodę przepływu informacji. I to właśnie takie inicjatywy powinny się znaleźć na miejscu nr 1 każdego, komu zależy na tym, aby sprzeciwić się obecnym trendom. Po raz kolejny historia dowodzi, że centralizacja jakiegokolwiek aspektu życia jest rzeczą szkodliwą i zagrażającą zdrowemu społeczeństwu, natomiast struktury hierarchiczne są łatwe do skorumpowania i opanowania przez siły, w których interesie nie leży nic prócz chciwości, żądzy władzy i dominacji.

Autorstwo: khrom
Źródło: Steemit.com

Print Friendly, PDF & Email

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 6, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

„ACTA2” naruszeniem „Traktatu o funkcjonowaniu UE”?

Algorytm YouTube’a ocenzurował setki filmów

„Facebook”, „Twitter” i „YouTube” na cenzurowanym



21
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
george

Już od wielu lat istnieją alternatywy dla facebooka ale do dzisiaj mało kto słyszał o takich projektach jak joindiaspora.com

Szaman

@george
“…ale do dzisiaj mało kto słyszał o takich projektach jak joindiaspora.com”

Dzieje się tak niestety właśnie dlatego że monopolistyczne Portale ograniczają zasięgi innym inicjatywom które nie propagują jedynie słusznych poglądów i nie płacą Google.

Piron

Artykuł świetny, właśnie za takie perełki cenie WM i będę je zawsze popularyzował.

Martinus

Ja tam nigdy nie dołączyłem ani do pejsbuka, ani ćwierkacza, ani nawet do naszej-celi.

emigrant001

Wolne media poniekąd niezależne udostępniają tylko takie artykuły, do których mają prawa publikacji a większość praw jest w rękach korporacji, więc tzw. wolność jest bardzo ograniczona.

Fenix

Brawo dla autora, świetny artykuł godny polecenia.

Tylko rezygnacja z usług technologicznych gigantów może cokolwiek zmienić.

emigrant001

Jeśli WM w założeniu ma być niezależną platformą wymiany informacji i poglądów to porażką jest zasięg określony jako „przeczytano 1125 razy”. Nawet gdyby informacje były kluczowe dla świata to i tak niczego by nie zmieniły poprzez niewielką liczbę odbiorców informacji. Jeśli misją admina jest szerzyć słowo wśród ludzi, to musisz Maurycy pomyśleć jak zwiększyć liczbę czytelników. Pozdrawiam.

A ja się dziwię, że się ludzie jeszcze czemuś oczywistemu, dziwią.
Ja jestem zdziwiony tym, że jako-taka ta wolność internetowa jeszcze istnieje,
bo wystarczy sobie zadać pytanie.
Czy społeczeństwo internetu różni się jakoś od społeczeństwa doby telewizji, czy jeszcze wcześniej radia?.
No przecież, że nie.

Ludzie nigdy nie będą mądrzejsi od przeszłych pokoleń i nigdy taki stan rzeczy nie zaistnieje.

Ci którzy sterują tym światem, zawsze będą mieli przewagę w sterowaniu umysłami, tak było, jest i będzie.
Dlatego nie byłem zdziwiony kiedy (jak mu temu z Fejsa?, a nieważne, figurantem być ktokolwiek) kiedy dawano mu miliard za tego Fejsa, a on odmówił,
bo tu nie o kasę chodzi.

Emigrant ma rację. Podobne uwagi przekazałem ostatnio adminowi WM. Po tylu latach portal ma dziesiątki tysięcy artykułów, setki tysięcy komentarzy ale zasięg nadal marginalnyb pomimo ogromnego potencjału. Zdaję sobie sprawę z ograniczeń finansowych właściciela ale trzeba zrobić krok naprzód żeby portal złapał wiatr w żagle, zwłaszcza teraz kiedy nasila się cenzura. To jest szansa dla tego portalu żeby wyjść z cienia. Osobiście stawiam na nowoczesny szablon dopasowany do urządzeń mobilnych. Ten jest siermiężny, wręcz anachroniczny choć wielu z tutejszych bywalców odpowiada, zwłaszcza tym którzy przeglądają WM na domowych PC, ale myślę, że tacy użytkownicy są w mniejszości. Jestem pełen podziwu dla admina, że jest to jego pełnoetatowe zajęcie za w sumie śmiesznie niskie pieniądze jakie zbiera. I tu jest kolejna uwaga, w sumie powtórzenie spostrzeżenia z artykułu, że nic nie ma za darmo a w każdym razie przez dłuższy czas i na przyzwoitym poziomie, czyli dobrowolne datki na wsparcie takich przedsięwzięć jak WM. Czytając anglojęzyczne strony czy kanały YT można zauważyć, że wielu niezależnych komentatorów i twórców jest w stanie się utrzymać z dobrowolnego wsparcia odbiorców. Oczywiście najczęściej są to ludzie tworzący po angielsku, co pozwala dotrzeć do największej grupy “zachodnich” odbiorców. WM to portal wycelowany typowo w polskojęzycznego odbiorcę a jacy są Polacy jeśli chodzi o dobrowolne datki to każdy wie sam. Tym bardziej, że większość dochodzi do wniosku, że jeśli nie tu to gdzie indziej. Problem w tym, że to mityczne “gdzie indziej” nie istnieje a nawet jeśli, to też jest niszowe i ma charakter raczej hobbystyczny (np. blog gajowego Maruchy). WM oparte są na świetnym skrypcie WP ale chcąc zachować niezależność trzeba uciekać na oddalone hostingi poza UE i samemu dbać o sprawy techniczne. Można zawsze wybrać płatną wersję WordPress.com ale wtedy blog/portal/sklep jest na łasce WordPress.com a cenzura czyli walka z fake news, a nader wszytko”antysemityzmem” postępuje w piorunującym tempie, więc pozostają właśnie coraz to bardziej egzotyczne hostingi. Gdyby każdy czytelnik miesięcznie odpalił 1zl, to problem wszelkich opłat by zniknął. Być może administrator powinien pomyśleć nad jakikolwiek programem afiliacyjnym, nie koniecznie z garnkami zepera ale może książkami “niepoprawnymi politycznie”. Zawsze to kilka złotych do przodu a nie denerwuje jak bezwartościowe reklamy od Google. Jeszcze raz mówię a w sumie piszę (wiem, admin ma już mnie dość), że nowoczesny szablon dał by kopa tej stronie. No i być może powinien pomyśleć nad czyjąś (wolontariat) pomocą w administracji portalu. Tym razem nie mam na myśli swojej pomocy. Może dopiero jak moje dzieci osiągną pełnoletność a ja będę na emeryturze, więc przy kolejnej, dużej i okrągłej rocznicy WM 😉

emigrant001

Admin “Jeśli Wy macie pomysł jak promować WM i zwiększać zasięgi (za wyjątkiem rad “taki mam pomysł, a teraz sam to zrób”) – to działajcie! Możecie promować WM na swoich blogach, linkując do Wm na forach dyskusyjnych w sieci, przekazywać sobie je mailami znajomym, itd.”
Nie znam się na IT, szczegółach technicznych ani na robieniu PR ale logicznie rozumując uważam, że należy łączyć siły i możliwości przeciw korporacjom i ustawom typu ACTA…ileś.
lubię czytać strony:
https://politics.ie/
http://www.michalkiewicz.pl/
http://www.nienawisc.pl/
https://pecuniaolet.wordpress.com/wstep/
czasem
http://przeczywistosc.pl/
Gdyby artykuły ze stron powyżej mogły być linkowane na WM, myślę o prawie do publikacji to zwiększyłoby to atrakcyjność WM a przy okazji poszerzałoby to liczbę czytelników z portali wyżej. Jak zaznaczyłem wcześniej, nie mam żadnego doświadczenia w tego typu umowach i podkreślam to tylko pomysł. Rozszerzeniem pomysłu Cosmo, wprowadziłbym abonament x pln/miesięcznie za np: przydomek VIP dla ofiarodawcy a gdyby był hojniejszy to Arcy VIP albo cokolwiek (to miał być żart).
Natomiast na poważnie faktem jest, że bez stałego finansowania portal WM pozostanie niszowy.

Myślę, że problem nie leży w promowaniu WM, bo podejrzewam, że tą stronę znają dziesiątki tysięcy Polaków. Tu leży problem wyglądzie i dostępności (od strony mobilnej). Nie widzę też potrzeby własnych produkcji wideo, bo to już zupełnie inna bajka i jeszcze bardziej czasohłonna niż samo administrowanie (tak podejrzewam). Co do określania się po jakiejś stronie sceny politycznej, to uważam, że bardziej by to zaszkodziło niż pomogło.

Szaman

@cosmo

Jeśli strona dostarcza wartościową treść to design i inne rzeczy nie mają znaczenia. ja sam często przeglądam WM z telefonu i osobiście nigdy nie zauważyłem większych problemów, z czytaniem portalu. To że trzeba przesunąć w prawo czy w lewo widok, jakoś nigdy mi nie przeszkadzało. Zaklasyfikowałbym takie problemy jako problemy pierwszego świata.

Głównym problemem moim zdaniem jest to, że na portalu pojawiają się treści zewsząd kontrowersyjne i tak jak mówi admin, ludzie zrażają się do portalu bo np są tu publikowane treści z którymi się nie zgadzają. Jako że prowadzę bloga to widziałem niejednokrotnie sytuację że np mimo tego że pisałem na tematy które ludzi interesowały to jak np w tym samym miejscu nagle wspomniałem o szkodliwości szczepień to od razu ilość obserwujących spadła o kilka osób niezgadzających się. Ludzi nie obchodzi że wolne media są portalem który stara się być obiektywny. Niestety większość chce słyszeć to co ich interesuje bo właśnie tak wychowały nas wspominane w artykule Google czy też FB. Żyjemy z reszta w czasach coraz większych specjalizacji, co przekłada się też właśnie na pogłębiające się wycofywanie się ludzi do coraz większych świadomościowych pudełek.

Przypominam wszystkim, że w “internetach” jest nadal dużo prawdziwej, rzetelnej informacji, specjalistycznych czatów itp., itd. Trzeba tylko trochę poszukać (takie “starożytne” powiedzonko mi się przypomniało: “bez pracy nie ma kołaczy” nie wiem czy a propos ;) może?). To co niektórym tutaj przeszkadza to tzw. “śmietnik” czy “kultura masowa” ale trudno szukać czegoś dobrego i ważnego jak się wchodzi do śmietnika, to chyba jasne?

Co do przesławnej “mobilności” (pomijając to, że też, w rzeczy samej, należy do “śmietnika”) to chwilowa moda (ludziska ja mam szczęście (chyba) obserwować te zjawiska od kilkudziesięciu lat a t.zw. IT od praktyki na Odrze 1204 na naszej uczelni a prywatnie od przeszmuglowanego z Berlina Zachodniego, a tak było coś takiego, ZX-81) związana z tym, że podstawowym narzędziem onego IT stał się smartfon (często bardziej “smart” niż jego użytkownik ;) ale to też takie czasy i sukcesy edukacji) ale to minie i to szybciej niż się komu wydaje. Docelową techniką IT jest VR i AR a tu nawet tak rozbudowana (i dobrze) strona jak WM będzie raziła “siermiężnością”. Oczywiści, jeżeli się da to należy opracować i wdrożyć “mobilne WM” ale nie sądzę aby to pomogło w popularyzacji. Problemem jest treść i grupa docelowa a nie forma.

No więc już jakieś informacje na temat oczekiwań czytelników zaczynają się pojawiać w komentarzach. Szkoda że na ponad 1000 odsłon jest tylko garstka komentarzy. Może admin niech zrobi jakaś ankietę wielokrotnego wyboru co do oczekiwań czytelników? Żeby wsiąść w takowej udział nie trzeba być zarejestrowanym, jest anonimowa i zajmuje kilkanaście sekund. Niechaj zapyta czy czytelnicy oczekują sprofilowanego portalu, czy przeszkadza im szablon, czy portal jest przejrzysty czy wolą więcej krótkich wpisów czy rozbudowanych artykułów. Zawsze będzie to jaką dodatkowa informacja w jakim kierunku rozwijać stronę.

Około 11 tysięcy osób to naprawdę dużo jak na chałupniczy portal. A tak jak wspomniałem, podejrzewam, że adres znają dziesiątki tysięcy, bo po 12 latach z pewnością duża część polskiego internetu zajrzała tu niejednokrotnie, tak więc jest potencjał .

pl Polski
X