Rząd przyjął projekt obniżenia wieku emerytalnego

Opublikowano: 21.07.2016 | Kategorie: Gospodarka, Prawo, Społeczeństwo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 0

Gabinet Beaty Szydło przyjął projekt ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego. Mimo protestu ze strony trzech ważnych ministrów, zwyciężyła wersja prezydencka, która będzie rozwiązaniem najbardziej kosztownym. Konieczne będą więc oszczędności. Możliwe, że Polacy będą pracować krócej za cenę niższych świadczeń w przyszłości.

60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn – tyle będą wynosić progi, po przekroczeniu których obywatele zyskają prawo do przejścia na emeryturę. Przedstawiciele rządu zaznaczają, że projekt jest odpowiedzią na oczekiwania społeczne. Podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi obniżenie wieku emerytalnego zapowiadał Andrzej Duda. Jesienią podobny zapis znalazł się w programie PiS. – To reforma, na którą oczekują Polacy – powiedział dziennikarzom Rafał Bochenek, rzecznik rządu.

Przyjęty projekt jest zmodyfikowaną wersją dokumentu, który wpłynął do Sejmu za sprawą Kancelarii Prezydenta. Zmiany dotyczą zniesienia przywilejów emerytalnych rolników, sędziów i prokuratorów. Prezydent chciał aby przedstawiciele tych grup zawodowych mogli przechodzić na emeryturę po wypełnieniu minimalnego stażu pracy. W ten sposób mogliby korzystać z uroków życia już od odpowiednio: 55 roku życia (kobiety) i 60 (mężczyźni). Rząd zdecydował się jednak na wykreślenie takiego zapisu. “Powrót do obowiązującego przed 2013 r. wieku emerytalnego nie powinien oznaczać utrzymywania preferencyjnych zasad przechodzenia na emeryturę przez rolników oraz w stan spoczynku sędziów i prokuratorów, po 31 grudnia 2017 r.” – tłumaczy Rada Ministrów w uzasadnieniu. Kolejna zmiana dotyczy ograniczenia możliwości podejmowania pracy zarobkowej przez osoby pobierające świadczenia emerytalne. Rząd chce w ten sposób zachęcić obywateli do późniejszego przechodzenia na emeryturę. Korekty zostały wprowadzone ze względu na konieczność zmniejszenia kosztów reformy.

Na nic zdały się wysiłki trzech ministrów – Pawła Szałamachy, Jarosława Gowina i Mateusza Morawieckiego, którzy zaapelowali do szefowej rządu o włączenie do projektu zapisu o stażu pracy jako warunku uzyskania prawa do emerytury. Zbuntowani politycy proponowali, aby wynosił on 35 lat w przypadku kobiet i 40 lat dla mężczyzn. Przeciwko takiej wersji reformy protestowały środowiska związkowe, w tym Ogólnopolskie Porozumienia Związków Zawodowych, którego przewodniczący Jan Guz ostrzegł PiS przed “próbą oszustwa”.

Obniżenie wieku emerytalnego jest kolejnym posunięciem rządu, które generuje spore koszty w budżecie państwa. Zatwierdzona wersja będzie kosztować 8,6 mld zł w 2017 r., 10,2 mld zł w 2018 r. i 11,9 mld zł w 2019 r. Rada Ministrów zapewnia, że katastrofa finansów publicznych nam nie grozi, gdyż w najbliższych latach zwiększą się wpływy podatkowe poprzez ukrócenie procederu wyprowadzania zysków za granicę przez nieuczciwych przedsiębiorców. Rząd obiecuje również kompleksowe uszczelnienie systemu podatkowego, w tym wpływów z VAT i CIT.

Przedstawiciele związków zawodowych krytycznie oceniają projekt obniżenia wieku emerytalnego, który zyskał aprobatę Rady Ministrów. Organizacje skupiające kapitalistów zareagowały natomiast histerycznie. OPZZ jest rozczarowane stanowiskiem rządu dotyczącym prezydenckiej propozycji obniżenia wieku emerytalnego, z uwagi na brak możliwości przechodzenia na emeryturę ze względu na staż pracy. Z kolei Jacek Męcina z Konfederacji Lewiatan ocenia, że opinia rządu nie jest dobrą wiadomością dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. A zdaniem Henryka Nakoniecznego z “Solidarności” propozycja późnego wejścia w życie rozwiązania – 1 października 2017 r. – oznacza, że rząd nie wykorzystał wszystkich możliwości sfinansowania skrócenia wieku emerytalnego.

OPZZ przypomniało, że po ośmiu miesiącach od pierwszego czytania w Sejmie Rada Ministrów pozytywnie zaopiniowała prezydencki projekt. Nie uwzględniono w tym stanowisku dodatkowych warunków przechodzenia na emeryturę – zwraca uwagę Porozumienie we wtorkowym (19 lipca) stanowisku. “OPZZ z rozczarowaniem przyjęło takie stanowisko rządu” – napisano w oświadczeniu. Centrala zwróciła uwagę, że odbiega ono “od obietnic wyborczych i oczekiwań setek tysięcy Polaków i Polek, którzy uwierzyli partii rządzącej”. “Prawo i Sprawiedliwość deklarowało obniżenie wieku emerytalnego i umożliwienie przechodzenia na emeryturę ze względu na staż pracy. Dzisiaj widzimy, że kryterium stażu pracy zostało pominięte” – podkreśla OPZZ. “Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oczekuje, że PiS spełni obietnice wyborcze. Chcemy nie tylko przywrócenia wieku emerytalnego, ale też prawa do emerytury po odpowiednim okresie składkowym” – czytamy w dokumencie. Porozumienie zaznaczyło, że rządowa propozycja wejścia w życie rozwiązania dopiero 1 października 2017 r. nie jest takim terminem, na który czekają wszystkie Polki i Polacy.

Ekspert z ramienia przedsiębiorców czyli Lewiatana straszy społeczeństwo wizją zwiększenia deficytu w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz pojawieniem się nowych problemów na rynku pracy. – Ta decyzja oznacza, że z pracy zawodowej będą rezygnować ludzie, którzy mogliby wspierać wzrost gospodarczy Polski – powiedział Jacek Męcina. “Pozostaje nadzieja, że ta rekomendacja – z wydłużoną perspektywą wejścia w życie rozwiązania obniżającego wiek emerytalny – oznacza, że w rządzie są rozbieżności, co do możliwości realizacji tego projektu w takim kształcie” – powiedział. “Ten czas, który będzie teraz miał parlament, wykorzystamy do tego, żeby podjąć jeszcze dialog na temat tego rozwiązania” – zadeklarował.

Henryk Nakonieczny z Solidarności zauważył, że 1 października 2017 r. to “strasznie późny termin” wejścia w życie tej zmiany. “Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wcześniej to zrobić. Uważam, że to zbyt późno i rząd próbuje oddalić ten termin ze względów budżetowych, a nie chce szukać tych pieniędzy w systemie składkowym – powiedział. – My dotrzymaliśmy słowa mówiąc w 2012 r., że przywrócimy wiek emerytalny 60/65. Chciałoby się jeszcze, żeby wprowadzono rozwiązanie dla osób legitymujących się długim stażem pracy, bez względu na wiek. No, ale widać trzeba będzie o to walczyć dalej” – dodał Nakonieczny.

Autorstwo: PN
Źródło: Strajk.eu
Kompilacja 2 wiadomości: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Robią sk…ny herezje a żeby lud siedział cicho na dupie zatykają mu mordę takimi socjalnymi cudami, których skutki widać np w Wenezueli.

roztargniony
Użytkownik
roztargniony

W sumie to nie wiem o co nie pasuje Solidarności, Lewiatanowi itp. Pracodawcy przecież i tak niechętnie przyjmują osoby powyżej 45 lat (a czasem i mniej). A 50+ to już zazwyczaj słyszy: “Nie, bo za stary”. Więc czego?

Jak to kiedyś usłyszałem powiedzonko: “Najlepiej 20-letni byczek, z 10. latami stażu i ze stopniem niepełnosprawności – znaczna”. Niby żarcik, ale na czasie.

Przy takim podejściu, nie wielu dożyje emerytury, więc obciążenia dla budżetu też nie będzie.

Ci, którzy dożyją, będą i tak pracować, bo za głodowe emerytury nie wyżyją. No to czego?