Rolls-Royce zapowiada budowę kieszonkowych elektrowni jądrowych

Opublikowano: 27.01.2020 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 1030

Rolls-Royce zapowiada, że do roku 2029 uruchomi pierwsze niewielkie reaktory jądrowe. Mają być one znacznie mniejsze i tańsze niż tradycyjne elektrownie jądrowe, a ich budowa ma trwać znacznie krócej. Mini reaktory będą masowo produkowane w częściach, które można będzie dostarczać na ciężarówkach. Zwolennicy tej technologii przekonują, że mini-reaktory atomowe będą cenowo porównywalne z budową morskich elektrowni wiatrowych.

Rolls-Royce stoi na czele konsorcjum, które proponuje małe reaktory modułowe (SMR – small modular reactors) i zapowiada, że w samej tylko Wielkiej Brytanii wybuduje 10–15 takich instalacji.

Każdy z reaktorów zajmie 0,5 hektara terenu i będzie posadowiony na 15-hektarowej działce. Będzie zatem potrzebował 16-krotnie mniej terenu niż duża elektrownia atomowa. SMR są na tyle małe, że praktycznie każde miasto mogłoby mieć własną miniaturową elektrownię atomową. Rolls-Royce zapowiada jednak, że – przynajmniej początkowo – będzie budował mini-reaktory w miejscach nieczynnych elektrowni atomowych, gdyż istnieje tam już infrastrukturą zabezpieczająca przed atakiem terrorystycznym.

Budowa niewielkich reaktorów jądrowych może być nadzieją dla przemysłu atomowego, który ostatnio jest w defensywie. Ceny infrastruktury do energii odnawialnej bardzo mocno spadły, w związku z czym wycofano się z projektów budowy nowych elektrowni atomowych, a te, które są budowane, często znacząco przekraczają założony budżet.

Jak mówi Paul Stein, prezes ds. technologicznych Rolls-Royce’a, „cała sztuczka polega na budowie z prefabrykatów, zastosowanie zaawansowanych metod spawania oraz robotów przemysłowych. Następnie takie gotowe części dostarcza się na miejsce budowy i łączy”. To będzie prowadziło do znacznego obniżenia kosztów budowy.

Jednak Paul Dorfman z University College London sceptycznie podchodzi do tych twierdzeń. „Potencjalne obniżenie kosztów na linii produkcyjnej w porównaniu z budową elektrowni na miejscu mogą być przesadzone. Błędy popełniane na linii produkcyjnej będą bowiem dotyczyły wszystkich produkowanych tam reaktorów, a ich poprawienie będzie kosztowne. Poza tym bardziej opłaca się wybudować jedną 1,2-gigawatową elektrownię niż dwanaście 100-megawatowych” – mówi naukowiec.

Autorstwo: Mariusz Błoński
Na podstawie: BBC.com
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 5, średnia ocena: 3,40 (max 5)
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Krokodylowy
Użytkownik
Krokodylowy

Amerykanie już w latach 60 opracowali niewielki reaktor atomowy mieszczący się bodaj w typowym kontenerze do transportu morskiego i lądowego. Używali go przez kilka lat do zasilania bazy McMurdo na Antarktydzie, mimo protestów części środowisk naukowych, które twierdziły, że umieszczenie tam siłowni jądrowej to co najmniej przejaw ignorancji w w kwestii ochrony środowiska zwłaszcza tak dziewiczego. Zdecydowali się na jego demontaż i zabranie go z powrotem z Antarktydy z uwagi na ogromną awaryjność i serię wycieków promieniotwórczych przechodząc z powrotem na agregaty dieslowskie, które stosowane są oficjalnie do dziś. Po jakimś czasie u członków personelu, który przebywał w bazie w trakcie zasilania jej reaktorem stwierdzono wzrost zachorowalności na różne rodzaje nowotworów. Kiedyś nawet natrafiłem na jakieś forum weteranów tamtych wypraw, którzy będąc już schorowanymi ludźmi mieli żal do rządu Stanów Zjednoczonych o to, że wpierw nie otrzymali dostatecznej ochrony i informacji o reaktorze (o ile pamiętam to nie licząc usuwania awarii reaktor obsługiwał personel w normalnej odzieży), a następnie o to, że pozostawiono ich samych sobie bez wsparcia medycznego w chorobie i oczekiwaniu na śmierć.

radical3dom
Użytkownik
radical3dom

10 lat temu firma Toshiba pracowala nad domowym reaktorem ktory mial byc zakopywany pod fundamentami budynku i bezobslugowo pracowac 100 lat