Rewolucja zaczyna się od ziemniaków

Opublikowano: 23.07.2012 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości ze świata | RSS komentarzy

Grecy radzą sobie z kryzysem, organizując oddolnie sieć dystrybucji żywności po niższych cenach.

Rosnące ceny i spadające dochody społeczeństwa wyzwoliły w Grecji potencjał zdolny przełamać mechanizmy rynku – informuje portal Lewica24.pl. Zaczęło się od protestu rolników przeciwko importowi ziemniaków z Egiptu – gdy zawiodły rozmowy z ministerstwem finansów i importerami, rolnicy zasypali centrum Salonik tonami kartofli przywiezionymi z Nerokopi (greckie „zagłębie ziemniaczane”). Niedługo potem Ochotnicza Grupa z Katerini w prefekturze Pieria zainicjowała pozyskiwanie od rolników i sprzedaż kartofli po hurtowych cenach: 25 centów za kilogram, czyli w cenie stanowiącej 1/3 tej, którą trzeba zapłacić w supermarkecie.

Do akcji przyłączył się Uniwersytet Arystotelesa w Salonikach, organizując sprzedaż ziemniaków na terenie kampusu, w czasie której zamiast przewidywanych 3-4, sprzedano aż 50 ton. Wkrótce inicjatywa rozszerzyła się na całą północną Grecję i dotarła do Aten. Skala zjawiska zmusiła sklepy do kapitulacji – handlowcy obniżyli ceny do poziomu oferowanego przez społecznych dystrybutorów.

Po ziemniakach przyszła kolej na inne produkty rolne – oliwę, mąkę, ryż i miód. W ich przypadku społeczna dystrybucja także spowodowała spadek cen o połowę.

Za ogromne osiągnięcie „ruchu ziemniaczanego” należy uznać podważenie logiki rynku i sieci dystrybucji, narzucających ludziom bierność i bezradność wobec pogarszającej się sytuacji ekonomicznej. Ruch stał się realną siłą społeczną, zmieniającą konsumentów w aktywnie działające podmioty. „Tak pojmujemy naszą rolę jako obywateli. Tym, jak się zachowuję, mogę wpływać na zachowanie rządzących” – mówi założyciel grupy Ilias Tsolakidis z Katerini.

Źródło: Nowy Obywatel

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

15 komentarzy

  1. CD 23.07.2012 08:31

    bahaha. Podsumowanie mnie rozwalilo. Najpierw jest info o tym ze rzad rolnikom nie pomogl, potem ze sami obnizyli cene i stali sie konkurencyjni, a na koncu ze to jest „podwazenie logiki rynku” :D. Ja rozumiem ze w internrcie pisze duzo kretynow, ale czy ktos to w ogole czytal przed wrzuceniem na WM?

  2. adambiernacki 23.07.2012 08:40

    Wspaniale! Pame Ellada!

  3. norbo 23.07.2012 15:18

    A gdyby markety kupowały od rolników te same ziemniaki po tej samej cenie to?… pewnie nie byłoby problemu, prawda? czyli nie rewolucja tylko zwykła rywalizacja na rynku – po prostu producenci weszli bezpośrednio na rynek detaliczny ponieważ pośrednicy nie odbierali ich produktów bo importowane mieli taniej.

    @CD, za diabła nie wiem gdzie ty wyczytałeś, że rolnicy „sami obnizyli cene”. Sprzedają po cenach hurtowych czyli bez dodatkowego zysku jaki realizują sieci handlowe. Powinni zamiast 1/3 ceny z marketów zastosować 1/2 i stworzyć stałą sieć dystrybucji opartą o bazary oraz małe warzywniaki – to byłby faktycznie sensowny ruch…

  4. Rozbi 23.07.2012 17:13

    Ciekawe czy sprzedawane na terenie kampusu ziemniaki były obłożone podatkiem VAT… Jak sądzicie ?

  5. pasanger8 25.07.2012 03:29

    @ Wyeliminowanie pośredników mających cholernie wysokie prowizje to bardzo prorynkowy krok powinien Ci się podobać. Wytłumaczę to na prostym polskim ziemniaczanym przykładzie Giełda na Franowie (Poznań)-wejście 5 zł nie ma wstępu dla pośredników. Rolnik sprzedaje ziemniaki po 30 gr/kg Dialog:A nie sprzedaje pan ze stratą?Jest to dla pana rentowne?(W Poznaniu w żadnym sklepie nie kupisz ziemniaków taniej niż za 90gr 1zł /kg zwykle jeszcze drożej)
    Odpowiedź rolnika: Proszę pani jeśli miałbym sprzedać te ziemniaki w hurcie to musiałbym je sprzedać za 10grmax 15gr za kg. Tyle w temacie złodziejskich marży. Pośrednik śrubuje swoje marże i kantuje zarówno producentów jak i konsumentów detalicznych -nic dziwnego ,że ludzie chcą się wyrwać z tych kleszczy ,,wolnego” rynku.Chciwość i pycha zgubi markety.Ludzie zaczną być aktywni gdyż to się opłaca.

  6. Rozbi 26.07.2012 22:53

    pasanger8 – masz racje – pośrednictwo strasznie podwyższa cenę – ale nie jest takie lichwiarskie jak Ci się wydaje.

    Nie wiem jaki VAT jest na ziemniaki ale załózmy że jest to 10%.

    Jeśli rolnik sprzedaje ziemniaki i chce mieć za nie powiedzmy 1zlgr NA RĘKE za kilogram to musi je sprzedać za 1,3z (10% VAT i kolejne 15% podatku dochodowego) – nie wliczam składek na obowiązkowe ubezpieczenie, pensji dla pracowników oraz składek dla pracowników podatku od nieruchomości itp itd. – czyli żeby dostać 10gr za kilogram (a i tak większość z tych 10gr i tak później wydaje pewnie na pracowników, paliwo do ciągnika, podatek od nieruchomości itp itd) musi sprzedać za 13 gr – zaokrąglijmy to od razu do 1.3zl za 10 kilo.

    I teraz hurtownia chce to sprzedać powiedzmy marketowi.

    kupili kilo za netto 1,15zl (1 x 15% podatku dochodowego – VAT odlicza)

    teraz zalozmy ze posrednik chce zarobić kolejna zlotowke na kilogramie (czyli tyle samo ile zzarobił rolnik – a przypomnijmy że pośrednik też ma do opłacenia np paliwo za transport, pracowników, wynajem magazynu itp itd)
    I teraz
    obliczenia:
    1.15 x 15% dochodowego x 10% VAT = 1,45zl)
    I co się dzieje ???
    ziemniaki brutto są już droższe o 45groszy niz byly u rolnika – a pośrenik w tym obliczeniu jeszcze nic nie zarabia.

    To teraz założmy że chce zarobić tą wyżej wspomnianą kolejną złotówkę – wzór musi być troche bardziej skomplikowany i wygląda mniej więcej tak.
    1=X4-((X4-1,15)*0,15)-1,15

    gdzie 1,15 to cena netto jaką zapłacił rolnikowi za kg ziemniakow
    a X to cena netto jaką musi zaproponować klientowi (marketowi)

    Czyli po obliczeniach wychodzi że musi sprzedać ziemniaki w sumie po 2,86zl BRUTTO za kilo (2,33zl NETTO)

    i teraz UWAGA!
    Na potrzeby moich obliczeń przyjmiemy uproszczoną wersję czyli że pośredników jest tylko dwóch – hurtownia, i market. (często bywa ich trochę więcej)

    Załóżmy że market chce zarobić też złotówkę na kilogramie.

    I znowu liczymy:

    1=X4-((X4-2,33)*0,15)-2,33

    I co nam wychodzi ?

    Że CENA BRUTTO (bo zwykły obywatel nie może sobie odliczyć VAT) wynosi

    UWAGA !!!!

    3,86zl !!!

    Czyli ponad 3 razy drożej niż gdyby klient kupował od rolnika.

    I teraz nasuwa się kilka wniosków i pytań.
    Czy pośrednik narzucił sobie zbyt dużą marżę – przecież zarabia na czysto tyle samo ile rolnik – oczywiscie mozecie podkladać sobie pod te wzory dowolne liczby i wartosci. A posrednik tez musi oplacac podatki, pracownikow, rachunki itp itd. Jestem pewien że pośrednik ma więcej kosztów niż producent – więc w końcowym rozrachunku jego czysty ZYSK ze sprzedaży 1kg ziemniaka jest mniejszy niż czysty ZYSK rolnika – ale pośrednik sprzedaje więcej towarów – dlatego prowadzi zyskowną działalność.

    ALe nasuwa się pytanie – ile podczas tej operacji zarobiło państwo ?

    No to proszę – liczymy.

    1 transakcja – 15 groszy podatku dochodowego od zarobionej zlotowki
    2 transakcja – 15 groszy od kolejnej zarobionej zlotowki
    3 transakcja – 15 groszy od kolejnej zlotowki zarobionej na czysto

    w sumie 45 groszy
    oraz koncowy podatek VAT ktory wynosi 35 groszy

    Mam nadzieje ze nie zrobilem zadnego bledu w obliczeniach.

    Wychodzi na to że państwo na samej wymianie między pośrednikiem a sprzeającym w sumie 80 groszy. czyli 21% ceny końcowej dla klienta.
    Czy dużo ? Trudno powiedzieć.

    Ale musimy pamiętać o tym że pośrednik wyliczając tą złotówkową marżę musi wziąć pod uwagę wszystkie koszty prowadzania działalności – na które składają się także obowiązkowe składki dla pracowników (dla Pańśtwa) – podatek dochodowy dla pracowników (dla Państwa) – podatek od nieruchomości (dla Państwa) i inne opłaty i podatki związane z prowadzeniem działalności.

    Trudno powiedzieć ile z tej zarobionej złotówki zostało w końcowym procesie pośrednikowi . 50 groszy? a może 80 ? a może tylko 20 ?

    I weźcie pod uwagę że moje obliczenia wziąłem pod kątem tylko 10% VAT i 15% dochodowego.

    Proszę oto jak wyglądałaby sytuacja w produkcie oprocentowanym 23% VAT i 19% dochodowym (podatek liniowy)

    1 transakcja

    1kg sprzedany za 1.19zl netto

    2 transakcja

    kg sprzedany już za 2,42zl netto

    3 transakcja

    kg sprzedany KLIENTOWI za 4,5zl BRUTTO

    – pośrednicy zarobili tyle samo

    Państwo zarobiło dokładnie
    3x 19groszy
    +84 groszy VAT

    w sumie 1,41 zl co stanowi 31% ceny końcowej produktu.

    Bardzo dużo !

    A policzmy jeszcze co by było gdyby Państwo opierało się tylko na 15% podatku VAT – bez podatku dochodowego.

    Obliczenia są tym razem banalnie proste

    cena brutto dla klienta przy zachowaniu marży 1zł to 3,45zl a państwo zarabia na tej transakcji „tylko 45 groszy”

  7. Rozbi 26.07.2012 23:00

    Urwało mi post więc piszę dalej.

    Likwidacja pośredników przy sprzedaży produktów rolnych jest możliwa – ale TYLKO przy sprzedaży produktów rolnych i byłaby bardzo trudna w organizacji dla rolników . Dlaczego? Bo w tej chwili wiele krajów Unii ma bardzo restrykcyjne przepisy odnosnie przechowywania , sprzedawania i ekspozycji żywności – których zwykły rolnik raczej nie może spelnić i zaraz padłby ofiarą sanepidu.
    To nie jest żaden eksperyment – wystarczy przejsc się na stragan/ bazarek który jest tylko 1-szym i ostatnim pośrednikiem ( a czasami jak sprzedaje żona/ córka ogrodnika rolnika – to nie ma żadnego pośrednika) między klientem a rolnikiem. – Ci ludzie nie zarabiają kokosów nie jeżdżą porsche – ale za to ceny które oferują często nie mogą być konkurencyjne z marketami.

  8. norbo 27.07.2012 00:24

    @Rozbi, po pierwsze motasz niesamowicie – mieszasz kilogramy i pakiety dziesięciokilogramowe, miksowanie podatku dochodowego z VAT-em też raczej niezbyt pomaga w rozumieniu tego co napisałeś. Jeśli prowadzisz jakąś działalność i dokumentacje prowadzisz w podobny sposób to ja chcę być kontrolerem ze skarbówki, który skontroluje takie cudo ;)

    Po drugie, jeśli twoim zdaniem 100-procentowa marża jest normalna to wszystko jasne. Porównywanie kosztów produkcji z kosztami pośrednictwa jest doskonałym wyznacznikiem naszych czasów, których symbolem może być niewątpliwie pośrednictwo. Ilu zatrudnionych w pośrednictwie przypada na jednego zatrudnionego przy produkcji? [Wg GUS zaledwie co trzeci pracujący jest zatrudniony w sektorze produkcyjnym i są to tylko dane dotyczące niespełna 60 proc. wszystkich zatrudnionych bo GUS nie liczy podmiotów zatrudniająch do 9 pracowników – a takie małe przecież głównie zajmują się handlem i usługami].

    Po trzecie, markety zasadniczo kupują bezpośrednio od producentów – albo od lokalnych rolników, albo od wielkich producentów.

  9. norbo 27.07.2012 00:47

    W twoim przykładzie finalna cena wynosiłaby 3,30 z VAT (3,00 + 0,30 VAT) i tyle. Odgórne zakładanie, że od całości przychodu odprawadzony zostanie podatek dochodowy jest wyrazem niesamowitej ignoracji, przychód i zysk to dwie całkowicie odmienne kategorie. Tylko jedna opcja opodatkowania dostępna dla prowadzących działalność gospodarczą w Polsce przewiduje traktowanie przychodu bezpośrednio jako podstawy opodatkowania (ryczałt od przychodów ewidencjonowanych) i jest ona dostępna tylko dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, których przychody za zeszły rok nie przekroczyły 150 tys. euro.

  10. Rozbi 27.07.2012 01:31

    No cóż – uważaj jak chcesz. To tylko podatek dochodowy – nie liczyłem podatku CIT – który płacą spółki.

    Natomiast jeśli uważasz że pośrednicy.
    100% marża jest normalna w przypadku niektórych produktów – bo liczy się nie procent marży tylko konkretna kwota jaką zarabiasz w złotówkach – jeśli 100% marża ma oznaczać że zarobisz 100zł miesięcznie na konkretnym produkcie – to jest dopuszczalna i stosowana. Wiadomo – im droższy produkt tym mniejsza marża, lub ewentualnie – im więcej sprzedasz tym mniejsza marża – liczy się zysk netto w złotówkach – a nie w procentach.

    Marża jaką podałem jest jak przykładowa – podstaw sobie w równanie zamiast 1zl – np 0.3zl lub 20 groszy – wnioski będą podobne.

    Poza tym ryczałt jest od obrotu – a ja policzyłem podatek właśnie od ZYSKU od sprzedaży – bez wliczania innych kosztów – bo nie sposób wliczyć wszystkich kosztów poniesionych przez firmę „na ślepo”.

    No a jesli markety kupują bezpośrednio od producentów albo od lokalnych rolników to jaakim cudem często te same produkty są tańsze w markecie niż sprzedawane na straganie? Czyżby jednak ta marża nie była tak złodziejska ?

  11. norbo 27.07.2012 01:56

    Tekstu o CIT nie rozumiem, to przecież też jest podatek płacony od zysku a nie od przychodu, a spółka płaci jeden podatek…. nie potrafisz nie motać?

    A ja myślę, że jest dokładnie odwrotnie – im droższy produkt tym wyższa marża, np. markowe szmaty made in Chine, ich cena finalna składa się praktycznie tylko z marż.

    No tak, mylnąłem się – uznałeś marże za podstawę opodatkowania i żeby było ciekawiej dodałeś tak wyliczony podatek do samej marży. Tak czy siak to zbytnie uproszczenie, zwłaszcza wobec tak cwanych graczy jak duże sieci handlowe.

    Markety kupują po bardzo niskiej cenie. Np. od bardzo dużych dostawców (firmy-gospodarstwa wielkoobszarowe) lub też wymuszają na mniejszych dostawcach bardzo niskie ceny negocjując z pozycji monopolisty rynku detalicznego.

  12. norbo 27.07.2012 02:00

    Jest też coś takiego jak dumping, w wykonaniu marketów stosowany dość często wobec wybranych produktów podstawowych w myśl zasady „przyjdzie po (tani) chleb to kupi i masło”.

  13. Rozbi 27.07.2012 15:20

    wybacz ale to co mówisz nie ma sensu – skoro wymuszają na mniejszych dostawcach bardzo niskie ceny – to dlaczego Ci dostawcy tak jak w artykule nie przerzucą się na sprzedaż bezpośrednią – bezpośrednio do klienta. Poza tym nie ma czegoś takiego jak monopolista rynku detalicznego – monopolistą rynku detalicznego jest ogół wszystkich klientów.

    Jedyne czym rolnicy zawinili przy zbyt niskich cenach skupów to podpisywaniem wieloletnich umów na dostawe towaru do marketów bo stałej cenie skupu – bez czytania drobnego druczku.

    I naprawdę nie jet tak że im droższy produkt to tym droższa marża – sam spzedaję ciuchy markowe made in China – i płaszcz za 299zł moge sprzedać tlyko np z 30zł marżą na czysto.
    A np biżuteria za 29zl ma 10zl marzy na czysto… I inne sklepy robią tak samo – bo ceny zasadniczo się od siebie nie różnią. Liczy się zysk w złotówkach, a nie w procentach.

  14. norbo 27.07.2012 16:14

    Masz raczej marne pojęcie o rynku, sieć to potęga – jeśli zechce to zetrze małych graczy na proch.

    http://wolnemedia.net/gospodarka/kupuj-odpowiedzialnie-przed-swietami/ – powiadają, że jeden rysunek jak tysiąc słów ;)

  15. Rozbi 27.07.2012 20:21

    I znowu pudło – akurat rynkiem zabawkarskim rządzą patenty – gwarantuje ci że gydby nie ochrona patentowa disney`a barbie itp itd – to te same zabawki możnaby kupić 10-krotnie taniej.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.