Religia jako instrument agresji

Opublikowano: 07.06.2020 | Kategorie: Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 913

Uczciwe i krytyczne spojrzenie na otaczającą nas polską rzeczywistość każe skłonić się w kierunku tezy, że żyjemy w kraju, gdzie fundamentalizm religijny (przede wszystkim katolicki; o innych właściwie nie może być mowy) ma się doskonale. Ponieważ każdy fundamentalizm jest złem i zagrożeniem samym w sobie, rzecz cała wydaje się godna omówienia.

Aby kogoś uznać za fundamentalistę religijnego, nie wystarczy jednak ani to, że bezkrytycznie przyjął on określone prawdy, ani nawet to, że nie akceptuje on pluralizmu światopoglądowego. Brak akceptacji może bowiem przejawiać się tylko w niechęci do myślących inaczej lub podejmowania prób ich przekonywania do swoich racji, ale bez zmuszania ich pod rygorem sankcji prawnej lub obyczajowej do zmiany własnych przekonań. Fundamentalista religijny charakteryzuje się tym, że śmiało i bez skrupułów moralnych podejmuje walkę z niewierzącymi, innowiercami, a także tymi, którzy, jego zdaniem, wierzą niedostatecznie żarliwie i przez to pozwalają na zbyt wiele wrogom jedynej wiary.

Fundamentalista jest człowiekiem walki, a nie tylko przekonań. Bezrefleksyjny dogmatyzm i odrzucenie pluralizmu to warunki konieczne, ale niewystarczające postawy fundamentalistycznej. Wielu ludzi nie może się pogodzić z wielością prawd religijnych, z tym że to, co sami uważają za prawdę, może być przez innych odrzucone, i — co więcej — że ci inni mają do tego pełne prawo. Można z nimi polemizować i przekonywać ich do „swojej” prawdy, ale nie można im zarzucać myślenia inaczej ani im z tego powodu dokuczać czy marginalizować. „Jakże tak można – powiadają fundamentaliści – przecież to oczywiste, że to my mamy rację, a nie oni. Skoro tak, to oni kłamią. Dlaczego tolerować kłamstwo, mącące ludziom w głowach?”. Fundamentalista tym różni się od innych ludzi wierzących, że zasady, które wyznaje, chciałby uczynić powszechnie obowiązującymi przez narzucanie ich tym, którzy ich nie stosują.

Fundamentaliści mają poczucie misji, którą jest urzeczywistnianie wizji świata, odpowiadającej wyobrażeniom porządku bożego. Aby ustanowić Królestwo Boże na Ziemi, trzeba określone reguły prawne i obyczajowe uczynić powszechnymi, a więc narzucić je także tym, którzy nie są wyznawcami danej religii. Fundamentalizm jest zawsze cechą jakiejś grupy opanowanej obsesją bożego pełnomocnictwa. Naprawa świata przez urzeczywistnienie w nim bożego porządku wymaga nieustannej i bezwzględnej walki z niewiernymi, a także z tymi braćmi w wierze, którzy w stosunku do niewiernych wykazują haniebną tolerancję.

Przykładem fundamentalistycznej postawy jest stanowisko episkopatu w sprawie ustawy in vitro, które ignoruje fakt, że ustawy są dla wszystkich obywateli, a nie tylko dla wierzących. Grożenie ekskomuniką posłom, którzy poprą ustawę in vitro, jest niedopuszczalną ingerencją w podstawowy element funkcjonowania państwa, jakim jest stanowienie prawa dla wszystkich obywateli. Takie ingerencje kleru w ustawodawstwo mają miejsce w państwie, ale nie świeckim, jakim według Konstytucji jest Polska. W Polsce przyzwyczajono się jednak do tego, że Kościołowi katolickiemu wolno wszystko. W końcu nie tak wiele czasu upłynęło od słynnego oświadczenia pewnego wicepremiera, który jednoznacznie określił priorytety swojego rządu: „Nie jest ważne czy w Polsce będzie dobrobyt; jest ważne, aby Polska była katolicka”.

Niezależnie od powodów, dla których pojawiają się postawy fundamentalistyczne, są one zawsze i bez wyjątku godne potępienia, ponieważ nieuchronnie prowadzą do agresji w życiu społecznym. Próby zaprowadzenia własnych porządków drogą przymusu prawnego i obyczajowego są sprzeczne z podstawowymi zasadami demokracji liberalnej – jedynego ustroju, który odrzuca możliwość nierównego obywatelstwa z powodu rasy, wyznania, poglądów politycznych lub stylu życia. Fundamentalistyczny zapał w tworzeniu Królestwa Bożego na Ziemi jest w istocie dążeniem do władzy jednego środowiska i zapewnienia jego ideologicznej supremacji. Jest to stanowisko nie tylko dogmatyczne, ale przez stosunek do innych ludzi także głęboko niemoralne.

Ulubionym argumentem fundamentalistów jest pogląd, że zasad moralnych nie wolno poddawać głosowaniu. Można byłoby się z tym zgodzić, gdyby nie fakt, że moralność zawsze jest uwarunkowana kulturowo i z tego powodu zmienna. Różne postawy i zachowania w różnych czasach i kulturach uchodziły i nadal uchodzą za moralne, niemoralne lub moralnie obojętne. Próby przeforsowania ustaw opatrzonych pieczątką moralności bez dyskusji wynikają z przekonania, że jest tylko jedna prawdziwa moralność, a mianowicie moralność katolicka. Skoro tak, to moralny kodeks katolicki obowiązywać powinien w życiu społecznym, a także prywatnym obywateli. Urzeczywistnienie tego postulatu oznacza stworzenie państwa wyznaniowego na wzór islamskich despotii. Fundamentaliści wcale się zresztą z tym nie kryją, a określenie „republika wyznaniowa” nie tak znowu rzadko pojawia się w publicznych dyskusjach nad pożądanym modelem państwa.

W sprawach światopoglądowych kryterium prawdy nie istnieje, bo prawda obiektywna, oznaczająca od czasów Arystotelesa zgodność myśli z faktami (verum est adaequatio intellectus et rei) nie znajduje zastosowania w kwestiach wiary. Światopogląd jest zaś aktem wiary, jest założeniem, które się przyjmuje w celu zrozumienia świata. Dlatego pluralizm światopoglądowy musi być podstawą wszelkich regulacji prawnych, bez względu na to, jaki światopogląd dominuje w społeczeństwie. Zwolennicy jednego światopoglądu nie mogą innym narzucać konsekwencji praktycznych swojej wiary. Dla jednego zarodek jest człowiekiem, ale dla innych jeszcze nim nie jest; dla jednych Bóg jest właścicielem ich życia, ale inni uważają, że ich życie należy wyłącznie do nich; jedni sądzą, że Bóg stworzył świat, a inni uważają, że ukształtowała się on (i nadal się kształtuje) drogą materialistycznej ewolucji etc.

Na podstawie wielce skrótowej powyższej analizy można już podjąć próbę określenia typowej sylwetki fundamentalisty.

Otóż jest to człowiek silnej, ale bardzo powierzchownej wiary. Bezkrytyczny i przez to podatny na manipulację (głównie kleru), łatwo przyjmuje to, co przekazują mu osoby uznane przez niego za autorytety. Ta bezmyślność i łatwowierność decyduje o sile jego ideowego zaangażowania, która nigdy nie jest cechą człowieka refleksyjnego i krytycznego. Fundamentalista nie może mieć wątpliwości. Fundamentalistyczną osobowość charakteryzuje niechęć lub wręcz wrogość do ludzi, która łatwo zmienia się w nienawiść, gdy ktoś pozostaje obojętny wobec zasad wiary. Człowiek natomiast głęboko wierzący, a zarazem pozytywnie nastawiony do ludzi, w takich wypadkach nieraz cierpi, ale szanuje czyjąś odrębność.

Fundamentalista nie cierpi, tylko nienawidzi. Fundamentalista owładnięty jest wizją porządku świata, dla której urzeczywistnienia jest gotów poświęcić bardzo wiele. W tym świecie nie ma miejsce dla ludzi myślących inaczej; trzeba ich albo nawrócić, albo wypędzić, albo uczynić z nich ludzi drugiej kategorii (gorszy sort). Uczestnictwo w różnych formach realizacji tej wizji jest dla fundamentalisty sensem życia, nadaniem mu kolorytu i poczucia spełnienia. Im bardziej jego osobiste życie jest bezbarwne, anonimowe i pozbawione sukcesów, tym większy urok ma dla niego oddanie się sprawie wielkiej, której służba wyróżnia go i uszlachetnia, pozwalając uwolnić się od kompleksów i zahamowań.

Fundamentalista jest wreszcie zawsze członkiem wspólnoty, która w pełni podziela jego przekonania i z którą czuje się związany. Jego relacje z Bogiem nigdy nie są osobiste, a zawsze kolektywne, grupowe. To dlatego w praktyce religijnej tak ważne są zbiorowe rytuały i ceremonie, bez których nie miałby poczucia wyznania wiary. Człowiek wierzący, niebędący fundamentalistą, skupiony jest na własnych relacjach z Absolutem. Dlatego wystarcza mu krzyżyk, który nosi na szyi. Fundamentalista potrzebuje krzyża w miejscu publicznym, w Sejmie, szkole i urzędzie.

Czy przedstawiciele Kościoła katolickiego, domagając się pod groźbą kary wiecznej symboli i praktyk religijnych w pluralistycznej przestrzeni publicznej, nie sprzyjają rozwojowi fundamentalizmu? Dlaczego nie wystarczy modlić się w domu i w kościele? Dlaczego tak ważne jest, aby robić to publicznie? Dlaczego wreszcie ustawodawstwo państwowe lub pewne mechanizmy prawne, mają de facto kształt urządzeń nie tyle prawnych, ile przypominających formuły katechizmowe?

Autorstwo: Przemysław Leszek Lis
Źródło: StudioOpinii.pl


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3 komentarze

  1. 57KerenOr 09.03.2021 16:37

    FUNDAMENTALNE ZASADY WIARY!

    Cytat z Artykułu:

    “Człowiek wierzący, niebędący fundamentalistą, skupiony jest na własnych relacjach z Absolutem. Dlatego wystarcza mu krzyżyk, który nosi na szyi”.

    Ten Absolut nazwany jest w Biblii Bogiem Ojcem. Absolutem jest również Jego Syn, Pan i Bóg Jezus Chrystus. Zatem teraz skoro wiem, kim jest Absolut, to będę Go nazywał zgodnie z Jego Wolą. Wyznaję więc Pana Jezusa Chrystusa przed ludźmi, ponieważ tak zadecydował Bóg Ojciec. Od tego momentu nie jest On już dla mnie tajemniczym Absolutem, lecz konkretną Osobą, Stwórcą nieba i ziemi, i moim Ojcem (Tatą).

    ***

    Jednak człowiek wierzący, uczeń Chrystusowy, nie potrzebuje żadnych krzyży w swoim codziennym życiu, ponieważ jeden krzyż, krzyż cierpienia, powinien człowiek wziąć na swoje barki.

    I nieważne co powiedzą ludzie! Uczniowie Chrystusowi powinni kroczyć pewnie swoją drogą nie idąc na ustępstwa, ponieważ idąc na ustępstwa pod względem fundamentalnym, zapierają się wiary.

    Jak można iść na ustępstwa (pod względem wiary oczywiście) z osobą, która nie wykonuje Woli Boga Ojca i nie modli się tylko do Syna lecz swoje modlitwy kieruje do Marii, czy do papieża Jana Pawła II?

    Człowiek wierzący musi mieć coś w sobie z fundamentalisty, ponieważ opiera swoją wiarę na Nauce Boga Syna i Boga Ojca. A skoro tylko te Nauki są fundamentalne to rzecz zrozumiała, że tylko te Nauki są prawdziwe. Piszę tutaj o fundamentalizmie duchowym, gdzie mieczem jest Słowo Boże a nie sztylet czy płonące stosy.

    Zatem i ja w sensie duchowym jestem fundamentalistą, jednak nie używam tego słowa, ponieważ mnóstwo ludzi nie rozumie tego, że prawdziwi uczniowie Boga Syna opierają swoją wiarę na twardym… fundamencie.

    Religie ustanawiają swoje prawa, swoje ważne punkty, które od zarania dziejów są cyklicznie powtarzane. Nie można nie chcieć “chrztu” a jednocześnie nadal być katolikiem. Nie można nie chcieć modlić się do Marii a jednocześnie nosić miana “katolik”. Nie można być Świadkiem… chodzącym od domu do domu i jednocześnie mówić ludziom, że powinni pomodlić się do Bożego Syna o pomoc czy o wybaczenie.

    Świadek… nie modli się do Pana Jezusa, tak jak nie modli się katolik do Pana Jezusa. Jeżeli posiadamy przed swoimi oczami jakichkolwiek bożków stojących przed Bogiem to znaczy, że nasze modlitwy nie trafiają przed Tron Najwyższego.
    Czy zatem jestem fundamentalistą? Tak! W pewnym sensie każdy uczeń Chrystusowy jest fundamentalistą, ponieważ nie ma on najmniejszego zamiaru zbaczać w prawo albo w lewo od FUNDAMENTALNYCH zasad wiary.

    Pozdrawiam!

    57KerenOr@gmail.com

  2. rici 09.03.2021 19:07

    Wedlug 1 opisu stworzenia czlowieka przez boga, jest ten gdy stwarza mezczyzne i kobiete / Adama i Lilith/ na swoj obraz i podobienstwo, i jakie stad wyplywaja wnioski;
    1.Bog stworzyl na swoj wzor czlowieka czyli czlowiek jest rowniez bogiem.
    2.Bog stworzyl czlowieka na swoj wzor, czyli bog jest /byl/czlowiekiem.
    3.Bog stworzyl na swoj wzor kobiete i mezczyzne, czyli bog jest hermafrodyta, czyli obojniakiem, lub LGBT
    4.Bog stworzyl, bialych,czarnych,czerwonych, zoltych, czyli bog jest kolorowy, lub inaczej teczowy.
    Wedlug 2 opisu bog stworzyl najpierw mezczyzne na swoj obraz i podobienstwo, pozniej z jego zebra kobiete. /Adama i Ewe/
    W tym przypadku odpada tylko wniosek 3.

  3. No Comply 10.03.2021 09:21

    Człowiek jest produktem inżynierii genetycznej, stworzonym przez bardziej zaawansowaną cywilizację, a Biblia jest najlepszym opisem ich kontaktu z nami. Poza tym, nie Bóg, a Bogowie, gdyż słowo “Elohim” należy odczytywać w liczbie mnogiej. Więc to Bogowie stworzyli człowieka na swoje podobieństwo.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.