Pułapka na obligacjach

Opublikowano: 14.11.2012 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 0

Czyżby Polska stała się ostatnio tak dobrze zarządzana, tak zamożna i potężna gospodarczo jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Szwajcaria? Niestety, nie staliśmy się też kolejną bezpieczną przystanią dla cudzych pieniędzy. Pomimo, że zapewnia nas o tym MF chwaląc się, że polskie obligacje sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Dziś rentowność 10-letnich obligacji to już „tylko” 4,2 proc., choć jeszcze w lutym 2011r. były to 6,4 proc., a przecież w Polsce nie dzieje się najlepiej. Wręcz przeciwnie, wszystkie wskaźniki makroekonomiczne wyraźnie się pogarszają i to szybko.

Nadal pożyczamy prawie najdrożej w Europie – podobnie było w 2011r. W 2013r. grozi nam recesja, silny wzrost bezrobocia, załamanie dochodów podatkowych i nadal znaczący wzrost polskiego zadłużenia, które zbliżyło się już do 900 mld zł. Ilość gorącego pieniądza na świecie i w Europie jest dziś ogromna, prawie 1 bln euro tylko w Europie po decyzjach EBC w ramach programu LTRO. Kapitał spekulacyjny szuka szybkich pewnych dużych zysków. Nie znajdzie ich oczywiście w ujemnych często stopach skarbowych papierów wartościowych Niemiec, Szwecji czy Holandii. Niewiele da się zrobić na 10-letnich obligacjach Francji, Niemiec, Holandii, a nawet Czech. Nasi sąsiedzi za swoje 10-latki płacą tylko 1,69 proc., my za nasze nowe 10-letnie długi 4,2 proc.

Trudno się dziwić, że polityka „carry trade” święci u nas prawdziwe triumfy. Rośnie więc popyt na polski dług. Od początku roku rentowność 10-letnich obligacji polskich znacząco spadła o ponad 1,5 proc. Ten popyt na SPW generuje dodatkowo RPP, która nadal utrzymuje bardzo wysokie stopy procentowe NBP na poziomie 4,5 proc. Jedne z najwyższych, nie tylko w UE, ale i w Europie. Zapowiedź kolejnych cięć stóp jeszcze nakręca spirale spekulacji na polskich papierach dłużnych. Przypomnijmy – w rękach zagranicy, polskich obligacji jest już na blisko 190 mld zł – to olbrzymia kwota. To wszystko nie świadczy o niesłychanych sukcesach polskich finansów publicznych, jak chce rządowa propaganda – tylko o wielkich potrzebach pożyczkowych i uzależnieniu Polski od dopływu kapitału zagranicznego z jednej strony, z drugiej zaś o ewidentnym już pompowaniu bańki spekulacyjnej na polskich obligacjach. A łaska pańska międzynarodowych rynków finansowych i kapitału spekulacyjnego, na pstrym koniu jeździ. Chwilowa hossa może więc szybko przerodzić się w wieloletnią bessę i załamanie. Dziś to ewidentna pułapka. Tak już było w Polsce w pierwszej fazie odsłony kryzysu europejskiego od sierpnia 2008r. do stycznia 2009r.

Dziś mamy powtórkę z rozrywki i przygotowanie do równie spektakularnego odwrotu inwestorów z polskiego rynku. Również i tym razem mocnemu pęknięciu bańki spekulacyjnej na polskich obligacjach może towarzyszyć silne osłabienie złotego. Kryzys nie tylko nie zniknął z Europy, ale się wręcz pogłębia. Rekordowo niskie rentowności notują przecież też obligacje innych krajów w kłopotach; Włoch, Hiszpanii, Węgier czy Irlandii. Gwałtowny odpływ inwestorów i chęć realizacji zysków pod koniec roku może przekłuć ten obligacyjny balon, wtedy najbardziej poszkodowane będą te najbardziej płynne rynki, a więc rynek polski w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Wyprzedaż polskich obligacji zawsze poprzedza gwałtowne osłabienie polskiej waluty. Jeszcze trwa rajd zagranicznego – spekulacyjnego kapitału na naszym rynku obligacji to 3-4 mld zł miesięcznie, ale meta wydaje się być coraz bliższa. Dziś najbardziej przebojowy polski towar – to właśnie polski dług. Prawdziwy to hit eksportowy, tyle że dług publiczny Polski zbliżył się już do 900 mld zł, a w 2013r. może się znacząco zbliżyć do 1 bln zł.

Jeszcze jedziemy windą w górę, jeszcze trwa bal, jeszcze spekulacyjne stada wilków ucztują nad Wisłą, ale nawet podmuch obaw o stan strefy euro, zwykła plotka o nowych żerowiskach może je szybko wypłoszyć z „zielonej wyspy” z dramatycznymi dla nas konsekwencjami. Jesteśmy niewątpliwie coraz bliżej pęknięcia bańki na polskich obligacjach, poszkodowanych może być tym razem znacznie więcej niż kilka lat temu.

Autor: Janusz Szewczak (Główny Ekonomista SKOK)
Źródło: Stefczyk.info

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
jasmin
Użytkownik
jasmin

Nie trzeba być wybitnym ekonomistą,by wiedzieć,że jeszcze 5-10 lat bal będzie trwał, potem zacznie się inflacja,ogromna światowa inflacja.Zaczną Chiny potem USA i UE.Po 5-10 latach cyrk zaczną od nowa, ci co przeżyją.

8pasanger
Użytkownik

Absolutnie nie ma czym się martwić ponad 63%Polaków nie ma żadnych oszczędności zatem spekulacyjny atak na złotówkę (powiedzmy ,że straciłaby30-40% wartości)zabolałby bogatych posiadaczy obligacji lub ludzi bogatych mających zdolność do wzięcia kredytu hipotecznego.Oni jak dotąd ciągle byli zachwyceni liberalnymi wizjami.Ciekawe czy dalej tak będzie gdy lichwiarze zerżną im tyłek podczas gdy myśleli ,że są w stabilnej sytuacji i naśmiewali się z biedaków ledwie wiążących koniec z końcem.A obniżka wartości złotego o 30 % tylko rozrusza Polski eksport.Jakoś Belka z RPP z uporem trzyma stopy procentowe tak wysoko jakby chciał zrobić za wszelką cenę dobrze kredytodawcom. Kto teraz weźmie kredyt na 23%?Chyba tylko handlarz narkotyków.

karwan
Użytkownik
karwan

Mam PPE i do wyboru portfel: Akcyjny, Obligacyjny, Mieszany. Wpłacić pieniędzy nie można, dopiero na emeryturze. Zatem w którym portfelu trzymać pieniądze? Teraz mam 33 lata i zerowe szanse na ZUS, OFE. Więc może PPE… eh… Jedyna nadzieja, że jakaś wojna pozbawi nas tego “problemu”, wszystko zresetuje (jest to tak pewne, jak to że w totolotku mataczą). Depopulacja i zaczynamy od nowa z nadziejami “niech się mury pną do góry”. Dyktatura strachu, ograniczanie swobód, wyzysk, trująca woda, pokarm, powietrze… czuć chuć Wielkiego Resetu (jedyny + że nie zostawię po sobie sierot i wdowy). Hmmm… a ja tu o fiat money…. Only Flesh and Blood.

aZyga
Użytkownik
aZyga

@8pasanger jeżeli złoty straci tyle na wartości to policz po ile będzie paliwo i ile zdrożeje transport, a co za tym idzie praktycznie wszystko i kto dostanie po tyłku – znów biedny.Bogaty da sobie radę – z głodu nie zdechnie.

religiatoPCPdlaludu
Użytkownik
religiatoPCPdlaludu

Spoko. Donald pożyczy jeszcze trochę od Azjatów i do następnych wyborów wystarczy. A później będziemy paść kozy w Mongolii.

smisnykolo
Użytkownik
smisnykolo

hihi, kontrolowany kryzys na którą znowu jak poprzednio elity zarobią miliony.

8pasanger
Użytkownik

@ aZyga tyle ,że ludzie nie mający oszczędności lub wzięte w złotych lichwiarskie kredyty będą mogli się uwolnić ze spirali zadłużenia pracując rok-dwa za granicą.Dla biedniejszych plusem będzie też spadek bezrobocia spowodowany wzrostem eksportu. Wzrost cen paliwa w długiej perspektywie jest i tak nieunikniony.Dlatego rozwalanie polskich kolei to głupota.

aZyga
Użytkownik
aZyga

@8pasanger nie wiem czy przy takich cenach paliw będzie mnie stać na wyjazd za granice – a tak serio to paliwa podałem jako przykład, jest dużo więcej rzeczy, które sprowadzamy.
Co do kolei to masz rację, dodałbym jeszcze kilka przedsiębiorstw.