Przymusowy eCall coraz bliżej

Opublikowano: 06.07.2012 | Kategorie: Prawo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń wpisu: 4

Członkowie Parlamentu Europejskiego są zwolennikami przymusowego wcielenia w życie systemu eCall. Parlament przyjął właśnie rezolucję wzywającą do uczynienia z przepisów dotyczących eCall obligatoryjnego prawa.

Komisja Europejska chce, by od roku 2015 każdy nowy samochód był wyposażony w eCall, system, który automatycznie wezwie pomoc w razie wypadku. System ma być instalowany również w motocyklach i ciężarówkach.

Eurourzędnicy chcą jego obowiązkowego wprowadzenia, gdyż użytkownicy nie chcą zeń korzystać z własnej woli. Oceniają przy tym, że eCall uratuje życie 2500 osób rocznie.

EU ocenia, że koszty eCall wyniosą 100 euro na każdy samochód. W Unii jeździ 250 milionów samochodów, co oznacza, że koszt wprowadzenia takiego systemu wyniesie 25 miliardów euro. Koszty uratowania życia jednej osoby mogą zatem iść w miliony, tym bardziej, że zwykle przy każdym wypadku są jacyś świadkowie, którzy dzwonią po pomoc. Niewykluczone, że po przymusowym wprowadzeniu eCall osoby postronne będą mniej skłonne wezwać pomoc, uznając, iż już została ona wezwana.

Istnieją również obawy dotyczące prywatności. eCall musi znać bieżącą lokalizację pojazdu. Dlatego też członkowie Parlamentu zastrzegają, że system nie może być wykorzystywany do śledzenia pojazdu dopóty, dopóki nie bierze on udziału w wypadku.

Z obowiązkowego systemu eCall będą też chcieli skorzystać ubezpieczyciele. Już w tej chwili oferują oni obniżki cen polis w zamian za zgodę na śledzenie samochodu. Dzięki temu wiedzą, czy przestrzegamy przepisów, nie wykonujemy ryzykownych manewrów, co pozwala na lepszą ocenę ryzyka. Gdy gotowy do śledzenia system znajdzie się obowiązkowo w każdym samochodzie kierowcy z pewnością znacznie częściej będą korzystali z możliwości obniżenia ceny polisy i zgadzali się na śledzenie samochodu.

Opracowanie: Mariusz Błoński
Na podstawie: The Register
Źródło: Kopalnia Wiedzy

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Czy pozostała nam już tylko modlitwa?

Polska jednym z najbezpieczniejszych państw dla kobiet!

„Uchodźcy” są ważniejsi od bezpieczeństwa kraju!



21
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
jaro

Zawsze znajdzie się “czapeczka” na antenkę nadajnika, która przestawi system w tryb “off line”. Szkoda tylko pieniędzy na durne pomysły europejskich biurokratów nakładzione im do pustych łepetyn przez lobby producentów gratów, z których “…użytkownicy nie chcą (…) korzystać z własnej woli.”

Z pewnością system ten będzie wykorzystany do śledzenia przywódców grup antyrządowych, żeby łatwiej ich albo aresztować albo po prostu spowodować wypadek samochodowy – śmiertelny, i już opozycja jest pokonana.

Wszelkie systemy “globalne” w obecnie istniejącej na świecie dyktaturze mają na celu jedynie większą obserwację i totalitarną kontrolę społeczeństwa.

Znając lokalne obyczaje ubezpieczalnie podniosą ceny polis bo będą musieli ponieść koszta wdrożenia i utrzymania systemu a sejm w związku z dostosowaniem prawa do wymogów unijnych przepchnie ustawę zobowiązującą ubezpieczycieli do zbierania danych gromadzenia ich po wsze czasy i przygotowania pomieszczeń dla służb żeby bez pytania mogły grzebać w danych do woli. Witamy w eurolandzie!

w

Jakie są powiązania biznesowe miedzy członkami Parlamentu Europejskiego a producentami eCall ?

Murphy

@eLJot: Na przykładzie propozycji z Holandii okazuje się że koszta będą przerzucone na klienta końcowego. Pomysł mieli taki by śledzić gdzie i o jakiej godzinie samochód się porusza i na tej podstawie wystawiać rachunki za używanie dróg a nie jak obecnie stała stawka dla każdego, niezależnie czy jeździ raz w roku na wakacje czy codziennie do pracy. Motywowano to tym, że koszty podatku drogowego przez to staną się mniejsze. Niestety koszty utrzymania sprawnego rejestratora położenia GPS przerzucane są na kierowców, tak samo jak i wysokie kary w przypadku nie zgłoszenia w terminie uszkodzenia lokalizatora jak i za jego umyślne wyłączenie. Jak na razie nie wprowadzili tego w życie, ale kto wie czy za jakiś czas się im o tym nie przypomni.

Rozbi

Czyli spełniają się wszystkie utopijne wizje pisarzy sciencie fiction, futuystów którzy wyobrażali sobie świat XXI jako świat totalitarny.
Jesteśmy świadkiem jak science fiction zamienia się w rzeczywistość.
Oczywistym jest że nie będą kontrolować gdzie są WSZYSCY – ale wystarczy że mają MOŻLIWOŚĆ kontroli pojedynczej jednostki – i już system okazuje się totalitarny.

Jeszcze będziemy mówić wnukom o czasach w których obecnie żyjemy jako o czasach wielkiej wolności – a małe szkraby będą patrzyć z niedowierzaniem jak możemy tęsknić do czasów gdzie można było napisać w internecie co się chce, ściągnąć co się chce, pojechać gdzie się chce i kupić co się chce – tak żeby nikt nie musiał wiedzieć.

Już mi się łezka kręci z tęsknoty za obecną wolnością.

Jednym słowem – Orwell

mikumik

100 euro przy zakupie nowego samochodu to nie wydatek. Problem śledzenia? nie większy niż w przypadku GSM. Jak ktoś ma z tym problem to niech najpierw wyrzuci komórkę.
Mam wrażenie że temat jest papką dla tych którzy z założenia są na nie jeśli gdzieś pojawi się słowo ‘system’.
Trochę mi to przypomina paranoję Amerykanów związaną z obecnością Sputnika nad ich głowami.
Tak czy siak jeszcze się okaże, że dla niejednego który się tu wypowiada, w 2020 roku używany samochód bez eCall nie będzie godny uwagi.

bettymegami

“W Unii jeździ 250 milionów samochodów, co oznacza, że koszt wprowadzenia takiego systemu wyniesie 25 miliardów euro.” Optymistycznie. Wszyscy mają jeździć nowymi autami?

A ja sobie wyobraziłem automatyczny system wystawiania mandatów! Mają takie urządzenie na pokładzie, np podczas wyprzedzania gdy przekroczysz dozwoloną prędkość 30km/h zostaje automatycznie wysłany raport do policji a ta przysyła list miłosny upominający obywatela odnośnie jeżdżenia z zawrotną prędkością 35km/h oraz karę – wszystko dla naszego dobra.

Minimus

@ jaro:
“Zawsze znajdzie się “czapeczka” na antenkę nadajnika”

To znajdzie się też przepisik, który zakaże zakrywania antenki. “Tylko przestępca ma coś do ukrycia”, powie pan prezydent :-)

@ Murphy:
“Pomysł mieli taki by śledzić gdzie i o jakiej godzinie samochód się porusza i na tej podstawie wystawiać rachunki za używanie dróg a nie jak obecnie stała stawka dla każdego”

Można po prostu doliczać podatek do ceny benzyny. Kto jeździ dużo – płaci dużo. Kto nie jeździ, nie płaci nic. Koszty rozwiązania zerowe, nikogo nie trzeba śledzić i żadnych nadajników montować. Skoro jednak promuje się właśnie nadajniki, to, delikatnie mówiąc, nie chodzi głównie o podatki.

Przypuszczam, że ludzie “kupią” wszystko, jak im się to odpowiednio zareklamuje. Jeśli np. Holendrzy ogłoszą, że dzięki nadajnikom wzrosła wykrywalność przestępstw o charakterze terrorystycznym i pedofilskim (co pewnie będzie miało miejsce zważywszy retencję danych itp.), to wszystkie parlamenty zatwierdzą nadajniki, a media i ludzie generalnie je poprą. A malkontenci staną się dodatkowo podejrzani, co też jest plusem.

rurek

No tak kochani. CHip w tyłku, chip w samochodzie, chip w lodówce i niedługo chip w żarciu żeby wiedzieli co masz w żołądku, żebyś przypadkiem nie podjadał marchewki z ogródka. Nazywa sie to – chipowanie rzeczy – internetem rzeczy – wklepcie w google i poszperajcie po co to jest – tu wcale nie chodzi o wzywanie pomocy jak zapewne czujecie przez skórę.

marbronik

Mnie się wydaje, że głównym celem w tym całym eCall jest to, ażeby
,,nereczki, wątróbka i serduszko” były jeszcze ciepłe.

klara

@ rurek : dobrze to napisałeś!

czy wiecie,że w Kanadzie kiedy płacisz za ubezpieczenie samochodu, to ważne jest gdzie mieszkasz!
Spokojna dzielnica (miejscowość) płacisz dużo mniej.
Jesteś stary płacisz niskie składki! jesteś młody- ściągają z ciebie jeszcze więcej mówiąc : starzy ludzie powodują mniej wypadków.

Hassasin

Boże coś Polskę uczynił biedną i zacofaną ..trzymaj Nas tak dalej w tym stanie a może ominie Nas ta chipowa zaraza .

Minimus

@ klara:

A wiesz Klaro, że w Polsce jest tak samo?

Swoją drogą, gdyby był zakaz ubezpieczeń i nie było żadnych systemów ratowania ofiar, i ludzie wiedzieliby, że w razie spowodowania wypadku poniosą wszystkie jego konsekwencje finansowe i fizyczne, to jeździliby 30 km/h z duszą na ramieniu. A tak – “ubezpieczenie zapłaci”. Czyli zrzutka tych, którzy się nie rozbijają, żeby sprawca wypadku miał taniej…

@Minimus, raczej w takiej sytuacji upewni się, że ofiara na pewno jest martwa i nie złoży skargi :D

Minimus

@ norbo:

Może czasem… ;-) Ale mimo wszystko uważam, że zdjęcie części konsekwencji ze sprawcy raczej zwiększa niż zmniejsza ilość danego czynu. Gdyby wprowadzić ubezpieczenie od zabicia żony (płacisz rocznie, powiedzmy, 200 zł, a jak zdarzy ci się w nerwach zabić to nie ponosisz konsekwencji), to ilość morderstw chyba by wzrosła, a nie spadła.

Niby nikt nie powoduje wypadków celowo. Ale z drugiej strony kiedyś rozbito mi (zaparkowany!) samochód, a arogancja sprawcy w stylu “ubezpieczenie zapłaci” była okropna. Tym boleśniejsza, że sam płcę składki od wielu lat, a nikogo nie rozbijam, więc w gruncie rzeczy sam sobie tymi składkami zapłaciłem za naprawę. Wolałbym nic nie płacić i zedrzeć z faceta. W moim przekonaniu to jest sprawiedliwe.

A jak by poszła fama, że byle stłuczka kosztuje tysiące (bo kosztuje), to ludzie jeździliby ostrożniej. Ilość wypadków spadłaby bez żadnych szpiegowskich chipów i innych cudów.

@Minimus
1. aby można było “zedrzeć” z winowajcy to musi on mieć odpowiednio zasobny portfel, gdybyś na wskutek wypadku wymagał operacji i leczenia za kilkaset tysięcy to może zrozumiałbyś istotę ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej;
2. indywidualne bogactwo ma wpływ na zakres odpowiedzialności karnej, to powszechnie wiadome;
3. gdyby “poszła fama”, że za każdą stłuczkę trzeba drogo zapłacić to sprawcy byli bardziej zdesperowani aby nie dać się złapać, to raz; a dwa, konieczny byłby do tego aparat przymusu, w krótkim czasie byłaby cała masa dłużników, którzy być może mieli po prostu pecha i być może nigdy nie będą w stanie spłacić takiego zadłużenia – co wtedy? do więzienia? wzrasta presja na uniknięcie konsekwencji….. poza tym co poszkodowanemu po tym, że sprawca ma mu zapłacić skoro tenże sprawca nie ma z czego zapłacić?

Minimus

@ norbo:

Toż ja nie twierdzę, że Ty całkowicie nie masz racji. Zastanawiam się tylko czy “ochrona” sprawcy przez przerzucenie części konsekwencji jego czynów na innych ludzi (w tym nawet poszkodowanego!) generalnie ma sens. Masz rację, że bez ubezpieczeń byłyby patologie i nieszczęścia. Ale kto wie, czy nie byłoby tych nieszczęść w sumie mniej. Innymi słowy, ilu dodatkowych rannych generuje ten system tylko po to, by WSZYSCY ranni mogli być wyleczeni? (albo pochowani…). Ludzie czując się “bezpieczniej” szaleją bardziej. A może po prostu myślą mniej (bo twierdzę, że jazda samochodem składa się w 90% z wyobraźni i w 10% z umiejętności manualnych).

Ubezpieczenia to per saldo strata – suma składek pokrywa koszty wypadków plus koszty utrzymania instytucji ubezpieczeniowych. Olbrzymia większość ludzi wkłada do systemu dużo więcej niż z niego wyjmuje. Niewielka ilość – przeciwnie. Pozostaje pytanie, czy na tyle boimy się, że będziemy ofiarą wypadku spowodowanego przez osobę bez pieniędzy i możliwości kredytowych, by ubezpieczyć SIEBIE (a nie jak w przypadku OC – kogoś). Niech każdy sam zdecyduje. Jeśli się boi, niech się ubezpieczy, nie ma sprawy. Pieniążki będzie miał, jeśli nie będzie OC.

A skoro ubezpieczenia to takie dobrodziejstwo, to ubezpieczmy przymusowo wszystko, dlaczego ograniczać się tylko do ruchu drogowego i emerytur? Będziemy totalnie zabezpieczeni przed skutkami własnych i cudzych działań i… totalnie bez grosza ;-)

I na koniec pułapka, o której wielu nie wie. Kwota wypłacona z OC (bądź pokrycie kosztu naprawy) nie może przekroczyć wartości pojazdu. Jeśli więc macie stary samochód wart 2 tys. zł, to nawet po niegroźnym wypadku NIE Z WASZEJ WINY w praktyce go stracicie, a za wieloletnie składki będziecie mogli pójść sobie na lody. Jeśli macie limuzynę wartą 100 tys., to takie samo ubezpieczenie pokryje nawet bardzo drogie naprawy. I tak wygląda sprawiedliwość.

Zaraz się rozbujasz i dojdziesz do wniosku, że całkowity indywidualizm jest najfajniejszy – boisz się napadu, zatrudnij ochronę; boisz się choroby, wykup ubezpieczenie; boisz się starości, oszczędzaj na emeryturę….

Najbardziej rozbawiłeś mnie przy końcu swojej wypowiedzi. Czy ty masz pretensje, że OC pokrywa tylko faktyczną szkodę? A niby jak ty sobie to wymyśliłeś? Za rozbitego wraka 100 tys.? To dopiero byłoby pole do nadużyć. A auto-sprawca może być nowe i nie mieć wieloletniej historii ubezpieczenia, jeszcze pare zdań wcześniej byłeś idywidualistą – to przecież prywatne ubezpieczenia jednostkowe, nie grupowe.

pl Polski
X