Procesy o czary: Co, jak i gdzie? – 2

Opublikowano: 29.09.2010 | Kategorie: Historia, Wierzenia

Liczba wyświetleń wpisu: 12

Żeby być uznanym za czarownicę, trzeba było spełniać kilka niezbędnych kryterów. Najczęściej wystarczyło być ekscentrykiem lub w jakiś sposób odróżniać się od reszty społeczeństwa, dysponując np. domniemaną mocą rzucania uroków. Ale czy procesy czarownic to rzeczywiście echo minionych zabobonnych czasów? I dlaczego traktowano je aż tak poważnie?

W trakcie, gdy inwestygator, zwany też instygatorem, zbierał materiał dowodowy, władze sięgały po środki prewencyjne wobec podejrzanych. Jednym z nich, było uwięzienie potencjalnej czarownicy, w tak zwanej „wieży czarownic”. Wieże czarownic budowano głównie w obrębie cesarstwa, ale także i w Polsce, gdzie stoją po dziś dzień, jak w Mrągu, czy Toruniu. „Wieże czarownic” posiadały przeważnie tylko wieżę górną, czyli były pozbawione podziemi. Podejrzaną osobę wkładano do beczki, lub podwieszano za ramiona, aby nie miała kontaktu z ziemią, gdyż jak uważano magowie i czarownice czerpią swoją moc z ziemi. Były także przypadki, iż podejrzanym łamano ręce, aby „nie mogli składać przekleństw i znaków”, czy też, profilaktycznie wyrywano język.

Po ogłoszeniu wyroku skazującego, prowadzonej na stos czarownicy przewiązywano oczy, po to, by nie „spozierała złem okiem”, czyli nie rzuciła klątwy poprzez złe spojrzeniem. Wiara w „czarci wzrok”, była szczególnie popularna wśród purytan, gdzie zwaną ją „Evil eye”, skąd zresztą słowo „ill” w języku angielskim, czyli „chorować”.

POSTĘPOWANIE

Po zakończeniu inkwizycji generalnej, czyli zbierania dowodów obciążających oskarżonego, przystępowano do inkwizycji specjalnej, która miała na celu wydobycie z pozwanego „królowej dowodów”, czyli przyznania się do winy. Postępowanie było tajne i pisemne, czego strzeżono w szczególności w Hiszpanii, Aragonii oraz Portugalii, gdzie obowiązywała zasada: „Ani słowa o Królu i Świętym Oficjum!”. Pierwszym etapem było przesłuchanie czarownicy, które odbywało się w składzie sędziego, skryby, kata, przedstawicieli miasta, niekiedy duchowieństwa. Zdarzało się też, tak jak w Hiszpanii, iż całe dochodzenie, jak i proces prowadzili inkwizytorzy. Czarownica pytana była o dowody, które świadczyły o jej winie, następnie o jej przeszłość, pochodzenie, wykształcenie, życie intymne, niekiedy przepytywano ją z dogmatów katolicyzmu, zasad wiary i pytano o zaangażowanie religijne. Na sam koniec, zadawano pytanie, czy oskarżony przyznaje się do winy. W wypadku zaprzeczenia, prowadzący groził torturami, a następnie, w razie dalszych zaprzeczeń, kolejno: okazywano narzędzia tortur, obnażano i wiązano czarownicę, sadzano na miejscu tortur. Dopiero, gdy zawiodły powyższe środki, przystępowano do torturowania. Oskarżonych katowano trzykrotnie, by wydobyć od nich przyznanie się do winy, współpracowników oraz inne informacje, których nie udało się zdobyć instygatorowi. Wiele osób skazanych za herezję, czy czarnoksięstwo, było tzw. „oskarżonymi pobocznymi”, których wydali najczęściej pod wpływem ogromnego bólu i nadziei na zakończenie tortur oskarżeni. W przypadku przyznania się do winy, musiało być ono jeszcze raz powtórzone przed sędzią. Tortury, na przemian z przesłuchaniem, czyniono trzykrotnie. Jeśli czarownica przeżyła tortury i nie przyznała się do popełnionych zarzutów, zwalniano ją od razu, lub wydawano wyrok, w którym nie było „królowej dowodów”, a który to był zazwyczaj łagodniejszy, niż kara śmierci.

Do najczęstszych tortur należało biczowanie, łamanie kołem, podciąganie, nabijanie na hak, łamanie kości, wyrywanie zębów i włosów, przypalanie narządów płciowych.

Zdarzało się, iż oskarżony umierał w czasie przesłuchania, lub doznawał pomieszania zmysłów. Wtedy też, zazwyczaj automatycznie, uznawano go za winnego.

Dedieu, podaje, iż najczęstszym schematem postępowania hiszpańskiej inkwizycji było:

– denucjacja,

– decyzja o wszczęciu postępowania,

– zbieranie dowodów,

– określenie rodzaju przestępstwa,

– decyzja o wysunięciu oskarżenia,

– aresztowanie,

– przesłuchanie oskarżonego,

– formalne oskarżenie,

– przedstawienie oskarżonemu listy zarzutów,

– głosowanie w sprawie wyroku,

– autodafe.

W innych królestwach, księstwach i miastach, najczęściej nie istniało głosowanie w sprawie wyroku, gdyż decyzja była podejmowana jednoosobowo, aresztowanie następowało w momencie zbierania dowodów, a niekiedy oskarżonemu w ogóle nie przedstawiano listy zarzutów.

WYROK I WYKONANIE WYROKU

Wyrok, bardzo rzadko, wydawano publicznie. Zazwyczaj ogłaszano go w miejscu mało publicznym, jak lochy, a następnie, w czasie egzekucji, powtarzano. Około 44% spraw wytoczonych o czary zakończyło się egzekucją. Do wyroków, najczęściej należało spalenie na stosie, lub poćwiartowanie czarownicy. Rozczłonkowanie ciała winnej osoby, lub przemienienie go w proch, miało na celu uniemożliwienie jej powrotu w dniu Zmartwychwstania i dniu powrotu Jezusa, gdyż jak wierzono, ludzie mieli zmartwychwstać w takiej postaci, jak zmarli. Była to zatem dodatkowa kara, z kategorii religijnych. W przypadku, gdy uznano okoliczności łagodzące w sprawie np.: nieumyślność, chorobę umysłową, brak przyznania się do winy, dokonywano kar częściowych np.: obcięcie i spalenie rąk czarownicy, oślepienie. Nawet, gdy oskarżony został uniewinniony, często towarzyszyła mu kara wygnania, a całe swoje życie zmuszony był spędzić na marginesie, gdyż w świadomości społeczności, pozostawał on czarownikiem. Nigdy nie wydawano także uniewinnienia pełnego – człowiek, któremu postawiono zarzut czarostwa do końca życia miał status podejrzanego i w każdej chwili jego sprawa mogła zostać wznowiona.

W Aragonii i Kastylii, w latach 1540 – 1700 udział procentowy spraw związanych z zabobonami i czarostwem, wśród całości spraw prowadzonych przez inkwizycję, wynosił 8%, czyli względnie mało. Dla porównania, procent spraw wytoczonych za pogaństwo i herezje, czyli przynależność do innej religii, lub sekty (judaizm, islam, luteranizum, iluminizm) wynosił 42%.

Wyrok wykonywano zazwyczaj publicznie. We Francji, cesarstwie, Polsce i we Włoszech, ogłaszano go zazwyczaj na kilka dni przed egzekucją. Paleniu na stosie, w asyście władz miasta i duchowieństwa, obecności gapiów, towarzyszyły modlitwy i śpiewy religijne. Były także rzadkie przypadki, szczególnie w niewielkich miastach, w których brakowało inkwizytora, a kultura prawna stała na niskim poziomie, gdzie dopuszczano, przed spaleniem, do obrzucenia skazanego pomidorami, odchodami, czy jajkami i kamieniami.

W Kastylii, Portugalii i Aragonii istniała procedura autodafe, która dzieliła się na auto publico general, gdzie egzekucji towarzyszyło najczęściej święto katolickie, odbywała się ona z dużym rozmachem, czasami przy udziale przedstawicieli królestwa, była punktem kulminacyjnym święta oraz na autillo, czyli na poły prywatną ceremonię, odbywającą się w kościele.

Przygotowania do publicznego autodafe obejmowały uszycie szat, czap, dla oskarżonych, przygotowanie krzyży dla pielgrzymów oraz proporców inkwizycji. Protestanci często dokonywali egzekucji masowych, gdzie zabijano wszystkie osoby skazane w sprawie, lub łączono kilka spraw w jedną. Pastor odczytywał kazanie, niekiedy egzekucji dokonywali łowcy czarownic.

ZAKOŃCZENIE

Powyższe informacje na temat inkwizycji, są tylko zarysem działalności tej instytucji, która niewątpliwe, aż po dzień dzisiejszy, rzuca cień na Kościół Katolicki i zapisała się na mrocznych kartach Europy. Co prawda, Jan Paweł II w 2000 roku, w dokumencie „Pamięć i pojednanie”, przeprosił za zbrodnie Kościoła Katolickiego, lecz po dzień dzisiejszy nie znamy pełnej ilości ofiar inkwizycji, nie pisząc już o ilości osób, które umarły podczas procesów. Z całą pewnością „czarna legenda”, tycząca się w szczególności inkwizycji hiszpańskiej, jest mocno przesadzona i wyolbrzymiona, czego dokonywali głównie protestanci i schizmatycy, którzy również przeprowadzali procesy o czary. Nie zmienia to faktu, iż Święte Oficjum działało przez ponad pięćset lat, przymusowo edukując niewiernych, lub nieposłusznych ideologii katolickiej oraz ich mordując. Nie zmienia to także faktu, iż fach łowcy czarownic, prześladowań osób podejrzanych o uprawianie magii ze strony protestantów, przez wieki funkcjonował w społeczeństwach, a nieoficjalne egzekucje wykonywano aż do końca XIX wieku.

Autor: Adrian Zwoliński
Źródło: Infra

Print Friendly, PDF & Email

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Trina Papisten – najsławniejsza polska czarownica

Jak wystąpiłem ze wspólnoty Kościoła katolickiego

Boże Ciało – od herezji do jednego z głównych świąt Kościoła



Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o
pl Polski
X