Prezes NBP zapowiada banknot 1000-złotowy

Opublikowano: 17.01.2021 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1172

Prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że pojawi się nowy banknot o nominale 1000 zł. Mogłoby to nastąpić w trakcie kolejnej kadencji prezesa NBP, która zacznie się w czerwcu 2022 roku. „Myślę, że następny prezes, a mam nadzieję – ja w następnej kadencji, ale każdy prezes który przyjdzie, będzie wprowadzał banknot 1000 zł w pewnym momencie” – powiedział Glapiński, cytowany przez portal Money.pl.

Szef NBP przekazał również, że od lutego 2017 do końca 2020 roku bank centralny wprowadził dotychczas do obiegu 46,5 mln banknotów 500-złotowych. Podkreślił, że nominał 500-złotowy został wprowadzony, żeby był „narodowy zapas gotówki”. Dodał, że pandemia sprzyjała temu, że banknoty o tym nominale były „bardzo akceptowane”. „Jak ktoś chowa banknoty gdzieś w bieliźniarce, boi się tego co się stanie z jakichś powodów, to wygodniej jest odłożyć 500 zł czy 1000 zł niż tę samą kwotę w banknotach 50 zł” – tłumaczył.

Prezes NPB zapewnił jednocześnie, że nie zabraknie pieniędzy. „Mamy ogromny rezerwuar zapasu gotówkowego i obsłużymy wszystkich ludzi, którzy będą chcieli wypłacić z banku gotówkę” – powiedział. „NBP nie ma wszystkiego w nominałach 100 i 200-złotowych; dużą część zapasu gotówkowego NBP posiada w banknotach 500-złotowych” – zaznaczył.

Źródło: pl.SputnikNews.com

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Irfy
Użytkownik
Irfy

Oczywiście, że realna inflacja rośnie. I to w zastraszającym tempie. Glapiński musi to dostrzegać jak nikt inny, bo to przecież on każe drukować tony bezwartościowej makulatury. Oczywiście banki centralne USA, strefy Euro i Szwajcarii również to robią. Problem polega na tym, że póki co wszelkie rozliczenia za ropę naftową oraz większa część rozliczeń w handlu międzynarodowym dokonywana jest za pomocą USD. To ratuje dolara. Europejskie dodruki przeznaczone są raczej na jakieś większe inwestycje, ewentualnie „wspieranie (prywatnych) banków”, przez co pieniądze nie idą „w rynek”, tylko na ratowanie reputacji sektora finansowego. Z kolei frank szwajcarski traktowany jest jako bezpieczna waluta inwestycyjna, pełniąc rolę „papierowego złota”. Bardzo popularnego, przez co tamtejszy bank wręcz musi wciąż drukować, żeby całkowicie nie zamordować eksportu czegokolwiek innego poza eksportem krajowej waluty.

Tymczasem Glapiński po prostu drukuje pieniądze, żeby potem rozdać je i tym samym uniknąć „gniewu ludu” skierowanego w stronę jego szefa. Do tego zachowuje się trochę jak bazarowy rzezimieszek wpuszczony do królewskiego pałacu. Drukuje bezwartościowe złotówki i korzystając z chwilowej mocy tej makulatury kupuje za nią prawdziwe pieniądze. Przy okazji obniżając sobie zagraniczny dług. Te numery niedługo przestaną mu przechodzić, przy czym gniew zachodnich „instytucji finansowych” może być dosyć srogi. Gdyż one od zawsze wychodziły z zasady „bujać to my, a nie nas”. W tym kontekście nie zdziwiłbym się rządowym próbom ograniczenia wymienialności złotówki. Grozi bowiem powrót do wczesnych lat 90, gdzie poważniejsze transakcje rozliczane były w poważnych walutach.

kagryns
Użytkownik

Już dawno powinny być w obiegu banknoty 1000 złotowe.
Jak się kupuje auto czy mieszkanie to po co wachlować setkami papierków..