Praca ciężka, płaca marna

Opublikowano: 27.12.2018 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1507

Wzrost wydajności pracowników odnotowano w Polsce najwyższy wśród krajów OECD w latach 1995-2013. Tylko cóż z tego, skoro za wzrostem wydajności nie idą w górę również płace.

Widać to jak na dłoni na łamach „Economic Outlook 2018”. Eksperci z OECD wzięli na warsztat marny wskaźnik wzrostu płac w krajach rozwiniętych. W zestawieniu np. z Czechami, Słowacją, Hiszpanią czy Włochami Polska wypada tragicznie: okazuje się, że nasza mediana pomiędzy wydajnością a płacami wynosi aż 2 procent, tymczasem na Słowacji jest to 0,5, w Czechach, w Niemczech zaś nawet 0,2.

Jak podaje Forsal.pl, w Polsce w latach 1995-2013 pracownicy osiągnęli rekordową w klubie OECD wydajność – rosła ona w tempie 4,2 proc. „W tym samym czasie jednak przyrost mediany wynagrodzeń (wartości, która zbiór wszystkich uposażeń dzieli dokładnie na pół, z którego to względu jest lepszym miernikiem dystrybucji dochodów niż średnia) wyniósł 2,2 proc. rocznie. I nawet jeśli wzrost uposażeń i tak był niezły na tle innych krajów OECD, to różnica między dynamikami wydajności i płac była najgorsza spośród wszystkich państw wziętych pod uwagę w badaniu”.

Według doktora Jacka Tomkiewicza z Akademii Leona Koźmińskiego, na rozjazd między wydajnością a płacami wpływ wiele czynników, między innymi większa płynność kapitału niż pracy (można przenosić produkcję w różne miejsca), gorzej wykwalifikowani pracownicy natomiast są przywiązani do konkretnych lokalizacji – na mobilność mogą pozwolić sobie nieliczni, np. programiści. „Zwiększony udział inwestorów instytucjonalnych wśród akcjonariuszy” natomiast powoduje, że naciskają oni na właścicieli, by cięli koszty i zwiększali zyski w krótkim czasie, co w każdym przypadku odbija się na płacach.

Politycy majstrujący przy podatkach też nie są bez winy: “Poszukiwanie trzeciej drogi na przełomie wieków sprawiło, że niemal wszystkie partie zgodnie przyjęły, że co dobre dla biznesu, dobre dla państwa. I lewicowe ugrupowania zachowywały się jak probiznesowa prawica, czego przykładem chociażby reformy Hartza w Niemczech przeprowadzone przez SPD i obniżka CIT i liniowy PIT w Polsce autorstwa SLD” – mówi dr Tomkiewicz.

Natomiast dr Piotr Maszczyk ze Szkoły Głównej Handlowej uważa, że mamy do czynienia z powtórką z walki klas: – Można powiedzieć, że sytuacja zmienia się w taki sposób, że na aktualności zyskują stwierdzenia formułowane w XIX w. przez Marksa. Walka klas, o której pisał niemiecki filozof, jest przecież niczym innym jak konstatacją, że pomiędzy właścicielami kapitału a pracy istnieje nieusuwalny konflikt, którego przedmiotem jest nadwyżka, czyli różnica pomiędzy kosztem wytwarzania produktów a ich ceną. W czasach, kiedy siła przetargowa pracy jest większa, wyższy jest jej koszt (płace) i mniejsza nadwyżka, a co za tym idzie – zyski właścicieli kapitału. W sytuacji, w której siła przetargowa pracowników maleje, nadwyżka rośnie, a wraz z nią zyski przedsiębiorców.

W Polsce natomiast mamy plagę śmieciówek, samozatrudnienia traktującego zarobki nie jako wynagrodzenia, a jako zysk z działalności oraz niski wskaźnik uzwiązkowienia.

Jak podaje redakcja Forsal.pl, receptę na uzdrowienie polskiego rynku pracy ma m.in. OPZZ: „ zwiększyć płacę minimalną do połowy średniego wynagrodzenia w gospodarce i przyspieszyć podwyżki w sferze budżetowej (w przyszłym roku miałby on wynosić ponad 12 proc.). A wszystko po to, żeby wynagrodzenia w gospodarce narodowej wzrosły o co najmniej 9,5 proc., co oznaczałoby mniej więcej dwukrotnie szybsze tempo podwyżek od założonych przez rząd przy pisaniu projektu budżetu na 2019 r.”.

Autorstwo: WK
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 3, średnia ocena: 3,67 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Szwęda
Użytkownik
Szwęda

W Polsce ma być tania siła robocza i tyle. Specjalnie nie uruchamia się mechanizmów, które sukcesywnie i znacząco podnosiłyby wynagrodzenia z roku na rok. Musiałoby to odbywać się kosztem zmniejszenia tych największych zysków, ale w perspektywie kilku 10-20 lat na pewno dogonilibyśmy zarobkowo zachód, a bogatsze społeczeństwo zwiększyłoby zakupy, więc i zyski przedsiębiorstw poszłyby do góry.

agama
Użytkownik

macie zap…ć za miskę ryżu, wyborcy PO-PiS-ów

polach
Użytkownik
polach

W Polsce ma być tania siła robocza i tyle.Zgadza się- Rządy przebierańców jakie nami kierują specjalnie ograniczają nasz rozwój jak tylko się da, już przez to jesteśmy na granicy wypłacalności, gdyż praktycznie cała wykształcona kadra która mogła by robić na bogactwo naszej Ojczyzny, robią na bogactwo zachodu. Paradoksem jest to że gdyby nie oni to wiele rodzin tutaj już by nie miało co jeść, i potracili by domy wzięte na kredy itp.A u nas wystarczyło by zmienić rząd, na taki który obciął by maksymalnie jak to tylko możliwe daniny wobec Państwa, wtedy czarna strefa by się skurczyła, a kasa z niej potężnie by zasiliła budżet kraju.Ale wtedy nie dali by rady zrobić tu Polin, bo Polacy zjechali by do kraju za granicy, zaczęło by się więcej dzieci rodzić, populacja Polaków by urosła, a to im nie na rękę, bo chcą nas tu ograniczyć do minimum, aby przejąć nad nami oficjalnie władzę i hebrajski wprowadzić jako drugi język urzędowy. Prawdziwy rząd złożony z Polaków, patriotów, ludzi o wysokim stopniu uczciwości moralności mógłby w ciągu nawet roku zmienić znacznie patologię jaką nam zafundowali obcy przebierańcy u steru, dźwignąć gospodarkę, wdrożyć produkcję w kraju, aby stał się samowystarczalny, a mamy ku temu technologie wymyślone przez naszych, choćby aby dać ludziom prąd za prawie darmo(geotermia,gazownie złóż węgla itp).Chanukowi przebierańcy nigdy tego nam nie dadzą, to możemy zrobić tylko my sami.

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Żeby cokolwiek samemu zrobić, to niestety najpierw musielibyśmy użyć siły i mądrości już bardzo nielicznych, żeby odebrać władzę zaprzańcom, zdrajcom, sprzedawcom Polski – na drodze tzw. demokracji będziemy szli, my, naród polski na samo dno i do unicestwienia.

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Jesteśmy dymani dlatego bo te gnoje przebierańcy z pisuaru (wcześniej wszyscy inni) robili z tego kraju Bantustan. Nic dobrego nas nie czeka kochani… nic dobrego…

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Nie ma aż tak wielu niemądrych Polaków…