Polskie powietrze to trucizna

Opublikowano: 03.12.2015 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 8

Polska czerwoną plamą na mapie Europy – stężenie benzenu, trujących pyłów i innych zanieczyszczeń należy do najwyższych na kontynencie. Tak wynika z opublikowanego właśnie raportu Komisji Europejskiej.

Polska znajduje się w czołówce większości zestawień, pokazujących stężenie różnych trujących substancji, którymi oddychać muszą mieszkańcy w Europie. Znacznie przekroczone są normy pyłów PM2,5 i PM10 (numer oznacza rozmiar cząsteczek, wchodzących w ich skład) – w ogromnej większości rozmieszczonych w Polsce punktów pomiarowych odnotowano ponad 75 µg/m3. Według opublikowanych dwa lata temu w prestiżowym wydawnictwie medycznym „The Lancet” badań, przeprowadzonych na próbie ponad 300 tys. ludzi w dziewięciu krajach europejskich, wzrost stężenia o 10 µg/m3 w powietrzu powoduje wzrost prawdopodobieństwa zachorowania na raka płuc o 22 proc. w przypadku P10 i aż 36 proc. dla P2,5. Komisja Europejska ocenia, że w 2012 r. w Polsce aż 44,6 tys. przedwczesnych zgonów związanych było z obecnością w powietrzu drobniejszych pyłów – jeśli porównać to do liczby mieszkańców, jesteśmy na niechlubnym pierwszym miejscu w Europie.

Polska jest też liderem, jeśli chodzi o stężenie wyjątkowo trujących benzopirenów. To właśnie te substancje trują palaczy tytoniu. W żadnym innym kraju Europy nie doszło do tak znacznego, czterokrotnego przekroczenia norm. Ponad połowa wszystkich przypadków zachorowań na raka płuc, wywołanych obecnością benzopirenów ma miejsce w Polsce i w Rumunii. W naszym powietrzu jest też zbyt wysokie stężenie arsenu, który przyjmowany długotrwale może powodować przewlekły kaszel, arytmię serca czy problemy z układem nerwowym. Według sumującego wszystkie dane współczynnika AEI (ang. Average Exposure Indicator), wskaźnik średniego narażenia na zanieczyszczenia) Polska zajmuje drugie miejsce – po Bułgarii.

Komisja Europejska podkreśla w swoim raporcie, że zanieczyszczenie powietrza ma wpływ na zdrowie człowieka nie tylko w sposób bezpośredni, poprzez ekspozycję na trujące pyły, ale też przez skutki, jakie powoduje w środowisku naturalnym i rolnictwie. Polska jest wymieniana jako jeden z krajów, gdzie zagrożona jest jakość zbiorów pszenicy.

Publikowane dane nie są niczym nowym, a podobne wnioski płyną z regularnie pojawiających się raportów UE. Wśród 10 najbrudniejszych i najbardziej trujących swoich mieszkańców miast we wspólnocie znalazło się aż sześć ośrodków z Polski; najtrudniejsza jest oczywiście sytuacja w Krakowie. Szacuje się, że mieszkanie w stolicy Małopolski jest równoważne z wypalaniem dziennie dziewięciu papierosów.

Autorstwo: JS
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

18
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

A ja mam 52 cm w swobodnym oraz jacht, odrzutowiec i posiadłość na Kajmanach albowiem pracując na etatach przez 20 lat za 600, 800, 1200 i 1500 złotych musiałem się przecie dorobić. Ponadto stwierdzam, że w polskawym czymś tam nie było, nie ma i nie będzie korupcji oraz kumoterstwa a pracy wszędzie pełno dla chcącego. Tu wszystko lepiej się opłaca a w szczególności praca. Czuję się bezpiecznie gdyż państwo zapewnia mi bezpieczeństwo i jest w stanie obronić mnie nawet przed zagrożeniem z kosmosu. Wspaniały dostęp do usług medycznych czyni mnie niezniszczalnym bo wiem, że natychmiast postawiona prawidłowa diagnoza i leczenie postawi mnie na nogi w krótkim czasie. Ciesze się, że mogę być częścią tego szczęśliwego zasobnego społeczeństwa nieobarczonego frustracjami, kompleksami i nie snującego się półprzytomnym po ulicach z powodu myśli o bezsensie egzystencji wegetatywnej. Czuję się Europejczykiem zjednoczonym do granic obłędu.

shfaya
Gość
shfaya

Wstyd. A tymczasem kaczucha i jemu podlegli wolą się zajmować krzyżami w klasach.
Wstyd

luzak1977
Użytkownik
luzak1977

Pirdolenie kotka za pomocą młotka. Niech to Merkelowej zameldują, że mam ją w samym środku zada.

jarchmiel
Użytkownik
jarchmiel

“Komisja Europejska OCENIA, że…” – pseudoeksperci oceniają na “oko” – bez żadnych dowodów.

WojciechX
Użytkownik
WojciechX

Przesadzacie, problem rzeczywiście istnieje. “Lewacka propaganda” robi swoje, ale palenie totalnego syfu w kominach też robi swoje. Popatrzcie na wykresie na Norwegię – ma najmniej zanieczyszczone powietrze tymi arsenami. Wynika to z uzyskiwania energii przede wszystkim ze źródeł odnawialnych. Konkretnie 98,5% pochodzi z elektrowni wodnych. Nie istnieje więc u nich problem zanieczyszczeń.

Nauka idzie w gigantycznym tempie do przodu. Jestem pewien, że da się w szybkim okresie wynaleźć nowe źródła pozyskiwania energii. Jeśliby po prostu zakazać zasyfiania powierza (data wejścia ustawy kilka lat po uchwaleniu), naukowcy daliby sobie radę.

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Zakazać zasyfiania powietrza? Pysznie! Zakaz używania silników spalinowych i rur wydechowych:-). Zakaz spalania ropy i mamy czyste powietrze, nie ma wojen itd :-) Jedyne dopuszczalne spaliny w pojazdach mogą pochodzić spod ogona i koniec kropka:-)

skyhigh
Użytkownik
skyhigh

Rozmawialem z kolega ze Szwecji, Szwedem! Mowi ze nie wie co to wegiel w ogole, a gazem to tylko ogrzewaja bloki w najwiekszych miastach czyt. Slumsy, pompy gruntowe to standard, a jak sa duze mrozy to piecyki na prad maja, zero emisji, 70 proc powierzchni to lasy i kazdy szwed wie, ze to skarb narodowy, w polszy, raptem 27 i kazdy by sobie narabac chcial do kominka za darmo, i sami uczciwi katolicy

skyhigh
Użytkownik
skyhigh

Hiszpania prawie jak Norwegia

hashi
Użytkownik
hashi

Byłem w Szwecji jak i Hiszpanii kilka miesięcy i muszę przyznać jakość powietrza na pewno lepsza niż u nas zarówno na wsi jak i mieście. Szczególnie zimą kiedy zaczyna się palenie szmatami fujjjj.

mr_craftsman
Użytkownik
mr_craftsman

sorry, ale tekst jest równie manipulacyjny, jak machinacje Wyborczej.

Ilustruje go jedna mapka z całego raportu, i to ta, gdzie Polska wypada równie źle co Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria, Północne Włochy….

Zapomniano tylko, że to wybór z dużego raportu unijnego.
I cały raport ma już nieco inny wydźwięk.
Już chociażby ilość stacji pomiarowych – w Polsce jest jedynie 35, i to większość (34) umieszczona w kilku dużych miastach.
W innych krajach stacji pomiarowych jest kilkaset !
Z krajów południa – jak Hiszpania i Portugalia – praktycznie brak danych dla większości związków !

Dane na tej mapce są ekstrapolowane – skoro brak danych – do walnijmy wszystko na zielono.(lub na czerwono – dane z 35 stacji umieszczonych w kilku miastach ekstrapolowano na cały kraj).
W rzeczywistości mapki pokrywają kropki.

Są i inne mapki – np stężenie NO2 – tragicznie wygląda Francja i Niemcy.
Zanieczyszczenie ołowiem – tragiczna sytuacja w Belgii, Zagłębiu Ruhry, przemysłowych rejonach Czech i w północnych Włoszech.
Stężenie ozonu – wszystkie kraje południa – normy przekroczone we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Francji, Grecji…
itp, itd…

skyhigh
Użytkownik
skyhigh

oczywiscie chodzi o to, że w hiszpanii jest zimą ciepło a w norwegii zimą zimno,

pablitto
Użytkownik
pablitto

Jakiś czas już temu przejeżdżając przez Kaszuby słyszałem przez przypadek zupełnie audycję w lokalnym radio, że niby są “uzdrowiskiem” a okazuje się, że to ściema, bo to, co zostało pomierzone na Kaszubach wskazuje na coś zupełnie innego.
Raport raportem, ale zacznijcie myśleć dzieciaki (bo po komentarzach chyba połowa to gimbaza) – wyjdźcie zimą przed dom w jakimkolwiek mieście, i zaczerpnijcie organoleptycznie tego cudownego naszego powietrza ;)
w byle jakim miasteczku jest tysiące kominów, w zimę wszystkie kopcą.
Na tym “zgniłym zachodzie” ludzie na prawdę grzeją znacznie nowszą technologią niż palenie neandertalskich ognisk opakowane w metalową skrzynkę z rurą… a poza tym, nawet jeśli palą czasem czymś np. w kominkach – to mają wystarczający status materialny lub świadomość, by nie palić byle g#wnem czy wręcz śmieciami…

Rozumiem analogicznie, że np. ginące wieloryby, to też tylko przykrywka dla lewacko-prawiczno d3bilnej ideologicznej pralki, w której właśnie wirują się wasze mózgi.

PS. Tego właśnie nie mogę zrozumieć – na zachodzie np. dbanie o lasy, produkcja energii SAMEMU z OZE itp. jest postrzegane jako PATRIOTYCZNY obowiązek, i napawa to ludzi dumą (masa np. Duńczyków tak myśli, bez ściemy -po prostu nie mają wiele złóż naturalnych – logiczne). W Polsce – patriotyzm to miłość do węgla kamiennego, ropy, gazu i dymu (czytaj: zapóźnionej technologii, uzależnienia energetycznego z zewnątrz, zasyfionego POLSKIEGO środowiska) – większego bezsensu nie widziałem.

pablitto
Użytkownik
pablitto

PS. W Norwegii w czołówce sprzedających się samochodów jest… Tesla Roadster (!!!) – tyle, z porównania (poza kasą oczywiście) mentalności z polaczkami. Swoją ropę to oni powoli będą wydobywać tylko na eksport dla frajerów, którzy jeszcze będą na niej jeździć i kopcić – dokłądnie takich jak Polska.

Pojedźcie sobie teraz za Odrę – do byle niemieckiej wioski – zobaczycie tam inną “strefę klimatyczną” – na prawie każdym domu solary, baterie słoneczne, przydomowe wiatraczki, instalacje kompostownicze… wracamy do Polski… pustynia energetyczna – 3 farmy wiatrowe na krzyż (oczywiście KORPORACYJNE, bo jak to tak, samemu, obywatelsko, społecznie produkować energię)… i nasze ukochane dymiące KOMINY. Super. Smacznego – jarajcie się dalej polityką lemingi, wyzywajcie się od lewaków, zgrywajcie patriotów, prawiczków, katoli i kogo tam jeszcze chcecie… byleby wam do głowy nie przyszło samemu wytwarzać energii w tym kraju – bo kto wówczas będzie płacił te 90% characzy za niewydolną energię (tak, ok 90% – jak już odejmiecie wszystkie akcyzy, VATy i inne badziewie, weźcie pod uwagę, że efektywność energetyczna silnika spalinowego wynosi ok 40% – reszta idzie “w gwizdek”, znaczy w rurę – jeszcze gorzej ze zwykłymi piecami).

Dla bezmózgich para-patriotów kopalnych oczywista informacja – całą Polską energetykę można wyłączyć w ok. 20 minut za pomocą np. 10-20 rakiet Iskander. Energetyki w krajach zachodu tak już wyłączyć się nie da. Tyle w temacie. Fraj3rzy. Wasz para-patriotyzm poraża po prostu i uwłacza tym kilku zderzającym się neuronom w resztkach mózgu.

Dla informacji tylko, do ludzi, którzy choćtrochę kumają – na e-bay’u moc baterii słon. można kupić już w okolicach 0,5 Euro za 1 Watt mocy baterii – cena wciąż “zaporowa” ?

PS. Lejcie na przepisy, banksterskie dotacje – róbcie po prostu swoje :)

pablitto
Użytkownik
pablitto

a jakie to ma znaczenie, czy jest globalne ocieplenie/oziębienie/zmiany. Po kiego grzyba kopcić tymi rurami cały czas? Im szybciej wszyscy przestaną kopcić, tym zdrowsze będą nasze dzieci. Proste. Nikt nie potrzebuje w powietrzu jakiegoś dwuglicynianunadmanganuwypierdu z kopcącego plastiku z pieca wujka Miecia. Nikt też nie musi wspierać jakiś ISIL’ów jeżdżąc na ich ropie, i innych “dobrych wujków” sprzedających gaz. Do tego polska energetyka jest tak słaba, że kolos na glinianych nogach to he-man przy tym. Dzięki naszym energetykom to wszystko wciąż hula, czasem na >90% mocy (b.niebezpiecznie) – jedna konkretna awaria dużej elektrowni może popchnąć efekt domina na cały kraj. Nie wspominając o wspomnianej wyżej “podatności na strzała” tzw. energetyki w tym kraju, tylko dla tego, że marionetkowi politykierzy nie chcą dopuścić, byśmy przestali płacić kosmiczne haracze za energię.

mr_craftsman
Użytkownik
mr_craftsman

Gimbazą i ciężką umysłową lemingozą cechują się ludzie, którzy nie umieją nawet przeczytać kilkudziesięciu stron po angielsku, za to leczą swoje głębokie kompleksy wyzywaniem od “polaczków”.

Gdyby taki tępy gimbo-leming umiał czytać, to doczytał by, że dane z Polski pochodzą tylko z 35 stacji, z których 34 są umieszczone w dużych miastach.
I ile też zależy od dokładnego umiejscowienia tych stacji i metodologii pomiarów.

Szkoda, że jeszcze nie przywołano światłych autorytetów typu Al Gore.

Niestety położenie geograficzne jest takie, że do własnych “dymów” dokładają się nam “dymy” z byłego DDR i z Czech (np. zatrute Sudety to sprawka Czechów).
Taki jest rozkład wiatrów w Europie.

Dodatkowo większość elektrowni dla Niemiec to także elektrownie umieszczone w nizinnej części kraju (blisko zasobów węgla brunatnego, którego Niemcy spalają kilka razy więcej niż Polska), licznie w byłym DDR.
Południe Niemiec ma niewiele elektrowni, ba, nawet wiatraki im przeszkadzają.
Np. land Bawarii większość prądu sprowadza…np znad morza, gdzie są farmy “eko” wiatraków.
W Bawarii nie wolno stawiać farm wiatrowych, bo “psują krajobraz”.

Było to pośrednio przyczyną wakacyjnego blackoutu w Polsce…gdyż Polska – w ramach “unijnej solidarności” udostępnia Niemcom za darmo linie przesyłowe i sporo prądu z elektrowni w Brandenburgii i Vorpommern leci do Bawarii przez Polskę…oczywiście za darmo.

Nie ma nic złego w węglu czy w drewnie.
Kolejny problem to zlikwidowanie wraz z “uniowstąpieniem 2004” polskiej normy klasyfikacji węgla i paliw kopalnych.
W wyniku tego w Polsce od 11 lat można sprzedawać bez ograniczeń najgorszy importowany chłam, np. odpady z Rosji, Ukrainy, Niemiec.
Jakoś żadnej partii przez 11 lat nie udało się naprawić błędu.

Niemcy w elektrowniach palą głównie węglem – zaś po rezygnacji z energetyki jądrowej, nowo powstałe bloki energetyczne są opalane właśnie węglem.

skyhigh
Użytkownik
skyhigh

widac kolega powyżej nie mieszka w krakowie, nie był też w pekinie, ani nie mieszkał w biednieszej okolicy domków jednorodzinnych, nie ma nic złego w tanim węglu, części polaków nie stać na eko – technologię, część ma to w D czy powietrze smierdzi i czy to mgła czy smog. Mozna by poprawić i pogodzić spalanie węgla i zmniejszenie zanieczyszczen ale w polsce rządzący mają to też w D

pablitto
Użytkownik
pablitto

1) wiatraki to nie rozwiązanie sprawy i nie jedyne antidotum jak robić energię
2) wiatraki korporacyjne/fermy to tylko takie połowiczne rozwiązanie, które prowokuje nota bene użycie konwencjonalnych elektrowni
3) nie wiem, czy ktoś pamięta, ale jak się za komuny przechadzało w tamtych okolicach, czy na Śląsku, czy w innych okręgach przemysłowych w białej koszuli – to po godzinnej przechadzce (czy nawet znacznie krótszej!) była ona już SZARA, do tego tynki budynków oblepione były przylegającą sadzą (kolorek “podpalany”) i pachniały taką specyficzną stęchlizną… jak jest tu jakaś nie-gimbaza, to niech się wypowie może :P
4) Ty chyba na pewno urodziłeś się grubo po tamtym minionym słusznie ustroju, bo byś nie pisał takich głupot – może znajdź gdzieś, ile było samochodów w Polsce 30 lat temu! (i było tu więcej ludzi :) Znajdź jakieś fotki z tamtego okresu – i pokaż te “świetlówki w galeriach” ;))))
5) jak w 2 dni ten sam smog może być na Syberii? – sumując prędkość wiatru, siły Coriolisa, i co tam jeszcze, to chyba lekka przesada ;) -no, chyba że huragany to non stop mamy.
6) za komuny nikt nie badał poważnie jakości powietrza – to też dowcip tygodnia, na Śląsku podobno japończycy po zmianie systemu robili badania (taka miejska legenda była) i wyszło, że Ślązacy powinni okrajać jabłko ok 1 cm, żeby wsuwać mniej zanieczyszczeń, metali ciężkich itp.

Co do ostatniego zdania się zgadzam, z tymże kominy będą zawsze problemem, zgodnie z teorią chaosu, a jest ich dziesiątki/setki milionów na tej planecie, a z rurami samochodów – co najmniej 1-2 miliardy, nie licząc innych brudnych wynalazków.

Balcer
Użytkownik
Balcer

Za http://www.lewica24.pl/polska/4062-raport-o-dlugosci-zycia-mieszkancow-warszawy.html
“Z raportu wynika, że w 2012 roku średnia długość życia mężczyzn w Warszawie wynosiła 74,9 lat, […]. Dłużej, bo 75,1 lat, w 2012 roku żyli mieszkańcy Krakowa, ale już średnia długość życia łodzian wynosiła zaledwie 70,4 lat. Średnia dla mieszkańców wszystkich polskich miast wyniosła 73,1 lat (więcej o 1,6 lat w porównaniu z 2009 rokiem).
W 2012 roku kobiety mieszkające w stolicy żyły średnio 81,5 lat […] Mieszkanki Krakowa w 2012 roku żły 82 lata, a Łodzi 79,1 lat. Średnio mieszkanki miast w Polsce w 2012 roku żyły 81 lat.”
A zatem nie tylko smog ludziom skraca życie. W Krakowie są dni ze smogiem i wtedy nie trzeba wychodzić na spacery, … ale wyjątkowo trujących dni nie jest więcej niż 30, bo jesienią i zimą wieje i leje, co kasuje pył z miasta.
Zapewne na długość życia wpływa też to co się je i pije – na szczęście mamy blisko Łącko.