Minister zdrowia zapowiada dwie pandemie jesienią

Opublikowano: 11.05.2020 | Kategorie: Wiadomości z kraju, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 843

Wypowiedzi głównych konstruktorów obecnego chaosu w Polsce, wywołanego zamknięciem kraju celem walki z patogenem, którego nikt nawet jeszcze nie wyizolował, wskazują na to, że to szaleństwo wokół nas bynajmniej się nie kończy, a jest jedynie przygrywką do kolejnego etapu chwycenia za twarz społeczeństwa. Minister Łukasz Szumowski, już teraz w maju, twierdzi w wywiadzie prasowym, że jesienią czeka nas nie jedna, a dwie epidemie jednocześnie – koronawirusa oraz grypy.[ZNZ]

Po dwóch miesiącach dewastowania polskiej gospodarki oraz odporności Polaków zamkniętych w domach, ilość zarażonych i rzekomych ofiar Covid-19 w naszym kraju wciąż jest niewielka. Jedyny wirus, który rozprzestrzenia się bez przeszkód to wirus strachu w społeczeństwie, który pielęgnuje pan Szumowski. Minister Zdrowia wciąż szczytuje. Ciągle dowiadujemy się, że co prawda ofiar jest mało, choroba Covid-19 bardzo rzadko kończy się komplikacjami, ale mamy się bać i uwierzyć, że jesteśmy jeszcze przed szczytem zachorowań. „Wskaźnik zakażeń mamy obecnie na poziomie 1, czyli jedna osoba zakaża jedną osobę. Oznacza to chwiejną równowagę. Albo znowu pójdziemy w górę, albo pójdziemy w dół. To nie oznacza, że wirus zniknie. Koronawirus pozostanie w populacji. Dzisiaj przygotowujemy się do jesieni, bo mogą wybuchnąć dwie epidemie w jednym momencie. Jesieni obawiam się najbardziej” – powiedział Szumowski.[ZNZ]

Problem w tym, że testy PCR wykrywające rzekomo fragmenty RNA koronawirusa, są bardzo chimeryczne i nie wiadomo do końca co sprawdzają, zwłaszcza, że te fragmenty kodu rybonukleinowego uważane za SARS-CoV-2, mogą być też współdzielone przez inne koronawirusy. Na takiej zgadywance opiera się obecnie cała koronawirusowa statystyka. Te liczby zakażonych wcale nie oznaczają zakażonych, a przetestowani negatywnie mogą być zakażeni. Rysowanie na tej podstawie jakiejś krzywej zakażeń brzmi zatem jak ponury żart.[ZNZ]

Podobnie wygląda sytuacja z klasyfikowaniem zgonów jako Covid-19. Doszło już nawet do tego, że do szpitala zakaźnego na ulicy Koszarowej we Wrocławiu przywieziono pacjenta, który miał uraz mechaniczny klatki piersiowej, ale lekarze w Oleśnicy dopatrzyli się czegoś dziwnego na zdjęciu rentgenowskim płuc. Mężczyzna miał je po prostu zalane krwią a nie zaatakowane przez koronawirusa.[ZNZ]

Skrytykował to profesor Krzysztof Simon, ordynator ze wspomnianego wrocławskiego szpitala i specjalista chorób zakaźnych. Zaraz potem dostał od ministra zdrowia zakaz wypowiadania się w mediach. Mówił on niewygodną dla rządzących prawdę o koronawirusie, stosowaniu masek i kwalifikowaniu zgonów. „To absurdalne. Narusza moje prawa obywatelskie, moją wiedzę i wykształcenie. Nikt nie ma prawa mi zakazywać. Tak robiono w realsocjalizmie albo jeszcze w czasach nazistowskich” – powiedział prof. Krzysztof Simon na wydany mu przez Łukasza Szumowskiego pisemny zakaz publicznych wypowiedzi na temat epidemii.[ZNZ]

Podobne zakazy dotarły też do wszystkich innych wojewódzkich konsultantów ds. chorób zakaźnych w Polsce. Monopol na wypowiedzi o koronawirusie ma teraz pan Szumowski, zwolennik wzbudzania strachu wśród Polaków, robi to jak umie najlepiej. Przestraszony człowiek wytwarza w swoim ciele kortyzol, środek, który obniża naszą odporność. Skoro zatem ludzie przestają się bać patogenu widma, to niewyspany pan minister z podkrążonymi oczami, od razu zaczyna swoją katastroficzną mantrę. Niekiedy udaje mu się powiedzieć coś zabawnego jak to, że jego zdaniem „Jesteśmy między wygaszeniem epidemii, a trendem wzrostowym”. Prawda, że proste? To tak jakby troszeczkę być w ciąży i troszeczkę nie być. Oto właśnie cały zmęczony minister Szumowski, jak zwykle konkretny do bólu i twierdzący, że jesteśmy między wygaszaniem epidemii a jej wzrostem.[ZNZ]

Wcześniej twierdził, że maseczki są bez sensu, ale wprowadził nakaz ich noszenia dla wszystkich. Najpierw w Sejmie głosował przeciwko testom dla medyków, żeby po dwóch tygodniach wzywać do wielkiego testowania lekarzy. Wypowiedzi i działania rządu coraz bardziej przypominają miotającego się od ściany do ściany pijaka. Ich dziwaczna strategia walki z epidemią SARS-CoV-2 sprowadza się do ciągłego straszenia Polaków i represji rodem z mrocznych czasów stanu wojennego.[ZNZ]

Teraz gdy gdy wiadomo już, że ilość zgonów Polaków spadła w pierwszym kwartale 2020 roku coraz trudniej uwierzyć, że rząd zrobił dobrze zatrzymując gospodarkę, chyba, że nie miał innego wyjścia i wykonywał polecenia z zagranicy. Jeśli to prawda, że testy PCR, testują nie wiadomo co, a ilość ofiar zależy od sposobu klasyfikacji przyczyn zgonu dokonanej przez lekarzy to oznacza tylko tyle, że taką epidemię można dowolnie kształtować, czyli wygaszać i rozniecać, stosownie do potrzeb.[ZNZ]

Wczoraj według pierwotnego założenia miało nastąpić odmrażanie lotów międzynarodowych i pasażerskich, jednak podjęto decyzję o przedłużeniu zakazu do 23 maja. Rząd zadecydował o przedłużeniu zakazu lotów na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 8 maja. Samoloty nie latają już od prawie dwóch miesięcy. Wiele linii lotniczych miało już swoje plany w związku z odmrażaniem przez Polskę ruchu lotniczego, jednak będzie musiało je skorygować. Z kolei LOT odwołał wszystkie rejsy do 31 maja włącznie.[SN]

Branża lotnicza jest jedną z tych, które najbardziej odczują skutki pandemii. Zgodnie z prognozami Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych w 2020 roku linie lotnicze stracą 314 mld dolarów, czyli ponad 55% przychodów. Obowiązujące w związku z pandemią koronawirusa zakazy nie dotyczą lotów cargo, lotów bez ładunku i pasażerów, lotów w celu ratowania ludzkiego życia, ochrony porządku publicznego, na zlecenie premiera, osoby fizycznej lub prawnej, o ile samolot ma do 15 miejsc na pokładzie, lotów repatriacyjnych na zlecenie innych państw.[SN]

Dyrektor generalny Narodowego Centrum Badawczego im. Żukowskiego, Andriej Dutow w wywiadzie dla Sputnika nakreślił swoją wizję przyszłości lotnictwa w świecie po koronawirusie. „Epidemia, kwarantanna i zamknięcie granic najsilniej uderzyły w turystykę, która była główną siłą napędową popytu na lotniczy transport pasażerski, gwarantując w zależności od sezonu od 30 do 70% całkowitego ruchu pasażerskiego. Teraz (ruch turystyczny – red.) spadł do zera i będzie się odradzał powoli, ponieważ nawet po zniesieniu wszystkich ograniczeń ludzie nie będą mieli pieniędzy na podróż” – ocenił Dutow.[SN]

Z powodu pandemii koronawirusa wiele krajów zamknęło swoje granice dla obcokrajowców i wprowadziło ograniczenia w przemieszczaniu się swoich obywateli. Choć część z nich zaczyna już stopniowo znosić niektóre zakazy, to nadal nie jest do końca jasne, kiedy turyści będą mogli swobodnie podróżować po świecie. Czy to oznacza, że o wakacyjnych wyjazdach w tym roku możemy zapomnieć?[SN]

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” wiceminister rozwoju Andrzej Gut-Mostowy zaznaczył, że prawdopodobnie w najbliższym czasie Polacy będą mieli możliwość wyjazdu zagranicę tylko do państw Grupy Wyszehradzkiej, czyli na Węgry, Słowację i do Czech, ponieważ, jak wyjaśnił, „zachorowalność w tych państwach, podobnie jak w Polsce, jest niska, więc ryzyko zachorowania nie jest tam dziś tak duże jak na zachodzie Europy czy w Stanach Zjednoczonych”. „Mimo szczerych chęci nie mogę zadeklarować, że przykładowo od 1 lipca będzie wolno przekraczać granice” – podkreślił wiceminister rozwoju.[SN]

A co z koloniami i zorganizowanym wypoczynkiem dla dzieci? „Zależy nam bardzo na tym, żeby dzieci i młodzież mogły bezpiecznie odpocząć podczas wakacji. Po spotkaniu z Ministerstwem Edukacji Narodowej mamy wspólne stanowisko, że w odpowiednich reżimach sanitarnych wakacyjny wypoczynek dzieci i młodzieży może być możliwy. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy oczywiście do ministra zdrowia, który na bieżąco monitoruje sytuację epidemiczną. (…) Zrobimy wszystko, żeby umożliwić dzieciom i młodzieży zasłużony odpoczynek podczas wakacji” – wyjaśnił Andrzej Gut-Mostowy.[SN]

Niektóre kraje w zbliżającym się sezonie turystycznym czekają na turystów z otwartymi ramionami. Od 1 lipca dla zagranicznych turystów otwarta będzie np. Grecja. „Od 1 lipca otwieramy Grecję dla zagranicznych turystów” – powiedział minister stanu Giorgos Gerapetritis, cytowany przez „Deutsche Welle”. Do 15 maja rząd w Atenach poda szczegółowe informacje. Grecja przeszła epidemię łagodnie, jest zatem szansa na szybkie przywrócenie turystyki w ograniczonym zakresie.[SN]

Polski rząd jednak tonuje nastroje i prezentuje o wiele bardziej zachowawcze stanowisko. „Nie chciałbym robić złudnych nadziei, ale myślę, że w tym roku wakacje spędzimy jednak w kraju. (…) Musimy się nauczyć z nim żyć, obok niego, więc myślę, że ruch między poszczególnymi państwami na pewno wróci. Na jakich zasadach, w jakim natężeniu, to się na pewno okaże w najbliższych tygodniach” – powiedział wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Dodał, ze zagraniczne wakacje „zaplanować można, ale czy one dojdą do skutku”…?[SN]

Od połowy marca międzynarodowy ruch kolejowy wstrzymany jest do odwołania, natomiast krajowy i międzynarodowy ruch lotniczy zablokowany jest do 23 maja. Kiedy można spodziewać się zniesienia ograniczeń w transporcie? „To wszystko jest na sztabach kryzysowych z panem premierem analizowane i jeżeli taka rekomendacja się pojawi, to oczywiście państwa poinformujemy” – mówił Kraska pytany o konkretny termin otwarcia granic.[SN]

Tymczasem polscy pracownicy zatrudnieni w Austrii protestowali przed ambasadą w Wiedniu. Protestujący sprzeciwiali się rządowym restrykcjom związanym z ograniczeniami przy przekraczaniu granicy i domagali się ich zniesienia – donosi RMF FM. Jak podaje radio, w proteście uczestniczyło nawet kilkaset osób. Protestujący domagali się zdjęcia z nich obowiązku dwutygodniowej kwarantanny przy przekroczeniu polskiej granicy. Jak wyjaśniali, w związku z wprowadzonymi przez Austrię restrykcjami w walce z koronawirusem, pracownicy mają problemy np. ze spotykaniami ze swoimi rodzinami. Manifestacja przebiegała bardzo burzliwie. W pewnym momencie tłum wdarł się na teren polskiej placówki dyplomatycznej. Interweniowała austriacka policja. Dopiero po jej interwencji uczestnicy protestu opuścili teren ambasady.[SN]

Od 4 maja w Polsce został złagodzony obowiązek 14-dniowej kwarantanny dla pracowników transgranicznych. Poluzowanie jest efektem licznych protestów na terenach przygranicznych. Jednak nie wszyscy będą mogli z niego skorzystać. Złagodzenie restrykcji dotyczy osób pracujących i uczących się za granicą oprócz pracowników medycznych i pracowników domów opieki. Powód? Jest to grupa wysokiego ryzyka. Przypomnijmy, w związku z koronawirusem na Polaków wracających z zagranicy nałożono obowiązek 14-dniowej kwarantanny. Nie uwzględniono jednak sytuacji osób, które utrzymują się z pracy za granicą, co doprowadziło do zawieszenia ich zatrudnienia, przymusowego obniżenia zarobków (przez przestój) oraz w wielu przypadkach do rozdzielenia rodzin.[SN]

Źródła: ZmianyNaZiemi.pl [ZNZ], pl.SputnikNews.com [1] [2] [3] [SN]
Kompilacja 4 wiadomości: WolneMedia.net


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. adambiernacki 11.05.2020 15:12

    Trzeba odebrać państwo siłą i to szybko!

  2. gajowy 11.05.2020 16:53

    To oczywiste, że jesienią, zimą jesteśmy najbardziej podatni na wszelkie wirusy, w tym nowego świrusa. I wtedy jest największe ryzyko powikłań. Zatem skoro naczelny epidemiologiczny despota tak obawia się “ataku” wirusa podczas kolejnego sezonu grypowego, to powiniem zrobić wszystko by do zmasowanego i samobójczego ataku wirusa na homo sapiens doszło latem.
    Tymczasem Ministerstwo Psychopatycznych Epidemiologów najwyraźniej zamierza wszystko przeciągnąć do jesieni.

  3. WeLeS 11.05.2020 18:22

    Należy pamiętać iż w systemie obywatel=osoba fizyczna=niewolnik ( https://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm ) także płacz na temat pozbawiania praw obywatelskich jest na poziomie płaczu niewolnika że kajdany uwierają…

  4. KubaD. 11.05.2020 20:14

    Nic się nie da zrobić.
    W przypadku powstania na pewno sojusznicy pomogą

  5. koszyk91 12.05.2020 06:28

    Cały świat lata tylko w polin zakaz

    https://www.flightradar24.com

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.