Polska? 15 milionów ludności

Opublikowano: 10.06.2024 | Kategorie: Historia, Publicystyka, Publikacje WM, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 2750

Teoria Malthusa, Klub Rzymski i co z tego wynika.

Czytając, oglądając lub słuchając współczesnych nam twórców nawiązujących do średniowiecza, na ogół dowiadujemy się, że były to czasy mroczne i ponure, w których grasowała Inkwizycja, palono na stosach czarownice, a wszechmocni przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego nadzorowali cały ten interes. Mało kto się zastanawia, że po zakończeniu Średniowiecza, kiedy nastąpił renesans, nowi ideologowie, artyści, humaniści i inni chcieli się przedstawić w jak najlepszym świetle, a do tego potrzebny im był jak najczarniejszy obraz epoki minionej. Podobnie jak powie nowy dentysta, do którego przyszliśmy pierwszy raz, oglądając stan naszego uzębienia: „A któż to tak panu spaprał te plomby?”. Starali się więc opisać Średniowiecze w sposób jak najbardziej odrażający, tworząc różne czarne legendy o czasach, z których wyszli. A co po sobie zostawiło Średniowiecze oprócz przyprawionej mu brody ponurych mroków rozświetlanych stosami palącymi czarownice? Zostawiło wiele.

W średniowieczu rozwinęła się sztuka budowania katedr, a wraz z nią wynaleziono około V w. nieznane dotąd witraże. Katedry podziwiamy do dzisiaj, zadzierając głowy jako turyści i zastanawiając się „jak oni to zrobili”.

Wynalazkami średniowiecza są:

– kominek do ogrzewania pomieszczeń;

– podkowy końskie przybijane do kopyt hufnalami zamiast metalowych podeszew przywiązywanych do kopyt;

– korbowód – urządzenie podnoszące i opuszczające młot na kowadło, które zapoczątkowało mechanizację pracy;

– tamy spiętrzające wodę w celu zwiększenia wydajności młynów wodnych;

– młyn wiatrowy obracany w stronę wiejącego wiatru;

– busola wskazująca północ, a wraz z różą wiatrów również inne strony świata — busola bardzo ułatwiła żeglugę na pełnym morzu, przyczyniając się do późniejszych wielkich odkryć geograficznych;

– krosno tkackie poziome, przy którym mogły pracować dwie osoby na siedząco, taczka, ster rufowy;

– okulary dla krótkowidzów;

– mechaniczny zegar wieżowy, dzięki któremu już nie trzeba było odczytywać godziny po słońcu czy gwiazdach, wielki piec hutniczy, poruszany miechem hydraulicznym, w którym to piecu można było wytopić nawet do 100 ton metalu rocznie;

– peryskop;

– dwukołowy pług z żelaznym ostrzem dobrze wchodzącym w ziemię, lemieszem łamiącym łodygi roślin polnych oraz odkładnicą odrzucającą ziemię na boki;

– astrolabium

– i wiele innych, które wyszły później z użycia i zostały zapomniane [1].

W średniowieczu rozwijało się szkolnictwo, powstawały: uniwersytety (dziesięć najstarszych uniwersytetów w Europie zostało założone przez Kościół katolicki- patrz „Catholic Distance University”, szpitale, rozwijały się nauki.

Po średniowieczu, za którego koniec najczęściej przyjmuje się zdobycie Konstantynopola przez Turków w 1453 r., wynalazek druku (1452–1455), odkrycie Ameryki (1492) nastał Renesans, w którym rozwijały się różne idee, między innymi teza G. Botero (1588), że gatunek ludzki, mając stałą zdolność rozrodczą, wykazuje niepohamowaną skłonność do wzrostu liczebnego. Prawie dwieście lat później urodził się w Anglii Thomas Robert Malthus, który został anglikańskim duchownym i ekonomistą. W 1798 r. opublikował anonimowo rozprawę „An Essay on the Principle of Population as it Affects the Future Improvement of Society” [2]. W rozprawce tej przyjął tezę Botero i rozwinął ją, twierdząc, że liczba ludności, jeżeli nie napotyka przeszkód, powiększa się zgodnie z postępem geometrycznym; rośnie w tempie 3% rocznie i podwaja się co 25 lat. Ponieważ podaż żywności w najlepszym razie rośnie zgodnie z postępem arytmetycznym, a zatem znacznie wolniej, to z upływem czasu (po ok. 50 latach od hipotetycznego momentu zapoczątkowania tej rozbieżności) nieunikniona staje się dysproporcja między przyrostem ludności a produkcją żywności; dochodzi wówczas do nasilającego się spadku produkcji rolnictwa na 1 mieszkańca [3].

W ten sposób powstał maltuzjanizm: pogląd, czy wręcz ideologia, według której powinno się ograniczać przyrost ludności świata, aby nie spowodować katastrof nędzy i przeludnienia. „Maltuzjanizm” służył w istocie jako uzasadnienie ograniczenia populacji krajów kolonizowanych, tak aby metropolie kolonialne mogły pozyskiwać z nich możliwie największe korzyści przy możliwie najmniejszych kosztach administrowania koloniami [6].

Teoria Malthusa nie sprawdziła się, świat radzi sobie nieźle z produkcją żywności, ale maltuzjanie (prawdziwi czy przebrani) mimo to starają się wpływać na zmniejszenie przyrostu naturalnego. Pod wpływem teorii Malthusa Wielka Brytania w XIX wieku likwidowała pomoc dla ubogich, chcąc ich w ten sposób zmusić do zaniechania płodzenia potomstwa (n.p. Law 1834 i inne). Mimo niesprawdzenia się w praktyce teorii Malthusa istnieje sporo jej zwolenników (prawdziwych lub przebranych), którzy najchętniej zmniejszyliby liczebność ludzi mieszkających na Ziemi, wyznaczając poszczególnym państwom i narodom określone kwoty ludnościowe. Niejako zrzeszeniem takich neomaltuzjanistów jest Klub Rzymski. Został założony w kwietniu 1968 roku przez włoskiego przemysłowca Aurelio Peccei i szkockiego naukowca Alexandra Kinga; nazwa wzięli od stolicy Włoch, gdzie uczestnicy spotkali się po raz pierwszy. Być może inicjatywa Klubu rozeszłaby się „po kościach”, gdyby nie znacząca pomoc finansowego potentata włoskiego: firmy Fabrica Italiana Automobili Torino, czyli Fiata. Rodzina właścicieli Fiata – Agnelli przeżyła tragedię: w 1935 roku zginął w katastrofie prywatnego samolotu syn założyciela firmy Edoardo Agnelli. W 2000 roku samobójstwo popełnił jedyny spadkobierca Agnellich, noszący imię na cześć dziadka: Edoardo Agnelli jr. To dzięki wsparciu Fundacji Agnellego doszło do dwudniowego spotkania 7 i 8 kwietnia 1968 r. w Rzymie, z udziałem blisko czterdziestu ludzi polityki, biznesu i nauki. Podczas wieczornego przyjęcia z udziałem kilku osób w domu Pecceiego postanowiono powołać Klub Rzymski [4]. Obecnie składa się ze stu pełnych członków wybranych spośród obecnych i byłych szefów państw i rządów, administratorów ONZ, polityków wysokiego szczebla i urzędników państwowych, dyplomatów, naukowców, ekonomistów i liderów biznesu z całego świata. Od 1 lipca 2008 roku organizacja ma swoją siedzibę w Winterthur w Szwajcarii [5].

Jednym z najbardziej nagłośnionych programów globalistycznych był raport „Granice wzrostu”, przygotowany dla Klubu Rzymskiego w 1972 roku przez zespół naukowców z Massachusetts Institute of Technology (USA), pod kierownictwem małżeństwa Dennisa i Donelli Meadowsów. Posłużyli się oni wypracowaną przez Jaya W. Forrestera metodą dynamiki systemów, na podstawie której opracowali komputerowy model służący do symulowania w czasie globalnego rozwoju i jego zaburzeń. Konstruując model rozwoju, uwzględnili łącznie pięć czynników – liczbę ludności, produkcję żywności, wykorzystanie zasobów naturalnych, wielkość produkcji przemysłowej, zanieczyszczenie środowiska naturalnego. Skutkiem raportu stało się między innymi typowanie dopuszczalnych liczb ludności dla poszczególnych krajów świata i postawiony w latach 1990. postulat światowej policji populacyjnej, stojącej na straży tych limitów. Światową policję populacyjną postulował m.in. Boutros Boutros Ghali, polityk egipski, sekretarz generalny ONZ w latach 1992-1996. Plan ustanowienia policji populacyjnej na kongresie demograficznym w Kairze w 1994 roku został zablokowany głównie dzięki energicznej akcji Stolicy Apostolskiej i osobiście Jana Pawła II.

Po kongresie demograficznym, który odbył się w Bukareszcie w końcu 1974 roku, profesor Meadows udał się w objazd stolic ówczesnych krajów socjalistycznych, między innymi do Warszawy. Z tej okazji ukazujący się w PRL tygodnik „Kultura” (nr 2/604 z 12 stycznia 1975 roku) przeprowadził wywiad z Meadowsem zatytułowany „Granice prognozy”. To właśnie w tym wywiadzie profesor Meadows stwierdził, że około 15 milionów ludności dla Polski „gwarantowałoby równowagę” [6].

Polska wymiera, posłowie w sejmie uchwalają prawa umożliwiające zabijanie dzieci w łonie matek, społeczeństwo się starzeje, seksualizacja bez miłości zniechęca do zawierania małżeństw i płodzenia dzieci. Przyszłe pokolenia zdemoralizowane już w szkole przez seksedukatorów i seksfilmy w smartfonach będą jeszcze bardziej niechętne do zakładania rodzin i płodzenia dzieci. Politycy zapalają cudze świece i dyskutują o ewentualnym wkręceniu Polski w wojnę za wschodnią granicą. Klub Rzymski określił kwotę 14,6 milionów Polaków mających mieszkać w Polsce na rok 2040. Mając na uwadze tę datę, można obawiać się, że wydarzenia depopulacyjne jeszcze przyśpieszą.

Autorstwo: Barnaba d’Aix
Źródło: WolneMedia.net

Przypisy

[1] https://pl.aleteia.org/2017/06/06/15-wynalazkow-ktore-dalo-nam-sredniowiecze/

[2] Esej o zasadzie populacji, która wpływa na przyszłą poprawę społeczeństwa.

[3] https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/;3936876

[4] https://ruj.uj.edu.pl/server/api/core/bitstreams/62d44fc9-1c2d-42ee-8153-756fb7ef469c/content

[5] https://pl.wikipedia.org/wiki/Klub_Rzymski

[6] https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/15-milionow-polakow/


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

56 komentarzy

  1. niecowiedzacy 11.06.2024 00:22

    Szanowny Panie Barnaba d”Aix. Ma Pan niezwykły talent ściemniania i próbuje Pan sterować mniemaniem innych ludzi już 2 raz. Poprzednio publikując: Komu potrzebna wojna? Miałem kolegę był w 1970 i później w KPN, rozklejał Solidarnościowe pisma w których było napisane: Dokąd za ile. Lub iż: W takim kraju jak Polska nie powinno być więcej niż 15 milionów obywateli. Ludzie Solidarni mający się za prawdziwych Polaków przestali kupować Polskie wyroby, szczególnie dla wojska. Armia miała mniejszą stawkę żywieniową niż w więzieniach. Zaczęto wspomagać Polską gospodarkę, kupując bez przetargu US złomowe 45 letnie czołgi i samoloty. Lotnictwo US nie odbiera nowych samolotów F-35, a wytwórca nie ma już gdzie stawiać bo US Air Force nie chce ich odbierać. To ludzie Solidarności upaństwowili brzuchy Polek, wykorzystując je za 800 zł miesięcznie aby były etatowymi inkubatorami. To ludzie Solidarności wszczepili Polakom nienawiść do Rosjan. To ludzie Solidarności doprowadzili do wadliwych przepisów dla armii, narzucając polityków ignorantów jako ministrów. A teraz jesteśmy słabi w stanie agonalnym i czekamy na wojnę. No i patrzymy na 2 wroga w postaci Niemiec jak zdobywa władzę w stylu Adolfa Hitlera. Zaś samobójstwa dzieci w ciągu 3 lat wzrosły 3 krotnie. Wprost wymarzona cudowna perspektywa dla zdrajców, po 35 latach.

  2. Barnaba d’Aix 12.06.2024 00:23

    Szanowny Panie Niecowiedzący,
    O 15 mln Polaków docelowo mówił w wywiadzie sam autor Raportu dla Klubu Rzymskiego Meadows. Dane z Raportu były poufne, przeciekały tu i ówdzie, ale znaleźć „prognoz ludnościowych” w sieci nie mogę. A co do reszty? Że Polską rządzą ludzie, którzy niekoniecznie na celu mają jej dobro? W żadnym miejscu mojego tekstu nie napisałem niczego, co by negowało Pana sugestie. W świecie dzieje się wiele, gorączkowa krzątanina jak zwykle ma na celu zdobycie dóbr albo władzy, albo jednego i drugiego. Wojna zawsze powoduje wielkie wydatki, straty w ludziach i substancji materialnej oraz konieczność zadłużania się przez zaangażowanych. Niekiedy wojnami dowodzą ludzie podstawieni przez banki. W ten sposób banki zdobywają pieniądze i władzę, a wojujący zawsze tracą. Ogół o którym pisałem składa się ze szczegółów, o których Pan pisze. Sprzeczności żadnych tu nie widzę. Pozdrawiam bez ściemniania.

  3. Barnaba d’Aix 12.06.2024 10:54

    Jeszcze: co do “inkubatorów”: działają słabo, bo Polsce grozi katastrofa demograficzna.
    “Solidarność” dostała nieproszonych doradców Mazowieckiego, Kuronia, Michnika i innych i “Bolka” podwiezionego motorówką do stoczniowego muru na naczelnika. Superprawicowy premier Jan Olszewski wywodzący się z “Krzywego Koła” należał do loży masońskiej. “Skarb” naszej dyplomacji, “Drogi Bronisław” podczas wizyty u ważnego francuskiego masona Francois Mitteranda, prezydenta Francji wchodził do salonu wbrew protokołowi dyplomatycznemu przed prezydentem. Czyżby był wyższy rangą? Afisze polskiego renomowanego, unikalnego w świecie, zespołu pieśni i tańca “Mazowsze” podczas występów we Francji były regularnie zaklejane i naklejano na nich ulotkę: “Czy znowu będziemy umierać za Gdańsk?”. Tym wszystkim ktoś kieruje, o czym w “polskich” mediach z lewa i prawa cicho sza.

  4. kufel10 12.06.2024 11:50

    Kto mi rzeczowo wyjaśni jaki jest sens ograniczać o połowę populację ciemnej masy robotniczo-konsumenckiej? Kto będzie zbierał na kolanach szparagi, płacił 30 lat kredyty, kupował noro-apartamenty od esbeckiej kliki i pompował zyski niemieckich marketów?

  5. Katana 12.06.2024 13:13

    kufel10. To nie pierwszy raz gdy Polakom robi się selekcję intelektualną. Ludzie zbyt połapani im nie służą a wręcz zagrażają.
    To już się dzieje od dawna na wiele sposobów ale czasami uznają, że doraźne działania w tym kierunku trzeba dopełnić grubszą akcją, na szerszą skalę.
    Przykłady otępiania można mnożyć…
    Sama świadomość tego wraz z niemożnością dostatecznego zapobiegania temu mocno gorszy i deprawuje.

  6. Katana 12.06.2024 13:55
  7. rici 12.06.2024 16:22

    kufel; To nie tylko to ze wzrasta ilosc ludzi na Ziemi, ale rowniez to ze wzrasta swiadomosc tych ludzi.
    Wiec jezeli zniszczymy czesc tego spoleczenstwa, to rowniez spadnie swiadomosc.
    Swiadomosc , a wlasciwie nadswiadomosc to kumulacja wszystkich przezyc, mysli wszystkich ludzi. Jezeli sie wzmacnia wraz ze wzrostem ilosciowym i jakosciowym, to trzeba ja ukrocic, poniewaz moze byc grozna dla rzadzacych, moze ich zniszczyc, a oni tego nie chca.
    Podobne rzeczy sie juz zdarzaly w historii, jedna sa skutecznie utajniane, drugich mozemy sie domyslic na podstawie opisow w starych podaniach czy biblii.
    Np w bibli opis potopu to opis wlasnie takiej depopulacji, poniewaz jak podaja starsze wydania tej ksiazki i dlatego ich zniszczyl, chociaz niecalkowicie, przeciez ktos musial mu zostac by mial z kogo wysysac swoje pozywienie, czyli energie.

  8. kufel10 12.06.2024 17:43

    Spróbuję obronić swoją tezę. Otóż wśród moich znajomych (wśród znanych mi osób) dominują jednostki nieświadome, potulnie pracujące, płacące pożyczki, konsumujące. Mają niezwykle ciasne horyzonty myślowe, brak zainteresowań, osoby totalnie nieciekawe. Świadomych i potrafiacych się postawić jest mniej niż 10. Zatem twierdzę, że nadzorcom nie opłaca się likwidować lub sterylizować (fizycznie lub intelektualnie) tej przynoszącej zyski masy. Nie rozumiem tego zupełnie. Prosiłbym nawiązać i napisać coś jeszcze.

  9. Katarzyna TG 12.06.2024 18:14

    Chodzi o ropę, gaz, zasoby naturalne, energię, konsumpcję i poziom życia.. o to że obecny system wyzysku oparty na długu nie może dalej funkcjonować. I o to że zarządcy tego neo-feudalnego systemu nie chcą się dzielić z nami tym co mają ani obniżać swojego standardu życia. Więcej ludzi = większe ryzyko. Zyski mogą sobie wyczarować z kapelusza, ale zasoby naturalne to zupełnie inna historia.

    A poza tym dla nich jesteśmy już (jeśli nie w całości to częściowo) “obsolete”. Co się robi ze zbędnym lub przynoszącym straty aktywem?

  10. rici 12.06.2024 19:20

    kufel; to wszystko nie jest takie proste i mocno ze soba powiazane i poplatane.
    Zeby to w miare wyjasnic, to potrzebny by byl kilkugodzinny wyklad.
    Ale zacznijmy od podstaw; wszystko jest energia, prosze sie zapoznac z fizyka subkwantowa, ona to troche wyjasnia. Nawet materia to skumulowana energia.
    Kazdy zywy organizm wytwarza energie i potrzebuje do zycia energi. Z tego co jesz to okolo 20 % jest przetwarzana na energie reszta jest wydalana. A najwiecej energi zuzywa mozg. Choc sa ludzie ktorzy obchodza sie bez jedzenia, energie pozyskuja w inny sposob.
    Swiat ktory widzimy to zaledwie ulamek procenta tego co rzeczywiscie istnieje. Zamieszkaly jest przez wszelkiego rodzaju istoty byty operujace w innej czestotliwosci. Te istoty byty tez potrzebuja do zycia energii. A najgorsze ze czesc z nich potrzebuje do zycia negatywnej energii.
    Dlatego na tym swiecie przez nas widzialnym staraja sie jej tyle wydostac z wszystkiego co zyje, w tym i z ludzi.
    Zabijanie i smierc, to wlasnie wyzwalanie tej energii. Chociaz nie kazda smierc jest negatywnym wyzwoleniem energii. Ci ktorzy wiedza ze smierci niema “umieraja” w spokoju, bez wydzielania tej energi strachu.
    W nastepnych komentarzach moge rozwinac troche te kwestie.

  11. kufel10 12.06.2024 19:35

    RICI o tym już wspominałeś, pamietam, zgadzam się. NAtomiast tutaj ja nawiązałem do tej całkowicie przyziemnej kwestii, być może to przeoczyłem i tutaj nalezy szukać istoty całej sytuacji. Ja odniosłem się do czysto materialnych zależności, generowania dóbr w postaci namacalnej oraz władzy samej w sobie jako zależności pan-niewolnik. Prosiłbym abyś rozwinął nieco temat ze swojego punktu widzenia.

  12. rici 12.06.2024 22:39

    Bede Ci musial to jakos od poczatku tlumaczyc, no ale ta zajmie troche czasu, i bedzia tylko tak pokrotce. Reszte bedziesz musial sobie sam dopowiedziec.
    Jak wiesz po ostatniej moje smierci klinicznej ma czasami rozne wizje.
    Najczesciej sa w w tak zwanych boskich godzinach, gdy znajdujemy sie w najglebszej fazie snu, czyli tak pomiedzy 3.00 a 5.00. U mnie jest to najczesciej godz. 3.30.
    Wtedy jestesmy polaczeni bezposrednio z nadswiadomoscia.
    Gdy budze sie wtedy pamietam co widzialem i slyszalem. Czasem sa to wskazowki jak mam sie leczyc, czasami sa to spotkania z roznymi istotami-bytami, a czasami jest to temat ktory musze przerobic.
    No i raz w czasie takiej wizji ukazal mi sie cytat z ewangeli sw. Jana “A na poczatku bylo slowo, a slowo bylo u boga i bogiem bylo slowo” Dlugo nie moglem zrozumiec o co w tym wszystkim chodzi. W koncu doszedlem do tego ze slowo to dzwiek, a dzwiek to energia, i to bog jest energia i vuceversa. My slyszymy dzwieki tylko w bardzo znikomym zakresie czestotliwosci.
    I dalej to rozkminialem.
    Jeszcze pare komentarzy i dojdziemy do tematu depopulacji, ale to trzeba wytlumaczyc po koleji, bo inaczej to sie mozna pogubic.

  13. kufel10 13.06.2024 00:16

    Słucham Cię dalej. Nadmienię, że od kilku lat najlepiej pracuje mi się w godzinach 3-5, całkiem często jestem wówczas “na siłowni” albo rzucam psiakom piłki albo latem sączę sobie wino na leżaku. Mówimy oczywiście o godzinach nocnych. Nazwałeś to jakiś czas temu boskimi godzinami, nie słyszałem o tym wcześniej. Nigdy nie chodzę spać przed 3.

  14. rici 13.06.2024 09:21

    Boskie godziny to godziny w czasie ktorych jestesmy w najglebszej fazie snu, u wiekszosci ludzi to w godz. od 4.00 do 5.00. Ale ty jestes Nachteule, to mozesz miec ten czas pozniej.
    Jak nadmienilem kazda zywa istota przetarza energie, i do zycia potrzebuje energii. Jedni potrzebuja wedlug nich do zycia pozytywna o wysokiej wibracji-czestotliwosci energie, inni o niskiej wibracji-czestotliwosci. Ta o niskiej czestotliwosci to energia negatywna, a ta o wysokiej to pozytywna.Swiat dazy do przechodzenia na coraz wyzsze wibracje. Ale dla tych co sie zywia tymi nizszymi to chca za wszelka cene obnizyc te wibracje, by przezyc.
    Istoty te ktore zywia sie energia o niskiej wibracji, to niektorzy nazywaja bogami.
    To oni sa odpowiedzialni za wszystko zlo jakie sie dzieje na tej Ziemi.
    Ale trzeba ich tez zrozumiec ze potrzebuja tego zla by przezyc. Czy sam zastanawiales sie ile trzeba bylo bolu by dostarczyc ci na talerz kawalek miesa? Oni sie tez nad tym nie zastanawiaja. Nawet rosliny krzycza gdy sie je niszczy. Taki przyklad- zapach skoszonej trawy to krzyk rozpaczy tej trawy, tylko ze trawa ta w ten sposob wypowiada ten swoj bol.
    Wszystko wydziela energie i w zaleznosci od sytuacji , raz jest to energia pozytywna drugi raz nagatywna.
    Podnoszac wibracje nergia staje sie pozytywna.

  15. rici 13.06.2024 15:04

    Tak krotko opisze Ci zyciorys jednego belgijskiego uzdrowiciela.
    Byl najlepszym specjalista od zabezpieczen energetycznych w elektrowniach atomowych w Europie. W czasie jednej z kontroli doznal porazenia pradem elektrydcznym, w wyniku czego znalazl sie w stanie smierci klinicznej. Po kilku miesiacach leczenia w klinice postanowil opuscic klinike. Lekarze nie chcieli sie na to zgodzic, powiedzieli zonie ze nawet nie dotrze do domu gdzie mial okolo 2 km.Ale ta go wziela i w domu zaczal dochodzic do siebie. Po kilku miesiacach mogl juz w miare samodzielnie egzystowac. Ale to bylo mu malo. Zajal sie nawet uzdrawianiem opetanych, lecz z powodu bardzo dobrych wynikow kosciol katolicki zabronil egzorcystom kumunikowania sie z nim, z tego powodu ze byl niewierzacy. W czasie jednej z wizji dowiedzial sie na czym polega problem chorob ludzkich. Skontaktowal sie z alchemikami praktykujacymi starozytna alchemie i razem opracowali tabletki eliminujace wszystkie choroby. Rozsylal te tabletki praktycznie za darmo. Pacjenci placili kilka groszy za tabletki i koszty przesylki, a w przypadku gdy ktos pisal do niego w jezyku ktorego nie znal to za koszty tlumacza.
    Wszyscy pacjenci wyzdrowieli, a bylo tego kilka tys. ludzi.
    Co ciekawe ludzie ci dozywali 90-ciu kilku lat w pelnym zdrowiu, a ich smierc rowniez byla dziwna.
    Kilka dni przed tym jak spodziewali sie ze umra, zapraszali znajomych i rodzine do domu, wydawali przyjecie pozegnalne, i pozniej po pozegnaniu prosili wszystkich by im nikt nie przeszkadzal, przez 15 minut. Udawali sie do pomieszczenia obok.
    A po 15 minutach znajdowano ich martwych, ale z usmiechem na twarzy.
    Taka smierc nie wytwarza zadnej negatywnej energii.
    Oni wiedzieli ze w zasadzie niema zadnej smierci, jest tylko przejscie z jednej energi w druga.
    Tabletki te byly oparte wlasnie na znajomosci przeplywu energii.
    Alfons zmarl kilkanascie lat temu. Nikt nie podjal jego dzialalnosci. Wszystko zostalo utajnione. Kto chcial sie tym zajac byl zastraszany.

  16. kufel10 13.06.2024 17:29

    RICI – mądrego życiowo człowieka zawsze jest mi miło posłuchać. Dziękuję za przekazane informacje.

  17. rici 13.06.2024 19:08

    kufel; jeszcze mnie troche posluchasz, bo zanim dotre do depopulacji to jeszcze troche potrwa. A wymieniam tylko niektore- niewszystkie argumenty.
    Jak juz wczesniej pisalem po tym tragicznym tsunami w Azji poludniowo-wschodnie naukowcy prowadzili badania .
    Ziemia moze wyzywic okolo 30 miliardow ludzi nie zwiekszajac obszaru upraw, tylko wykorzystujac technike pozyskana podczas badan nad skutkami tsunami. Do tego nie poptrzeba uzywania rowniez jakichkolwiek srodkow chemicznych-nawozow sztucznych. No oni warunkowali to tym by wiekszosc ludzi przeszla na wegetarianizm. To i tak jest lepsze od robakow.
    Kufel czy wiesz ze na Ziemi zyje okolo 12 tys. ludzi ktorzy nic nie jedza.
    Zrzeszeni sa w takiej jednej organizacji, aby sie tam dostac trzeba miec udokumentowane 1 rok bez jedzenia.
    Ludzie ci odzywiaja sie energia ktora ich otacza. Tej energi jest mnostwo dokola , wytwarzaja ja rosliny, zwierzeta, jak rowniez matka Ziemia, ktora jest istota zyjaca. Trzeba sie tylko nauczyc jak ta energie pobierac.
    Czy wiesz ze ludzka hemoglobina jest tak samo zbudowana jak chlorofil roslinny?
    Tak ze sama energie mozna czerpac bezposrednio ze slonca, tak jak to robia rosliny.

  18. Barnaba d’Aix 13.06.2024 23:03

    A propos tych, co nie jedzą. Podobno w Warszawie przed wojną był dorożkarz, który odzwyczajał swojego konia od jedzenia. Prawie mu się to udało, ale w ostatnim dniu kuracji koń zdechł. Nie było mnie przy tym, ale ojcu mojego kolegi opowiadał dziadek jego kolegi. Jak tu nie wierzyć w tak wiarygodne źródła?

  19. kufel10 14.06.2024 00:39

    RICI bardzo chętnie posłucham. Masz sporo wiedzy, dobrze ją przekazać komuś, kto zrobi z niej pożytek w przyszłości.

  20. rici 14.06.2024 08:46

    Barnababa mix; ja tez o tym slyszalem od kolegow z przedszkola ktorzy to widzieli, ale to bylo przed I wojna swiatowa.
    Tak troche reasumujac, to kazda zywa istota potrzebuje do zycia energii.
    Kazdy rodzaj istot potrzebuje energi o innym zakresie wibracji-czestotliwosci.
    Jezeli tej energi do przezycia ma malo, to stara sie ja wyprodukowac, lub uzywa innych istot do jej wyprodukowania.
    Caly kosmos wypelniony jest energia, z tym ze w jednym regionie czestotliwosc tej energi jest inna, w drugim inna. Nie zawsze to odpowiada zyjacym tam istotom.
    Ale to sie cyklicznie zmienia.
    Np. teraz Ziemia wraz z ukladem slonecznym konczy przechodzic przez rownik galaktyki. No jeszcze 30 lat temu srednia rezonansu Schumana byla w granicach 7.6 , a obecnie jest juz okolo 30, a sa momenty gdy nagle wzrasta do prawie 200.
    To sa momenty gdy niektore istoty zywiace sie niska energia /negatywna/ przestaja otrzymywac swoj pokarm. Wiec musza sie pozadnie najesc, by przetrwac nadchodzacy dla nich czas glodu.

  21. kufel10 14.06.2024 10:25

    Zastanawiałem się właśnie czy istnieje zależność pomiedzy zachowaniem ludzi a rezonansem Schumana ale nigdzie się o tym nie pisze. A przecież wiemy co się w głowach dzieje od paru dosłownie lat. Chyba że to przypadek.

  22. rici 14.06.2024 14:10

    A propo nicniejedzacych, kilka lat temu w Szkocji odbyl sie taki zjazd tej organizacji, w sumie kilkudziesieciu czlonkow.W miasteczku gdzie odbyl sie zjazd mieszkancy byli bardzo zadowoleni. Nicniejedzacy chodzili po parku, po polach, zapraszano ich do swoich ogrodkow. A oni przekazywali energie roslinom. Tak wspanialych roslin, warzyw, kwiatow jak wlasnie w tym roku w tej miejscowosci nie bylo.
    Czytalem wywiad jednego z nich.
    Byl Brazylijczykiem, w zasadzie to rodzice oduczyli go jesc w wieku okolo 17 lat, gdyz sami byli nicniejedzacymi. Do 17 lat odzywial sie normalnie. Pozniej przez kilka lat rodzice go uczyli jak korzystac z energi nas otaczajacej i przestac sie odzywiac.
    Chociaz mowil ze czasem to sytuacja go zmusza by cos zjadl. A to przez ze tam gdzie mieszka sasiedzi sobie nawzajem pomagaja, a jak przyjdzie komus z sasiedzka pomoca to ci w zamian przygotowywuja jedzenie, no i musi zjesc, bo inaczej by sie obrazili.
    Podnoszaca sie czestotliwosc rezonansu Schumana dziala na ludzi i rowniez podnosi ich wibracje, ci przekazuja te wibracje nadswiadomosci, lub polu morfogenicznemu ziemi, jak kto woli.
    Wibracja nadswiadomosci podnosi rowniez swoja czestotliwosc i dziala w drugim kierunku z powrotem na ludzi.
    Tak ze ilosc pozytywnej energii, jak milosc, wspolczucie i inne empatie wzrastaja.
    Oslabia sie negatywna energia jak nienawisc, strach i inne.

  23. kufel10 14.06.2024 21:01

    RICI ja właśnie miałem na myśli, że od tych ~3 lat ludzie stali się leniwi i bardzo nieprzyjemni. Złośliwi powiadają, że to od zamknięcia “poprzewracało się w głowach”. Założyłem, że wyższa częstotliwość w okolicy 30Hz wzbudza w nich niepokój, lęki i agresję. Zderzam się z tym problemem na co dzień i sam zwyczajnie reaguję na to “w ich języku”, bo spokojna i konstruktywna argumentacja nie jest już przyjmowana. Mam dobrego znajomego podobnego do Ciebie wiekiem i doświadczeniem, i czasami o tym rozmawiamy, jak to było dawniej a jak jest obecnie.

  24. Barnaba d’Aix 14.06.2024 23:32

    kufel10 14.06.2024 21:01
    “…wyższa częstotliwość w okolicy 30Hz wzbudza w nich niepokój, lęki i agresję.”
    No to ja teraz rozumiem, dlaczego niektórzy politycy chodzą ciągle wq.wieni. Podostawali laptopy z mikroprocesoramo o częstotliwości 2-3 GHz, oczywiście indukującej na zewnątrz – no i jest pełna jasność, dlaczego bez 8* nie potrafili się ani wysłowić, ani porozumieć. Interesowało by mnie, jaką częstotliwość ma wiatr słoneczny wiejący nad Saharą… Raz, jak dmuchnęło, to mi zerwało turban z głowy. Inna sprawa, że go kiepsko zawiązałem

  25. rici 15.06.2024 08:52

    kufel; ja pamietam doskonale lata mojej mlodosci, a przypadaly na poczatek lat 70-tych. Wtedy nie bylo lepiej, no moze ludzie nie byli tak leniwi, poniewaz wtedy nie bylo smartfonow, i zeby sie czegokolwiek dowiedziec to trzeba bylo sie komunikowac z innymi ludzmi.
    Na ulicach bylo dosyc duzo pijanych ktorzy zachowywali sie agresywnie, ale to bylo normalne. Taki opis sprzed kilku dni na WM o tym jak mloda dziewczyna zabila staruszke w kolejce w banku, to wtedy byloby odwrotnie staruszka pobilaby te mloda dziewczyne.
    Przypominam sobie jak z kumplami jezdzilismy po wsiach w soboty gdy odbywaly sie zabawy. Kazda szanujaca sie wies urzadzala zabawe w sobote. Dyskoteki i dancingi byly tylko w miastach. Jezdzilismy na te zabawy tylko po to by przypatrzec sie jak sie na nich bija, a czasami nawet samemu brac udzial w takiej bojce.
    Wtedy bylo takie powiedzenie ze jak na zabawe nie przyjacha karetka i kogos nie zabrala do szpitala to byla nieudana zabawa, a jak byl trup, to juz byla super, super. Czasem bilo sie naraz kilkadziesiat osob, i to mlodych i starych.
    Czlowiek najczesciej ma wybiorcza pamiec, wiekszosc pamieta tylko dobre rzeczy z przeszlosci, o tych zlych zapominaja-wyrzucaja je z pamieci. Chociaz znam tez takich ktorzy dobrze pamietaja te zle rzeczy, a dobre zapominaja. Oni to zreguly maja pretensje o wszystko do wszystkich.
    Gdyby tak teraz w wiadomosciach podawali co wtedy sie dzialo np. w sobote, to te wiadomosci z calej Polski by musialy trwac z pol dnia. Teraz taki jeden przypadek walkuja kilka dni.
    To fakt ze komunikacja bezposrednia pomiedzy ludzmi byla o wiele czestsza, ale to wynika z ludzkiej ciekawosci, wtedy telewizja dopiero wchodzila, program trwal kilka godzin w ciagu dnia, a i telewizor to rzadko kto mial. Radia tez byly takie duze , stacjonarne.
    Wiec chcac sie czegos dowiedziec musiales byc uprzejmy.

    Barnababa; trzeba sobie bylo ten turban przybic gwozdziem do glowy.

  26. rici 15.06.2024 10:26

    Kufel; bo przypomnialo mi sie takie zdarzenie zwiazane z twoim nickiem.
    W wakacje razem z kumplami bralismy namioty, plecaki i wyruszalismy autostopem w Polske.
    Raz wyczalilismy ze w Bieszczadach nad Solina jest taki UFO-bar. Z tym ze tam nie bylo latajacych spodkow, a latajace kufle.
    Tam piwo kosztowalo jak wszedzie 4.40 zl, a kaucja za kufel wynosila 10 zl.
    Wiec zbieralismy u nas kufle gdzie niepacilo sie za kaucje i wolzilismy tam. Za 5 kufli mielismy flaszke 0.5 l wodki. Wodka wtedy byla stosunkowo bardzo droga. Na 0.5 l trzeba bylo pracowac caly dzien.
    Wodka kosztowala w sklepie monopolowym 49 zl, do tego kaucja 1 zl., a pozniej jeszcze zaczeli doklejac takie znaczki na PCK za 1 zl. A po uwazaniu sprzedawczyni mogles dostac kilka takich znaczkow.

  27. Katana 15.06.2024 10:30

    //sam zwyczajnie reaguję na to “w ich języku”//
    Kufel, ich język polega już coraz częściej na wbiciu kosy pod żebra za zwrócenie uwagi.
    Ale wiem o czym mówisz… Kleją się jak muchy do kupy… Jak nie zdzielisz packą to wlezą we wszystkie możliwe dziury.

  28. kufel10 15.06.2024 11:16

    KATANA – masz rację, aczkolwiek często to zwykłe chudo-tłuste stworki, kiedyś się mawiało “jednostrzałowcy”, doszedłem do wniosków że mocno skumulowana agresja szybko studzi ich zapały.

  29. Katana 15.06.2024 11:54

    //doszedłem do wniosków że mocno skumulowana agresja szybko studzi ich zapały.//
    Praktykowałem ładnych kilka lat i… nie polecam, na dłuższą metę. Dalej mi się zdarza ale powoli to porzucam – na rzecz obojętności (mimo, że widzę jak szkodzą sobie i innym). Ewentualnie wzbudzam w sobie współczucie do takiego delikwenta.
    To zdrowsze… Oni i tak do wszystkiego się przyzwyczają i może być tylko gorzej. Choć przyznam, że przynajmniej na ulicy trzymają dystans, wręcz boją się stanąć twarzą w twarz bardzo. Za to za plecami ferment sieją, kota ogonem odwracają…
    Jak musisz zareagować to już ironia lepsza. Ale najlepiej jak mówię: nie poświęcać im tego czego się chamsko domagają – uwagi. Bo można się samemu przyzwyczaić (i tracić energię na poświęcanie im czasu). Warto było tylko by dokładnie poznać mechanizmy takimi ludźmi rządzące. Dalej nie ma po co.

  30. Katana 15.06.2024 12:04

    //zwykłe chudo-tłuste stworki, kiedyś się mawiało “jednostrzałowcy//
    Miałem swego czasu taki sen jak mnie (plus dwóch kolegów) zombie atakowały…
    Łby pękają jak muszle ślimaków ale trudno z tym było nadążyć… masa tej ciemnej masy bez szarych komórek.

  31. Katana 15.06.2024 13:26

    Masz Kufel na pocieszenie:
    https://www.youtube.com/watch?v=jnI1WaUfAW0&ab_channel=M%C4%84DRO%C5%9A%C4%86NA%C5%BBYCIE

    Dodam do wcześniejszego wpisu gdzie mówiłem o poznawaniu mechanizmów, które “nimi rządzą”.
    Rządzą wszystkimi ale ludźmi samoświadomymi już nie tak…
    Chodzi o korzyść poznania siebie – wszystkiego – wszelkich mechanizmów.

  32. rici 15.06.2024 15:22

    Jedna z ludzkich wad jest chec chwalenia sie i wzbudzania zainteresowania, jak rowniez bycia w centrum zainteresowania, co na jedno wychodzi.
    Ludzie by wzbudzic zainteresowanie soba zrobia wszystko co mozliwe.
    Glownie dotyczy to kobiet, ale to nie jest takie szkodliwe, czasem wystarczy im ze ta druga osoba w lustrze na nich patrzy i podziwia, gorzej z mezczyznami oni usiluja to robic pokazujac swoja rzekoma sile.
    W czasie gdy media spolecznosciowe wchodzily w mode, to wszyscy sie tam produkowali i chwali co oni nie maja i kim oni nie sa.
    Teraz jak juz to wychodzi z mody to trzeba to przenies na inne platformy np. na ulice.
    Tych agresywnych jest stosunkowo niewiele, znikomy procent, ale sa widoczni, i oto im chodzi.
    Tym bardziej sa widoczni im bardziej inni tego nie akceptuja.
    Gdyby cale spoleczenstwo bylo tak agresywne, to by nikt tego nie zauwazyl.

  33. Katana 15.06.2024 16:05

    Ci (jawnie) agresywni nie stanowią większego problemu dla mnie, raczej uspokajają się gdy na nich patrzę (bo może bardziej zezłościć się nie mogą).
    Najgorsza i powszechna jest ta ukryta agresja występująca (do czasu wybuchu) w formie natręctwa, dokuczliwości i hałaśliwości – nękanie, stalking, plotkowanie i zniesławianie – na co też są paragrafy, (tylko co z tego jak policjanci też śpią i nie potrafią zrozumieć wyższej kultury czy wrażliwości zachowując się podle “bo wszyscy tak robią”).
    Najgorsi są gdy myślą, że jesteś sam i nikt ciebie nie wspiera – wtedy ofiara dla nich “jak znalazł”.
    Biedne zafiksowane istoty… Cały czas powtarzają to samo nie dostrzegając tego negatywnych skutków – dla siebie a potem dla innych (choć chronologicznie to może odwrotnie wyglądać).
    Co do chęci – pragnienia – są obok ignorancji przyczyną wszelkich wad.
    Dla takich ludzików głównym pragnieniem jest bycie w kolektywie, a potem w jego centrum. Nie widzą, że wszyscy stanowią kolektyw (w pewnym sensie).

  34. rici 15.06.2024 17:50

    Mysle ze wyjasnilismy sobie tutaj sporo i to wszystko jest powiazane z depopulacja.
    Istoty-byty zywiace sie negatywna energia, potrzebuja tej energi do zycia. Jezeli nie beda jej mialy to moga zginac, a na to sie zanosi.
    Dlatego musza sie nachapac tej energi by wystarczyla im na kilka tys. lat.
    Te byty to bogowie ktorzy wymagaja od ludzi skladania im ofiar, jak i czolobitnosci i uwielbienia, to jahwe, baal i wiele innych. Jest ich w historii ludzkosci mnostwo.
    By osiagnac swoje cele zywieniowe tworza religie, i inne podzialy pomiedzy ludzmi.
    Mysle ze do realizacji swoich planow wybieraja ludzi ktorzy maja jakies genetyczne sklonnosci do zla. Najwiekszymi ich wrogami sa ludzie ktorzy takich sklonnosci nie maja, Mysle rowniez ze jednymi z tych ludow sa Slowianie i inne ludy aryjskie.
    Dlatego tez ich w pierwszej kolejnosci staraja sie zniszczyc.
    Cala dotychczasowa historia wskazuje ze tak jest.
    Czy zwrociliscie uwage ze w zasadzie tylko ludy slowianskie i inne aryjskie nie skladaly ofiar. Ewentualnie symboliczne ofiary z plodow ziemi, ale zadnych krwawych.

  35. Katana 15.06.2024 18:14

    Myślę, Rici, że inne ludy też by się znalazły… Nasuwają się wschodnie, buddyjskie (wcześniej hinduistyczne) tradycje.
    Co do energii, to nie do końca tak, że ona przepływa (jak tlen czy coś w tym stylu). To ludzie poprzez swoje wierzenia sami się jakoś budują – wyższą czy niższą energią. Oczywiście to ta wyższa jest uznawana za pozytywną – tą ku wzrostowi (w przeciwieństwie do rozpadu)..

  36. kufel10 16.06.2024 04:56

    KATANA- w skrócie to mówisz ciekawie i w pełni się z Tobą zgadzam.
    RICI- podajesz niezmiernie interesujące fakty, wszystko zaczyna mi się układać w calość i brzmi sensownie, ale nasuwa się chyba ostatnie pytanie – a co jeśli te byty nie istnieją i jesteśmy z wielkim błędzie, bazujemy (ja bazuję) na przeczuciach czy odczuciach oraz swoistej logice, aczkolwiek niezrozumiałej dla większości ogółu. Realnie na ten temat ma coś do powiedzenia zaledwie jeden mój znajomy, nomen omen Twój rówieśnik. Sporo w życiu widział, dużo wie, jeszcze wiecej rozumie. Zawsze pozostaje we mnie ta niepewność, zapewne po przygodzie z “błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli”.

  37. rici 16.06.2024 10:44

    Katana; Hindusi sa ludem aryjskim, to lud ktory pierwszy wyemigrowal z matecznika Ariow na Syberii po rozpoczeciu epoki lodowcowej.
    Podejrzewam ze Slowianie wyemigrowali rowniez w tym czasie.
    Stworzyli potezna cawilizacje znana jako cywilizacja doliny Indusu. Podejrzewam ze zniszczenie tej cywilizacji przez bron atomowa doprowadzilo do podzialu pomiedzy Slowianami i Hindusami. W dolinie Indusu powstala strefa smierci ktora byla aktywna przez setki lat jak nie przez tysiaclecia /Mochendzo Daro/.
    Poza tym Wedy staroslowianskie sa prawie identyczne jak Wedy hinduskie.
    Ale ta kwestia to, kwestia kilkudniowej dyskusji.
    kufel; wybieraj zawsze to co ci podpowie intuicja i logika. Twoja intuicja jest podlaczona do nadswiadomosci.
    To czy te byty istnieja popytaj dzieci takich w wieku 2-4 lata. One je widza.
    Wszystkie moje wnuki w tym wieku widzialy rozne istoty i z nimi rozmawialy. Moj brat gdy byl w tym wieku to nawet sie z nimi bawil na podworku. Teraz wszystko zapomnialy, ale ja pamietam co mowily. Wszystkie byly nastawione do nich pozytywnie. Jedynie obecnie moja 3-letnia wnuczka boi sie gdy je widzi.

  38. kufel10 16.06.2024 12:14

    RICI – ja pamiętam wiele ze swojego dzieciństwa, mam pewne przebłyski z okresu 6 czy 9 miesiąca życia. A od roczku to juz wiele. Widziałem raz raz “zmorę” wykonującą duszenie śpiacej osoby, ale traktuję to jako iluzję wykreowaną przez rozwijający się mózg dziecka. Więcej nic nie widziałem, jeszcze zielonego smoka, ale to też iluzja, siedział pod kołdrą. Tak też traktuję tą intuicję i często odwiedzam pewien czakram, wówczas pojawiają mi się pewne pytania i od razu odpowiedzi, ma też miejsce wiele ciekawych sytuacji, wiele spraw się zaczyna układać, myślę że dzięki temu też nie muszę dużo pracować, a efekty są nieprzecietne. Jednak gdzieś podświadomie obawiam się, że to wszystko okaże się w pewnej chwili ułudą, ponieważ nie można tego zbadać dostępnymi nam zmysłami.

  39. Katana 17.06.2024 10:05

    Kufel. //traktuję to jako iluzję wykreowaną przez rozwijający się mózg dziecka//
    Bo to jest w pewnym sensie iluzja, to znaczy, że chcąc widzieć niewidzialne musimy sami ten obraz wykreować. Byt jest realny jak każdy inny. I każdy jest inny – nie możemy go w pełni poznać, zobaczyć. To przez swoje skłonności, zaciemnienia… Ale wszystkie są w jakimś sensie też podobne do siebie i dzięki temu możemy się kontaktować.
    Wizerunek odzwierciedla pewne cechy, informacje dla Ciebie. Nie znaczy, że byt ten wygląda tak dla siebie samego. A i to jest przecież zmienne.

    PS: Chyba miałeś bezstresowe życie w dzieciństwie przynajmniej, skoro je dobrze pamiętasz?

  40. rici 17.06.2024 12:49

    kufel ja nie pamietam, ale pamietam co inni widzieli.
    Np. moj najmlodszy brat mial takiego swojego niewidzialnego przyjaciela z ktorym sie bawil. Gdy wychodzil na podworko mowil mamie ze idzie sie z nim bawic, mama patrzyla przez okno i widziala ze sie bawi sam, ale tak jakby z kims.
    Jeden z moich wnukow mowil ze spotyka apostola, czy ucznia Jezusa. Wiedzial wiecej na temat zycia Jezusa niz sie mogl nauczyc i to dopiero w o wiele starszym wieku. Poza tym mowil ze Jezus nauczal zupelnie inaczej jak to mowia w kosciele.

  41. Katana 17.06.2024 12:58

    Rici. Tu, w moim rejonie nie tylko dzieci ganiają się z moim cieniem. A właściwiej to może ze swoim a tylko myślą, że to ja. Ode mnie jest coś więcej niż cień tylko.

  42. rici 17.06.2024 18:02

    Katana; dzieci maja wiekszy zakres widzenia, to sie w miare uplywu czasu zmienia.
    4 lata temu przestawalem widziec na jedno oko, wiec zrobilem sobie termin u okulisty. Gdy przyszedl termin, to juz praktycznie nic nie widzialem, tylko jedna czarna plama.
    Okulista nawymyslal mi ze w takich przypadkach zglaszam sie natychmiast, poniewaz to jest nagly przypadek. O to jest odklejenie sie siatkowki, i musi byc natychmiastowa operacja. Zaraz mi zrobil termin w klinice okultystycznej, i 2 godz. pozniej mialem operacje.
    Po operacji stwierdzilem ze na to operowane oko widze troche inaczej, niz na to nieoperowane. Na to operowane widze jakby w rozszezonym zakresie czestotliwosci. Widze troche wiecej, ale tak w poltonach czerwieni i fioletu.
    Jakis czas pozniej jestem na takim uroczysku, w dole plynie taki maly potoczek a nad nim unosza sie przezroczyste kule kilkucentymetrowej srednicy mieniace sie wszystkimi barwami teczy, byly przepiekne. Z poczatku myslalem ze ktos puszcza banki mydlane, ale tam nie bylo nikogo. Pytam sie osob ktore byly zemna, czy to widza. Nie widzieli. Wiec popatrzylem tylko tym okiem ktore nie mialem operowane. No i tez nie widzialem.
    Pozniej widzialem jeszcze kilka razy takie kule, to sa orbsy.

  43. kufel10 18.06.2024 00:34

    KATANA- myślę że miałem życie zwyczajne, kiedy byłem mały mama o mnie bardzo dbała a posiadała też wiele szczególnych cech, po prostu może mam w życiu coś na tyle istotnego do zrobienia, że dzieją się pewne rzeczy lub posiadłem pewne umiejętności. RICI mnie na to naprowadził i tak obserwuję co się dzieje wokół. Razu jednego, kiedy o mało nie zawitałem do bram świętego Pietra (wstrząs anafilaktyczny, noc, ja sam) pojawił się nagle ktoś nieznajomy i mnie stamtąd zabrał, sytuacja była iście podbramkowa, a taką pomoc zaoferował mi ktoś raz w życiu, stąd może jeszcze faktycznie nie czas na mnie, mam działać, no to działam według intuicji, to znaczy zdecydowanie inaczej niż ogół społeczeństwa wokół, ale tutaj nie będę się zagłębiał w szczegóły. Tak sobie to tłumaczę w moim prostym języku, że to był mój anioł/opiekun, poza tym w pewnych dziedzinach życia mam szczególnego farta, więc tutaj znów postępuję intuicyjnie, dość nieszablonowo, czuję taki obowiazek. Powiem Ci jeszcze, że kiedy “się skupię” odpowiednio mocno to potrafię sobie przypomnieć jakieś kolejne chwile z życia tak pomiędzy 1-2-3 lata, jest tego całkiem sporo, natomiast ciekawym jest próba drążenia cóż ja miałem w głowie mając te 6-9 miesięcy, o czym myślałem, otóż w tym dolnym przedziale to jest zupełna pustka, żadnych myśli. Dodam, że mój wiek jest już powoli “z górki”. Tutaj nie chodzi o to, żebym ja się czuł jakoś specjalnie wyróżnony, bo kiedy obejrzysz np taki materiał jak w linku który podałeś na YT, to połowa społeczeństwa odnajdzie tam coś dla siebie i nazwie się dziećmi indygo, choć sam wiesz że będą w błędzie, natomiast pewne aspekty mojej egzystencji skłaniają mnie ku takiej tezie jak wyżej, a że mam ponadprzeciętną ilość czasu na myślenie i podejmowanie pewnych działań, zamierzam ten czas wykorzystać dla dobra ogółu, i postępować nieszablonowo, intuicyjnie, z pożytkiem nie tylko dla mnie. Kończąc te przydługie banialuki – to cieszy że można spotkać tutaj takie osoby jak Wy panowie dwaj i dowiedziec się czegoś nowego, i przydatnego, reszta widzi tylko problemy.

  44. kufel10 18.06.2024 04:35
  45. Katana 18.06.2024 12:12

    //dzieci maja wiekszy zakres widzenia, to sie w miare uplywu czasu zmienia.//
    Pranie mózgów robi swoje… Na szczęście to odwracalne.
    Ja miałem na myśli nieco inne aspekty, właśnie z zasłonami umysłu związane. O “widzeniu” mimo tych zasłon.
    Ale Twoja historia jest ciekawa i też sporo wnosi. Tak, można widzieć energetyczne formy też te, które pięcioma zmysłami są niedostrzegalne.
    To raczej nie to, że samo oko nabrało specjalnych właściwości ale było to postrzeganie szóstym zmysłem (zwanym umysłem), a oko poprzez zmienione właściwości, budowę dało umysłowi jakby inspirację do innego widzenia..
    Zresztą jest rozróżnienie na oko i zmysł widzenia. Bo może to temu zmysłowi a nie szóstemu powinienem przypisać tę właściwość. Musiałbym to kontemplować, może się douczyć. Piszę na bieżąco.
    Ale raczej tak jak mówię – mimo, że i tak warto samemu to badać a nie polegać na wnioskach innych (bez własnego doświadczenia).

  46. Katana 18.06.2024 12:39

    Kufel. Żadne banialuki bo to bardzo interesujące. Podzielam Twoje wrażenia z tej naszej dyskusji.
    Tę informację o wpływie stresu (czy traumatycznych doświadczeń) na pamięć dzieciństwa znalazłem przypadkiem wczoraj (jako tytuł filmiku na YT, nie zdąrzyłem obejrzeć) ale widzę, że to ma sens i chyba potwierdzeniem jest Twoja historia. Tak “na logikę” to samo wychodzi. Pod wpływem silego (długotrwałego) stresu zmienia się częstotliwość i człowiek się do niej przyzwyczaja, i na niej działa. Próbując sobie potem przypomnieć coś z innego zakresu częstotliwości musiałby ją modulować.
    Podobnież można sobie przypominać chwile sprzed czasu gdy zaczynamy widzieć pojęciowo. Urodziny i nawet to co przed tym. Też z poprzedniego życia danego strumienia świadomości.
    I jeszcze do tego fragmentu miałem zamiar się odnieść:
    //to był mój anioł/opiekun//
    Polecam naukę Kahunów – hunę. To wyższe ja zwane też tak jak to nazwałeś jest w wielkim stowarzyszeniu razem z innymi wyższymi ja innych osób. Tam jest zgoda i sprawiedliwość taka, że można powiedzieć, że są jednym (wyższym ja).
    Rozróżnia się takie jedno wyższe ja danego gatunku od tego samego u innych gatunków, czy rodzajów. Panuje też hierarchia ale wszystkie razem stanowią jedność, będąc w stałym kontakcie ze sobą.

  47. kufel10 19.06.2024 02:27

    Katana – myślę że mało kto ma stresujace dzieciństwo, popraw mnie jeśli się mylę, raczej ogranicza się to do rodzin patologicznych/alkoholowych. Wg mnie to nieco inna zależność, u mnie nikt ze znajomych nie pamięta tak odległej przeszłości, jakieś tam przebłyski mają ~3 lat, ale to w większości zwyczajni ludzie, połowa zaszczepiona, połowa pozostałej połowy ogląda seriale i meczyki, 95% nie ma jakichś specjalnych zainteresowań, wiesz co mam na myśli. Takie młode dusze. Jeśli tym trybem można przypomnieć sobie chwile sprzed urodzin i jeszcze wcześniej to cenna wskazówka, nie pomyślałem o tym. Mnie w przypominaniu tych chwil pomagają zdjęcia.
    ps. Mój pies śpi obok na ławce i chrapie, śmieszne stworzenie, podpatruje nas jak korzystamy z mebli ogrodowych i robi to samo.
    ps 2 – a jakie masz zdanie na temat miejsc mocy i “opryskiwania nas z samolotów” ? Dziwne to jest, jeden “kopci” a drugi nie, pozornie lecą w zbliżonej odległości, za jednym szybko znika ogonek, za drugim wisi godzinę. Ostatnio nad miastem był taki ogromny okrąg, średnica zapewne kilka km. Wisiał z godzinę. Czasami da się dostrzec jak ogon nagle się wyłacza, muszę kupić jakąś lunetę, bez sprawdzenia samodzielnego tylko czytam “jak to pryskają”, piszą to ludzie siedzący całymi dniami w pokojach z dala od okien, mają sporą wiedzę.

  48. Foxi 19.06.2024 08:44

    Stresujące dzieciństwo jest pomocne by się potem burzyć i buntować przeciw systemowi. To nic nadzwyczajnego, taki dzieciak od małego rozumie fałsz, zakłamanie i zło. Umie to dostrzegać bo się z tym zetknął w sposób traumatyczny. Jednak problem jest taki; że mało który nie podda się temu procesowi łamania psychiki. Dlatego stają się potem degeneratami, albo takimi samymi katami jak ich oprawcy którzy ich ukształtowali. Podejrzewam że są to procesy celowe systemowe, bo ludzie z natury nie są źli, więc demony pomagają w wy-tworzeniu kolejnego pokolenia spaczonych. Łobaczewski o tym pisał – dlatego musiał uciekać na drugi koniec świata.

  49. Katana 19.06.2024 11:12

    Patologie są różne i o różnym nasileniu. I jak Foxi mówi mało kogo to nie dotyczy (bezpośrednio).
    Już myślenie pojęciowe jest formą stresu, umysł się zawęża okrawając rzeczywistość do wybranych celów ale to jeszcze nie problem. Ważne jest nastawienie i podejście rodziców, opiekunów. Dzieci są przymuszane i zmuszane do różnych rzeczy.

    Człowiek może się wszystkiego nauczyć choć istnieje coś takiego jak predyspozycje ale to też można zmieniać, kształtować. Trzeba tylko nauczyć się wpierw radzić sobie z natręctwami umysłu – umieć utrzymywać go pustym. By nie mylić swoich sugestii z tym co jest obserwowane, “tu i teraz”. By, jak mówił Jezus Chrystus: “nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”.
    Szeroki temat generalnie i trzeba by się wgryźć w konkretne zagadnienie… Bo tak ogólnie to nie wiadomo o czym mówić.
    Tak jak mówiłem Huna też jest przydatna w poznawaniu natury człowieka. Powtarzam to bo zapomniałem polecić z jakich źródeł należy się z nią zapoznawać. Odkrył ją Max Freedom Long i to z jego książek najlepiej korzystać (dostępne e-booki w sieci). Otha Wingo jest jego następcą. Inne źródła są niepewne i mogą nie do końca pokrywać się z prawdą.

    Co do smug na niebie to jakiś miesiąc temu nagrałem z balkonu taki samolot, który zrobił pętlę zostawiając sporo chmur za sobą, które mają chyba właściwości absorbujące wodę i poszerzają się.
    Za niecałą godzinę sytuacje powtórzyła się w tym samym miejscu.
    Moim zdaniem na pewno coś kombinują.
    A pieska też mam ale już staruszka, traci zmysły stopniowo.

    I pytałeś o miejsca mocy. To ma związek z chemitrials czy w tradycyjnym sensie masz na myśli?
    Na ten temat za wiele nie wiem ale mogę wgryźć się w każdy temat. Są miejsca z inną energetyką (promieniowaniem) i mogą różnie rezonować z energią człowieka. Coś wzmacniają (kosztem czegoś innego) i to daje jakieś efekty (specjalne).

  50. kufel10 19.06.2024 12:08

    Dzięki za odpowiedź, z huną się zapoznam, reszta też mi się przyda.
    Chemi – znajomy ma znajomego technika na lotnisku, twierdzi że widział, że to metale cieżkie, tylko trucie, ten znajomy to pewne źródło, starszy pan. No ale ja tego nie namacałem.
    Miejsca mocy – odwiedzam regularnie jedno, daje mi siłę i spokój, uzyskuję odpowiedzi na pewne pytania, ale raczej nie te związane z materialną częścią naszej egzystencji, czuję pozytywne skutki moich tam wizyt, być może tylko sugestia, transerfing, ale to po prostu działa. Moim marzeniem jest zamieszkać blisko tego miejsca. Jestem ciekaw Twojej opinii, czy masz tutaj jakieś doświadczenia.
    Bo wiadomo – być pewnym czegoś co nam/mnie się wydaje, bo to czuję, lub słyszałem od kogoś, ten zmysł jest taki upośledzony, nienamacalny, to dla umysłu technicznego nie jest w pełni do przyjęcia.

  51. Katana 19.06.2024 12:39

    Może i metale, też mogą wchodzić w reakcje z wodą i temperaturą.
    Nie mam doświadczeń z miejscami mocy. Póki czujesz, że korzystasz przebywając w takim miejscu to dobrze. Ważne by się do niczego nie przywiązywać – nawet do najwspanialszych stanów bo są jak wszystkie doświadczenia nietrwałe.
    Czy dostrzegasz wpływ tej energii także gdy już nie przebywasz w tym miejscu?
    Piszesz o pozytywnych skutkach więc chyba nie ma przeciwwskazań by korzystać z tego. //daje mi siłę i spokój, uzyskuję odpowiedzi na pewne pytania//.
    Moim zdaniem świetnie byłoby utrzymać ten efekt na stałe (tzn. umieć go przywoływać bo stałe nic nie jest a raczej w cyklach) by nie być uzależnionym od konkretnego miejsca. Jest np. taka metoda koncentracji, gdzie jako ułatwienie stosuje się liczenie (do 10-ciu np.). Problem z tym taki, że potem trzeba zamieniać skupianie się na obiekcie na skupianie się bez obiektu – na skupianie się na niczym.
    PS: Zawsze chętnie odpowiadam. Po to tu jestem 🙂 Nie zawsze tylko mam na to czas. Brakuje na wszystko. Nigdy się nie nudzę. Jak Ty – przypuszczam.
    Ja sam przeczytałem tylko te z tych książek, które mam w domu (drukowane). Pozostałe są w sieci do wyszarpania za darmo. E booków, które chciałbym przeczytać jest mnóstwo ale nie można przecież zająć się wszystkim 😉 Nie w tym sensie, że każdą rzeczą (z osobna).

  52. Katana 19.06.2024 12:49

    A co do pewności to chyba nigdy nie jest dopełnione. Wzrasta wraz z doświadczeniem ale zawsze powinno zostać miejsce na nowe możliwości. Taka szczelina.
    Umysł ma nabytą skłonność do projekcji i trzeba się dobrze mu przyglądać by nauczyć się odróżniać co nią jest a co aktualnym doświadczeniem, które myśli (wrażenia) pochodzą od nas samych a które od kogoś innego itp. zjawiska w nim występujące.

    Obecnie przeglądam wykłady tego pana:
    https://www.youtube.com/watch?v=obQ4YZHSEt4&ab_channel=Sunyanando
    Sobie w tle leci jak coś w domu robię.

  53. Katana 19.06.2024 14:42

    Jeśli wchodzi to ten odcinek polecam (choć wszystkie są wartościowe). Też jest związek z tym o czym mówiliśmy. Zresztą wszędzie widzę związek z samoświadomością.
    https://www.youtube.com/watch?v=HTYJqnzibQ0&t=944s&ab_channel=Sunyanando

  54. Katana 19.06.2024 15:55

    W tej mowie jest mowa o kresie poszukiwań czyli absolutnej pewności. Ale celowo o tym nie chciałem wspominać bo zbyt wiele osób łapie jakąś prawdę na poziomie intelektualnym i już uznaje, że to osiągnął. A tak naprawdę rozumie to zbyt dosłownie i nie ma żadnego sukcesu, raczej przeciwnie.
    Mówią: “ja (już) tego nie potrzebuję”. A ta pewność nie oznacza zamknięcia na innych, na życie. Można to poznać po tych słowach, w których jest nadal “ja” przede wszystkim. A przecież może ten drugi potrzebuje? Widać w tym opór.
    Zawsze można poznać nowe pojęcia, mimo że nie robią na nas już takiego wrażenia (jak dawniej).

    //ten zmysł jest taki upośledzony, nienamacalny, to dla umysłu technicznego nie jest w pełni do przyjęcia.//
    Każdy umysł taki jest. Nie można polegać na zmysłach. A tylko na samej świadomości.

  55. kufel10 20.06.2024 04:36

    Dzięki za materiały, zapoznam się z nimi, przemyślę to i wrócimy do rozmowy.
    Wpływ energii poza tym miejscem – kiedy je opuszczam to powoli kończą się odpowiedzi, ale czasami spełniają się pewne (wielkie) życzenia, i tutaj uwaga czego sobie życzymy, bo to się staje i nie zawsze jest dla mnie dobre, albo też droga do owego marzenia/celu była wyjątkowo pokrętna, razu jednego o mało nie spełniło się moje marzenie ale “podczas” jego spełniania, jakby to powiedzieć, doszło do pewnej niebezpiecznej sytuacji w czasie której musiałem ugasić pożar i sam się zacząłem palić, pozostawiłem sobie bliznę na pamiątkę. Na pewnych poziomach z pewnością pojmowane przez nas dobro czy zło, odnoszące się do jakichś uszkodzeń ciała czy strat materialnych, nie istnieją, to tylko sytuacja i doświadczenie. Tutaj niejako powstrzymałem spełnienie się tego marzenia, a to miało miejsce dzień po mojej wizycie i gorącym życzeniu, po szerszej analizie związek jest zdumiewający. Ciekawym jest tez fakt, że bardzo trudno lub niemożliwe jest wpłynąć na szczęście innych ludzi, zdaje się, że skoro ktoś wybrał sobie taką (nieszczęśliwą z pozoru) drogę do osiągnięcia swojej nirwany, to nie mamy prawa egzystencjonalnego na jego wybór wpływać. Z mojego punktu widzenia powyższe jest dośc prawdopodobne, świadectwem tego jest droga, którą przebyłem i to kim obecnie jestem i co robię. Dorastałem w ciężkich czasach, nasze dzieci już nie będą miał szansy na taki poziom doświadczeń, jedynym co może ich wyedukować jest wojna i regres.

  56. Katana 20.06.2024 11:17

    Tak jest… Często czegoś chcemy a dopiero w trakcie lub po fakcie wychodzi jak bardzo wewnętrznie tego chcieliśmy, co okazuje się po tym jak sabotowaliśmy swoje działania w tym kierunku (i jak los sprzyjał). Czasami inni też (nieświadomie) pomagają utrzymać właściwy kurs.
    //nie mamy prawa egzystencjonalnego na jego wybór wpływać//
    Nie mamy… Nic na siłę. Można inspirować, najlepiej dając przykład. Można ewentualnie przymusić (co nieraz jest konieczne, np. z dzieckiem) – to wtedy gdy nie jest pewne jak powinno zrobić, ma wątpliwości i potrafi potem przyznać, że ostatecznie dobrze wybrał (mimo, że nie całkiem samodzielnie).
    //nasze dzieci już nie będą miał szansy na taki poziom doświadczeń, jedynym co może ich wyedukować jest wojna i regres.//
    Rzeczywiście trudniej jest teraz o same doświadczenia, tzn. jakby mniej się dzieje czy mniej w tych wydarzeniach możemy mieć udział ale to się łączy z tego efektem (a właściwie działa to w dwie strony) czyli umiejętnościami interakcji z tym co się dzieje i wiedzą o tym.
    Może faktycznie regres – należałoby im pozwolić zacząć od niższego poziomu i zbyt wiele nie wymagać – bo różnice między masą a świadomymi zbyt wielkie już.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.