Polowanie na dzieci ulicy

Opublikowano: 06.11.2018 | Kategorie: Prawo, Publicystyka, Społeczeństwo | RSS komentarzy

Przeczytano 1793 razy!

Spokojny ranek 23 lipca 1993 roku. Miasto było jeszcze pogrążone we śnie. Grupka bezdomnych dzieci spała na placu przy kościele Candelária. Nic nie zapowiadało, że ten dzień będzie inny. Trzeba wstać i poszukać czegoś do jedzenia, może dobrzy ludzie pomogą.

Szara codzienność dzieci ulicy. Ale ten dzień, ten poranek, dla siedmiorga z nich był ostatnim w ich życiu.

Uzbrojeni napastnicy pojawili się nie wiadomo skąd. Nie było czasu na rozmowy, na negocjacje. Zresztą oni nie przyszli tu na pogawędkę. Przyszli oczyścić miasto z robactwa, za jakie uważali te bezdomne dzieci. Otworzyli ogień. Na miejscu zginęło pięcioro dzieci i jeden przypadkowy dorosły. Dwoje z tych, które przeżyły, zostały wywiezione za miasto i tam zastrzelone.

To nie scena z filmu sensacyjnego, ale fragment horroru, jaki przeżywają codziennie tysiące dzieci na ulicach brazylijskich miast. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawią się mordercy z karabinami w dłoniach. Nawet nie ma się do kogo zwrócić o pomoc. Do policji! Po co? Część oprawców nosi policyjne mundury. Brazylijskie dzieci ulicy muszą same walczyć o przeżycie. Walka rozpoczyna się na nowo każdego kolejnego dnia.

MOIM DOMEM JEST ULICA

Na ulicach wielkich brazylijskich miast – Rio de Janeiro, Sao Paulo, Salvadoru – żyje wiele dzieci. Trudno oszacować ich liczbę, nawet w przybliżeniu. Niektóre mają swoje domy, ale większość czasu spędzają na ulicy, czasem nawet tu śpią. Niektóre zaś nie mają innego domu niż ulica, plaża, park miejski. Z badania, przeprowadzonego przez Koordynatora Badań nad Dzieciństwem (Cespi) wynika, że przemoc domowa i skrajne ubóstwo to dwa główne powody, które zmuszają dzieci do opuszczenia domu i szukania schronienia na ulicy.

Całymi dniami włóczą się po mieście samotnie albo w małych grupkach. Nierzadko zdarza się, że handlarze narkotyków zatrudniają je do rozprowadzania towaru. Inne żebrzą na ulicach i skrzyżowaniach, a całodziennym utargiem są zmuszone dzielić się z dorosłymi „opiekunami”. Większość dzieci ulicy to nie aniołki. Zdarza im się czasem coś ukraść, na kogoś napaść. Są jednak i takie, które starają się po prostu przeżyć i nie łamać przy tym prawa. Dla policji to nieistotne. Wszyscy są traktowani jak potencjalni przestępcy. Wystarczy, że całymi dniami wałęsają się bez celu po mieście, a już mogą być uznani za niebezpiecznych dla porządku publicznego. Niektórzy policjanci myślą według schematu: biedni, czarni, dzieci ulicy – wszyscy są z założenia niebezpieczni. Dlatego muszą zostać wyeliminowani.

OBROŃCY PORZĄDKU PUBLICZNEGO

Pierwsze szwadrony pojawiły się w Brazylii pół wieku temu. Utworzone z byłych policjantów, miały na celu zwalczać przestępczość, nie przebierając w środkach. Dziś często się zdarza, że w szwadronach śmierci policjant występuje u boku handlarza narkotyków, a były funkcjonariusz obok pospolitego przestępcy. Istnieją też grupy tzw. „justiceiros”, egzekutorów sprawiedliwości, którzy usprawiedliwiają swoją zbrodniczą działalność potrzebą utrzymania porządku w dzielnicach, rzadko patrolowanych przez policję. W opinii sekretarza sprawiedliwości stanu Rio de Janeiro, istnienie szwadronów śmierci jest głęboko zakorzenione w długiej tradycji stosowania przemocy wobec ubogich warstw społeczeństwa w Brazylii. Rozpoczynając od czasów niewolnictwa, poprzez okres dyktatury wojskowej w latach 1964-1984, aż po dzień dzisiejszy, biedni są spychani na margines, a trapiących ich problemów po prostu się nie widzi. Pokutuje też przekonanie, że są oni gorsi od pozostałych obywateli, bo biedni i na ogół czarni. To, że stanowią przeważającą część społeczeństwa brazylijskiego, jest nieistotne.

OCZYSZCZANIE ULIC

W latach 1990-1992, w całej Brazylii szwadrony śmierci zabiły 4,661 dzieci. Daje to średnią 4,2 zabójstwa dziennie. Większość ofiar, 82%, była czarna. Statystyki policyjne są ostrożniejsze w szafowaniu liczbami. Ich dane zawsze są zaniżone w stosunku do tego, co podaje prasa. Policja niechętnie też przyznaje, że zabójcy wywodzą się z jej szeregów. Tymczasem Centrum Informacji o Szwadronach Śmierci donosi, że spośród 159 osób, zatrzymanych w latach 1991-1993 w związku z przynależnością do tego typu grup, było aż 53 policjantów. Szwadrony śmierci nie są utrapieniem tylko największych miast w kraju. Ostatni raport na ten temat mówi o 14 stanach, w których uprawiają one swój proceder. W ich działalność zamieszani są, poza policjantami, także wysocy urzędnicy państwowi. Swego czasu głośna była sprawa prokuratora stanu Acre, głównodowodzącego szwadronem śmierci, który spowodował śmierć 30 osób.

NIEBEZPIECZNY 5-LATEK

Coraz młodsze dzieci padają ofiarami szwadronów śmierci. Znaczna ich liczba nie ma szansy dożyć do swoich jedenastych urodzin. W 1994 r. z ogólnej liczby 1221 dzieci, zabitych przez uzbrojonych napastników, aż 344 nie miało więcej niż 10 lat. Zdarzają się też ofiary wśród maluchów poniżej piątego roku życia. Trudno sobie wyobrazić, aby tak małe dzieci stanowiły istotne zagrożenie dla porządku publicznego i musiały zostać wyeliminowane.

CO MI ZROBISZ, JAK MNIE ZŁAPIESZ?

Bezkarność jest największym problemem w ukróceniu działalności szwadronów śmierci. Trudno jest doprowadzić zbrodniarzy przed sąd, a jeszcze trudniej ich skazać. Środowisko policjantów niechętnie wydaje swoich kolegów w ręce wymiaru sprawiedliwości. Starają się ich chronić za wszelką cenę. Zresztą powszechnie uważa się, że członkowie szwadronów odwalają kawał dobrej roboty i nie powinni być za to karani. Jeśli jednak dochodzi do rozprawy, przeważnie zapadają wyroki w zawieszeniu, a czasem wręcz uniewinnia się oskarżonych, pomimo oczywistych dowodów winy. Na tym tle proces morderców dzieci spod kościoła Candelaria prezentuje się nieprawdopodobnie. Dwóch policjantów kierujących akcją otrzymało wyroki odpowiednio 309 i 261 lat pozbawienia wolności. Szkoda tylko, że był to wyjątek, potwierdzający regułę. Gdyby inne sądy wykazywały się podobną skutecznością, być może dzieci ulicy mogłyby wreszcie spać spokojnie.

Autor: Anna Tomasiewicz
Zdjęcia: Fábio Pinheiro (CC BY-NC-ND 2.0), Paul White (CC BY 2.0), Rene de Paula jr (CC BY-NC-ND 2.0)
Źródło: Pomagamy.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (na 5 możliwych)
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

31 komentarzy

  1. hamm 14.01.2010 09:59

    To, ze zabijaja, to zle. Ale z drugiej strony, jak taki dzieciak wsadzi ci noz w zebra zeby ukrasc 10 dolarow…

  2. Frederic 14.01.2010 12:12

    Szkoda, że w Polsce nie ma takich szwadronów do oczyszczania tego burdelu na Wiejskiej tam by było pole do popisu a i naród myśle wsparłby takich wyzwolicieli. Jak sądzicie czy ktoś, kiedyś odważy się??

  3. black_beauty 14.01.2010 12:37

    W GB policja bezprawnie przeszukuje przechodniów. USA udało się sprzedać nam „terroryzm”. Terrorystyczne szaleństwo opanowało cały świat, ku zadowoleniu rządzących. Terroryzmem terroryzuje się obywateli. Policjanci szkoleni są tak, aby w każdym widzieć potencjalnego terrorystę.
    Tylko czekać kiedy powstaną szwadrony antyterrorystyczne w USA i państwach Europy likwidujące jednostki sprzeciwiające się wprowadzanemu siłą nowemu porządkowi.

  4. edek 14.01.2010 12:56

    Ty się hamm poważnie zastanów nad sobą. Aż się nie chce komentować takich wypowiedzi…

  5. Joanna d’Arc 14.01.2010 12:59

    Cyt.”Przemoc domowa i skrajne ubóstwo” są przyczynami życia dzieci na ulicy.Brazylia to jeden z najlepiej wyposażonych przez naturę krajów świata. Skrajne ubóstwo…a ubóstwo rodzi przemoc w rodzinie. Korzenie zła tkwią w patologicznym podziale dóbr materialnych. Warto poszukać danych o zasobach brazylijskich „rekinów finansowych”. Na ogół ok. 5% ludności zarządza osiemdziesięcioprocentowym majątkiem danego kraju, zresztą całego świata. To rodzi korupcję w sferze politycznej, itd.Świadectwem tego w Polsce są afery,np. hazardowa.Zacytuję prof M. Wojciechowskiego-całą ekonomią winny streszczać dwa słowa : Nie kradnij!

  6. Redakcja 14.01.2010 13:25

    Naucz się Frederic czytać to co pisze na czerwono pod formularzem komentarzy.

  7. Fenix 14.01.2010 13:51

    Niech się kończy ten świat i chora „cywilizacja „. Może doczekam 2012 roku ? Czas na zmiany; przypomnieć sobie kim jesteśmy ?

  8. edek 14.01.2010 14:00

    Z tego co gdzieś czytałem to w samym Rio de Janeiro na niecałe 6 mln mieszkańców 2 mln mieszka w slamsach (favelas).
    A tu pierwszy lepszy odnośnik do artykułu o favelach w Rio de Janeiro:
    http://www.de-sign.pl/brazylia/fav.html
    My też powoli zmierzamy do tego modelu społeczeństwa.
    Choć wydaje się że jest tak kolorowo.
    Niech każdy sobie odpowie jakie by było u nas bezrobocie gdyby nie wyjechało z kraju w ciągu kilku ostatnich lat 2 do 3 mln Polaków?
    Ten stan się będzie pogłębiał. Bo dzięki naszym rządom i społeczeństwu(!) nie mamy już prawie swojego przemysłu. A obcy wyniesie się jak zabraknie ulg…
    Bo w kapitaliźmie nie jest ważny handel. Podstawą ekonomii jest produkcja. Jeśli jej nie będzie upadnie handel, usługi i finanse.
    I już będziemy prawdziwą republiką bananową.

  9. eee 14.01.2010 14:06

    Fenix Tzn wziac sie do roboty chyba, zmiany w mentalnosci same z siebie to nigdy nie przychodza
    Co wysta sie tak tego 2012 uczepili to ja tego nie rozumiem, czemu nie 2008.

  10. tomek_kRk 14.01.2010 14:10

    Ważne że ich nie wykorzystali seksualnie…

  11. Fenix 14.01.2010 14:21

    Co się stało z moim komentarzem ?

  12. Fenix 14.01.2010 14:23

    Ups! Przepraszam jest niema jest !

  13. Fenix 14.01.2010 15:42

    2008rok , to już historia .

  14. che 15.01.2010 00:52

    Widać, że ta ich struktura państwowa nie jest w stanie tym dzieciom pomóc i dać szansę a powinna tak zrobić. No chyba, że Brazylia nie ma ambicji bycia krajem cywilizowanym.

  15. Hassasin 15.01.2010 08:51

    ponoć efekt Searla był w reżimowej tivi omawiany …bodajże na discovery…..jak tak ,to idą grube zmiany .

  16. GreenMaster 15.01.2010 10:39

    Przyłącze się do opinii Joanny d’Arc, gdzie stwierdzenie iż: „Korzenie zła tkwią w patologicznym podziale dóbr materialnych”; jest niesamowicie trafne i z szerszej perspektywy, bez wątpienia, określa genezę problemu. Przy czym, powyżej cytowane stwierdzenie, może zostać rozwinięte w niemal każdym kierunku szeroko pojętego zła, od biedoty milionów, po szalejące na świecie wojny (tym bardziej nie mogę zrozumieć, dlaczego Joanno, jeśli rozchodzi się o sprawy kościoła katolickiego, wydajesz się, jak gdyby pozbawiona punktu widzenia z tej szerszej perspektywy właśnie, lecz może się mylę, a twoje komentarze przy okazji artykułów poruszających ten trudny kościelny temat, nie pozwalają mi zauważyć twego całościowego spojrzenia w tej sprawie, a może zajmujesz stronę opozycji by wzbogacić dyskusję, zdaje sobie przy tym sprawę, że właściwie, mogłabyś zadać identyczne pytanie skierowane do mnie, zresztą nie czas i miejsce, za co wypadało by przeprosić).

    Pozwolę sobie przytoczyć pewną hipotetyczną sytuacje: Załóżmy że polityk X uchwala ustawę Y, a ustawa Y, przykładowo: Powoduje utratę miejsc pracy przez dajmy na to; 100 osób. Mija jakiś czas, a część tej setki ludzi, nie odnajduje ponownego zatrudnienia i w pewnych okolicznościach mogą zostać zmuszeni, np. do handlu narkotykami, czy kradzieży. Moje pytanie brzmi, kto tak naprawdę w tej sytuacji jest winien?
    Oczywiście ta hipotetyczna sytuacja nie usprawiedliwia (choć w jakimś stopniu, jednak usprawiedliwia) ludzi którzy weszli w konflikt z prawem, lecz ukaranie ich, z pewnością, jest niczym więcej jak walką z symptomem, objawem. I nieważne na jakiej płaszczyźnie życia, systemy ówczesnego świata, zdają się koncentrować na objawach właśnie, co nie może i nie przyniesie długotrwałej poprawy.

    Skoro wspomniany został już rok 2012, to w nim właśnie upatrywać by należało, impulsu który może pchnąć ludzkość na nowe tory myślowe. Z tym że sprawa jest kontrowersyjna, a do tego, jej skomplikowanie, przerasta wielokrotnie kontrowersje jakie wzbudza. Z tym że; nie czas i miejsce.

    Szkoda tych dzieciaków. Kiedy słyszy się takie doniesienia, to Ja osobiście, przeobraziłbym się w taki jednoosobowy szwadron śmierci i zrobił z tymi mordercami dzieci porządek. Ale kiedy się już nieco uspokoję, to wiem, że niewiele by to zmieniło, stałbym się jedynie czymś walczącym z objawami, a nie tędy droga.

  17. Joanna d’Arc 15.01.2010 11:52

    Zgadzam się w większości z wywodami GreenMaster-a, również co do mojego stanowiska dotyczącego KK . Mam pytania:jakie racjonalne przesłanki pozwalają optować za 2012 , jako rokiem przemian? Należy się poddać biegowi wypadków, czy zacząć działać? Z kim? Jak? Jak rozpoznać najoptymalniejsze osoby i warunki dla czynu? Który z krajów, kontynentów mógłby stać się zaczynem rewolucji; ewolucji ( politycznej, społecznej)?

  18. felicyta 15.01.2010 22:17

    Przerazajace jest nie tylko to, ze mordowane sa niewinne dzieci, nasze, ludzkie dzieci, ale rowniez to, ze kometujacy tu pisza ot tak sobie bez zbytnich emocji i protestow, jakby to byla normalna rzecz zabijanie w bestjalski sposob bezbronnych dzieci na oczach innch ludzi, calego swiata i kosciola, ktory podobniez ma opiekowac sie biednymi.

    Stop morderstwom dzieci!!!

    Niefortunne stwiedzenie „Trudno sobie wyobrazić, aby tak małe dzieci stanowiły istotne zagrożenie dla porządku publicznego i musiały zostać wyeliminowane.” daje do zrozumienia, ze te starsze moga byc eliminowane przez zastrzelenie bez sadu.

    Prawdopodobnie ludzkosc nie obudzi sie nigdy i zginie ta „cywilizacja” zasluzenie, jak wszystkie poprzednie.

  19. OldMaster 15.01.2010 22:25

    felicyto: napisałaś :Stop morderstwom dzieci!!! I Któż to usłyszał? Ile osób to przeczytało? 2,5 ? Tu potrzeba konkretnych działań. Niestety, bezsilni są nawet mieszkańcy Brazylii, a cóż dopiero my. Jak Kościół ma stać w obronie tych dzieci, kiedy w ub. miesiącu zamordowano w Brazylii 6 księży, bo, zapewne, próbowali coś zmienić? Za kilka tygodni będzie pokazywany w mediach karnawał w Rio. Przyjedzie kilkaset tysięcy turystów z całego świata. Przelewać się będą miliony dolarów..Czy myślisz, że ktokowiek zainteresuje się sytuacją dzieci…? Straszne, prawda? A może Ty pojechałabyś zapoznać się z sytuacją na miejscu i podjęła zdecydowane kroki?

  20. GreenMaster 16.01.2010 01:33

    Przyznam się szczerze, że czytając zadane mi przez ciebie Joanno d’Arc pytania (20), pożałowałem iż w ogóle wspomniałem o roku 2012. Zabiłaś mi przysłowiowego ćwieka. Ale co tam, postaram się odpowiedzieć, na ile pozwala mi posiadana wiedza oczywiście. Na samym początku, muszę zaznaczyć iż bazuje oczywiście na informacjach zdobytych ze źródeł przeróżnych i poniekąd, jednym z niewielu odnośników pozwalającym mi w tych informacjach się poruszać, pozostaje moja własna intuicja i zdrowy rozsądek. Wynika to z faktu, iż samodzielne sprawdzenie wielu informacji, wykracza poza moje możliwości (sprawdzenie w sensie naukowym, poprzez samodzielne doświadczenie, obserwacje).
    Kolejna kwestia to rozumienie terminu Racjonalne. # Racjonalizm w potocznym znaczeniu to postawa polegająca na porządkowaniu i poddawaniu logicznej krytyce docierających do nas wiadomości i odrzucanie tych, które zaprzeczają znanym faktom i / lub logice (Wikipedia). I jeśliby zastosować to rozumienie Racjonalny to już na początku wpadamy w pułapkę, w którą zaganiają nas szeroko rozumiane i akceptowane przez naszą cywilizacje fakty: Jak Darwinowska teoria ewolucji, mówiąca o przypadkowych mutacjach. Czy ogólne rozumienie wszystkiego we wszechświecie, jako oddzielne, odseparowane. I jeśliby te fakty uznać za prawdę absolutną, to racjonalnych powodów do upatrywania że coś nastąpi w roku 2012 mamy niewiele. Pierwszym z nich jest informacja wypuszczona przez NASA iż właśnie w roku 2012 a może i nawet w jego drugiej połowie, nastąpić ma hiper aktywność słoneczna, spekulacje na ten temat krążyły od dawna, lecz dopiero nie dawno, zostały owe „spekulacje” przez NASA potwierdzone. Co oznacza hiper aktywność słoneczna dla ziemi, jeśli by uznać że wszystko we wszechświecie jest oddzielone, to niewiele prócz ogólnoświatowego kryzysu energetycznego wywołanego wysiadką sieci energetycznych. Druga sprawa którą można uznać za Racjonalną w rozumieniu logiki, lecz już przeczącą znanym faktom, a dokładnie temu iż wszystko we wszechświecie jest odseparowane, jest ten drugi racjonalny dowód, to potwierdzone zmiany, zachodzące w naszym układzie słonecznym, a wiążące się także oczywiście ze zmianami na naszej planecie. Choćby globalne ocieplenie Marsa, co skutkuje topnieniem jego czap lodowych, zmiany w magnetosferach Ziemi i innych planet układu słonecznego, czy kilkuset procentowe zwiększenie jasności, lub pojawienie się pierścieni (niestety nie pamiętam jakich planet dokładnie dotyczą zmiany jasności, a która otrzymała pierścień, ale jeśli by poszukać, to dane te, są dostępne gdzieś w czeluściach internetu). Niektórzy naukowcy, astronomowie widzą przyczynę w słońcu, ale nie jest to pogląd jednomyślny. I to właściwie było by na tyle, jeśli chodzi o racjonalne przesłanki. Przy czym umierają w tym miejscu, pewne rzekome fakty. Od razu do lamusa można odesłać wmawiane nam globalne ocieplenie, a dokładniej szukanie jego przyczyn w działalności człowieka (przy czym, nie chciał bym być źle zrozumiany, że usprawiedliwiam destrukcyjną działalność przemysłową, wycinanie lasów itd. w żadnym razie, niszczenie planety na pewno nie wyjdzie nam na dobre). Dzisiejsze twierdzenia na temat zmian klimatu na ziemi, to trochę tak, jak gdyby twierdzić że CO2 wpływa na topnienie biegunów na marsie, a to zakrawa na absurd.
    Gdyby użyć teraz logiki, ba zdrowego rozsądku, to niezwykle oczywistym wydaje się powiązanie słońca (wspomnieć należy także o tajemniczym ucichnięcia naszej najbliższej gwiazdy, to też można zaliczyć w poczet potwierdzonych faktów naukowych), ze zmianami w całym układzie słonecznym, a to oznaczało by, że jednak nic we wszechświecie nie jest od siebie oddzielone. No dobra, ale ktoś może zapytać co to wszystko ma wspólnego z rokiem 2012. Chciałbym przypomnieć że słońce to ponad 99% masy układu słonecznego, to tak jak gdyby z pewnego punktu widzenia bylibyśmy słońcem. Oczywistym jest więc fakt, że jeśli słońce przechodzi zmiany, zmienia się wszystko. Teraz trochę dowodów pośrednich i spekulacji (które może okazały by się i dowodami gdyby tylko naukowcy głównego nurtu nie bagatelizowali całej sprawy, choć na chwile zapominając o obowiązujących dogmatach). Pewne sprawy wynikają z faktu potwierdzonego przez astronomów, w 2012 układ słoneczny przetnie równik galaktyki, także od jakiegoś czasu, jak nazywają ją naukowcy, masywna czarna dziura wewnątrz galaktyki, prócz tego że wsysa, zaczęła także wyżucać ogromne ilości energii, choć naukowcy mówią tu, o jakby wypluwaniu jakichś odpadków materii, gazów cz czegoś podobnego. Teoretycznie można założyć iż sygnał z wnętrza galaktyki, wpływa bezpośrednio na słońce, a ono właśnie inicjuje przeprogramowanie układu słonecznego a co za tym idzie życia na ziemi. Słabszy magnetyzm ziemi dopuszcza więcej promieniowania kosmicznego, słonecznego i ogólnie szeroko pojętej energii. Nasuwa się oczywiście pytanie, czy dzieje się to także w innych częściach galaktyki. Ja nie potrafię na nie odpowiedzieć, ale kto wie, być może tak. Oczywiście można tu zaprzęgnąć fizykę kwantową, która także zwraca się ku twierdzeniu iż na pewnym poziomie egzystencji wszystko zdaje się być jednością. Dorzucić iluzoryczną konstrukcje wszechświata, wszak wszystko co postrzegamy jest sygnałem interpretowanym przez mózg, to trochę tak jak gdyby obiektywna rzeczywistość w ogóle nie istniała. Wszak wszystko jest iluzją, wszystko to Maja.
    No właśnie a co ze sławetnymi Majami, cywilizacja ta dysponowała tak rozległą wiedzą astronomiczną że nazwanie ich cywilizacją epoki kamienia jest po prostu krzywdzące. Wiedzieli np.o Plutonie i potrafili nawet obliczyć jego orbitę, nasza cywilizacja, jeśli mnie pamięć nie myli potwierdziła istnienie Plutona gdzieś na początkach dziewiętnastego wieku. Znali oni dokładnie cykle słoneczne, byli świadomi istnienia plam słonecznych, potrafili obliczyć z dokładnością do kilku zer po przecinku obrót ziemi dookoła słońca. A to szczyt góry lodowej. Kalendarz Majów mówi o roku 2012, w którym to kończą się wszystkie cykle kalendarza, jako punkcie wniebowstąpienia człowieka. Gdzie czas przestanie istnieć, a rasa ludzka będzie wreszcie wolna. Ciekawe jest, że najnowsze odkrycia naukowe (nie koniecznie wymienione w powyższych przykładach), dochodzą do wniosków, które w cywilizacji Majańskiej były znane od zawsze. My bodajże obliczyliśmy wiek wszechświata, w oparciu o najnowsze teleskopy, na 14 miliardów lat, Majowie twierdzili że wszechświat ma (nie pamiętam dokładnie) coś około 16 miliardów lat, i wiecie co, coś mi się zdaje że to oni mieli racje.
    Jako zapoznanie się z kalendarzem Majów proponuje wykład Ian’a Xel Lungold’a (you tube) który jak dobrze kojarzę, zginął w jakimś dziwnym wypadku. To o czym mówi, jest dokładnie tym czego się nie spodziewasz.
    Oczywiście temat jak już mówiłem, jest niesamowicie skomplikowany, ja musnąłem go ledwie, ale mam nadzieje że zaspokoiłem choć trochę twoją ciekawość. Podrzucając realistyczne przesłanki skłaniające w tym kierunku, choć uważam że wyszło tak sobie. Jeśli gdzieś popełniłem błąd (wszak korzystałem z własnej pamięci) lub przekręciłem jakieś naukowe fakty, mam nadzieje że zostaną mi one wypunktowane przez osoby posiadające dokładniejszą wiedzę, a błędy zostaną mi wybaczone. Ciężko jest mi ogarnąć tak rozległy temat i przedstawić w formie prostych reguł, odpowiedzi. Przyczyny należało by upatrywać w jeszcze zbyt małej wiedzy jaką posiadłem, ale którą staram się ciągle poszerzać. Mogę jedynie doradzić własne poszukiwania w tym zakresie, które do rzeczy prostych nie należą. Było by także miło, gdybym nie został zlinczowany przez radykalnych realistów.

    Oczywiście że należy działać, jeśli mamy taką możliwość, jeśli pragniemy zmieniać rzeczywistość, z kim, z ludźmi oczywiście, z kimże by innym. Jak działać, jednoczyć się, informować, cóż jeszcze możemy uczynić, jeśli nie wykazać się miłością i zrozumieniem. Rewolucja owszem, ale w naszych wnętrzach, dość przelewania krwi, musimy się zjednoczyć, a czas ku temu najwyższy, w czasie onym dopomaga nam wszechświat, dopomaga nam kosmiczna, boska inteligencja.
    Jak mawiali Majowie „Ja, jestem innym Tobą” Czas by to wreszcie zrozumieć.

    Cytat J.W. Goethego. Wydaje się bardzo na miejscu: „Czego nie wiemy, potrzebne nam właśnie. A to, co wiemy, nie przyda się na nic”

    Krócej się jakoś nie dało. Wiem że zagadnienie 2012 ma tyle wspólnego z niedolą dzieci Brazylii, co przysłowiowy piernik do wiatraka. Choć może nie koniecznie.

    Pozdrawiam. I do zobaczenia po drugiej stronie lustra:)

  21. Raptor 16.01.2010 01:52

    @GreenMaster
    „Wiem że zagadnienie 2012 ma tyle wspólnego z niedolą dzieci Brazylii, co przysłowiowy piernik do wiatraka.”

    Mąka jest tutaj łącznikiem ;) Niezły post, wszystko w skrócie.
    Pozdrawiam

  22. Joanna d’Arc 16.01.2010 11:48

    GreenMaster; J.Korwin-Mikke uznał, że inteligencja kobiet niższa niż mężczyzn,.. ale czy to prawdą? Dziękuję za ogrom życzliwości wobec mnie (mojego pytania), przybliżenie sporej dawki skomplikowanych dla mnie ( J.K-M. wygrywa?) informacji, szeroko ogarniających problem zła m.in. w Brazylii. Co do Majów, to przypominają się niegdysiejsze sensacje dziennikarskie o afrykańskich Tauregach, ich wiedzy nt Syriusza i jego planet. Żadna z kultur (wydaje mi się, że nie można mówić o cywilizacji) przedkolumbijskiej Ameryki nie użyła, w prozaicznym życiu, koła, to skąd akurat wiedza Majów miałaby sięgać w odległą przestrzeń (planeta Pluton), czy przyszłość ( XXI w.)? Wg mnie, więcej jest w tym „mniemanlogii stosowanej”, niż rzetelnych ustaleń naukowych. Od kiedy poznałam ‚Wielość cywilizacyj” F.Konecznego,wciąż konfrontuję jego wnioski z rzeczywistością,(naocznie, bądź intelektualnie), utwierdzam się w przekonaniu, iż cywilizacja europejska jest najwyższą i najlepszą, jaką osiągnęła ludzkość. Mówi się:” cywilizacja nad cywilizacjami”(uwzględniając naturalne słabości jej twórców).
    I moje 2x tak: rewolucja w naszych wnętrzach= przemianę świata musimy rozpocząć od siebie( Matka Teresa z Kalkuty). „Ja jestem innym tobą”= miłuj bliźniego swego, jak siebie samego.( Biblia). Czas iść przed lustro…

  23. Raptor 16.01.2010 12:56

    Po co chcesz przemieniać świat Joanno, skoro „cywilizacja europejska jest najwyższą i najlepszą, jaką osiągnęła ludzkość.”? Czyżbyś oczekiwała, że można lepiej?

  24. Robert Śmietana 16.01.2010 14:28

    Wszystko zależy od tego, jakie kryterium się przyjmie do ustalenia „wielkości i wspaniałości” cywilizacji.

    I co ciekawe, jakiekolwiek kryterium by nie wybrać, obecna cywilizacja europejska przedstawia się mizernie na tle niektórych innych.

    Technicznie: – w przeszłości (do około 12,000 lat temu) byliśmy dużo bardziej zaawansowani technicznie, niż teraz.
    Duchowo: – niektóre obecnie żyjące ludy „prymitywne” mają więcej serca w sobie, a Boga w sercu, niż gro europejczyków.
    Religijnie: – główna nasza religia, (nie)miłościwie nam panujący Katolicyzm koncepcyjnie stoi dużo niżej, niż np. kosmologie orientalne albo greckie filozofie oparte na matematyce, gdzie widziano Boga w pięknie kształtu, itp.
    Twórczo: – kk wyciął możliwość tworzenia czegokolwiek niezgodnego z ich doktryną, czyli mówiąc po chłopsku: malować można było głównie anioły i świętych, śpiewać tylko WŁAŚCIWE dźwięki (tak, użycie np. trytonu było zakazane, diabelskie) a myśleć… ee… tego nie wolno było. Słowem kk stłumił całą naszą cywilizacyjną podstawę uprawiania sztuki do malutkiego dywaniku. Dopiero teraz rozwijamy go z powrotem we wielki gobelin.
    Prawnie: -przestępstwo zależy od miejsca, gdzie się je popełniło. Takie prawo to cecha cywilizacji prymitywnej.
    Ludzie są ślepi: -nie widzą tego co jest oczywiste i kłuje w oczy, po to aby nie musieć niczego zmieniać. Wolą zachować status quo. Panuje jednocześnie powszechne przekonanie o naszej wielkości: – to również częsta cecha cywilizacji prymitywnej.

  25. Joanna d’Arc 16.01.2010 17:17

    Raptor: przypadki dzieci brazylijskich; to, że widzimy ZŁO zjawiska, jest pochodną cywilizacji łacińskiej. W Indiach czyli cywilizacji bramińskiej kastę „niedotykalnych” traktuje się podobnie, jak małych Brazylijczyków. Teologia bramińska tłumaczy to : pariasi zasłużyli na swój los w poprzednim grzesznym życiu, zatem teraz muszą cierpieć. Trudno, aby niedoskonałe stworzenia( ludzie) mogły stworzyć coś dokonałego-np. cywilizację. Ale.. mimo, że nie jest doskonła, jest najlepszą z dotychczas powstałych. Robert Ś:. Chrześijaństwo widzi w pięknie atrybut Boga, dlatego, niebywały rozwój sztuki europejskiej i to wszystkich jej dziedzin. Trudno tu udowadniać niespójność przedstawionych przez Pana wielu argumentów. Nie będę już ciągnąć tematu.Jeszcze raz zachęcam do zapoznania się opracowaniem F. Konecznego. Profesor przeprowadza przegląd historii całej ludzkości, jej analizę (w oparciu o quincunx), formułuje i ocenia płynące z tego wnioski.Współcześnie, dopiero w „Śmierci Zachodu” Partick Buchanan (?) nawiązał do zagadnień cywilizacyjnych. Wspaniale, że na WM spotkałam tak rzeczowych i kulturalnych adwersarzy: Green Master, Robert Śmietana, czy Raptor ( krótka, a świetna Pani/na riposta na moje dłuuuuugie wywody). Dziękuję.

  26. Joanna d’Arc 16.01.2010 17:20

    Raptor:nie chodzi o zmianę cywilizacji, lecz o wyeliminowanie z niej zła.

  27. GreenMaster 16.01.2010 19:00

    Napomknę raz jeszcze o Majach. Ich niesamowita wiedza o kosmosie, nie jest mniemaniem. Są to fakty. Niestety szerzyciele wiary chrześcijańskiej, spalili większość zapisów tej niesamowitej cywilizacji, która zasługuje na miano cywilizacji w pełnym tego słowa znaczeniu. Zapiski misjonarzy mówią o tym że usypano z ksiąg małą górę (przetrwało kilka kodeksów, a jeden z nich właśnie, zawiera ich święty kalendarz).
    Na szczęście ich wiedza została zakodowana w architekturze i sztuce (tak jak gdyby przeczuwali co ich czeka). Np. to że znali dokładnie wygląd układu słonecznego, między innymi zostało umieszczone w proporcjach odległości przy budowie miast, wzdłuż pewnej drogi procesjonalnej. A wspomniane odległości, pokrywają się proporcjonalnie z odległościami kolejnych planet od słońca, w naszym układzie słonecznym. Powtórzę raz jeszcze: Wiedza na temat budowy wszechświata znana przez Majów jest po prostu porażająca. Jak posiedli taką wiedzę, pozostaje jedną z największych zagadek w historii świata. Ale opinia iż tak prymitywny lud który nie używał koła (tylko po co im była sieć kilkuset kilometrów dróg, utwardzonych i zniwelowanych do poziomu, jak dobrze kojarzę o szerokości 7-8m), mógł dysponować taką wiedzą, skutecznie blokuje poznanie w temacie. Ewentualnie przyznaje się, iż Majowie mieli po prostu bzika na punkcie czasu. I to ma nam wystarczyć za rzekomą odpowiedź.
    F. Koneczny wiedział zapewne nie wiele o Majach (tak na marginesie postanowiłem przeczytać w najbliższym czasie „Wielość cywilizacyj”). Rozmawiałem nie dawno z pewną starszą kobietą, która mówiła iż gdy ona studiowała, mówiono o Majach iż żyli w małych skupiskach wiejskich, mało tego porównywano ich do prymitywnego nic nie wnoszącego ludu. Co jest oczywiście kłamstwem. Ich zmysł urbanistyczny wyróżnia się niesamowitą oryginalnością nawet w porównaniu z dzisiejszymi osiągnięciami. Ostatnio wypłynęła informacja że dysponowali siecią wodociągów i kanalizacji a nawet spłukiwanymi toaletami (przy czym sugerowali to niektórzy autorzy, przy okazji opracowań z przed la 90 ubiegłego stulecia) Mało znanym faktem jest też kwestia iż w historii Majów istniały dwa okresy, pierwszy skończył się nagłym zniknięciem Majów, które próbowano wyjaśnić na wiele sposobów: Od rewolucji, głodu, po udanie się w przestrzeń kosmiczną.
    Sławne ofiary z ludzi, rozpoczęły się i były domeną tego drugiego okresu. Wielu uważa, iż „nowi” następcy cywilizacji, ci z drugiego okresu, byli ledwie cieniem swych tajemniczych przodków.
    Jeśli chodzi o mnie, chciałbym na tym zakończyć, jakoś nie tak się czuje dyskutując o tych sprawach przy okazji niedoli dzieciaków.

  28. Raptor 16.01.2010 20:32

    @Joanna d’Arc:
    „nie chodzi o zmianę cywilizacji, lecz o wyeliminowanie z niej zła. ”

    ‚Zła’ nie da się wyeliminować bezpośrednio z zewnątrz. Nie da się przyjść do kogoś i ot tak sobie usunąć w nim ‚zło’. To wszystko leży gdzieś zakodowane w sieciach neuronowych osobnika (i/lub na wyższych poziomach egzystencji) i jest wynikiem jego interakcji z rzeczywistością (w czasie teraźniejszym, przeszłym i być może przyszłym, gdziekolwiek, kiedykolwiek). Trzeba by zatem znaleźć i rozkodować te informacje, zrozumieć przyczyny i zmienić konfigurację. Ale niestety jest to już pewna forma manipulacji (kolejne ‚zło’?), więc każdy musi to ze sobą zrobić sam, czyli zrozumieć i wyprostować swoje skrzywienia przy okazji kolejnych interakcji.

    Nie jestem Twoim adwersarzem (szatanem?) Joanno… jeszcze.
    Pozdro.
    Raptor (Pan) :)

  29. edek 16.01.2010 23:02

    A może można zadać sobie i innym pytanie:
    Czy świat może się zmienić na lepsze?
    Jak to miałoby się stać?
    I kiedy?
    Bo ja jestem pesymistą. Właściwie to jestem z zasady optymistą. Ale do postrzegania przyszłości w czarnych barwach zmusza mnie teraźniejszość…

  30. agama 06.11.2018 13:28

    Przeludnienie prowadzi do patologii.

  31. kuralol 06.11.2018 16:54

    @Joanna d’Arc
    @GreenMaster
    Przemiany pasowało by wreszcie zacząć. 2012 to tylko taka data jak każda inna. Tu chodzi o zmianę myślenia i własn-ego stosunku ja-otoczenie, a nie o jakieś przepowiednie czy daty. Indianie (Majowie) mieli kalendarz który obliczał filku-miku Venus, które dziwnym trafem jest zbieżne z fiku-miku jakie robi nasze Ziemskie pole magnetyczne. Widocznie wiedzieli o tym co się dzieje z poprzednich takich wydarzeń, dlatego oparli swoją cywilizacje na innych paradygmatach niż ta ”nasza” cywilizacja w której żyjemy i wydaje się nam, że jest jedyną zananą i możliwą. To się nazywa kognitywny opis rzeczywistości. Nasz jest taki jak każdy widzi i opiera się na lichwie czyli kłamstwie. Indianie mieli inne kognitywne punkty oparcia swojej cywilizacji stad bierze się nasze zupełne niezrozumienie ich intencji i tego co przekazują.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X