Pieśń krwi. “Gazeta Wyborcza” i apoteoza McCaina

Opublikowano: 27.08.2018 | Kategorie: Media, Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 3

“Niezłomny wojownik, niepokorny buntownik”. Nie, nie dziwi mnie, że “Gazeta Wyborcza” zamieściła pean na cześć zmarłego przedwczoraj Johna McCaina. Nie oburza mnie fakt, że medium Michnika zachwyca się człowiekiem, który w ostatnich latach wytrwale dążył do eskalacji konfliktu za naszą wschodnią granicą, wzywając do dozbrajania ukraińskich faszystów i prąc ku wojnie z Rosją. Jest to przecież “wolnościowa agenda”, pod którą redakcja z Czerskiej podpisuje się wszystkimi rękami.

Niczego innego nie można się spodziewać po ośrodku opinii, który piętnaście lat temu piał z zachwytu nad napaścią USA na Irak. McCain, jeden z najbardziej niezmordowanych podżegaczy wojennych w Kongresie USA, odegrał przecież – do spółki z “Killary” – istotną rolę w likwidacji Libii i trwającej ciągle próbie starcia Syrii z mapy świata. Postać faktycznie nietuzinkowa, skoro brał udział w tworzeniu przez USA zrębów Państwa Islamskiego i promowaniu ich jako “sił demokratycznych” na Bliskim Wschodzie. Sam to przyznał. W zupełności więc rozumiem, że “Wyborcza” – tuba filozofii demokratycznych bombardowań zawsze i wszędzie – znajduje dziś w swym demokratycznym sercu honorowe miejsce dla Johna McCaina.

Zależy mi raczej na tym, by ludzie uznający się jeszcze za lewicę raczyli puknąć się w czoło, zanim po raz kolejny staną w jednym szeregu z “Wyborczą” do budowy wymarzonej przez siebie Polski. Pozory refleksji równościowej i pozory wrażliwości społecznej pozostaną tym, czym są, czyli pozorami. Tak jak pozorem “wojownika wolności” na zawsze pozostanie John McCain, który z Wietnamu nie powrócił jako żaden bohater, tylko najeźdźca, i którego najeźdźcza mentalność wiodła na drodze całej jego późniejszej kariery politycznej. Jak można ocenić szansę współtworzenia wielopłaszczyznowego projektu emancypacyjnego przez środowisko promujące tego rodzaju kanalię, proroka śmierci, pożogi, zniszczenia i cierpienia?

Znamienne jest to, jak wiele miejsca w podsumowaniu życia McCaina red. Czarnecki poświęcił zrelacjonowaniu jego ostatnich sporów z Donaldem Trumpem. Święty Jerzy w walce ze smokiem – taki mniej więcej dostajemy obraz. Epickie starcie “prawdziwej Ameryki” z “barbarzyńskim rosyjskim uzurpatorem”. A bardziej obrzydliwy od zinstytucjonalizowanej podłości prezydentury Trumpa jest chyba tylko wieloletni trumpizm w białych rękawiczkach i pod hasłami ociekającymi humanistycznym lukrem. A to był przecież John McCain. Faktycznie uosabiał ducha amerykańskiej demokracji, tak jak ducha polskiej najpełniej wyraża Wyborcza.

Oba projekty zmierzają do utrzymania świata, gdzie pełnia władzy spoczywa w rękach najbogatszych, najsilniejszych i najbardziej bezwzględnych. Podstawowe środki do zachowania tego status quo to amerykańska dominacja militarna nad światem i “wolny rynek”. Trzeba tylko do tego ideologicznego znieczulacza w postaci oświeceniowego uniwersalizmu, haseł wolności i praw człowieka. Arcymistrzostwo liberalnej obłudy wyraża się bez wątpienia w intuicji milionów ludzi, że hasła te najpełniej wyraża styl życia polegający na wsuwaniu śmieciowego żarcia z kolorowych opakowań i kibicowaniu wojnom toczonym w tegoż modus vivendi obronie. To chyba wymowna przesłanka na rzecz wniosku, że liberalizm to tylko blefujący konserwatyzm – jak przytomnie zauważył ostatnio młody nadwiślański lewak.

Chwila śmierci to moment jednoznaczności w ocenie życia. Wybór: wóz albo przewóz. Po odejściu McCaina redakcja z Czerskiej jasno określiła, po której jest stronie. Gdy będzie konał system, który na skonanie zasługuje, nie ma chyba żadnych wątpliwości, po której stronie stanie środowisko promujące wojny w obronie wolności wcinania Big Maców. Proszę, pamiętajcie o tym, gdy kolejny raz pognacie “bronić demokracji”, bo “Wyborcza” zadzwoni na trwogę. I naprawdę, kto w tym miejscu powie: “ale przecież PiS”, ten kiep.

Autorstwo: Paweł Jaworski
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Cosmo
Użytkownik

Brzeziński odszedł, teraz McCain. Kto następny? A kto wyskoczy w ich buty?

MakSym
Użytkownik
MakSym

Przynajmniej jedna dobra wiadomość dzisiaj – jedno g…. mniej na tym świecie.

kozik
Użytkownik
kozik

Oj tam. Po co tyle nerwów? Wystarczy nazywać rzeczy po imieniu.
Michalkiewicz określił GW mianem “żydowskiej gazety dla Polaków”(w nawiązaniu do opinii Studnickiego o okupacyjnych gazetach niemieckich, wydawanych w Polsce). GW jest potrzebna w pluralistycznej przestrzeni medialnej, ale nie ma się co podniecać w Polsce bohaterami Izraela/diaspory.