Pasje lingwistów – Wredna wymowa WWW

Opublikowano: 16.02.2016 | Kategorie: Kultura i sport, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 373

Lingwista to taki człowiek, który w każdym słowie, ba, w każdej literce znajdzie sobie temat, nawet polityczny. Np. w literce W.

Alfabet mamy łaciński, ale w nim, w wersji oryginalnej, jak wiadomo, litery W próżno by szukać. Nie ma. Każdy kto ją chciał w wymowie sobie zapisać, brał V: wszyscy Romanie, Słowianie, Celtowie, Węgrzy, nawet Anglicy i Skandynawowie. Tylko Niemcy – górni i dolni, a więc i ci z Niskich Ziem, Niderlandów znaczy, mieli problem, bo mieli – albo im się tylko tak zdawało – dwa rodzaje W: dźwięczne i bezdźwięczne. Jedno zapisywali jako V i wymawiali bezdźwięcznie jako F, a to drugie podwajali w piśmie i wymawiali dźwięcznie jako W. I tak właśnie do dziś zostało w języku niemieckim i holenderskim.

Anglicy mieli podobny problem, ale im brakowało raczej znaku na zapisanie Ł, którego w łacinie nie ma. Ich Ł to jakby pogłębione w wymowie U, więc zachowali się logicznie: podwoili zapis U i otrzymali „podwójne U” czyli W, które do dziś tak się w alfabecie angielskim nazywa (double U). Nasze polskie Ł, które w wyrazach łamać, głowa, pałka, ławka, itp. dziś wymawia się tak samo jak angielskie W w wyrazach wood, crow, tween, owe itp., pochodzi od L i pierwotnie wymawiało się tak, jak do dziś na Kresach, albo prawie tak jak w rosyjskim, o ile się go nie zmiękczy specjalnym ‘miękkim znakiem’ albo zapisem następnej, miękkiej samogłoski. Jest to więc zupełnie inne Ł, o innym rodowodzie niż angielskie W.

Polski to jedyny język słowiański, który od Niemców przejął W, zamiast z łaciny V. To pokazuje jaką drogą ten znak do nas przyszedł. Jest jakby śladem naszej wczesnej germanizacji. Jest to więc litera, której nie lubię. Wolałbym, abyśmy mieli zapis taki, jak Czesi. Kiedyś działali w Warszawie „vlepkersi” (United Vlepkers of Poland), którzy w tramwajach i autobusach rozmieszczali często dowcipne, a zwykle przyjemne dla oka vlepki, gdzie zamiast W używali V. Bardzo mi się to podobało. Nie boję się, że taką pisownią polski można by “zczeszczyć”, bardziej się obawiam, że w inne sposoby można go zbezcześcić.

Na dowód, że litera W nadal może wpływać na naszą podświadomość i pełnić swoją podstępną germanizacyjną misję, oraz że trzeba być czujnym, gdy się jej używa, przytaczam złowieszcze w swej politycznej wymowie opowiadanie, które kiedyś dostałem w poczcie i teraz trochę je podrasowałem:

* * *

Wiśniowy, wypasiony Wartburg wirtschaftsträgera Wernera Waldenberga, warcząc wjechał w warmiński wąwóz. Wyboiste, warmińskie wykroty wytrzęsły Waldenberga, Wartburg wibrował, wył. Wyły wentyle wtryskiwaczy, wył wał, wył wydech. Wyło wszystko, wiadomo – Wartburg wyposażony w Wankla. Wypoczęty, wypachniony Werner Waldenberg, wpatrzony we wrzosowe warmińskie wzgórza, wesoło wyśpiewywał westfalskie wierszyki – Wunder, wunder, wie wunderbar, wundervoll, wundervolks, wundervolks. Wystukując wersy, walił w wodowskaz.Wreszcie wyjący Wartburg Waldenberga wjechał w wierzeje wygonu warmińskiego wieśniaka Wincentego Wąsika, w warmińskiej wsi Wilczkowo. Walnął wprost w występ wykusza werandy. Wystraszony Wąsik wskoczył w walonki, wziął widły, włożył wymiętolony warmiński waciak, wojskowego Walthera 7,65 wsunął w walonki. Wykształcony w wojnę (wiadomo: weteran!) w wiedeńskiej Wirtschaftschule Wincenty Wąsik, wybiegając, wykrzyknął wielce wzburzony – Weg!!!

W wyrazie “weg” W wyartykułował Wąsik wyraźnie wiedeńsko, wręcz warcząco. Wszelakoż widząc wóz Waldenberga wnet wymiękł: Willkommen, Willkommen, wunderbar Wirtschatftsgebäude – wylewnie wymamrotał Wincenty Wąsik. W wydechu Wąsika Waldenberg wyczuł wstrętną woń wódki.

– Wynocha Wicuś, wreszcie wynocha! – warknął więc Waldbenberg wyraźnie wymachując wekslem.

– Warum? – wycedził wystraszony Wincenty Wąsik.

– Widzisz waszmość weksel wypisany wczoraj we wsi?

– W…widzę – wymamrotał wystraszony Wąsik.

– Wychlałeś waść wczoraj wieczorem wiaderko westfalskiej wódki Weizenkorn?

– Wychlałem – wyznał wzruszony Wąsik.

– Wychlałeś wiaderko wybornego weimarskiego wina Wagner & Walkiria?

– Wychlałem – wydusił Wąsik.

– Wziąłeś wagon wyborowych Westów?

– Wziąłem, wypaliłem – Wąsik wyraźnie wymiękał.

– Więc widzisz: weksel własnoręcznie wypisał w Wilczkowie Wincenty Wąsik.

– Weksel wykupiony, Wąsik wywłaszczony Wicusiu. Wynocha! – wykrzyknał wirtschaftsträger Waldenberg.

Wystraszony, wywłaszczony Wincenty Wąsik wiernopoddańczo wycałował Wernera Waldenberga w weksel. We wrześniu wyemigrował w wałbrzyskie. Wcześniej wyprzedał wszystko: wiklinowy wóz wędrowny, wysłużoną wieloletnią Warszawę 224, wiernego wilczura Wańkę wydał we wsi Wackowi Wyrwasowi, wiekowe warcaby wykonane w wołkowyskim warsztacie Wiesenkranza wysłał wroneckim więźniom, własnoręcznie wykonane wytworne wisiorki weneckiego wzoru wręczył wdzięcznej wdowie Wandzie, wiolonczelę wyrzucił. Wyposażenie warsztatu wyszabrowali wszędzie węszący wysłannicy Waldenberga. Wspaniale wykonane warmińskie wyposażenie wewnętrznego westybulu wywiozła wywrotką Wilfrida Wieheisster, wszechwładna wysłanniczka Wohnungsamtu. Wczesną wiosną widziano wymizerowanego Wąsika wydobywajacego w worki węgiel w wyeksploatowanych wałbrzyskich wyrobiskach. Wytrwały we wzorowym wykonywaniu wytycznych władz Wirtschaftsträger Werner Waldenberg w wakacje wrednie wyrugował wszystkich wieśniaków Wilczkowa. Wieś wymarła. Wyrugowanie warmińskich włościan wysoko wywindowało Wernera Waldenberga w wykazach wybitnych wykonawców woli Westdeutsche Wirtschaftskommission (WW). Wniebowzięty wiceprezes Wirtschaftskommission Wilhelm Wolfschwanz wkrótce wyznaczył Waldenbergowi wielokrotnie ważniejszy wyczyn: wywłaszczenie wszystkich wolińskich włościan według wiadomego wzoru. “Wolna wyspa Wolin we władaniu Wirtschaftskommission!” – wykrzyknął Wilhelm Wolfschwanz wyzywająco. “Wolny Wolin!” – wiernie wtórował wiceprezesowi Waldenberg. Wcześnie we wtorek wsiadł więc w wypucowanego, wiśniowego Wartburga, wyjechał warunkowo wywłaszczać wieśniaków wokół wydm we wschodnim Wolinie. Wśród wiklinowych wierzb wyspy wiał wilgotny wschodni wiatr. Wszystkim we władzach WW wiadomo – wyjechałw Walentynki. Wolna wola, waści Waldenberg! Widocznie wielbisz waćpan Wolinianki.

Autorstwo (prócz opowiadania): Bogusław Jeznach
Źródło: NEon24.pl

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek Zostań pierwszą osobą, która oceni wartość tego wpisu!
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. forest 17.02.2016 10:03

    Wielce wybawiony widz wyczekuje większej… ilości artykułów tego Pana, bo bawię się setnie!

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.