Liczba wyświetleń: 751
Nowy węgierski rząd premiera Pétera Magyara przystąpił do radykalnego demontażu ustroju stworzonego przez Viktora Orbána. W poniedziałek, 13 lipca, parlament w Budapeszcie przyjął historyczną, siedemnastą poprawkę do konstytucji. Najbardziej dramatycznym i bezpośrednim skutkiem tej noweli jest natychmiastowe zakończenie kadencji urzędującego prezydenta Tamása Sulyoka. Zmiany ustrojowe przeszły drastyczną większością 139 głosów rządzącej partii Tisza, przy zaledwie sześciu głosach sprzeciwu ze strony formacji Mi Hazánk. Posłowie Fideszu oraz chadecy z KDNP całkowicie zbojkotowali to burzliwe posiedzenie.
Zgodnie z węgierską konstytucją kadencja prezydenta trwa 5 lat. Tamás Sulyok został wybrany przez parlament 26 lutego 2024 roku, a oficjalnie objął urząd 5 marca 2024 roku. Oznacza to, że jego kadencja powinna potrwać do 5 marca 2029 roku.
Tymczasem przegłosowano skrócono kadencji i zgodnie z nowymi zapisami mandat prezydenta wygasa automatycznie następnego dnia po wejściu poprawek w życie. Głowa państwa otrzymała pięć dni na podpisanie dokumentu, a w przypadku odmowy parlament natychmiast uruchomi procedurę impeachmentu. Tamás Sulyok, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, został wybrany na najwyższy urząd w państwie w 2024 roku przez zdominowany wówczas przez Fidesz parlament. Premier Magyar od samego początku swojej kadencji publicznie nazywał prezydenta marionetką dawnego układu i już w maju żądał jego dymisji. Sulyok stanowczo odmawiał ustąpienia, ostrzegając, że działania nowej władzy grożą Węgrom głębokim kryzysem konstytucyjnym. Premier Magyar ripostował przed głosowaniem, że pozostawienie obecnej ustawy zasadniczej w nienaruszonym kształcie byłoby jawną zdradą narodu, zarzucając prezydentowi bierność wobec budowy polityczno-gospodarczej mafii przez poprzednią ekipę.
Usunięcie głowy państwa to zaledwie wierzchołek potężnej operacji ustrojowej, którą umożliwiło zdobycie przez partię Tisza większości konstytucyjnej w wyborach z 12 kwietnia 2026 roku. Nowelizacja wprowadza bezwzględny limit dwunastu lat, czyli maksymalnie trzech kadencji sprawowania mandatu poselskiego, obniża wiek emerytalny sędziów Trybunału Konstytucyjnego do siedemdziesięciu lat oraz powołuje specjalny urząd do spraw odzyskiwania majątku narodowego. Zmiany te uderzają bezpośrednio w zaplecze kadrowe Fideszu. Sam Viktor Orbán, choć formalnie pozostał liderem swojej partii, nie objął mandatu poselskiego i w dniach politycznego przełomu przebywał w Stanach Zjednoczonych, oglądając finałowe mecze piłkarskiego mundialu.
Działania rządu Magyara wywołują jednak ogromne kontrowersje wśród ekspertów od prawa konstytucyjnego. Wprowadzony mechanizm to klasyczna ustawa personalna, wymierzona w konkretnego człowieka w celu ominięcia standardowej, trudnej procedury impeachmentu. Tworzy to niebezpieczny precedens, w którym każda kolejna większość parlamentarna będzie mogła w przyszłości w dowolny sposób czyścić instytucje państwowe z niewygodnych urzędników, drastycznie osłabiając pozycję ustrojową prezydenta czy szefów sądów. Odsunięty od decyzji prezydent Sulyok zdążył już zwrócić się o pilną opinię do Komisji Weneckiej. Pomimo prawnych wątpliwości i protestów organizowanych przez Fidesz, gabinet Pétera Magyara realizuje swój plan z pełną bezwzględnością. Rząd czuje się pewnie dzięki silnemu poparciu społecznemu oraz zielonemu światłu z Brukseli, która w powrocie Węgier na proeuropejski kurs widzi szansę na szybkie odblokowanie zamrożonych dotychczas funduszy unijnych. Jeśli prezydent podpisze ustawę, Budapeszt czekają wybory tymczasowej głowy państwa, która dotrwa na stanowisku do czasu zapowiadanego na jesień referendum w sprawie zupełnie nowej konstytucji.
Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: Goniec.net
Źródło: WolneMedia.net







