Paragon nie jest konieczny do reklamacji

Opublikowano: 21.09.2014 | Kategorie: Gospodarka, Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 233

Często zdarza się, że sklep uzależnia reklamację od okazania paragonu. Jest to niezgodne z prawem i taki sklep może mieć na karku UOKiK. Oczywiście są i takie sklepu, które nawet tym się nie przejmą.

“Gazeta Prawna” podjęła temat takich praktyk sprzedawców, które są bardzo częste, mimo iż są niezgodne z prawem. Jedną z tych praktyk jest bezwzględne żądanie paragonu przy reklamacji. Bywa tak, że sprzedawca nie ma wątpliwości, iż towar był kupiony w jego sklepie, ale klientowi tłumaczy “Przepraszam, załatwiłbym to, ale bez paragonu mam związane ręce”. Z informacji Gazety Prawnej wynika, że sklep odzieżowy Prima Moda został już ukarany za takie praktyki.

CO ZASTĄPI PARAGON PRZY REKLAMACJI?

Przepisy dotyczące sprzedaży konsumenckiej dają nam prawo reklamowania towaru w ciągu dwóch lat od wydania nam rzeczy. Reklamacja musi zawierać pewne istotne informacje, np. informacje o produkcie, datę zgłoszenia, opis niezgodności z umową lub wad itd. Na złożoną reklamację sprzedawca ma odpowiedzieć w ciągu 14 dni. Oczywiście czasem trzeba będzie udowodnić, że faktycznie kupiliśmy towar od danego sprzedawcy, ale do tego celu nie jest potrzebny paragon.

Dowodem sprzedaży może być kopia paragonu (także zdjęcie), karta gwarancyjna ze stemplem sklepu, potwierdzenie zapłaty, e-mail ze sklepu, a nawet zeznanie świadka. Jeśli sprzedawca bezwzględnie odmawia reklamacji z powodu braku paragonu, powinniśmy zgłosić się do rzecznika konsumentów albo możemy złożyć skargę do UOKiK. Rzecz jasna możemy też wystąpić do sądu. To jest teoria, a jak bywa w praktyce?

PRÓBUJĄ SPŁAWIAĆ JAK SIĘ DA

Osobiście miałem problem z reklamacją bez paragonu. Chodziło o monitor, który zepsuł się na krótko przed upływem 2 lat od daty odebrania go ze sklepu. Wybrałem się do sklepu i okazałem kartę gwarancyjną z pieczątką sklepu, co miało być dowodem sprzedaży. Sprzedawca odmówił mi reklamacji, wskazując na brak paragonu. Przyznał, że nie ma wątpliwości co do kupienia monitora w tym sklepie, a jednak odmówił reklamacji ze względu na paragon.

Gdy zacząłem wspominać o ustawach, sprzedawca wezwał kierownika. Ten udzielił mi dziwacznej odpowiedzi: “Wie Pan, ustawy ustawami, ale są jeszcze zasady naszej sieci sklepów, a te wymagają paragonu”.

Zauważcie, że kierownik sklepu całkiem otwarcie zasugerował, że jakieś “zasady sieci sklepów” są ważniejsze niż polskie prawo. Jeszcze trochę podyskutowaliśmy i ostatecznie kierownik sklepu poprosił, abym zostawił ten monitor i “może coś się załatwi”.

Po kilku dniach dostałem ze sklepu telefon z dziwaczną informacją, że “monitor trafił do centrali, ale tam odmówili naprawy” i mogę przyjechać go odebrać. Pojechałem do sklepu i z głupia frant spytałem, czy mógłbym dostać odmowę reklamacji na piśmie. Swoją prośbę umotywowałem tym, że chcę zgłosić sprawę rzecznikowi konsumentów i byłoby miło, gdybym miał wszystko na papierze. Wówczas znów przyszedł kierownik sklepu i stwierdził, żebym… zostawił monitor w sklepie jeszcze na kilka dni i może tym razem coś się załatwi.

Minął tydzień i znów dostałem telefon z informacją, że monitor rzeczywiście nadawał się do reklamacji, ale wczoraj (tzn. dzień przed otrzymaniem tego telefonu) minął dwuletni termin odpowiedzialności sprzedawcy za towar. Wtedy ja odpowiedziałem, że przecież zgłaszałem reklamację nie wczoraj, tylko jeszcze wcześniej. Poproszono mnie bym poczekał na linii, aż po kilku minutach wreszcie dostałem odpowiedź, że reklamacja będzie uwzględniona.

Opisuję tę sytuację, aby zwrócić uwagę na różnicę między teorią a praktyką. Sklep dobrze wiedział, że paragon to tylko pretekst do odmówienia reklamacji. Legenda o “wysyłaniu do centrali” była prawdopodobnie próbą przeciągnięcia sprawy. Próba powołania się na upłynięcie terminu na reklamację była wyjątkowo nieładnym zagraniem. Niemniej perspektywa zgłoszenia sprawy do rzecznika chyba ożywiła działania sklepu. Jeśli jesteście ciekawi, to powiem, że sprawa dotyczyła sklepu z sieci Avans.

NIE KAŻDY WYSTRASZY SIĘ UOKIK

Upór po stronie konsumenta czasem pozwala przebrnąć przez głupie wymagania, ale nie zawsze tak będzie. Nie każdy sklep przestraszy się rzecznika konsumentów czy UOKiK. Znam przykład sklepu, który był na tyle bezczelny, aby w odmowie reklamacji powoływać się na nieistniejący punkt regulaminu. Ten sam sklep był w stanie nawet zmieniać regulamin w czasie trwania sporu z konsumentem. Sprawa trafiła do rzecznika, a ten początkowo w ogóle nie zwrócił uwagi na kwestię regulaminu i grzecznie wytłumaczył konsumentowi, że w postępowaniu sklepu nie ma nic złego.

Klient nie odpuszczał i w pismach do rzecznika ponownie poruszył kwestię regulaminu. Dopiero za drugim podejściem rzecznik zaczął domagać się dokładnych wyjaśnień ze strony sklepu. Sklep nie miał zamiaru nic wyjaśniać, więc rzecznik zagroził złożeniem skargi do UOKiK, ale na tym sprawa się urwała. Konsument nie został powiadomiony o tym, czy skarga została złożona. Sprawa bardzo rozciągała się w czasie i wreszcie konsument dał sobie spokój. Nałożył się na to fakt, że trudno mu było nawet dodzwonić się do rzecznika, a wymiana e-maili szła dość opornie.

Miałem okazję oglądać dokumentację tej sprawy i odniosłem wrażenie, że rzecznik był dość pobłażliwy. Sklep z kolei twierdził, że będzie się tłumaczył tylko przed sądem. Było to dla sklepu wygodne stanowisko, bo wartość towaru nie zachęcała klienta do inwestowania pieniędzy i sił w sprawę sądową. Dodam, że ten sklep miał negatywne komentarze w sieci i najwyraźniej robił tak nie raz. Teoretycznie do kompetencji rzecznika konsumentów należy wytaczanie powództwa na rzecz konsumentów, ale nie każdy rzecznik się do tego pali.

Różnie więc bywa z teorią i praktyką w sprzedaży konsumenckiej. Teoretycznie mamy pewne prawa. W praktyce sprzedawcy starają się je omijać. Teoretycznie możemy wówczas korzystać z pomocy rzecznika konsumentów i możemy się skarżyć do UOKiK, ale znów w praktyce nie musi się to skończyć załatwieniem naszej sprawy.

WARTO SIĘ SKARŻYĆ? WARTO

To nie oznacza, że sprzedawcom trzeba odpuszczać. Zawsze doradzałem i będę doradzał Czytelnikom, aby w razie problemów poszukiwali pomocy, korzystali z pomocy rzeczników, składali skargi itd. Pewien odsetek takich działań przyniesie dobre efekty, co będzie służyło budowaniu lepszego rynku. Zmiana jakościowa w praktykach sprzedawców nie nastąpi z dnia na dzień. Jako konsumenci musimy ją wypracować.

Autor: Marcin Maj
Źródło: Dziennik Internautów

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
8pasanger
Użytkownik

Mądry artykuł to bardzo typowe i niestety skuteczne sposoby obliczone na zniechęcenie do skorzystania z uprawnień za wszelką cenę dopóki większość ludzi odpuszcza będą to robić.Gdy zaczną przegrywać i koszty ( w tym wizerunkowe) trwale przewyższą zyski zaczniemy się czuć jak na normalnym rynku.

MB
Użytkownik
MB

Bardzo przydatny tekst. Naprawdę mało kto z kupujących ma tego świadomość, że paragon nie jest niezbędny. Dodatkowy problem jest taki, że nawet jeśli nie zgubimy paragonu, to w ciągu kilku miesięcy potrafi on całkowicie wyblaknąć i przestać być czytelny…

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

Problem jest taki że nie można anulować sprzedaży i zapłaconego podatku bez paragonu.
Z punktu widzenia sklepu – kupujemy coś za powiedzmy 200-300zł – reklamujemy to -wymiana nie jest możliwa i jedyna opcja to zwrot pieniędzy – wtedy my jako sklep musimy zwrócić te 300zł – ale bez paragonu nie możemy anulować sprzedaży i zapłaconego podatku czyli jesteśmy 56zł w plecy (sam VAT) bez dochodowego. – licząc dochodowy PIT to jeszcze jakieś kilkanaście złotych.

To nie wina sklepu że urząd skarbowy w razie kontroli doszukuje się najmniejszych uchybień.

Zresztą wymiana też bywa problemowa jeśli ktoś jest na pełnej księgowości to trzeba prowadzić pełną gospodarkę magazynową i ewidencjonować każdy towar który zszedł i wyszedł z magazynu. W przypadku otrzymania uszkodzonego towaru i wydania nowego – dobrego- trzeba sporządzić cały protokół – najpierw wpływu do magazynu uszkodzonego przedmiotu, później dokument wydania nowego. Ale w takiej sytuacje mieliśmy np 2 monitory – w dokumentach jeden przyszedł, jeden zszedł – więc dalej są 2 -ale przecież jeden z nich nie nadaje się do użytku – więc należy zrobić protokół uszkodzenia towaru – najlepiej ze zdjęciem i opisem uszkodzenia. JEśli byłby paragon – byłoby łatwiej i mielibyśmy pewność że skarbówka zaakceptuje taki protokół – a nie że będzie starała się nam udowodnić że monitor tak naprawdę nie jest uszkodzony – ściągneliśmy zdjęcie z internetu, a naprawdę monitor sprzedaliśmy “na lewo” nie płacąc za niego podatku – a powążnie – takie rzeczy podczas kontroli skarbowej mogą się zdarzać.

Dlatego już dawno UOKiK i Urząd Skarbowy powinni się dogadać w sprawie takich spraw – bo obecnie UOKiK sobie – ale jeśli sklep chce spełnić wszystkie wymagania UOKiKu – to może podpaść Urzędowi Skarbowemi w wypadku kontroli.

Niekonsekwencja przepisów

Maximov
Użytkownik
Maximov

@Rozbi
Dokładnie.
Sprzedawca potrzebuje fizycznie paragon, aby wszystko “zagrało” w papierach.
Tylko po to, gdyż później to on ma, w razie braku, problem z US a nie klient.
Ale klienta to najczęściej nie obchodzi…