Osiem godzin to za długo

Opublikowano: 20.09.2015 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 4

Dom opieki w Göteborgu skrócił personelowi dzień pracy aż o dwie godziny przy zachowaniu tych samych pensji. Eksperyment inspiruje inne skandynawskie placówki i firmy, również te działające w sektorze prywatnym.

Jak informuje „The Guardian”, w lutym opiekunowie z domu opieki dostali nowy grafik: zamiast ośmiu godzin dziennie pracują tylko sześć. Ta kontrolowana próba wprowadzenia alternatywnego tygodnia pracy ma służyć obserwacji, jak zachowują się pracownicy i jaka jest ich efektywność, gdy pracują krócej, a zarabiają identycznie jak wcześniej. „Dawniej cały czas byłam wyczerpana” – mówi Lise-Lotte Pettersson, pielęgniarka – „Ale teraz już nie jestem. Jestem bardziej żywa, mam więcej energii na pracę, ale i więcej czasu na życie rodzinne”.

Eksperyment ten zainteresował inne szwedzkie firmy: kilka szpitali zmieniło czas pracy i obecnie pielęgniarki i lekarze mają dyżury sześciogodzinne. Pomysł zainspirował także prowadzących drobne firmy prywatne – twierdzą oni, że krótszy dzień pracy może podnieść produktywność i zminimalizować ryzyko częstych zmian personelu.

Przez ostatnie sto lat systematycznie skracano dzień pracy, wydłużano wakacje i wcześniej przechodzono na emerytury. Obecnie tendencja ta ulegała zahamowaniu – znowu pracujemy coraz dłużej, jednak nie zawsze wychodzi nam to na dobre. „Efektywność pracy podwoiła się od lat 1970. Obecnie mielibyśmy nawet możliwość pracować tylko cztery godziny dziennie. Pojawia się tylko pytanie, jak dystrybuować zyski z tej produktywności” – mówi Roland Paulsen z uniwersytetu w Lund.

Firma Toyota z Göteborga skróciła dzień pracy do sześciu godzin już ponad dekadę temu. Wprowadzono dwie zmiany po 6 godzin, dzięki czemu nie skrócono czasu pracy serwisu samochodowego. Klienci są zadowoleni, ponieważ czekają na obsługę krócej, pracownicy również – pierwsza zmiana kończy pracę już o 12.00, co pozwala im prowadzić normalne życie rodzinne i mieć czas dla siebie.

Eksperymenty z krótszym dniem pracy rozpoczęto w Szwecji już w latach 1990. W 1989 roku dom opieki w Kirunie skrócił czas pracy do sześciu godzin, by zatrudnione tam kobiety mogły lepiej uzgadniać swoje grafiki z pracującymi w pobliskiej kopalni mężami. Po zwycięstwie prawicy w regionie w 2005 reforma została wstrzymana i personel musiał wrócić do pracy po osiem godzin dziennie. „To była polityczna decyzja. Twierdzono, że to za drogie” – wyjaśnia Brigitta Olsson z uniwersytetu w Lund. „Ale to była dobra inwestycja – więcej osób miało pracę, co przyczyniało się do spokoju i dobrobytu w społeczności”.

Szacowanie kosztów takich zmian jest trudne – obliczenie, czy np. oszczędności na zwolnieniach lekarskich to wynik cięcia czasu pracy czy też innych czynników jest skomplikowane do przeprowadzenia. Jeśli pracę ma więcej osób (a przy skróceniu jej czasu i zachowaniu identycznych pensji trzeba zatrudnić ich więcej), koszty zasiłków dla bezrobotnych spadają, jednak oszczędza na tym państwo, nie lokalny samorząd.

Wyniki szwedzkiego eksperymentu wskazują, że opiekunowie osób starszych biorą mniej urlopów, poprawia im się zdrowie, a jakość świadczonej przez nich opieki wzrasta.

Źródło: NowyObywatel.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Marek Witkowski
Użytkownik

Sądzę, że to zacznie działać w drugą stronę, tj. czas wykorzystywany po za pracą będzie zwiększał popyt na konsumpcję, a tym samym wzrost zapotrzebowania na towary i usługi. W ciągu dodatkowych dwóch godzin będzie można iść do baru z przyjaciółmi, do klubu fitnes, czy też więcej czasu poświęcić na zakupy, a tym samym więcej wydawać. I znowu pojawi się konflikt, bo ludzie będą za mało zarabiać. Nie wspomnę, że najwięcej zarobią koncerny, bo w czasie pomiędzy uzyskiwaniem większych dochodów koncernów a podwyżką pensji, wygeneruje się spory zysk. Człowiek zawsze kombinował i dlatego jakoś pchamy ten nasz wózek do przodu.

Komzar
Użytkownik
Komzar

W praktyce nawet mniej niż 6. Co więcej nasze technologia pozwala by ten czas skrócić do góra 20h tygodniowo i nadal wszyscy mieli by więcej niż teraz. Chodzi tylko o to by nie produkować bubli czyli nie robić syzyfowej pracy.
Dzięki temu i nie marnujemy zasobów naturalnych i pracy ludzkiej.

W praktyce chodzi to by utrzymać bezrobocie bo to gwarantuje koncernom tanią siłę roboczą, dlatego takie projekty nie przechodzą.
Samo bezrobocie jest rzeczą sztuczną bo zawsze jest więcej pracy do wykonania niż chętnych.

Marek Witkowski
Użytkownik

@Komzar

Buble zawsze będą, bo one napędzają sprzedaż. Jeżeli kupisz buty, które po miesiącu się rozlecą, musisz kupić następne. Oczywiście, wprowadzono okres gwarancji, lecz te procedury specjalnie się wydłuża, aby pieniądze za te buty przyniosły zysk w innym miejscu. Ty wydasz na buty 100 zł, a po trzech miesięcach producent zwróci Ci te same 100 zł, w tym czasie zarobi na tych 100 zł 3zł. Grosz do grosza będzie kokosza.

pablitto
Użytkownik
pablitto

To mnie zawsze “zastanawiało”. Już polscy futuryści niecałe 100 lat temu wygenerowali taki (chyba) “manifest” opisujący życie za 100 lat – czyli prawie dzisiaj…
Wszystko fajnie przewidzieli – że technologia wyręczy człowieka z monotonnych prac, sprawi to, że człowiek będzie pracował -nie pamiętam dokładnie, ale wyszło im coś koło 3-4 h dziennie – bo jakoś trzeba będzie podzielić tą pracę między ludzi, etc. – to był naprawdę kawał dobrej i trafnej roboty (dłuższe to było niż te parę zdawkowych zdań) – i w zasadzie ci goście trafnie bardzo wiele rzeczy przewidzieli…
… poza JEDNYM “detalem” – mianowicie, że to wypracowane przez technologię “dobro” nie trafi do całego społeczeństwa, tylko do wąskiej grupy “kolesi”, którzy “kręcą pi3rdolnikiem” … a cała reszta będzie zapi3rniczać mniej więcej tak, jak w czasach tychże futurystów – mimo zwiększenia produktywności ze 20 razy w międzyczasie.

Pracując na kontrakcie, przy którym to w latach >’1930 pracowało ok ~1500 ludzi, dzisiaj pracuje przy nim ok 100 ludzi – a i tak robią to szybciej (i lepiej) niż dawni “poprzednicy” dzięki maszynom.
Na początku XX wieku wszelkie ruchy socjalistyczne/komunistyczne/anarchistyczne etc. (niepotrzebne skreślić ;) walczyły o 8-godzinny dzień pracy… – dla przypomnienia – nie walczyli dlatego, że urodzili się już z myślą, że zostaną jakimiś “komunistami”, tylko dlatego, że musieli zap..lać razem ze swoimi młodocianymi dziećmi w fabrykach/kopalniach/hutach… po 10-16 godzin dziennie – i to było wówczas “normalne”… no i cóż… wywalczyli ten 8-godzinny dzień pracy… i tak zostało do dziś ;) – czyż to nie zabawne? – tak, po prostu, dla zwykłej logiki – bo śmiem twierdzić, że wydajność wszelkiej produkcji od czasów “rewolucji informatycznej” wskakuje znacznie bardziej dynamicznie na coraz wyższe poziomy, i już od dawna żyjemy w systemie “nadprodukcji” a nie “niedoboru”.

Poza tym – jest coraz mniej “zwykłych” zawodów, które nie mogą być szybko zastąpione przez zautomatyzowane systemy – także w sektorze usług – bankowość, turystyka etc… – kto dziś lata “ręcznie” do banku, na pocztę (wysłać mejla ;), kupuje/rezerwuje bilet na jakieś wydarzenie, wakacje itp… itd… u nas to jeszcze rzadki widok, ale na “zgniłym zachodzie” w marketach kupujemy nierzadko “u robota” w kasie – bo po co zatrudniać te panie na najniższą krajową na kasę, te dramaty z wyzyskiem, pampersami… jak tylko roboty jeszcze bardziej stanieją – nie zobaczycie już żywej istoty w markecie/magazynie/fabryce/zakładzie czy nawet biurze turystycznym… kiedy pojawi się zrobotyzowany fryzjer to będzie już pozamiatane ;)

Po co więc ci ludzie? ;)

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Lawinowy rozwój techniki (i tak hamowany przez kapitalizm) powoduje poprawę życia bardzo wąskiej części społeczeństwa. Dla ogółu ludzkości rozwój ten niczego nie poprawia, a może wręcz przeciwnie – powoduje jeszcze większy wyzysk. Bogacze chcą po prostu coraz więcej i więcej i tym samym rośnie na świecie liczba robotników-nędzarzy.
Być może znowu potrzebna jest krwawa rewolucja i rzeź tak jak na początku XX wieku, żeby wywalczyć krótszy czas pracy. Gdyby światem nie rządziła mamona i ludzie potrafili by się dzielić, to przy dzisiejszych i jutrzejszych możliwościach technicznych – 8 h dzień pracy można by z powodzeniem skrócić o połowę!

pablitto
Użytkownik
pablitto

@atos

– to było pytanie retoryczne, ze znakiem ironii, jakbyś nie zauważył.

@Piechota

– to mnie włąśnie zastanawia, bo gdyby wyjść z “wywalczonego” 8h dnia pracy powiedzmy nawet te 50 lat temu (bo była wojna, blablabla itp.) – i gdyby podzielić go przez wzrost produktywności (po przekroczeniu “granicy” przejścia do gospodarki nadprodukcji) – gdyby jeszcze ograniczyć bezsens współczesnego para-quasi-kapitalistycznego systemu (w sensie marnotrawstwa, utrzymywania całych dziwnych gałęzi przemysłu – np. branża reklamowa etc.), bezsens tzw. administracji, a raczej sens istnienia w ogóle tego tworu ;) (a wiadomo – skoro biurokracja jest – to się rozwija ;) – to w efekcie wyszłoby, że ten czas pracy zmalałby pewnie do 1h dziennie :)
Widziałem jakieś “zestawienie”, gdzie wychodziło (ale wiadomo – papier wszystko przyjmie ;), że np. rdzenny Aborygen spędza właśnie 3-4 h dziennie nad tym, by zabezpieczyć byt rodzinie – nie koniecznie chodzi mi tu o ukazywanie, że tak prymitywny niby człowiek blablabla (przeciwnie, szanuję ich wielce, podobnie jak m.in. Natywnych Amerykanów – ich mądrość po prostu rozwala nasze pozbawione ducha i więzi z planetą głowy), ale o to w jakich warunkach – przecież to z grubsza “pustynia”.
My – mając całkiem w porząsiu klimat, wodę, lasy, rzeki, morza, całą tą technologię itd. itp… zapi3rniczamy jak motorki – na pewno statystycznie więcej niż te “przysłowiowe” 8h, i nierzadko myślimy o tzw. pracy zbyt często, jak i jest przyczyną stresu, a czasem po prostu zwykłym marnowaniem życia na pi3rdoły, jakże “potrzebne” światu, na które wcale nie mamy ochoty spędzać czasu, a co dopiero połowę świadomego życia… czyż to nie ironia. Świat iluzji, w któym zostaliśmy wycho(do)wani – bo tak trzeba/ jak Pan (?) Bóg przykazał/ bo inaczej się wszystko zawali /itp. itd… pewnie niezły ubaw mają te istoty, które kręcą tym pi3rdolnikiem… ale kto wie, może mają podobny “ubaw” jak np. pracownicy jakiś kurzych ferm koncentracyjnych, nie wyrabiający się z ciągle podkręcanymi “normami” ;p

PS. co do krawych rewolucji – te chyba nigdy w historii dobrze się nie kończyły…

…a w ogóle – to śledząc nieco technologię wydaje mi się, co raczej oczywiste, że już dziś (albo prawie dziś – ale takie bliskie “prawie”) żyjemy w czasach, w których możnaby już spokojnie tworzyć tu “raj na ziemi”. Możemy produkować już niemal darmową energię (był np. taki program fajny – stworzyćgigantyczne elektrownie słoneczne na pustyniach Płn Afryki tu i ówdzie – ilu ludzi miałoby wówczas zajęcie, i nie musiałoby brać udziału w ruchach potrącanych globalnie pionków, które właśnie widzimy w Europie), mamy turbiny wiatrowe znacznie nowszych generacji, turbiny zdolne skraplać wodę z powietrza (nawet na pustynii! – zawsze te z 20% wilgotności jest), żarcia jesteśmy w stanie wyprodukować bez problemu tyle, by wyżywić całą planetę, i to bez jej niszczenia przez chciwość…. itd. itp. To jest technicznie możliwe już dzisiaj.
Obawiam się, że dla jakiś istot, które wpadają tutaj na moment popatrzeć z orbity co się tutaj w ogóle dzieje, możnabyłoby nas określić sparafrazowanym zdaniem wielkiego myśliciela dawnych czasów – Obeliksa (tak, ten od Asterixa ;) – “Ale głupi sią ci Ziemianie” ;]

PSS. Dlatego – jakbyco, niezależnie od wyznawanej bezsensownej “opcji politycznej” czy innych bzdur – uważam, że Bezwarunkowy Dochód Podstawowy – to przynajmniej jedno z narzędzi, które choć częściowo sprawiedliwie rozdzielałoby dywidendę od produktywności, bogact państwa, i dym4nia nas przez bankokorporatokrację [które zarabiają na nas choćby nawet przez czytanie tego artykułu, czy codziennym sprawdzaniu maila – że niby grosze? – pomnóz to razy np. miliard (osób) na godzinę]… jest to napewno lepsze od utrzymywania obecnego zetatyzowanego, zbuirokratyzowanego, skorumpowanego STATUS QUO.

PSSS. Wiele moglibyśmy nauczyć się z historii i filozofii -często bardzo KONKRETNEJ – np. wspomnianych Natywnych Amerykanów (zamiast fundować im holocaust)

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Czasami człowiek (społeczeństwo) jest w takiej sytuacji, że chce jakiejkolwiek zmiany, nawet na gorsze, ale chce zaryzykować, bo ma już dość.

sandvinik
Użytkownik
sandvinik

@emigrant
zgadzam się ale to kwestia indywidualnego lenistwa i ubóstwa umysłowego
umiem robić wędliny, wypiekać chleb, ciasta, inne, pomagam mamie robić przetwory-grzybki, ogórki, papryka, sałatki, kompoty, konfiturki,…, a od roku uczę się budowlanki (czeka mnie remont i rozbudowa domu) oraz robie w drewnie-na razie krzesełka ogrodowe i półki ale powoli powoli-córka na drugie urodziny dostanie klocki drewniane z olszyny-takie starego typu ale malowane akrylem a nie jak za PRL olejną.
byle by chcieć.
polecam zwiewać na wieś puki nie ma z tym kłopotu… i tłumu.

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Niestety jest rodzaj człowieka (sporo takich u władzy, wśród elit i w ogóle w społeczeństwie), którego nie uszczęśliwia normalne życie i rozwój w dobrobycie lecz deptanie, czynienie krzywdy innym ludziom, niszczenie ich. I dopóki będą istnieli tacy ludzie, a pewnie zawsze będą istnieli, nigdy nie będzie “raju” na Ziemi, a raczej zawsze będą wojny, wyrzynanie jednych przez drugich, wyzysk, degradacja środowiska, marnotrawstwo itd, itd.