Ograniczmy przywileje pracodawców

Opublikowano: 14.02.2015 | Kategorie: Gospodarka, Polityka, Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 138

Kilka dni temu poseł PO, Michał Jaros przypomniał swoje propozycje dotyczące dialogu społecznego w obrębie przedsiębiorstwa. Jaros przedstawił na razie jedynie propozycje dotyczące strony związkowej. Jego zdaniem powinny zostać zlikwidowane etaty związkowe, a związki zawodowe powinny być opłacane z pobieranych przez siebie składek. Ponadto pracodawcy nie powinni płacić za wynajmowanie biur dla związkowców ani za ich rozmowy telefoniczne.

Jednocześnie poseł koalicji rządzącej deklaruje, że wciąż bliskie są mu ideały dialogu społecznego i zależy mu na dobrych relacjach między związkami zawodowymi i pracodawcami. Chcąc zachować równowagę między obydwiema stronami, a zarazem wyjść naprzeciw apelowi Jarosa, warto wdrożyć kilka rozwiązań dotyczących pracodawców.

Przede wszystkim trzeba byłoby zrobić wszystko, aby w jak największej mierze pracodawcy finansowali swoją działalność z środków prywatnych lub ze składek swoich organizacji. Na początek warto przyjąć zasadę, zgodnie z którą wszyscy doradcy pracodawcy odnośnie polityki kadrowej, w tym wynajęte firmy konsultingowe czy prawnicze, otrzymują pieniądze z prywatnych środków właściciela, a nie z majątku firmy. Dotyczy to też kosztów pomieszczeń zajmowanych przez osoby odpowiedzialne za politykę kadrową. Wszak trudno zrozumieć, dlaczego pracownicy część wypracowanego przez siebie zysku mają przeznaczać na walkę z… nimi samymi. Trudno sobie wyobrazić uczciwy dialog, gdy po jednej stronie zasiadają przedstawiciele sowicie opłaconej przez zarząd kancelarii prawniczej, a po drugiej zmęczony po pracy i nieprzeszkolony pracownik.

Warto również rozważyć sensowność zakupu i wykorzystywania przez zarządy firm samochodów służbowych. Być może koszty organizacji związkowej niekiedy doprowadzają firmę do kryzysu, ale tym bardziej dotyczy to kosztów funkcjonowania zarządu. Jeżeli zarząd firmy ma ciąć koszty funkcjonowania związków zawodowych, to związki powinny mieć prawo ograniczać koszty działania zarządu. Kupowanie drogiego samochodu przez prezesa w sytuacji, gdy firma znajduje się w trudnej sytuacji, niewątpliwie stanowi patologię. Wierzę, że właśnie to miał na myśli poseł Jaros, pisząc o patologiach po stronie pracodawców. Surowe procedury powinny też dotyczyć podróży prezesa finansowanych ze środków firmy czy organizowanych przez niego przyjęć. Wszak wszystko są to wydatki pracodawcy, za które obecnie płaci firma. Załoga powinna mieć możliwość oceny sensowności tego rodzaju wydatków.

Poseł Jaros podejrzliwie patrzy na związkowców i zastanawia się, jak ograniczyć ich nadużycia. W przypadku pracodawców łatwiej o oszustwa, ponieważ na poziomie zakładu są stroną silniejszą. Pracodawcy pewnie chcieliby obejść nowe przepisy, podnosząc sobie wynagrodzenia i potem z nich finansując działalność doradców od polityki kadrowej czy kancelarii prawniczych. Taką możliwość należałoby ograniczyć, wprowadzając limity wynagrodzeń dla kadry zarządzającej. Na początek warto byłoby na przykład rozważyć, aby wynagrodzenie dla prezesa nie mogło przekraczać ośmiokrotności wynagrodzenia najgorzej opłacanego pracownika. Takie rozwiązanie niewątpliwie sprzyjałoby dialogowi, a przy okazji motywowało pracowników do bardziej wydajnej pracy.

Obecnie nawet odnośnie płacenia składek pracodawcy są uprzywilejowani, ponieważ składki na rzecz swoich organizacji mogą oni wrzucać w koszty uzyskania przychodu. Podobny przywilej nie przysługuje związkom zawodowym. Warto pamiętać, że chodzi tutaj o niebagatelną kwotę 400 mln zł rocznie. Pracodawcy mają więc środki ze składek na prowadzenie działalności na terenie firmy. Ponadto pracodawcy otrzymują z budżetu państwa dotację na opłacenie składki członkowskiej w organizacjach międzynarodowych. Związki zawodowe opłacają taką składkę z wpłat swoich członków. Jeszcze większe przywileje przedsiębiorcy i pracodawcy mają w zakresie płacenia podatków i składek. Pracownicy, w tym ci zrzeszeni w związkach zawodowych, posiadają ich znacznie mniej. Tutaj nie chodzi już o dziesiątki czy setki milionów, ale o grube miliardy złotych rocznie.

Jestem więc gotów do rozmowy z posłem Jarosem. Jeżeli mamy ukrócić tzw. przywileje związkowe, to zarazem znieśmy też analogiczne, a właściwie znacznie większe przywileje po stronie pracodawców. Co Pan na to, panie pośle?

Autorstwo: Piotr Szumlewicz
Źródło: Lewica.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

12
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MusX
Użytkownik
MusX

czyli co, lepiej mieć mniej firm, ale większych? czy więcej ale mniejszych?
może ostatecznie wystarczy nam jedno monsanto od jedzenia, jedna coca-cola od picia, itd :)

Jedr02
Użytkownik
Jedr02

Pewnie mniej większych firm, bo związki zawodowe najlepiej żyją na dużych firmach, szczególnie państwowych.

robi1906
Użytkownik

I naprawdę dopiszę że masz szczęście że nie przeczytałem tego wcześniej , bo jak napisałeś , że Pino Chet nie miał powiązań z CIA ,
żarty koleżko to ty możesz robić z przedszkolaków a nie z ludzi dorosłych .

argos1
Użytkownik
argos1

@robi1906
Obserwuję od dłuższego czasu tego osobnika z którym obecnie polemizujesz na tym forum. Pragnę poinformować Ciebie wiec o tym, że ów osobnik jest w rzeczy samej tzw. “wyznawcą kultu parapracodawcy kapitalistyczno-monetarnego”, który NIGDY, podkreślam jeszcze raz, NIGDY!!!, nie zrozumie toku myślenia ludzi uczciwych. Z jego licznych wpisów wynika, że prawdopodobnie on sam jest właśnie takim “polskim parapracodawcą kapitalistyczno-monetarnym” obecnego chorego systemu, żerującym na uczciwości ludzi ciężko pracujących za parę groszy. Takich “anty-Janosików” co zabierają biednym, aby oddać bogatym, ostatnio nam się tu sporo niestety namnożyło.
Dla takiego osobnika, wzorem do naśladowania pracodawcy-kapitalisty jest sytuacja z czasów “Ziemi Obiecanej” Władysława Reymonta, sprzed ponad 100 lat, cóż żenada, ale mówię jak jest. Dla w/w osobnika wiara w słowa: “Ja nie mam nic, i Ty nie masz nic – to razem mamy dokładnie tyle aby założyć Fabrykę…”, jest nadal pierwszą najświętszą wartością oraz najważniejszym moralnym przykazaniem. Niestety, ale z takim osobnikiem nie porozmawiasz i nie podyskutujesz, ponieważ to jednostka osobna marginalnie, “posługująca się innym językiem”. Wszelkie próby konwersacji z owym osobnikiem, skończą się dla Ciebie jedynie poczuciem straty własnej energii i nic poza tym. Szkoda tylko Twojego czasu.
Szkoda również, że niektóre osobniki “zaśmiecają” swoimi wpisami WM, podczas gdy mają do dyspozycji “oficjalne jedynie słusznie propagandowo publiczne mendia, na których zdobędą 100% poklask, no ale cóż, nic Pan nie poradzisz, w końcu do przedszkola ich Pan nie wsadzisz, podobno wolność jest… może i tak.
Po prostu – Nie dajmy się im zwariować.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

@Maximov

Spór oczywiście schodzi do rywalizacji miedzy dwoma utopijnymi systemami czyli socjalizmem oraz kapitalizmem ,których nigdy nie było i nie będzie :)
Nie będę tu wchodził w jakieś szersze dyskusje, ale śmieszy mnie stwierdzenie :

“Pracowniku, sprawdź swój pasek wypłaty i zobacz różnicę pomiędzy brutto i netto.
To nie pracodawca Ci to zabiera tylko państwo!
Pracodawca to nie wróg!”

Świetnym przykładem są nasze umowy zlecenia i inne syfiaste umowy cywilnoprawne.
Gdy je wprowadzano i promowano na szeroką skale przez ściekowisko zwane mediami głównego nurtu jak mantrę powtarzano ,że to dla dobra pracowników bo będą dostawać więcej na “rękę”. Minęła dekada i jedynym osiągnięciem umów cywilnoprawnych jest obniżenie stawek przeciętnego pracownika. Gdzie te większe pensje na śmieciówkach ? Politycy jak i wielcy ekonomiści promujący to dziadostwo unikają obecnie tego tematu jak ognia. Stworzono sytuację gdzie pracodawca mógł zapłacić więcej swojemu pracownikowi, i co zrobił to ???
Co więcej, 90% ludzi pracujących na śmieciówkach była zatrudniania niezgodnie z polskim prawem i jakoś ta strasznie represyjna administracja państwowa nie gnębiła na masową skale pracodawców – zostawiono im szerokie pole do popisu, i co pracownik dostał większą wypłatę ?

Proszę nie przedstawiaj “państwa” jako jedynego zła na tej planecie, które powoduje tylko ucisk obywatela, bo biznes dostaje od czasu do czasu narzędzia do poprawy swojego bytu jak i bytu pracownika i niestety zawsze dąży do zagarnięcia jak najwięcej dla siebie :(

Maximov
Użytkownik
Maximov

@dagome12345
Pracownik i pracodawca egzystują z symbiozie.
Pracodawca nic nie zarobi bez pracowników i vice versa.
W 2007-2008, sam to doskonale pamiętam, normalnych ludzi do pracy brakowało.
Pracowali ludzie, delikatnie mówiąc “nieodpowiedni”, których strach było zostawić samych bez nadzoru.
Zarabiali takie pieniądze, które teraz ciężko zarobić.
Ale innych na rynku pracy nie było.
Znalezienie normalnego, odpowiedniego człowieka było prawie jak trafić szóstkę w totka.
Pracodawcy narzekali, ale płacili.
I wtedy wszystko było OK.
Obecnie mamy znacznie więcej pracowników, niż miejsc pracy.
Siłą rzeczy pracodawca mniej musi dbać o pracownika.
Jak nie ten, to inny.
Wybacz porównanie, ale Ty, gdy robisz zakupy, też wybierasz (chyba?) najlepsze sztuki, skoro i tak wszystkie kosztują tyle samo.
Ten sam mechanizm odnosi się do rynku pracy i płacy minimalnej.
Chcesz czegoś lepszego? Płacisz więcej.
Proste!

Nie wiem dlaczego masz pretensje do pracodawców o umowy – zlecenia.
Przecież to państwo tworzy prawo, nie pracodawcy.
Obecnie mamy do czynienia z daleko posuniętym przeregulowaniem rynku pracy oraz jego nadmiernym opodatkowaniem.
Doszło do sytuacji, gdzie pracodawca wręcz boi się uczciwie zatrudniać na etat, bo go nieuczciwy pracownik oszuka.
Oczywiście zgodnie z “prawem” pracy.

Prostej recepty na poprawę nie ma ale deregulacja w prawie pracy na pewno bardziej by pomogła, niż nadmierna opresyjność i kontrola.
Obecne prawo pracy stawia obie strony, pracodawców i pracowników, na przeciwne barykady i uzbraja w przepisy.
Jak mają się traktować? Jak partnerzy czy jak wrogowie?
Przecież z obu stron są dorośli, odpowiedzialni ludzie, prawda?
Na pewno by się porozumieli.
Przecież się wzajemnie potrzebują.
Siebie, a nie przepisów.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

@Maximov

Tyle ,że tej symbiozy nigdy nie było i będzie, bo symbioza to ścisłe współistnienie z wyrównanymi korzyściami dla obu stron, a w relacji pracownik – prawodawca ZAWSZE silniejszy będzie pracodawca i będzie robił wszytko aby utrzymać dominację nad pracownikiem.
Nie wiem skąd się u was bierze jakieś utopijne postrzeganie świata gdzie nagle po wprowadzeniu deregulacji wszystko się uzdrowi. Jak za dotknięciem magicznej różdżki ludzie staną się sprawiedliwi, nie będą oszukiwać, kłamać , wyzyskiwać. W takim świecie pracodawcy będą się skupiali na rywalizacji miedzy sobą, wiec automatycznie wszyscy będą dążyć do jak najszybszego rozwiązania problemu pracowników, czytaj : “Nikt się nie chce bawić w fochy roboli wiec razem dążymy do zabrania im jakichkolwiek praw”.
Dziwi mnie także przedstawianie pozycji przeciętnego pracownika na równi z wykwalifikowanym specjalistą. To specjalista ma możliwość jakichkolwiek negocjacji jeśli chodzi o warunki jego pracy oraz płacy. Zwykły pracownik będzie stłamszony do pozycji nic nie wartego robaka, którego można zastąpić w 5 sekund. Nie będzie miła żadnego realnego wyboru w zmianie pracodawcy bo każdy będzie będzie go wyzyskiwał do granic możliwości wiec będzie siedział w jednym miejscu dopóki go nie wyrzucą. Tylko błagam nie pisz mi o bredniach ,że wszytko zależy od nas samych i nas los leży w naszych rekach. W 90% to kim jesteśmy zależy od tego z jakiego środowiska pochodzimy, jacy ludzie nas otaczają oraz jakie wzorce przekazali nam rodzice. Śmieszne jest także to,że ludzie w Polsce wyzywają na tzw “socjalizm”, a sami uzyskali wykształcenie dzięki niemu :) Piszecie – “każdy jest kowalem swojego losu”, ale bez mrugnięcia okiem korzystacie z “socjalistycznej” edukacji naszego kraju. Ciekawe jaki byście mieli światopogląd w sytuacji gdzie zrobienie głupiego magistra kosztowało by was równowartość domu:)

Co się tyczy nieodpowiednich ludzi do pracy w 2007-2008 to trzeba było zapłacić godziwą pensje to ludzie by nie wyjeżdżali na zachód do pracy. Sam mogę wymienić kilka przykładów gdzie wielki pan biznesmen wychodził z założenia :”na twoje miejsce jest 100 innych” i nagle zostawał z ręką w nocniku. Nagle nie wiadomo skąd znajdował pieniądze na to aby zapłacić wyższą stawkę oraz przeszkolić pracownika od podstaw( co nieraz szło w dziesiątki tysięcy złotych).

Maximov
Użytkownik
Maximov

@dagome12345
“Tyle ,że tej symbiozy nigdy nie było i będzie, bo symbioza to ścisłe współistnienie z wyrównanymi korzyściami dla obu stron – a w relacji pracownik – prawodawca ZAWSZE silniejszy będzie pracodawca i będzie robił wszytko aby utrzymać dominację nad pracownikiem”

Skoro to nie jest symbioza to co?
Czyli, według Ciebie, pracodawca może funkcjonować bez pracowników?
No to krótko będzie działał…;)
Pamiętaj, tyle ktoś będzie miał władzy nad Tobą ile Ty sam mu oddasz!
Nikt nikogo do pracy nie zmusza!
Każdy może sam zostać pracodawcą.
Droga wolna!

“Nie wiem skąd się u was bierze jakieś utopijne postrzeganie świata gdzie nagle po wprowadzeniu deregulacji wszystko się uzdrowi. Jak za dotknięciem magicznej różdżki ludzie staną się sprawiedliwi, nie będą oszukiwać, kłamać , wyzyskiwać. W takim świecie pracodawcy będą się skupiali na rywalizacji miedzy sobą, wiec automatycznie wszyscy będą dążyć do jak najszybszego rozwiązania problemu pracowników, czytaj : „Nikt się nie chce bawić w fochy roboli wiec razem dążymy do zabrania im jakichkolwiek praw”.”

Czy ja napisałem, że ludzie się zmienią i staną się lepsi?
Ludzie się nie zmienią, będzie po prostu łatwiej funkcjonować w zderegulowanym systemie.
A fochy roboli mogą przekształcić się w strajki i ew. zniszczenia w zakładzie, czyli straty.
Żaden normalny właściciel do czegoś takiego nie dopuści.

“Dziwi mnie także przedstawianie pozycji przeciętnego pracownika na równi z wykwalifikowanym specjalistą.”

A dlaczego? Obaj są pracownikami więc wszelkie porównania są jak najbardziej na miejscu.

“Tylko błagam nie pisz mi o bredniach ,że wszytko zależy od nas samych i nas los leży w naszych rekach.”
Jeśli ludzie nie będą choć trochę ambitni i nie będą chcieli się rozwijać to będą byle robolami.
Ale OK, nie będę pisał więcej, tak jak prosisz.

“…ale bez mrugnięcia okiem korzystacie z „socjalistycznej” edukacji naszego kraju. Ciekawe jaki byście mieli światopogląd w sytuacji gdzie zrobienie głupiego magistra kosztowało by was równowartość domu:)”

Niestety nie mam wyboru i wypominanie mi tego jest nie na miejscu.
Argument chybiony.

“Co się tyczy nieodpowiednich ludzi do pracy w 2007-2008 to trzeba było zapłacić godziwą pensje to ludzie by nie wyjeżdżali na zachód do pracy.”
Pracodawcy płacili, ile mogli.
Na Zachodzie i tak płacili lepiej.

“Sam mogę wymienić kilka przykładów gdzie wielki pan biznesmen wychodził z założenia :”na twoje miejsce jest 100 innych” i nagle zostawał z ręką w nocniku.”
Tak to właśnie ma działać.
Płacisz za mało to masz niską motywację do pracy wśród pracowników.
Skutkuje to dużą rotacją, jeśli jeszcze są chętni (koszty), mniejszą dbałością o środki trwałe w firmie (koszty obsługi, eksploatacji, wymiany) oraz niską wydajnością.
To przekłada się na niższe zyski i na dłuższą metę gorszą konkurencyjnością.

“Nagle nie wiadomo skąd znajdował pieniądze na to aby zapłacić wyższą stawkę oraz przeszkolić pracownika od podstaw( co nieraz szło w dziesiątki tysięcy złotych).”

Wiadomo. Z wypracowanego zysku, ew. dotacji i kredytów.
Szkolenie pracowników to inwestycja w ludzi.
Jeśli odejdą, to inwestycja się nie zwraca.

Dla Twojej informacji, jestem pracownikiem i frankowiczem.
Nie przelewa mi się ale nie mogę słuchać idiotycznych, socjalistycznych bzdur, jakie piszesz.
Moim zdaniem mam po prostu zdrowe spojrzenie na rzeczywistość.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

@Maximov

1. No właśnie nie jest symbioza tylko pasożytnictwo. W momencie całkowitej deregulacji przeciętny pracownik staje na z góry przegranej pozycji, staje się nic nie wartym żywicielem (gospodarzem) , po którego śmierci pasożyt przenosi się na innego gospodarza.

2. Jak możesz pisać ,że mój argument studiowaniu “za darmo” jest chybionym argumentem. Wykorzystujesz ta samą technikę jak ludzie, z którymi byłem ostatnio na spotkaniu towarzyskim. Większość wypowiadała się właśnie o tym ,że każdy ma równe szanse itd. Zadałem pytanie kim są ich rodzice. Większość wskazał : robotnik, kierowca, sprzątaczka, pani sklepowa ( w jednym przypadku rodzice byli po studiach). Wtedy zadałem pytanie gdzie by teraz byli gdyby szkolnictwo wyższe byłoby płatne i koszt ich magisterki wynosiłby 100-250 tyś zł . Ilu z nich było by teraz inżynierami , lekarzami , specjalistami od rachunkowości itd.
Wiem, wszyscy jesteśmy w tym systemie, ale jakoś nie wiedzę aby młodzi wielce broniący wyimaginowanego “kapitalizmu” wyjeżdżali masowo do krajów zachodnich na studia. A koszt pełnego kierunku z dostępem do wszystkich przedmiotów potrafi się potroić od ceny wyjściowej ( moja żona miała stypendium naukowe na angielskiej uczelni wiec jako tako orientuję się jaki to jest koszt).
Ty nie miałeś wyboru? Jak to ? Żyjemy gdzie wszystko zależy od nas samych . Zawsze mogłeś wyjechać zagranicę i tam studiować( najpierw na 5-10 lat do zwykłej roboty, a potem z zaoszczędzonych pieniędzy rozpocząć studia ) Gdzie jest ten brak wyboru ? Ja widzę tylko lenistwo i brak szerszego obrazu świata :) No przecież to jest takie łatwe.
Nie pisz mi ,że mówię o jakiś socjalistycznych bzdurach bo sam z premedytacją siorbiesz jak i inni z tego systemu dla własnych korzyści, dochodzisz do czegoś w życiu dzięki właśnie tym socjalizmom ale następnemu pokoleniu najchętniej byś zabrał tą możliwość.

3.Ambicja powiadasz.
Pochodząc z białej, średniozamożnej rodziny w USA można rozmawiać z perspektywy ambicji , chęci osiągania coraz to nowszych celów . Inaczej się ma sprawa gdy człowiek pochodzi z slumsów dla czarnych , wtedy ambicję można sobie wsadzić w cztery litery.
Podobnie sprawy się mają z specjalistą po studiach , a zwykłym pracownikiem fizycznym. Nie, nie mają równych szans jeśli chodzi o negocjacje z pracodawcą warunków swojej pracy (płacy).W całkowicie zderegulowanym rynku przeciętny pracownik fizyczny jest tyle samo istotny co miotła.

4.
Wyjazdy pracowników zagranicę w wielu przypadkach nie miały by miejsce gdyby nie chciwość tzw polskich biznesmenów. Masz zupełną racje ,że ludzie i tak by wyjeżdżali ale nie działo by się to na tak masową skalę gdy przeciętny polski pracodawca myślał odrobinę bardziej perspektywicznie. Taką sytuacje miałem u poprzedniego pracodawcy. Ludzie z wieloletnim doświadczeniem zwalniali się bo nie dostawali od lat żadnych podwyżek, a ilość pracy i zamówień rosła. Doszło do takiej sytuacji gdzie linia produkcyjna praktycznie stanęła bo nie miał kto pracować . Wtedy nagle znalazły się pieniądze na wszytko. Tyle ,że gdyby nie ta chytrość pan biznesmen nie poniósł by żądnych strat. W ogólnym rozrachunku stracił 1,5 mln złotych na zatrzymaniu produkcji , przeciągających się awariach( zwolnił doświadczonych mechaników), a tak czy siak płacił po tych perturbacjach średnio tysiąc zł więcej.

Maximov
Użytkownik
Maximov

@dagome12345

Ad.1
Gdy pasożyt zginie to co się dzieje z nosicielem?
Umiera? Czy żyje dalej?
Gdy zabraknie pracodawców to zrobią pracownicy?
Będą żyć silniejsi czy zginą z głodu?
(mowa oczywiście o modelu hipotetycznym)

Ad.2
Państwo pozbawia mnie decydowania o własnym, wykształceniu dlatego, że zabiera mi w podatkach sporą część mych pieniędzy, które przeznacza na “darmową edukację”.
Dlatego nie wciskaj mi kitu.
Nie mam możliwości odmowy kształcenia (obowiązek szkolny) i nie mam możliwości odmowy płacenia na tzw. “darmową edukację”.
Dlatego uważam to za argument chybiony.

Ad.3
Poczytaj, ilu profesorów pochodziło z chłopskich rodzin, np. Stanisław Pigoń.
Warunki miał znacznie gorsze, niż my obecnie.
Da się?

Ad.4
Mówimy dokładnie o tym samym.
Chciwy pracodawca stracił.
Gdyby był normalny to zainwestowałby w ludzi.
Ale to była jego firma, jego wybór i jego pieniądze.

pudson
Użytkownik
pudson

związki zawodowe powinny być finansowane tylko ze składek członków. W innym wypadku mamy takie patologie jak w Polsce gdzie związkowi szefowie zarabiają po 30 tyś. i ich jedyna robota to darcie papy

dudex
Użytkownik
dudex

@dagome12345 jesteś?