Liczba wyświetleń: 866
Już około 730 szkół we Francji jest zamkniętych. Uczniowie, ich rodzice i nauczyciele zgromadzeni przed budynkami biorą udział w ogólnokrajowym proteście. Motywowani chęcią zapewnienia bezpieczeństwa młodym, obecni są też członkowie związku zawodowego CGT. Czynnikiem wywołującym niezadowolenie jest odczuwalna skala niedofinansowania szkolnictwa – niszczejące budynki, niedogrzane zimą, bez klimatyzacji latem, oraz niedostatek kadry nauczającej. Do tych narzekań dochodzą jeszcze wydłużony plan zajęć i nadmiernie liczne klasy (35 uczniów).
Zainicjowany przed tygodniem ruch licealistów zjednoczył sporą część społeczeństwa wokół wspólnej sprawy. Początkowo pokojowe wiece przed szkołami przeistoczyły się w radykalne protesty, czym uzasadniona została interwencja policyjna wykorzystująca działka wodne do rozpędzania tłumów.
Brutalne działania policji spotkały się z krytyką mediów, uznających akty przemocy policyjnej za nadużycia. Widoczne na zdjęciach przypadki młodych ludzi wleczonych za włosy przez uzbrojonego policjanta, wspomaganego przez równie uzbrojonych kolegów, by ich odizolować od tłumu i aresztować, skomentowane zostały przez ministra edukacji jako reakcje uzasadnione.
Minister Edouard Geffrey twierdzi, że młodzieżowy odruch niezadowolenia przejęty został przez niebezpieczne ugrupowania radykalne, co wymaga jego ukrócenia. Na apel ministra zwołany został szereg spotkań kryzysowych, ale uczniowie nie zamierzają zaniechać buntu, dopóki ich żądania nie zostaną spełnione.
Anonimowa młoda uczestniczka twierdzi, że zarzucane są im akty podpaleń, ale rząd zmusza do radykalnych kroków, skoro na łagodnie wyrażane niezadowolenie nie przejawia żadnej reakcji, jakby nie rozumiejąc sytuacji szkolnictwa, do której sam doprowadził.
Frustracja zgromadzonych napędza gniew. Działacze zrzeszeni w uczniowskim ruchu apelują o podjęcie ogólnokrajowej akcji w przyszłym tygodniu.
Z relacji „ABC” wynika, że szkoły zostały zamknięte przez ministra z powodu 40 przypadków obrażeń odniesionych przez dyrektorów wskutek działalności ulicznych podpalaczy. Potyczki tłumów młodzieży z policją objęły nie tylko ulice Paryża, ale także mniejsze miasta, jak Nantes i Strasburg. Tam policja użyła gazu łzawiącego. Zapłonęły kosze ze śmieciami, a liczba zatrzymanych wśród demonstrujących wyniosła 2000 osób. Nadawca „ABC” dostrzega w zjawisku kontekst wyborów, które mają nastąpić w maju 2027 r.
Dla kanału telewizyjnego GB News „Francja traci kontrolę nad własnym państwem, skoro atakowane są szkoły, płoną budynki szkolne, atakowani są zarówno policjanci, jak też strażacy. Wstrzymany został transport publiczny. Szkoły są zamknięte, a dzieciaki podpalają budynki szkolne. Dzienne aresztowania sięgają 3000–2000. Francja – jedno z najbogatszych państw świata, sąsiad leżący po drugiej stronie kanału, w odległości zaledwie 20 mil od Brytanii. Mocarstwo nuklearne, członek G7”.
Dalej komentator telewizyjny przypisuje aktualny stan Francji wyjątkowej otwartości na realizację polityki migracyjnej Europy. Rząd, obradujący nad niedostatkami finansowania sektora edukacji, nie ma kontroli nad ulicą, aczkolwiek brak danych o tym, kim są uczestnicy tak szeroko zakrojonych zamieszek.
Na zbliżeniu kadru z francuskiej miejscowości Belfort, filmującego policjanta bitego, już leżącego na ziemi, kopanego po głowie, komentator telewizyjny podnosi czyn do poważniejszej rangi: „To nie jest już tylko protest, ale wyzwanie wobec państwa, jego tożsamości, bo szkoła to nie tylko instytucja państwowa, straż nie pełni roli ochrony rządu, ale ratuje życie. Policjant nie jest symbolem Emanuela Macrona. Kiedy wszystkie trzy instytucje są celem ataków, rodzi się pytanie znacznie poważniejsze – kto rządzi państwem. Jeszcze rząd czy już ulica”.
Spokojne protesty uczniów miały doprowadzić do rozmów ich przedstawicieli i ministerstwa. Gest odczytany został jako rządowa rejterada po wcześniejszych cięciach odbierających stypendia. Za mało wiarygodne uchodzą działania protestujących, którzy z troski o poprawę kondycji instytucji edukującej młodzież podpalają jej budynki.
Suma wszystkich widocznych aspektów życia we Francji daje obraz chaosu i wielkiej wrzawy. Stan anarchii jest wstępem do zmiany ekipy rządzącej z udziałem społeczeństwa, które nie wybiera się jak przelotne ptaki do łagodniejszego zimą klimatu. Jak każda walka, przynosi straty, mimo wszystko niższe niż wojna.
Komentator zza oceanu Grant Stichfield, obserwując wydarzenia „uczniowskie” we Francji, dla GB News” mówi całkiem bez zażenowania: „Gdyby w Teksasie zdarzył się przypadek rzucenia kamieniem w policjanta, gość byłby aresztowany. Gdyby drugi raz doszło do rzucenia kamieniem w policjanta, aresztowanie nastąpiłoby błyskawicznie i nieuchronnie, przez co na kolejne nikt nie odważyłby się, bo taki panuje u nas poziom braku tolerancji dla przemocy. Jak nie ma miejsca na zamieszki u nas, w Brytanii i we Francji, tak samo ma być wszędzie”. Jego autoryzacja dla wiadomości nadaje ton ocenie zdarzeń.
Oto szkic obrazu bezwzględnego autorytetu ochroniarzy administrowania państwem, które wymaga porządku w imię pełni szczęścia 1% i za cenę mizerii 99%. Hasło „Pokój pod przymusem” naczelnym zawołaniem Wielkiego Brata, wiernie kopiowane przez nowe wydanie Unii Europejskiej.
GB News uchodzi za brytyjskiego nadawcę, ale bez sięgnięcia po głos zza kurtyny europejskiej nie może mieć własnego zdania. Wygląda zalotniej, kiedy podkreśla źle skrywane animozje wobec tych tam za kanałem, na pewno angielskim, żadnym La Manche.
Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com [1] [2] [3]
Źródło: WolneMedia.net








Dziwne że dopiero teraz, gdy żondzące od lat marionetki syjonistycznego kapitału doprowadziły Europę na skraj upadku. Cierpieć będą ludzie, a nie ich oprawcy za parawanem aparatu milicyjnej przemocy. Jeśli któregoś dnia milicja stanie po stronie ludzi a nie żondowych marionetek, to jest szansa na bezkrwawą rewolucję. W innym przypadku będą ofiary. Dłużej absurdy demokracji trwać nie mogą, choć i tak jest już za późno, bo w przyszłym roku wybuchnie kryzys, gorszy niż ten z 2008 roku. Wszystko za sprawą syjonistycznych globalistów i indolencji zachodnich społeczeństw, ogłupionych medialną propagandą.
Francja stacza się w przepaść i o to zdaje się chodziło satanistycznym kabaalistom. A potem jako alternatywę zaproponują nowy ład czyli G_WNO, które już powoli wprowadzają, ludzie nie mając wyjścia pewnie się zgodzą.
Pikpok właśnie jest odwrotnie, Francja pokazuje że walczy z Reżimem, kliką rzadzącą w wiadomych interesach. Młodzież walczy z poDlicją co jest pocieszające. A w Polsce nie walczy bo nie ma ducha ani poczucia Wolności, ani poczucia Sprawiedliwości Społecznej. Polska młodzież to już Niewolnicy Systemu. Takze tutaj Francja pokazuje że jest dla niej jakaś nadzieja a dla Polaków jej nei widzę.
A kto walczy? Komuniści z CGT – ludzie którzy zawsze szli w pierwszym szeregu jeśli chodzi o wsparcie dla Klasy Robotniczej. A ponieważ wy Partii Komunistycznej nienawidzicie i jej nie macie to NIKT się za wami nie wstawi. To proste. Wyjdziecie na antykomuniźmie jak Zabłocki na mydle.
@Tow. Koba dobrze, że ktoś tam jeszcze próbuje walczyć z kabaalistami. Mój pradziad był w bojówkach PPS i ta opcja również bardziej mi odpowiada, a komunizm był domeną ,,żydowską” .
W Polsce na razie nie ma po co walczyć. I zgaduję, że nie będzie po co także w najbliższej przyszłości. Wygląda na to, że proroctwa jak zwykle się spełniają 🙂 a część już się spełniła. Polska znalazła się w dość dziwacznej sytuacji na świecie, najpierw na szczęście w większości była po 1989 r. ignorowana, wyprzedaż majątku narodowego okazała się z małymi wyjątkami mniej istotna niż można było się wtedy spodziewać, a my znajdujemy się teraz w bloku zachodnim zamiast wschodnim, ale AI ma poważne trudności w rozumieniu języka polskiego. W tym sensie wstąpienie do UE w takiej sytuacji musiało być korzystniejsze. Czy trzymanie się UE będzie nadal korzystne, to już odrębna kwestia, bo niestety przestaliśmy być jakimś post-komunistycznym, zacofanym krajem ze wschodu, trzeba więc wziąć pod uwagę teraz nowe, globalne, okoliczności XXI w. Polski. Co do komunizmu, to może jest dobry dla ludu z Tajlandii, ale nie dla Słowian, mających w genach wolność i decydowanie o sobie.
Dlatego Tajlandia się rozwija, tam jest spory przemysł elektroniczny jak na Taiwanie. I bardzo ładny kraj turystycznie. A wy z Polski zrobiliście skansen, gdzie nawet amerykanie z INTELA uciekli jak sie dowiedzieli jakie są ceny energii…