O naiwności Amerykanów

Opublikowano: 27.08.2019 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 221

Nowa twarz, ciepły głos, egzotyczny strój i staranna fryzura nie wystarczą do wzbudzenia zaufania publicznego w zmaganiach o najwyższy urząd Stanów Zjednoczonych. To pobieżny wizerunek Tulsi Gabbard. Zachwycają się nią ci, którzy patrzą. Zdecydowanie mniej zachwyceni są słuchający jej wypowiedzi przychylni sceptycy. W programie „The Political View” odbyła się energicznie prowadzona rozprawa z poglądami T. Gabbard i test jej gotowości do uległości wobec zasad amerykańskiego mitu wojny obronnej na Bliskim Wschodzie.

Kandydująca do fotela prezydenckiego sprawia wrażenie bardzo przejętej losem inwalidów wojennych, których kalectwo jest efektem wojny w Iraku. Współczuje też rodzinom, które straciły tam swoich bliskich. Zapewnia, że daje świadectwo z pierwszej ręki, bo dobrowolnie, jako członek korpusu medycznego brygady bojowej była w Iraku w 2005 roku, widziała i ubolewa. Motywem wyjazdu do Iraku była chęć „obrony kraju i jego obywateli po zdarzeniu 9/11”.

Obrona Ameryki w Iraku? To przypomina obronę okupanta przed rdzennymi mieszkańcami.

O stanowisko ubiega się, by przywrócić mu honor i szacunek, co traktuje jako swoją służbę. Wcześniejsze wypowiedzi tej kandydatki nie umknęły obecnym w studio politykującym paniom, które zauważyły, że niepokojąco wypowiadała się o amerykańskim interwencjonizmie i obalaniu rządów. Gabard uzasadnia, że cena życia i nakłady finansowe, którymi obarczony jest podatnik amerykański mają być dostatecznym argumentem krytyki działań w Iraku.

Wobec ponowionej wątpliwości dziennikarki czy Ameryka ma bezczynnie przyglądać się działalności „brutalnych dyktatorów”, Gabbard reflektuje się przyznając, że istotnie w Iraku, Libii, Syrii mamy do czynienia z brutalnymi dyktatorami, jednak podejmowane interwencje skutkujące ich obaleniem przynoszą jeszcze większe cierpienie lokalnej ludności. Skutkiem obalenia Kadafiego jest powstanie otwartego handlu kobietami i dziećmi, który nie istniał wcześniej. Wiele z tych wojen rozpoczynanych jako humanitarna pomoc dla ludności okazują się przeistaczać w koszmar cierpienia i zniszczeń co nie jest ani w ich własnym interesie, ani Ameryki.

Kolejna pani w studio dzieli się spostrzeżeniem, że wprawdzie służba T. Gabbard jest chwalebna, to jawi się ona jako apologetka Assada. Dalej przytacza zarzut o rzekomym użyciu gazu przez zwolenników Assada przeciwko tysiącom dzieci – własnym obywatelom. Naciskana napastliwymi zarzutami Gabbard powtarza, że „bezsprzecznie, Assad jest brutalnym dyktatorem wykorzystując broń, w tym chemiczną przeciwko własnym obywatelom, są jednak inne ugrupowania terrorystyczne korzystające z podobnych rodzajów broni. Cokolwiek o tej sytuacji mówić, to obecność armii amerykańskiej nie przyniosła zapowiadanych dobrych zmian, a Al-Kaida jak nigdy wcześniej umocniła w Syrii swoją pozycję. (…) Dodatkowo podważyło to wiarygodność USA w opinii międzynarodowej.”

Dalszym tematem jest dokładnie ten sam mechanizm sondażu powodów, dla których Gabbard sprzeciwia się interwencji w Wenezueli, gdy wstrętny dyktator głodzi ludzi i odmawia przyjęcia pomocy humanitarnej. Dla gości w studio taka postawa jest nie tylko niezrozumiała, ale wręcz nie licująca z aspirującą do najwyższego urzędu kandydatką. Odpowiedzią jest argument, że wchodzenie w sprawy wewnętrzne Wenezueli, przesądzanie kto powinien stać na czele państwa, stosowane wielokrotnie wcześniej przyniosło druzgocące skutki. Zaangażowanie militarne, CIA, sankcje gospodarcze w obalaniu rządów, tajne operacje nie przynoszą pozytywnych zmian. Najlepszym przykładem jest Iran. Dekady wcześniej tajna operacja obalenia rządu fatalnie odbiła się na jakości życia obywateli, a po latach sytuacja wróciła znów do punktu wyjścia.

Pytaniem wieńczącym przesłuchanie kandydatki jest obawa, czy partia demokratów udzieli poparcia osobie o takich poglądach. Gabbard broni się wiedzą jakiej zasięgnęła w rozmowach i na spotkaniach z obywatelami, którzy podzielają jej ocenę rzeczywistości.

Gdy prowadząca program przypomina, że Trump głosił podobne poglądy w kampanii wyborczej, wpadając w zdanie, Gabbard konkluduje „Jednak obietnic nie spełnił”.

Autorstwo: Jola
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 2, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
andrzej86
Użytkownik
andrzej86

Ciekawe kiedy USA zaczną ratować demokrację w krajach w których nie ma ropy ?. Może np. Chiny lub Korea Północna ?. W Korei Północnej mamy do czynienia chyba z jedną z najgorszych dyktatur jednak tam nie problemu – nie ma ropy .

duszekOkruszek
Użytkownik
duszekOkruszek

andrzej86 Dokładnie. Nie istnieje żadna wojna o pokój. Jest tylko interes, poszerzanie wpływów, grabież surowców, długi i nieobliczalne w skutkach działania wojenne.