O ludziach, którzy „przeczuli” katastrofę

Opublikowano: 15.04.2012 | Kategorie: Historia, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 976

W setną rocznicę katastrofy słynnego transatlantyku warto przypomnieć kilka legend o przejawach „parapsychicznej percepcji”, które miały zapowiadać jego zatonięcie. Na kilkanaście lat przez feralną nocą z 14 na 15 kwietnia 1912 r., kilku publicystów opisało przebieg morskich katastrof przypominających tragiczny los Titanica. Wiele innych osób miało przeczucie, że wydarzy się „coś” niedobrego…

Zatonięcie symbolu potęgi myśli technicznej XX w. stanowiło wstrząs dla społeczeństw zachodniego świata, szczególnie dla narodów morskich. Reakcję tą można porównać do traumy po zamachach z 11 września lub katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Jak inne tragedie, los Titanica stanowił podstawę wielu barwnych hipotez i teorii spiskowych. Pojawiły się także opowieści o rzekomych „przeczuciach” zapowiadających nadejście tragedii, w której zginęło ok. 1500 osób.

Eugene L. Rasor, autor bibliografii poświęconej Titanicowi, pośród różnych aspektów podejmuje temat zapowiadających jego zatonięcie „przeczuć i zjawisk paranormalnych”. Wymieniając kilka głównych pozycji książkowych na ten temat zauważa, ze zdumieniem, że „zagadnienie to zyskało więcej uwagi niż ktokolwiek przypuszcza […] Dla niektórych zebrane relacje były przekonywujące. Pojawiło się też wiele udokumentowanych relacji.”

Trudno jednak mówić o twardych dowodach na to, że ktoś „przewidział” katastrofę Titanica. Istnieje jednak kilka utworów literackich, w których autorzy nakreślili bardzo podobny scenariusz. Choć niektóre z nich zyskały w prasie brukowej miano „proroczych”, odnosiły się w rzeczywistości do realnych obaw związanych z katastrofą któregoś z wielu ówczesnych transatlantyków. Przy omawianiu zagadkowych aspektów katastrofy z 1912 r. na pierwszym miejscu wymienia się zwykle Morgana Robertsona (1861-1915) – amerykańskiego pisarze i nowelistę, autora kilku opowiadań marynistycznych, w tym jednego szczególnego.

O wydanej po raz pierwszy w 1898 r. noweli „Futility” („Płonność”) znanej lepiej jako „Wreck of Titan” („Wrak Tytana”) przypomniano sobie, gdy okazało się, że Robertson, w wyniku dziwnego zbiegu okoliczności, opisał historię niemal identyczną z przebiegiem katastrofy Titanica. Fikcyjny statek był do niego podobny nie tylko pod względem konstrukcyjnym – autor umieścił na nim tyle samo pasażerów, podał taką samą przyczynę zatonięcia, a nawet podobną godzinę.

Robertson przedstawiał Titana jako „największą z dotychczas pływających jednostek i najdonioślejsze dzieło człowieka”; gdzie indziej pisał, że „uznawano go za niezatapialny”. Zdziwieni ogromną ilością podobieństw fani zaczęli uznawać nowelistę za wieszcza. Sam Robertson podzielał to zdanie twierdząc, że natchnienie czerpie z „astralnego planu”. Według jego wielbicieli proroczy scenariusz zawierało także dzieło pt. „Beyond the Spectrum” („Poza spektrum”), które opowiadało o ataku Japonii na Stany Zjednoczone. Pisarz niedługo cieszył się popularnością; zmarł przedwcześnie w 1915 r. w nowojorskim hotelu, przedawkowawszy środek nasenny.

Jako druga postać w paranormalnej legendzie Titanica pojawia się William Thomas Stead (1849-1912) – kontrowersyjny dziennikarz – zwolennik prasy dla ludu, spirytysta, wojownik o pokój i prawa kobiet oraz krytyk polityki kolonizacyjnej. Na Titanicu wyruszył on w podróż na nowojorską konferencję pokojową, na którą zaprosił go ówczesny prezydent USA, William Taft. Typowany na laureata pokojowego Nobla Stead jest dziś nieco zapomnianą postacią, choć uważano go za jedną z najsłynniejszych osób na pokładzie transatlantyku.

Po katastrofie przypomniano sobie o jego dwóch pismach z końca XIX w., w których przestrzegał przed katastrofami wielkich statków pasażerskich. Artykuł z 1882 r. mówił o zagrożeniu wynikającym z niedostatecznej ilości szalup na jednostkach. Wydana sześć lat później nowela „Ze Świata Starego do Nowego” opowiada z kolei o parowcu Majestic ratującym rozbitków jednostki, która zderzyła się z górą lodową. Steada, który sam stał się bohaterem wymyślonego przez siebie scenariusza, widziano po raz ostatni na Titanicu w przedziale dla palących, gdzie siedział i czytał książkę dowiedziawszy się, że zabrakło szalup ratunkowych.

Zapowiedzi katastrofy Titanica dopatrywano się również w „przyciężkim” wierszu pt. „A Thryst” autorstwa amerykańskiej poetki i nowelistki Celii Thaxter (1834-1896), który opowiada o górze lodowej „z północy”, w którą nocą uderza pasażerski statek. Thaxter zakończyła swój wiersz tragiczną strofą: „Przepadli. Wszyscy!”

Mało kto pamięta, że „spontaniczną aktywnością postrzegania pozazmysłowego” w przypadku Titanica zajmował się dr Ian Stevenson, znany głównie ze swych badań nad zjawiskiem wspomnień z poprzednich wcieleń u dzieci. Stevenson w artykule opublikowanym w 1960 r. w Journal of the American Society for Psychical Research analizuje relacje kilkunastu osób, które twierdziły, że przewidziały słynną katastrofę. Wśród nich był mężczyzna, który przed wypłynięciem w rejs do Ameryki dwukrotnie śnił o dryfującym statku, wokół którego pływali ludzie. Choć nie skłoniło go to do rezygnacji z podróży, ostatecznie, z powodów osobistych, nie wsiadł na pokład. Po serii niepokojących przeczuć z podróży Titanicem zrezygnował z kolei niejaki Connon Middleton.

Czy Robertson i Stead rzeczywiście przewidzieli katastrofę? Wydaje się, że byli raczej bacznymi obserwatorami świadomymi tego, że zatonięcie jednego z wielkich transatlantyków może zakończyć się hekatombą. W samej katastrofie Titanica nie było nic nadprzyrodzonego; miała ona szanse się wydarzyć. Mogli przewidzieć ją nie tylko specjaliści i publicyści, ale nawet zwykli ludzie. Z kolei w przypadku „Titana” zagadkowo trafna nazwa nie była aż tak trudnym strzałem. Wielkim jednostkom nadawano zwykle pompatyczne, często mitologiczne nazwy (por. Gigantic, Olympic). Z efektem „przepowiedzenia” katastrofy mieliśmy do czynienia m.in. w przypadku masakry z wyspy Utoya, której scenariusz odwzorował w wydanej 22 lata wcześniej książce pisarz Jon Michelet. Podobne twierdzenia pojawiały się również po zamachach na WTC, czy katastrofie kolejowej pod Szczekocinami, po której przypomniano sobie o opiniach ekspertów zapowiadających nieunikniony wypadek z powodu złego stanu technicznego infrastruktury.

Ciekawie prezentowały się losy siostrzanych jednostek Titanica. HMHS Britannic (przechrzczony z Gigantic) zatonął po wskutek wybuchu miny lub torpedy w listopadzie 1916 r. Zginęło ok. 30 z 1300 pasażerów. Akcja ratownicza miała dość gwałtowny i skomplikowany charakter, gdyż wystające z wody, wciąż obracające się turbiny wciągnęły dwie szalupy z pasażerami. Najdłużej służył RMS Olympic, który zezłomowano dopiero w 1935 r. po tym, jak przeciął na pół amerykański latarniowiec. Zginęło wtedy 7 osób.

To tylko niektóre z legend otaczających wrak Titanica. Inne, mniej znane poza Zachodnią Europą, opowiadają przykładowo o robotniku uwięzionym na wieki w kadłubie lub przewożonej na pokładzie przeklętej mumii. Powstała nawet numerologiczna, antykatolicka zagadka Titanica zawarta w numerze na jego burcie, który w lustrzanym odbiciu brzmiał jak „No Pope”. Wszystko to oczywiście mity i miejskie legendy absorbujące tych, którzy chcieli i chcą wierzyć, że za katastofą z 1912 r. stało coś więcej niż pechowa góra lodowa…

Autorstwo i źródło: Infra
Ilustracja: Willy Stöwer, Zatonięcie Titanica, rys. z 1912 r.

BIBLIOGRAFIA

1. Eaton J.P., Haas A.C., Titanic: Destination Disaster : The Legends and the Reality, Norton 1996.

2. Lamb H. (red.), A Bottomless Grave: And Other Victorian Tales of Terror, Toronto 1977.

3. Rashe G. E., Encyclopedia of Prophecy, Santa Barbara 2001.

4. Rasor E.L., The Titanic: Historiography and Annotated Bibliography, Westport 2001.

5. Titanic Premonitions, titanic-titanic.com


TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. mr_craftsman 16.04.2012 01:53

    wśród irlandzkich stoczniowców tajemnicą poliszynela jest, że to nie Titanic zatonął, tylko jego siostrzany statek, który miał nieszczęście mieć poważny wypadek i wady poszycia i kotłowni, nie do naprawienia.
    wypadek był ustawką, aby móc skasować kwoty ubezpieczenia i pozbyć się popsutego statku. stąd świetnie przygotowane statki ratunkowe w pobliżu i względny spokój załogi i kapitana – większość łodzi ratunkowych nie została wykorzystana, gdyż kapitan czekał aż sytuacja będzie podbramkowa – taka, za jaką mu zapłacono.
    niestety przedobrzyli ze zwlekaniem, i w pewnym momencie Olympic zaczął tonąć zbyt gwałtownie.
    ale kapitan wykonał zadanie – zatopił Olympica tak, żeby zatkać usta dochodzeniom wad konstrukcyjnych i oddalić winę inwestorów White Star`a

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.