O co chodzi w sporze o Pomnik Katyński?

Opublikowano: 06.05.2018 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 747

Burmistrz Fulop chciał tylko oddać przysługę. Mike DeMarco w końcu nie raz szedł mu na rękę. Ot, chociażby wtedy, jak Fulop postanowił zostać gubernatorem całego stanu i dostał od niego ćwierć miliona na kampanię. Posiadanie bogatego przyjaciela który nie ma węża w kieszeni to dla demokratycznego polityka bardzo duży atut – ulotek nie drukuje się za darmo.

Więc gdy DeMarco zażyczył sobie przesunięcia pomnika katyńskiego w jakieś mniej rażące jego poczucie estetyki miejsce, to burmistrz nie miał zapewne zbyt wiele obiekcji. W końcu Pityński to rzeźbiarz mocno kontrowersyjny i nie wszystkim jego ekspresyjne prace mogą się podobać. Po co narażać bankowców pracujących przy Exchange Place i ich rodziny na takie widoki? Po co psuć im radość z kolejnych milionów na koncie przypominaniem historii?

A że rzeczony posąg poświęcony jest jednemu z najbardziej traumatycznych doświadczeń w współczesnej historii Polski? Wydarzeniu, którego ważność jest dużo większa niż sucha statystyka liczby trupów, nie tak znowu dużej jak na najgorsze ze stuleci? I że amerykańska Polonia latami starała się o miejsce, w którym będzie mogła oddać hołd pomordowanym przez ideowych braci burmistrza Fulopa? W końcu to tylko Polacy.

KOGO OBCHODZĄ POLACY?

Przyznam się, że ten tekst miał być o czymś innym. Miał być o burmistrzu Fulopie i o jego skandalicznych atakach na marszałka Karczewskiego. O tym, jak nazwał go rasistą, antysemitą i negacjonistą Holokaustu. Ba, miałem skorzystać z okazji i rozwodzić się przez akapit czy dwa o tym, jak to łatwo w dzisiejszych czasach zostać antysemitą – wystarczy walczyć o prawdę historyczną o udziale Polski w Holokauście i nie zgadzać się na szkalowanie własnego narodu w imię brudnych interesów. Ba, Karczewski został nie tylko antysemitą, ale także „Holocaust denier” – czyli osobą, która twierdzi, że Holocaust to sobie Żydzi sami wymyślili.

Po kilku godzinach patrzenia na pusty ekran uświadomiłem sobie jednak, że nie dam rady napisać o panu burmistrzu. Bo kapitan Wagner w swoim słynnym monologu do von Nogaya miał całkowitą rację i czasami naprawdę brakuje słów, którymi można dostatecznie określić czyjeś postępowanie. Przynajmniej słów, które nadają się do druku. Ale w zamian za to zastanowimy się nad inną rzeczą:

DLACZEGO POLACY NIKOGO NIE OBCHODZĄ?

Rozważmy hipotetyczny scenariusz. Wyobraźmy sobie, że Michael Hancock, burmistrz Denver w stanie Kolorado usłyszy od jednego ze swoich sponsorów, że nie podoba mu się pomnik poświęcony masakrze Żydów w Babim Jarze. I że postanowi go, bez konsultacji z tamtejszymi środowiskami żydowskimi, usunąć gdzieś na ubocze żeby nie raził czyjegoś zmysłu estetycznego. Wyobraziliście sobie? Nie? No, mi też się nie udało. Afera by wybuchła z tego powodu taka, że żaden amerykański polityk by sobie nie pozwolił nawet pomyśleć o czymś takim, a co dopiero wprowadzić ten plan w życie. A w wypadku pomnika katyńskiego nie tylko najprawdopodobniej tak będzie – Fulop zaskakująco unika odpowiedzi na pytanie o dalszy los pomnika, poza stwierdzeniem, że zostanie w Jersey, ale jakoś się nie spodziewam, żeby miał wrócić na miejsce – ale dosłownie nikt na to nie zwrócił uwagi. Na fakt, że pan burmistrz nazwał jednego z najważniejszych polityków sojuszniczego kraju „dupkiem” – przepraszam za brzydki wyraz, ale ja tylko cytuję – też nikt nie zwrócił uwagi. Polacy, w przeciwieństwie do Żydów, nikogo nie obchodzą.

Teraz powinienem wybuchnąć świętym oburzeniem jaka to nas rażąca niesprawiedliwość spotyka. I że lobby żydowskie jest potężne i gdzie tam Polonii się równać z jego wpływami. A potem, w poczuciu dobrze spełnionego patriotycznego obowiązku, pójść na piwo. Ale tak nie zrobię. Bo widzicie kochani, ja potwornie zazdroszczę Żydom, że mają swoje lobby. Lobby, którego ważności w amerykańskiej polityce nikt nie neguje, chociaż niektórzy boją mówić o niej głośno. Nie jest winą Żydów, że potrafią dbać o własne interesy. Tym bardziej, że też nie dostali tego na tacy. Nie tak dawno temu pisałem tutaj o tym, jak prezydent Roosevelt – z tej samej partii co burmistrz Fulop – nie wpuścił do USA statków z Żydami uciekającymi przed Holokaustem, skazując sporą ich część na śmierć w obozach. Jeszcze w latach osiemdziesiątych jedna trzecia Amerykanów przyznawała się, że za Żydami to jakoś bardzo nie przepada. Teraz za samo takie stwierdzenie można pożegnać się z karierą, zwłaszcza w polityce. Zostanie uznanym za antysemitę – że o prawdziwym antysemityzmie nie wspomnę – to pocałunek śmierci dla polityka, niezależnie od reprezentowanej przez niego opcji.

Bardzo bym chciał, żeby tak samo było z Polakami – których, nota bene, jest w USA więcej niż Żydów. Żeby organizacje polonijne były równie zorganizowane jak organizacje żydowskie. Żeby amerykanie przyciszonymi głosami rozmawiali o polskim lobby, bojąc się zaprezentować publicznie cokolwiek poniżej entuzjazmu dla sprawy polskiej. Żeby nikomu nawet do głowy nie przyszło ruszać gdziekolwiek pomnika katyńskiego, że o publicznym nazywaniu polskich polityków „rasistami” i „dupkami” nie wspomnę.

ŻEBYM JUŻ NIGDY NIE MUSIAŁ PISAĆ “KOGO OBCHODZĄ POLACY?”

Polacy i Żydzi mają ze sobą więcej wspólnego niż którakolwiek strona skłonna jest przyznać. W czym nie ma nic dziwnego, biorąc pod uwagę jak długo żyliśmy razem. Jedną z tych rzeczy, która nas niestety różni, jest to, że my uważamy, że wystarczy mieć rację – a Żydzi zrozumieli, że w dzisiejszym świecie trzeba jeszcze tą rację umieć sprzedać. I mam nadzieję, że dzięki ostatniej wojnie polsko-żydowskiej my też zrozumiemy wreszcie, że soft power to też power, nieraz potężniejszy od czołgów i okrętów – i zajmiemy się na poważnie jego budową.

Autorstwo: Wiktor Młynarz
Zdjęcie: Paul Stein (CC BY-SA 2.0)
Źródło: Stefczyk.info.pl


TAGI: , , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. robi1906 06.05.2018 16:47

    Proszę nie pisać, że żyliśmy razem.

    Razem, nigdy czegoś takiego nie było.
    A to że chazary przez swoje “macki” mają większy wpływ na opinię światową to nic nowego,

    a z artykułu jest dowód, że żydzi w ameryce nie rządzili przed Hitlerem,
    bo, przecież odesłali statki z uciekinierami.

    Czy to znaczy, że chazary nie miały nic do powiedzenia w USA ,
    i dopiero od 5 lat mają przywilej rządzenia “Ameryką”?.

    A ja tu przecież przedstawiałem autentyczną historię,
    gdzie żyd Morgenthau przyjechał do Polski w roku 1920 podczas wojny polsko-żydowskiej, przepraszam “bolszewickiej”,
    i “on”sam osobiście sprawdzał,
    czy Polacy nie mordują tego chazarstwa z nienawiści a nie dlatego, że bolszewiki strzelali polskim żołnierzom w plecy.

    To co, przed drugą wojną zabrakło tego Morgethau, zabrakło Rockefellera i Rotschilda?, nic nie widzieli i nic nie słyszeli?.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.