Nikt nie chce jeździć samochodem elektrycznym?

Opublikowano: 26.01.2020 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1228

Obecna infrastruktura dla ładowania osobowych aut elektrycznych w Polsce znacznie wyprzedza potrzeby rynku. Poziom jej wykorzystania nie przekracza 3-5 proc.

Jak informuje serwis WNP.pl, obecnie istniejące stacje ładowania aut elektrycznych są w stanie pokryć zapotrzebowanie rynku na poziomie nawet kilkudziesięciu tys. aut elektrycznych. Gdybyśmy na koniec 2020 roku wskutek inwestycji OSD osiągnęli zakładaną w ustawie liczbę punktów ładowania, to stałyby one niewykorzystane, tak jak obecnie dzieje się to z większością dotychczas zbudowanych i udostępnionych punktów ładowania. Przyznaje to Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska.

Do niedawna ładowanie samochodów elektrycznych było darmowe. Obecnie już sześć sieci pobiera opłaty za ładowanie samochodów elektrycznych w Polsce. Tydzień temu znalazł się w tym gronie Tauron, a w tym roku dołączą kolejno: Innogy, PGE, Orlen i Energa. Państwowy koncern energetyczny po wielu tygodniach przygotowań, uruchomił w końcu 30 grudnia 2019 roku płatności na swoich górnośląskich stacjach ładowania aut elektrycznych.

Co z cenami? Tańszy od samochodu elektrycznego jest nawet diesel. Jak informuje portal WysokieNapiecie.pl, z półszybkich stacji AC najczęściej korzysta się w mieście, bo dostarczenie większej ilości energii wymaga zwykle nie minut, a pojedynczych godzin. Auta miejskie i kompaktowe zużywają w terenie zabudowanym średnio ok. 18 kWh/100 km. Mieszkając w bloku, i używając auta w mieście, za samą energie będziemy więc musieli zapłacić przynajmniej 18 zł/100 km. Przy dzisiejszych cenach paliw oznacza to więc równowartość zużycia ok. 3,5 l benzyny lub oleju napędowego. Zysk z posiadania „elektryka” nie jest więc oszałamiający. Dużo gorzej e-auta wypadają dziś w trasie. Przy jeździe autostradą zużycie nawet w niedużych samochodach na prąd rośnie do ok. 25 kWh/100 km. Uwzględniając stawki za szybkie ładowanie na poziomie 2,20 zł/kWh, auta na baterię żrą aż 55 zł/100 km. To równowartość spalania 10 litrów paliwa na 100 km. Dieslem w takiej trasie pojedziemy więc o nawet 15-20 zł taniej na każdych 100 kilometrach.

Źródło: NowyObywatel.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 7, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
radical3dom
Użytkownik
radical3dom

Samochód elektryczny tak ale pod warunkiem że elektryczność będzie tworzona w ogniwach wodorowych samochodu, a wodór będzie pochodził ze zgazowywania podziemnego Polskiego węgla i po elektrolizie wody enerią z farm wiatrowych. AA i cena i wygląd taki jak spalinowych.
Ciekawe opracowanie tematu:
https://www.youtube.com/watch?v=gfKqraWRSSs

LichoNiespi
Użytkownik
LichoNiespi

EEEEEEEEEEEco tam, elektryczny samochod /samochud/…..Moj sasiad /muj somsiad/ wymyslil i chcial wyslac jako prezent kurduplowi elektryczne krzeslo..niestety nieudalo sie to..powiadomiono jego ze taki sam wynalazek zostal opatentowany wiele tam temu….

LichoNiespi
Użytkownik
LichoNiespi

Tez mi cos..elektryczne auto…a ja mam w domu na elektryke pralke,lodowke,TV i wiele innych rzeczy i nie chwale sie jak oni ze majom auto z elektrycznym fotelem w srodku.

Barney
Użytkownik
Barney

nikt nie chce elektryków? bo to kit, taki okres przejściowy dla koncernów, żeby mogły się zaadaptować i zmienić produkcję w oczekiwaniu na totalne upodlenie ludzi — żeby nikt nie mógł wykorzystać nadchodzącej technologii samopędnej na własny użytek. Ogniwa akumulujące prąd to ściema. Chyba nie muszę tu nikomu udawadniać, że konstrukcje silników napędzających się “samodzielnie” to fakt? A jesli przeczyta to ktoś, kto tego nie wie, to bardzo proszę mnie nie zaczepiać, bo i tak nie odpowiem.

Krokodylowy
Użytkownik
Krokodylowy

W Polsce zaczyna kończyć się eldorado dla użytkowników elektryków. Na razie wprowadzamy opłaty za ładowanie, ale już zaraz skończy się darmowe parkowanie i korzystanie z buspasów. Dowcip tylko taki, że o ile na zachodzie Europy poczekali aż ludzie trochę tych samochodów kupią to u nas jak zwykle jakby mogli to by od razu zdemontowali z człowieka skarpetki. Pewnie Morawiecki liczy, że to jeszcze bardziej zachęci ludzi do kupowania tych samochodów. W końcu jego zdaniem ludzie są tak głupi, że to działa. A jeszcze zabawniej będzie jak za kilka lat elektryki z zużytymi akumulatorami zaczną wypadać na rynek wtórny. Ja np. już od dawna nie widziałem na oczy takiego Priusa pierwszej generacji, choć to i tak była hybryda.

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

A czy ktoś siedzący w temacie samochodów elektrycznych w ogóle wie ile się zarabia w Polsce?

cacor
Użytkownik
cacor

Samochody elektryczne w obecnej postaci to faktycznie tylko rozwiązanie przejściowe, gdyż nie mają żadnego (ani ekonomicznego, ani tym bardziej ekologicznego) uzasadnienia.
Pytanie tylko, kto na tym chce zarobić?
Przyszłość to wodór, i im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej.