Nigdy nie wydam rozkazu rozpoczęcia wojny z Naddniestrzem

Opublikowano: 25.08.2017 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 471

Sytuacja w Mołdawii zaczyna gwałtownie się zaostrzać. Po ostatnich wspólnych ćwiczeniach armii mołdawskiej i amerykańskiej na poligonie w Bulboaca można mieć wrażenie, że chodzi o stworzenie kolejnego gorącego punktu, którym Rosja będzie musiała się zająć politycznie i być może militarnie, po to, by dodać jej kolejnych problemów wokół jej granic. Z tego tez powodu przedrukowujemy wywiad, jakiego prezydent Mołdawii Igor Dodon udzielił rosyjskiej agencji TASS.

– Jak Pan ocenia to zamieszanie?

– Jako prowokację. Po pojawieniu się tych informacji, specjalnie pojechałem z inspekcją na poligon w Bulboace, wizytowałem inne części armii mołdawskiej. I nie znalazłem żadnych przygotowań do wojny. Mówiłem to już wiele razy i powiem to jeszcze raz: nasz kraj można zjednoczyć [tj. przywrócić Naddniestrze pod kontrolę Kiszyniowa – przyp. Strajk.eu] tylko drogą pokojową. Jako prezydent i głównodowodzący siłami zbrojnymi nigdy nie wydam rozkazu zastosowania siły wojskowej w stosunku do Naddniestrza. A według Konstytucji to niemożliwe bez podpisu prezydenta.

– Komu więc służą takie wiadomości?

– Jestem przekonany, że realnych uwarunkowań na użycie siły militarnej nie ma. Ale zarówno u nas, jak i za granicą są wpływowi politycy, którym zależy na eskalacji napięcia w naszym kraju.

– Na przykład kto?

– Ci, którzy boja się utraty władzy w wyniku przyszłorocznych wyborów. Jak pokazują sondaże, po ośmiu latach nieudanego rządzenia koalicji proeuropejskich partii, mają one małe szanse, by znaleźć się w parlamencie. Obecnie liderzy rządzącej Partii Demokratycznej próbują zabezpieczyć się poparciem USA, gdzie są wpływowe koła, zainteresowane konfrontacją z Moskwą. Obserwujemy, jak one naciskają na prezydenta Trumpa, by nie dopuścić do konstruktywnego dialogu z Kremlem. By zadowolić swoich opiekunów na zachodzie, demokraci występują przeciwko prowadzonej przez mnie polityce odrodzenia strategicznego partnerstwa z Rosją. W tym celu regularnie organizują akcje przeciwko Moskwie – od zakazu rosyjskich mediów, deportacji rosyjskich dziennikarzy do ogłoszenia persona non grata rosyjskich dyplomatów, wicepremiera Dymitra Rogozina. Kontrolowane przez koalicję rządzącą media w ostatnich czasach pełne są informacji o „militarystycznych planach imperialnej Rosji”, która, rozpętawszy wojnę nad Dniestrem, rzekomo chce okupować południe Ukrainy i obalić proeuropejskie reżimy w Kiszyniowie i Kijowie. Aktywnie pomagają im w tym koledzy z Rumunii, którzy nie są zainteresowani rozwiązaniem problemu i zjednoczeniem naszego kraju, ponieważ to położy krzyżyk na ich planach anektowania Mołdawii. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że mołdawscy urzędnicy ministerialni oskarżający Rogozina , że ich obrażał, nabierają wody w usta, kiedy ich rumuńscy koledzy mówią o planach likwidacji Mołdawii i jej zjednoczeniu z sąsiednim państwem. Ze strony Rosji na przykład, nigdy nie słyszałem podobnych haseł. Politycy, którzy nie są zainteresowani odrodzeniem współpracy Mołdawii i Rosji, rozwiązaniem problemu Naddniestrza, są i w Moskwie, i w Tyraspolu. To ci, którzy pasożytują na podziale naszego kraju, zarabiając na tym ogromne pieniądze.

– Lecz w odróżnieniu od 1992 roku i w Mołdawii, i w Naddniestrzu trudno dziś znaleźć takich, którzy chcieliby podpalić swój dom, by usmażyć na tym jajecznicę. Zresztą wydarzenia w Południowej Osetii ostudziły chyba awanturników.

– Myślę, że wojna na pełna skalę nie jest potrzebna koalicji rządzącej. Ale prowokacja, która doprowadzi do eskalacji napięć wokół Naddniestrza w przeddzień wyborów prezydenckich w Rosji i kampanii wyborczej w Mołdawii to działanie mające szanse na sukces.

– Przy czym w stosunku tak Mołdawii, jak i Ukrainy, której trudno nie uwzględnić na drodze do Tyraspola.

– To pozwoliłby jeszcze bardziej skłócić Moskwę z Brukselą, ku czemu, jak widzimy, popychają antyrosyjscy politycy w USA. Jeśli Kreml się nie zaangażuje, da to powód, pokazać rosyjskie władze jako słabe, nie potrafiącym obronić swoich sił pokojowych i obywateli.

– Ale konflikt można rozpętać bez Pana udziału i wiedzy. Jak wiadomo, kompetencje głowy państwa w Mołdawii są dość ograniczone. A ministrów, wśród nich szefów resortów siłowych, kontroluje Partia Demokratyczna, której liderzy, jak Pan zauważył, walczą o poparcie Waszyngtonu.

– Aby do tego nie dopuścić, zażądałem od dowódców wojskowych dokładnego i szczegółowego informowania mnie o wszystkich ćwiczeniach i ruchach wojsk. Co zaś się tyczy liderów Demokratów, to myślę, że przestrogą dla nich powinien być los Micheila Saakaszwilego, który też swego czasu cieszył się poparciem USA.

– Obecnie były prezydent Gruzji przysięga, że w 2008 roku nie dawał rozkazu do ataku i był ofiarą prowokacji!

– Mówić można, co się chce. Wszyscy wiedzą, że armię gruzińską przygotowywali przez kilka lat amerykańscy instruktorzy, a dzięki potężnym zastrzykom finansowym ze strony Zachodu była ona doskonale wyposażona i uzbrojona. U nas sytuacja jest inna. Nawet jeśli założyć, że ktoś z polityków w Kiszyniowie tworzy jakieś militarne plany, to armia mołdawska, przez wiele lat zmniejszana i demontowana, nie jest w stanie tych planów urzeczywistnić. Do takich wniosków doszedłem po dokładnym zaznajomieniu się z sytuacją w wojskowych formacjach. Ze zrozumiałych przyczyn nie mogę przytaczać danych, jak mało pieniędzy przeznaczone jest na utrzymanie żołnierzy, ich przygotowanie, uzbrojenie i techniczne wyposażenie. To smutne, ale nawet tak małe środki nasi politycy potrafią rozkraść.

– Kto dokładnie?

– Ich nazwiska znają wszyscy – ostatnie osiem lat podczas podziału tek ministerialnych w łonie rządzącej proeuropejskiej koalicji teka ministra obrony zawsze była zarezerwowana dla Partii Demokratycznej, która agituje za zjednoczenie naszego kraju z Rumunią.

– Paradoksalnie wychodzi na to, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa złożono na tych, którzy chcą je zlikwidować?

– Jak mówi ludowe powiedzenie: puścić kozła do ogrodu. Teraz reprezentanci tej partii, wśród nich mer Kiszyniowa, minister transportu i inni wysocy urzednicy siedzą na ławie oskarżonych za korupcję i inne przestępstwa.

– Poprosił pan władze Rosji, by nie stosowały sankcji w odpowiedzi na działania rządu mołdawskiego?

– Sankcje przyniosłyby efekt odwrotny od zamierzonego, bo ucierpieliby od nich zwykli ludzie, co byłoby na rękę przeciwnikom zbliżenia naszych krajów. Chciałbym zauważyć, że Moskwa jest doskonale zorientowana w naszej sytuacji wewnętrznej. Mam nadzieje, że nie zrobi tego, czego oczekują nasi nieprzyjaciele tak u nas w kraju, jak i za granicą.

– Jak odbije się skandal z Dmitrijem Rogozinem, który jest przedstawicielem prezydenta Rosji ds. Naddniestrza na rozmowach w sprawie uregulowania tego konfliktu?

– Podczas niedawnego spotkania z nim w Teheranie, porozumieliśmy się, że zorganizujemy w najbliższym czasie rozmowy z liderem Naddniestrza Wadimem Krasnosielskim. Będziemy rozmawiali przede wszystkim o problemach, które ułatwią życie zwykłym ludziom na obu brzegach Dniestru.

– Co to za problemy?

– Przekazaliśmy Tyraspolowi nasze propozycje dotyczące rozwiązania problemów z łącznością telefoniczną, o uznaniu naddniestrzańskich dyplomów i numerów rejestracyjnych, pracy szkół na lewym brzegu Dniestru i innym zagadnieniom. Postęp w rozwiązywaniu ich pozwoli na wznowienie rozmów w formacie 5 plus 2 (Mołdawia, Naddniestrze, OBWE, Rosja, Ukraina i obserwatorzy z USA i UE)

Z Igorem Dodonem rozmawiał Walerij Diemidiecki
Zdjęcie: The Russian Presidential Press and Information Office (CC BY 4.0)
Źródło: Strajk.eu


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. maciek 28.08.2017 02:26

    Z tak odległej perspektywy widać jakim bałaganem jest teatr współczesny. Najlepsi są w nim rosyjscy aktorzy kreujący się na reżyserów i scenarzystów. Aktorzy którzy zaczęli grać reżysera i scenarzystę. Co tam Papież aktor, co tam Reagan rewolwerowiec. My teraz zagramy reżysera. 🙂 Rosjanie są naprawdę balszoj. Nie przewidzieli tylko jednej rzeczy, że pojawi się taki Trump. Kim jest Trump skoro my jesteśmy najważniejsi w tej budzie?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.