Nielegalna wolność

Opublikowano: 09.08.2016 | Kategorie: Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 8

Dlaczego trawka jest zła? – spytałem kiedyś rodziców.

– Bo jest nielegalna, wypali ci mózg i się uzależnisz. – Spojrzałem na nią swymi zaczerwienionymi ślepiami i się zaśmiałem.

Jak bardzo można nagiąć granicę moralności, etyki i prawdomówności? Okazuje się, że granicę na świecie pod tym względem zanikają, a jedyne miejsca na świecie gdzie świat jest zamknięty bezpodstawnej karalności i wielkiej armii kłamstwa jest oblegany przez alkoholików, ćpunów, dyskojebów no i… palaczy marihuany. Generalnie wrzucenie do jednego worka tak wielu problemów jest sprzeczne z jakąkolwiek formą działania, gdyż wg władz (przynajmniej polskich) jedynym złotym środkiem na takowe zjawiska jest – uwaga – wtrącić na jak najdłuższy czas do więzienia. Pewnie, niech się 16 – 25 latek ( bo w takim wieku jest najpopularniejsza) nauczy trochę wartości o życiu. Wyjdzie i już nigdy nie weźmie żadnej używki do ust – i tu tkwi największy błąd jaki można w dziedzinie karalności za dragi popełnić.

Powiedzmy, że 19 latek trafia do więzienia na 3 lata, za 5g marihuany (po których spaleniu chłopak nikomu nie robiąc szkody poszedłby spać). Bo tych 3 latach 22 letni Krzysiek wychodzi z więzienia – ma fajne dziary na rękach i doskonałe CV otwierające na przyszłość ogromny wachlarz różnych życiowych dróg. Tak więc próbując zarobić na czynsz, jedzenie i państwowego browarka Krzysiek pójdzie do pracy w której dostanie 800 zł za które przeżyje dwa tygodnie, a co później? Hmm, tak się składa że Krzysiek codziennie przez 3 lata słuchał historii o tym, jak to można nielegalnie zarobić w naszej rodzimej Polsce. Oczywiście mowa o kradzieży w najbardziej niekradzieżowych formach. Tylko z tym w parze zawsze szło spore ryzyko. Skoro już i tak Krzysztof jest skazany na ryzyko to może warto się podjąć najbardziej dochodowego interesu naszych czasów – handlu narkotykami. Nasz zdemoralizowany bohater wziął w debet 10g marihuany, za które zapłacił 230 zł. Sprzedał wszystko, a 1g sam sobie spalił. Oddał 230 zł. 40 zł to był dochód jaki zarobił w ciągu jednego dnia przy niewielkim wysiłku. Trochę mało – tym razem Krzysztof wziął 20g i 10g amfy, która podobno jeszcze szybciej schodzi. Witamy w “po więziennym” świecie.

A gdyby tak Krzysztof nie poszedł do więzienia? Skończył by technikum, zdał maturę (był uczniem trójkowym), i prawdopodobnie poszedł do pracy, którą niegdyś obiecał mu wujek – w przemyśle ogrodniczym. Po 3 latach Krzysztof zarabia 1800 zł miesięcznie starczy na czynsz, jedzenia i na 5g marihuany od czasu do czasu. Tak wygląda spokojne życie wolnego człowieka. Jednak taki raj musiałby powstać wszędzie. Mamy przykład jednego takiego kraju, o którym wspomniałem na początku artykułu. Jest nim oczywiście Holandia, w której cały świat się zmieści.

Autor: Piotr Klejnowski
Źródło: iThink

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

45
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Pol-Pot
Gość
Pol-Pot

Słaby tekst pisany chyba przez nastolatka. Co nie zmienia faktu, że penalizacja posiadania rośliny jest absurdem. Jest to klasyczny przykład stworzenia nowej grupy wrogów, przeciwko której nastawia się społeczeństwo. Napędza to rynek sądowniczy i więzienny, oraz usprawiedliwia istnienie opieki państwa nad obywatelami. Przykładów takiej “opieki” jest wiele i nie tyczy się to tylko marihuany. Ja jestem już ładnych kilka lat po studiach prawniczych i to czego mnie nauczyły te studia, to fakt że istnienie prawa jest tylko po to żeby ograniczać wolność człowieka.Każdy rodzi się z rozumieniem praw naturalnych, tj. nie zabijaj, nie kradnij itd… To są podstawowe reguły, których należy się trzymać w życiu. Człowiek nie potrzebuje kolejnych regulacji, bo rodzi się wolny.

Pol-Pot
Gość
Pol-Pot

Dlaczego usunięto mój komentarz, który nie zawierał niczego niestosownego?

emigrant
Gość
emigrant

…moze i niezbyt gornolotny to tekst ale oddaje sedno sprawy…..poniewaz panstwo nie moze tu nolozyc podatku wiec ogranicza sprzedaz, bo nie ma tu z pewnoscia troski o obywatela, bo wtedy nie sprzedawano by alkoholu…..a moze musza byc takie ograniczenia, chodzi o utrzymanie pewnej granica, ograniczeniem wolnosci jest przeciez zmuszanie nas jezdzenia po prawej stronie ale jakie to bezpieczne, pewne zasady musza byc bys bysmy mogli egzystowac………a trawka jest z pewnoscia mniej szkodliwa niz alkohol…pozdrawiam

Heh!
Gość
Heh!

Miękkie dragi powinny mieć swoją własną nazwę bo wrzucanie ich do worka z mocniejszymi narkotykami jest tendencyjne.
Nie powinno być kary za ich używanie i posiadanie.
Ale co jest mniej lub bardziej szkodliwe? Na to się nie wypowiem bo w zasadzie to i blanty i alkohol są szkodliwe.
Ludziska się burzą że mamy mieć szczepionki z rtęcią a sami z chęcią sięgają po używki które równie mocno rozregulowują nasz mózg.
Ja też lubię sobie wypić czy zapalić raz na jakiś czas, ale coraz częściej staram się trzymać od tego z dala.

Casarax
Gość
Casarax

Paliłem przez półtora roku co 2-3 dni lufke albo dwie. od 2 miesiecy jestem czysty i zero nawet myśli ze MUSZE zapalić. Poprostu było teraz nie ma a ja cały czas jestem taki sam. Żadnego uzależnienia. a wiem ze po papierosach to bym sie zwijał zeby tylko kupić paczke Fajrantów za 10 zl;)

Velevit
Gość
Velevit

Heh, jeżeli będziesz palił dzień w dzień po 5-10 gietów to pewnie rozreguluje Ci mózg, podobnie jest z wszystkim, zbyt dużo herbaty lipowej czy przeginanie z jogą również wiąże się z konsekwencjami. Porównywanie tych spraw z arcy szkodliwą z założenia rtęcią jest nie na miejscu. THC ma szeroki wachlarz zastosowań leczniczych i działa wzmacniająco na układ odpornościowy, tak więc świetnie nadaje się do wykorzystania w profilaktyce zdrowotnej jak również jako lek na wiele dolegliwości. Oczywiście jeżeli palić marihuanę z wiadra w Bóg wie jakich ilościach byle większy zajob był, no to wiadomo że koniec końców efekt będzie niefajny : )

klio
Gość
klio

…..ale w Holandii bedac uzaleznionym państwo ci nie pomorze. Jak zdecydujesz się na terapię to radzisz sobie sam z jej kosztami. Zatem jarasz do woli , ale jak sobie zrobisz juz “kuku “to radz se sam.
U nas zabrania się palenia opium, ale pozwala sie jarac po 2 paczki szlugów i walic gorzałe., bo z akcyzy jest kasa.
I o ironio mamy kluby AA. To czysta hipokryzja-parodia.

przyjazny emigrant
Gość
przyjazny emigrant

Gdyby zalegazlizowac konopię, ruszyłby zupełnie nowy rynek, wpływy z opodatkowania sprzedaży, zasiliłyby budżet naszego państwa w 20% likwidując zadłużenie państwa, powstałyby nowe miejsca pracy w zakładach przetwarzania konopii. Szerzej pisząc, z konopii można wytwarzać ubrania, tkaniny, liny, płótna (Tylko to zastosowanie znam, ale wystarczy by powstały odpowiednie zakłady i miejsca pracy), znudzeni Holandią turyści przyjeżdżali by do Polski, bo taniej. Że o cenach samego “towaru” nie wspomnę. Spadłyby na łeb i szyję. Ale od kiedy to rząd robi coś, by szukać innowacyjnych rozwiązań łatania dziury budżetowej? “Lepsza” będzie prywatyzacja sektora publicznego.

Jac
Gość
Jac

Jak ja słyszę piewców marychy to śmiać mi się chce, albo są tak nieprzytomni albo zachłysnęli się “wolnością” po wycieczce do Holandii. Sam przez trawę miałem sporo problemów psychicznych, niesamowicie zawęża ona świadomość, (choć tym co palą wydaje się zazwyczaj inaczej) i w prostej drodze powoduje zmiany w mózgu, zmiany percepcji i myślenia wcale nie na lepsze itd.. To że jest “lepsza” od alkoholu w tym, że nie uzależnia (co też jest nieprawdą, bo są ludzie którzy się uzależniają) jest bzdurą.
To, że trawa jest nielegalna jest celowe. Ja bym nie chciał aby moje dzieci chadzały do coffeeshopów, dlatego nie chcę legalizacji trawy, z drugiej strony nie mam wpływy na sklepy z alkoholem, wystarczy mi pijana młodzież, brakuje tylko naćpanych trawą małolatów. Legalizacja trawy to wpadnięcie z deszczu pod rynnę. Trzeba aby u ludzi rozwinęła się wyższa świadomość, a nie rastamańskie wizje.

Jac
Gość
Jac

nie masz zielonego pojęcia o trawie w takim razie, znam ludzi którzy leczyli się z uzależnienia od trawy 6 lat w ośrodkach uzależnień w Niemczech, zmiany w mózgu wywołuje każda substancja psychoaktywna pytanie na ile trwałe, problemy które miałem wiązały się bezpośrednio z trawą i jej paleniem, próbowałem różne narkotyki grzyby, lsd i wszystkie one niszczą świadomość. Pisze to z punktu widzenia osoby medytującej, gdzie można jasno zobaczyć skutki swoich działań, nigdy się nie leczyłem psychiatrycznie, sam skończyłem psychologię.
To, że rozprowadza sie mity na temat trawy, pisze o jej dobroczynnych skutkach, wręcz panaceum i o wspaniałym wpływie na psychikę, pisane jest celowo zamydlając oczy lub przez ludzi nieprzytomnych, byłych “szmanów”. Popatrz na jakiekolwiek zdjęcia osoby upalonej i zobacz co jest w tym takiego atrakcyjnego. Potem zapytaj sie siebie,co ci nie odpowida w otaczającym świecie, że musisz się odurzać. Bardzo skuteczna ale bolesna metoda. Polecam

abernau
Gość
abernau

@przyjazny emigrant
i tu sie z Toba nie moge zgodzic. Sa tacy, ktorym zalezy na nielegalnosci marychy – mafiosom, policji i politykom. tak! a dlaczego? Poniewaz nielegalnosc podnosci cene kilkuset (tak!) krotnie, I starcza kasy dla mafii, policji – specjalne oddzialy, akcje itp i, oczywiscie – politycy za to, ze utrzymuja ten stan nielegalnosci. Gdyby byla legalna, to nie dosc, ze wplywy bylyby do budzetu z pominieciem ww grup, to jeszcze ze wzgledu na powszechnosc cena byla by niska, a co za tym idzie wplywy z podatku tez.

Raptor
Użytkownik

Od cukru buraczanego też jest uzależniona większość ludzi i nie mogą normalnie funkcjonować bez codziennej porcji herbaty posłodzonej 5 łyżkami cukru, batoników, rogalików itp., a to taka sama trucizna jak alkohol czy fajki. Więc co? Bawimy się dalej w hipokrytów i wybieramy które zło jest złe, a które zło jest dobre? “Zło” jest dla ludzi, żeby mieli możliwość skorzystania z niego w odpowiednich celach, kropka. Problem uzależnienia leży już tylko w ludzkiej psychice i uzależnić się można dosłownie od wszystkiego (już sam fakt oddychania jest uzależnieniem, co wychodzi za każdym razem kiedy człowiek odczuwa paniczny strach przed śmiercią w chwili zagrożenia).

Velevit
Gość
Velevit

Medytacja to słaby argument. Ani grzyby ani LSD nie powodują trwałych zmian świadomości ani zmian w mózgu. Narkotyki o działaniu pobudzającym czy euforycznym jak amfetamina czy mdma niszczą neuroprzekaźniki upośledzając tym samym funkcje mózgu, nic takiego nie ma natomiast miejsca w przypadku większości substancji o działaniu tzw. psychodelicznym. Co do trawy to nie wiem jak jest w przypadku zażywania dużych ilości, ale w umiarkowanych dawkach THC stymuluje układ immunologiczny i stanowi świetna kurację na wiele chorób układu krążenia, anemię, czy nawet astmę i ma nieocenione właściwości relaksacyjne. Kawa którą wielu ludzi spożywa na co dzień jest bardziej szkodliwa, zresztą kofeina zalicza się również do wspomnianych euforantów i tak samo niszczy neuroprzekaźniki.

ps 6 lat w niemieckim ośrodku leczenia uzależnień z powodu trawy robi wrażenie heh ;) …Nie kupuję tego !

Moim zdaniem w kłopoty wpadają właśnie Ci, którzy sięgają po trawę po to by stłumić jakiś problem psychiczny, potem leczą się i wkręcają jak to trawa z nimi pojechała, tyle że ów dolegliwość najprawdopodobniej ma o wiele bardziej złożoną naturę, a jej przyczyna jest zupełnie odmienna.

Raptor
Użytkownik

“wkręcają jak to trawa z nimi pojechała, tyle że ów dolegliwość najprawdopodobniej ma o wiele bardziej złożoną naturę, a jej przyczyna jest zupełnie odmienna. ”

Owszem, ma bardzo złożoną, a przede wszystkim głęboko ukrytą naturę… w odmętach ludzkiego umysłu. Ja osobiście mogę się na dłuższy czas przyzwyczaić do pewnych używek i czerpać z nich wymyśloną przeze mnie przyjemność, ale nie umiem się od niczego na trwałe uzależnić (prócz jedzenia i innych czynności fizjologicznych)… niestety to dotyczy również ludzi (a może na szczęście).

Hassasin
Gość
Hassasin

bla bla….to wszytko o co cho….to KASA….zachwiało by to monoplem koncernów : farmacetycznych,alkocholowych i tytoniowych…(notabene najwiekszych prywatnych donatorów wojny z narkotykami)(notabene paranoja).,…przecierz juz tak było w historii ..ze robole na kolonijnych plantacjach zamiast pic rum i palic tyton palili zilo….no i sie kasa nie zgadzała…za małe wpływy z podatkow od tych towarów były…..bo ziolo…to w sumie samo rosnie…..a gdzie tu miejsce na : vat, akcyze, dochodowy,obrotowy, jakies koncesje..system tego nie lubi……]nie daj Bóg….zamontuje se kolektory słoneczne, mały wiatrak i jeszcze turbinke wodną na strumyku, ziolem bedzie leczył lekie bóle głowy a innymi ziołami (prawdziwymi) inne choroby….to co system ma z takiego obywatela…no nic..truten panie normalnie…ale spoko spoko…juz głowki pracuja…nad skopiowanie natury..skopiowaniem ziola…za jakies pare lat pokarża sie legalne specyfiki, pewnie totalnie syntetyczne ale o składzie nasladujacym tetrahydroksykannabinole..ale z vatem, akcyza i cała resztą …kur..
ps: nie naduzywane zioło jest lekarstwem jak kazda inna roslina z substancjami aktywnymi..

Hassasin
Gość
Hassasin

Jac…. za bardzo generalizujesz ……na jednych działa tak na innych tak jak na Ciebie…ja z moim ADHD po spaleniu normalnieje…dzikosć nie doskwiera mozna normalnie funkcjonowac ….a legalna alternatywa czyli syf farmakologiczny..ma tyle skótków ubocznych od : osłabionego układu odpornosciowego po miekka faje w w gaciach….po przez szum w głowie jak po skończeniu programu w telewizji……wole naturalne przyhamowanie niz błedne koło farmakologiczne…leczysz jedno niszczysz drugie…zdrowa głowa chore nerki albo watroba……a trzy matka natura to najdoskonalsze laboratorium farmaceutyczne….i wszystko jest dla ludzi…..tak jak wszystko moze byc toksyczne od maki po klawiature i ekran komputera……a to co sami sobie robimy nie powinno podlegac kontroli…oczywiscie w granicach rozsądku…..
apropo holandii …kraj ten po czesci swój dobrobyrt zawdziecza handlu narkotykami na poziomie państwowym …w indochinskich koloniach do lat 60 tych były palntacje coki i maku..które to były przetwarzane w PAŃSTWOWYCH fabrykach na kokaine i heroine…..tak samo swiat anglosaski zbudował swoja potege na opium trujac chinczyków

Jac
Gość
Jac

Velevit, co to znaczy nie kupuję tego? nie chcesz w to wierzyć, bo? łatwiej, prawda?
“Ani grzyby ani LSD nie powodują trwałych zmian świadomości ani zmian w mózgu” – SKĄD to wiesz? zmianę wywołuje nawet wypicie kawy, uzależnienie powoduje notoryczne zmęczenie przy odstawieniu, myślisz, że umysł wtedy funkcjonuje tak samo? bzdura. Medytacja to słaby argument dla osób, które nie maja o niej pojęcia, to najpotężniejszy znany sposób podnoszenia świadomości, to naturalny stan człowieka w którym sie rodzi, to nie naćpanie. Za dużo pseudonaukowego bełkotu, nauka do dziś nie wie jak działa lsd, substancji jest za mało, żeby organizm zareagował, jak środek homeopatyczny. Nawet Grof, piewca lsd wycofał się ze wszystkiego co o niej pisał, a były to schematy i bajki niestworzone, oczywiście naukowo.
Nie mam ochoty nikogo przekonywać, wiem jedno, przeszedłem całą tą drogę i nie jest warta splunięcia.

Heh!
Gość
Heh!

Dokładnie to wszystko zostawia ślady w mózgu, pisanie o zaletach THC to nie wszystko bo zielonych używkach jest również dużo innych substancji. Wszystko się przekłada na mózg. Nie wierzę w rzekomą wielką szkodliwość maryśki jak i jej neutralność czy całkowitą nieszkodliwość. Obydwie teorie to ściema. Zresztą THC w małych leczniczych ilościach to utopia. Jak ktoś to lubi to pali do całkowitego odurzenia i kiedy tylko ma czas. Pamiętam jeszcze z liceum, chłopaków co tego dużo palili i nawet jak byli całkowicie czyści to cały czas postrzeganie świata mieli wyjątkowo powolne. Jak takie muły, mówisz coś do takiego a ten po chwili dopiero kojarzy o co ci chodzi. Jasne ci co odstawili to po jakimś czasie wracali do normy, ale jak wiemy mózg jest bardzo delikatny.
Jedyne badania jakie wyjaśniły by tą sprawę to jakby komuś zrobiono serię testów na inteligencję zanim zaczął palić i po paru latach po odstawieniu zrobiono by mu kolejna serię.
Ale jak napisałem każdy odpowiada sam za siebie i pełnoletni człowiek nie powinien mieć sankcji prawnych za posiadanie. Jak się nie umie z takimi rzeczami bawić to już jego sprawa.

Velevit
Gość
Velevit

@Jac “(…) nie chcesz w to wierzyć, bo? łatwiej, prawda? (…)”

Nie wierzę w to bo w życiu nie słyszałem podobnej historii, a znam naprawdę masę ludzi palących marihuanę. Sam paliłem trawę przez kilka długich lat, kiedyś pracowałem na promie pasażerskim na linii Amsterdam-North Shields, paliłem dzień w dzień, bywało że robiłem to przed, w trakcie i po pracy, podobnie zresztą jak reszta załogi. Z autentycznym przeświadczeniem mogę powiedzieć że w ogóle się nie uzależniłem, po powrocie do domu nie odczuwałem żadnej potrzeby zapalenia, nic !!

Co do LSD to sposób działania tej substancji na ludzki organizm jest medycynie bardzo dobrze znany, wpływa ona na poziom serotoniny zwanej też “hormonem szczęścia” która również jest neuroprzekaźnikiem. Faktycznie niektóre źródła podają, że LSD może powodować trwałe zmiany w strukturze neuronów, jednak jak sam powiedziałeś powoduje je nawet kofeina.

Jeżeli zaś idzie o same doświadczenia po zażyciu LSD, to zależą one bezpośrednio od stanu emocjonalnego, nastawienia i intencji samego zażywającego. Mówiąc wprost jeżeli masz w głowie harmonię to psychodelik ją zintensyfikuje, podobnie jak w sytuacji odwrotnej. A odnośnie wyższego stanu świadomości, który osiągasz przy pomocy medytacji, to uważam że substancje psychodeliczne także mogą być użyte w celu osiągnięcia ów efektu. Istnieje wiele materiałów i argumentów również naukowych potwierdzających tę hipotezę. Ja osobiście akurat eksperymentuję zarówno z medytacją jak i substancjami psychodelicznymi i zdaje się wierzę w ich pożyteczność, jak również pożyteczność medytacji. Substancje psychodeliczne występują naturalnie w niemal wszystkich ekosystemach, także w ludzkich organizmach (DMT w szyszynce), uwalniamy ich działanie m.in. podczas snu, medytacji lub wprowadzając do organizmu substancje o podobnym działaniu… To właśnie substancje psychodeliczne są odpowiedzialne za ów wyższe stany świadomości.

@Jac “(…) Nie mam ochoty nikogo przekonywać, wiem jedno, przeszedłem całą tą drogę i nie jest warta splunięcia (…)”

W porządku, Ty uważasz tak, ja uważam inaczej. Każdy powinien mieć możliwość wyrobienia sobie zdania samodzielnie. Regulowanie tych spraw restrykcjami prawnymi jest pogwałceniem swobód obywatelskich i sprzeniewierzaniem się wobec natury. To tyle.

Heh!
Gość
Heh!

O LSD dużo nie wiem ale nie nie nazwał bym tego narkotykiem tylko raczej psychodelikiem. Nie uzależnia ale wpływ na mózg ma duży i bardzo trwały. Jakby nie zostawiało śladów w mózgu to by nie istniało zjawisko flashback. A jednak się pojawia.
Zresztą nie widzę sensu spożywania kwasów. Dzieciaki to żrą a później skaczą z dachów. Znajomy mi kiedyś opowiadał o człowieku nietoperzu co skoczył z dachu w jego akademiku. Był przebrany za batmana i wbił się w ziemię. Czy ktoś uważa ze zrobił to na sucho? Samobójcy się zazwyczaj nie przebierają za batmana.

Velevit
Gość
Velevit

Flashbacki to faktycznie mocny argument przemawiający za trwałością zmian w mózgu, ale nie koniecznie są to zmiany negatywne. Z tymi flashbackami wydaje mi się że jest tak, iż częste stosowanie LSD działa jak trening dla mózgu, który potrafi nauczyć się samodzielnie wyzwolić duże ilości serotoniny i w efekcie wywołać stan świadomości identyczny jak po zażyciu LSD.

Takie odmienne stany świadomości są moim zdaniem pożyteczne dla rozwoju… postrzegania rzeczy heh :) pod warunkiem, że korzysta z nich człowiek zrównoważony emocjonalnie. Sam też byłem nie raz świadkiem jak ludzie po psychodelikach zamieniali się dosłownie w dzikie zwierzęta, tak więc z pewnością psychodeliki niosą pewne zagrożenia, ale karanie za ich zażywanie jest błędem i z pewnością nie przynosi spodziewanych efektów.

Hege
Gość
Hege

realista – i wszystko !!!

Jac
Gość
Jac

realista, no cóź, odurzanie się ZAWSZE wynika z braku czegoś w świecie zewnętrznym.
lsd nie działa? no cóż, może sprzedali ci zwykły paperek, a grzyby to maślaki? może spróbuj muchomora? też nie działa? a arszenik?
Powody odurzania są podświadome, ale pewnie na ciebie ona nie działa ;)
Chodzi o emocje, intencje a nie logiczne rozkładanie, człowiek to nie samochód.
Metody nie zrozumiałeś, bo od razu ją odrzuciłeś, ale przecież nie sadzisz książki po okładce :)

Velevit jak brałem lsd też znalazłem do tego filozofie, “wyższe” stany świadomości itd..
Skoro medytujesz to znajdź mi choć jednego naćpanego mistrza duchowego, nie “miszcza”

guernica
Gość
guernica

@Jac: czy legalne narkotyki typu nikotyna, alkohol na których państwo zarabia, nie uzależniają?? nie ryją psychiki? nie powodują, że człowiek zachowuje się jak świnia, nierzadko puszczają mu wszystkie hamulce,jest nerwowy, ma napady agresji, pod wpływem alkoholu popełnia przestępstwa,ba, może nawet zabić??? Jaka to różnica?? Każda używka w nadmiarze powoduje zmiany w mózgu, rzecz w tym że inaczej wyglądają omamy, a inaczej np.zwężenie naczyń krwionośnych w mózgu, czy marskość wątroby, ale efekt zdrowotny podobny. Jeśli państwo ostrzega przed kupowaniem podrabianego alkoholu na bazarze w trosce o nasze zdrowie, to dlaczego zezwala na palenie trawy z niewiadomego żródła, być może moczonego w domestosie, czy wzbogaconego domieszkami?? Zaiste, bardzo opiekuńcze mamy państwo, wszystko robi by obywatele tego kraju dbali o siebie:):):) Chyba sobie zapodam jakiś legalny antydepresant z radości, że przyszło mi żyć w kraju sterowanym tak żelazną logiką :) popiję bro i zapalę papieroska ciesząc się, że kraj do tego wzbogacę :)

Velevit
Gość
Velevit

Don Juan Matus – znasz? Ale już nie żyje. Polecam książki Carlosa Castanedy- też już nie żyje :( Nie wiem na ile trafi do Ciebie taka lektura, ale skoro praktykujesz medytację to myślę że poświęciłbyś jej uwagę. Ja trenuję też techniki świadomego snu, jestem w tym wszystkim nowicjuszem ale robię postępy i mam sporo wiedzy teoretycznej i literatury w zanadrzu. Looknij do mojego chomika, mam sporo ebooków traktujących o różnych metodach medytacji i propagujących różne filozofie, jeżeli nie spodoba Ci się Castaneda to i tak na pewno znajdziesz coś dla siebie:

http://chomikuj.pl/Velevit

W folderze [FILOZOFIA,NAUKA,RELIGIA] – [EZOTERYKA,UMYSŁ] znajdziesz dział z książkami Carlosa Castanedy, dział poświęcony literaturze nt. świadomego snu (SEN_LD), także książki o medytacji różnych orientacji, szamanizmu, hermetyki itd, itp :)

Velevit
Gość
Velevit

@Jac

Odpisałem z propozycją mistrza i literatury, niestety komentarz trafił do poczekalni bo linka wkleiłem, wcześniej niż jutro raczej nie przeczytasz, nie mniej jednak zachęcam do tego :)

… Aha, pragnę jeszcze dodać że ja nigdy wcześniej nie zażywałem psychodelików, wręcz unikałem wszelkich możliwości spróbowania tego i ludzi praktykujących, którym mocno odwalało pod ich wpływem.

Zainteresowałem się poważnie tymi sprawami przy okazji zagadnienia świadomego snu, później medytacji itd. Zająłem się ćwiczeniami i czytaniem literatury, i dopiero ów lektura zwróciła moją uwagę na psychodeliki i możliwości jakie może przynieść ich stosowanie, zupełnie alternatywne dla małpiego szału, którego byłem świadkiem obserwując moich znajomków kilka lat wstecz.

Tak więc w moim przypadku była najpierw filozofia, nie dopasowałem jej na siłę co jak sadzę zasugerowałeś ; )

Velevit
Gość
Velevit

Polecam też książki Aldousa Huxley’a, zwłaszcza “Drzwi percepcji”, również znajdziesz ją na moim chomiku.

CinCin
Gość
CinCin

A żebyście ludzie tak zabierali głos w innych tematach ;) Co do trawy mój znajomy wbił sobię do głowy, że musi palić ale on miał wcześniej problemy ze sobą. Sam paliłem i jakoś nie muszę palić, nie czuję potrzeby. Ale ponoć jak mi to powiedziała pewna pani psycholog od częstego palenia można nabawić się schizofrenii. Wiem jedno jak ktoś ma problemy z psychiką to nie powinien sięgać po żadne używki.

Velevit
Gość
Velevit

O, jednak jest już widoczny mój komentarz chwała redakcji ; )

Gafę tam walnąłem z tą hermetyką, chodziło rzecz jasna o hermetyzm, to jednak zagadnienie raczej dla zagorzałych ezoteryków : )

Jac
Gość
Jac

Velevit, znam Castanedę i eksperymentowałem z dragami pod silnym wpływem tych książek, ten świat Don Juana (z którym Castaneda sobie nigdy nie poradził) nie zachęcał do brania narkotyków, Don Juan “otwierał” za bardzo logicznego Castanedę na inne mozliwości percepcyjne, w co ten za wszelką cenę nie chciał wierzyć. W żeńskiej linii Abelar i innych z otoczenia nie ma mowy o narkotykach, to zupełnie inna droga. Trudno zweryfikować Don Juana bo jego zdjęć nie ma, ścieżka jest zamknięta, świadome śnienie o którym pisał Castaneda to zupełnie inne śnienie, które się teraz promuje o czym z resztą mówił Don Juan. Nagual potrafił przenieść świetlisty punkt w dowolne miejsce kokonu, a zwykły człowiek obraca sie tylko w tym co zna, nawet śniąc świadomie przesunie ten punkt o parę centymetrów. To wspaniałe książki, ale niestety tylko jako fantastyka, niemożliwa do powtórzenia, próbowałes kiedyś patrzeć na drzewo i wdzieć tylko jego cień? to praktycznie niemożliwe, nasza percepcja jest tak uwarunkowana.
Wiem, że te książki silnie motywują do “odkrywania” ale w efekcie to zwykła iluzja i kac po odurzeniu, intencja Don Juana była zupełnie inna, to że stał się ikoną ćpania przez grono “odkrywców” nie ma z nim nic wspólnego. Na tej ścieżce nie da się nic osiągnąć normalnemu człowiekowi, ale ćpanie może stać się bardziej “duchowe”
realista – potrzeba zjadania landrynek i dużych ilości cukrów świadczy o braku miłości w życiu, stąd masz rację, świat może być zły, brak w nim czegoś, zapełniasz luke landrynkami. Podświadomość realizuje program, i poda Ci dowolny powód: “kupuję bo lubię”

Jac
Gość
Jac

Tak, podświadomość decyduje o tym czym zajmuje się mózg, mózg tylko realizuje program, to czy dojdzie do niego powód takiej a nie innej decyzji podświadomości wymaga wysiłku, stąd mało kto sobie go uświadamia. Na poziomie mózgu to deficyt cukru, otyli w takim razie mają “uszkodzony” mózg (bo wysyła błędne sygnały) albo to podświadomie coś sobie kompensują. Wracając do tematu, podobnie jest z narkotykami, powodów ich zażywania ludzie sobie nie uświadamiają, teksty “bo lubię”, “bo mi sprawia przyjemność” to tylko wtórne reakcje a nie prawdziwe przyczyny. O codziennym wbijaniu kwasów w żyłę nikt tu chyba nie mówił.

Velevit
Gość
Velevit

Cóż, nie mogę z równym Tobie zdecydowaniem potwierdzić czy zanegować kwestii autentyczności motywów opisanych w książkach Castanedy czy autentyczności samej osoby don Juana. Odnośnie śnienia, to moim zdaniem chodzi o to samo śnienie, tyle że obecnie propaguje się inne podejście do tego tematu, dominuje trend tzw. przez naguala “folgowania sobie” heh :) czyli de facto robienia sobie dobrze. Zresztą identycznie sytuacja ma się z narkotykami, nie znaczy to wcale że ów narzędzi nie da się wykorzystać do czegoś pożytecznego- edukacji duchowej. Wymaga to długiego treningu i dyscypliny, i bynajmniej nie mam tu na myśli regularnego ćpania. Castaneda ćwiczył pod okiem don Juana techniki śnienia przez długie lata, rzekomo nie bez znaczenia była sama obecność nauczyciela. Być może autor tych książek wszystko sobie zmyślił, ale nie sądzę by tak było. Ja przeczytałem kilka książek o LD propagujących różne filozofie dotyczące zagadnienia i od jakiegoś czasu solidnie trenuję. Wiele z motywów opisanych w tych książkach autentycznie pojawia się w moich snach, wiele źródeł mówi o pojawiających się demonicznych postaciach wcielających się w znajome i bliskie nam osoby które prowokują nas do walki. Autentycznie nękają mnie takie sny i to niemal od początku mojego treningu, zanim jeszcze o tym przeczytałem. Zaczynałem ćwiczenia od lektury dwóch prostych poradników z opisami kilku technik, i gdy tylko podjąłem się ćwiczeń w moich snach wciąż dochodziło do jakichś pojedynków hehe :) Później wyczytałem że to bardzo częste zjawisko w pierwszych fazach treningu i dowiedziałem się jak temu zaradzić.
Ludzie którzy przeczytają ten komentarz pewnie pomyślą że mam coś z głową nie tak, mimo to zachęcam do zbadania tematu. Naprawdę zaczynam się przekonywać iż sny to nie tylko bezładny zlepek obrazów posklejany nieświadomie przez nasz umysł… można zdobyć nad tym kontrolę i kto wie, może odkryć to o czym pisał Castaneda i nie tylko on przecież. Podobne podejście do kwestii snów propagowało i wciąż propaguje wiele dzikich plemion z obu ameryk czy wysp na Pacyfiku, motyw ten pojawia się w kulturach dalekiego wschodu, techniki świadomego snu są nauczane w wielu odłamach buddyzmu jako podstawowy i być może nawet najważniejszy element rozwoju duchowego i klucz do opanowania technik medytacji. Czy zostało to zmyślone przez ludzi… Nie ma szans- to opinia sceptyka, którym jestem bez dwóch zdań.

Velevit
Gość
Velevit

Co do rekompensowania sobie rzeczy, czy tłumienia jakichś zgryzot trawką to sądzę Jaca, że w Twoim przypadku tak było, i stąd zapewne wzięły się wszelkie negatywne przeżycia z tym związane, rozczarowania, zawody, uprzedzenia itd. heh. Nie znaczy to wcale że każdy sięga po używki w tym celu. W moim przypadku palenie marihuany nie wywarło żadnego negatywnego skutku na psychice, paliłem wyłącznie dla samej przyjemności płynącej z ów praktyki, podobnie jak czerpie przyjemność z przesiadywania przy ognisku z butelką piwa w ręku, lub nawet bez piwa :) To się nazywa relaks, doszukiwanie się tu jakichś ukrytych, demonicznych, podświadomych mechanizmów to zwykła paranoja.

Jac
Gość
Jac

Velevit, Nie pisałem, że Don Juan nie istniał tylko, że ta ścieżka jest już niedostępna, można se co najwyżej ” poeksperymentować”. To co pisze nie wynika tylko z mojego doświadczenia, ale także z terapii regresywnych, które prowadziłem sobie i innym, narkotyki zawsze służą tłumieniu czegoś na zewnątrz, czegoś czego nie możemy zaakceptować. Może to wyglądać na paranoję, ale tak jest jak zagłębiamy się we własne wnętrze, podobnie twoje odczucia dotyczące walki we śnie można uznać za paranoję, ale to tylko powierzchowna ocena, prawda? :)
realista, lubisz szybkie i długie, opływowe… samochody? podświadomości nie szukam, bo mam z nią cały czas kontakt, oczywiście można ją zignorowac i udawać, że jej nie ma, albo po prostu o niej nie widzieć

Velevit
Gość
Velevit

@Jac “(…) ta ścieżka jest już niedostępna, można se co najwyżej ” poeksperymentować”. To co pisze nie wynika tylko z mojego doświadczenia, ale także z terapii regresywnych, które prowadziłem sobie i innym (…)”

Mimo wszystko ośmielę się poddać wątpliwości Twoje wnioski i na ile to możliwe sam zweryfikuję jak jest. Nie tam żebym był uprzedzony do Ciebie, po prostu zawsze tak robię.

“(…) narkotyki zawsze służą tłumieniu czegoś na zewnątrz (…)”

Z moich obserwacji wynika że ludzie sięgają po narkotyki z bardzo wielu powodów, często błahych. Zażywają narkotyki w celu zwiększenia wydajności umysłowej bądź fizycznej np. amfa czy wszechobecna kofeina i inne euforanty; np. przed egzaminem, konkurencją sportową czy dla zwiększenia wydajności bojowej żołnierza, bądź pilota lecącego przez Atlantyk, marynarza na wachcie czy kierowcy w długiej podróży. Ludzie ćpają z powodu całego multum przyczyn, a nie tylko potrzeby stłumienia czegoś. Dzieciaki robią to bo wydaje im się że to jest cool, bo inni to robią, po to by wpasować się w otoczenie, tak więc często jest tak że ludzie robią to pod wpływem kultury, jak roboty powtarzające zaobserwowane zjawisko. Osobiście sięgnąłem po psychodeliki w celach powiedzmy mistycznych. Był to w pełni świadomie podjęty przeze mnie eksperyment, kwestia ta nie podlega najmniejszym wątpliwościom, pełna świadomość odgrywała w tym przypadku 100procentową rolę bez odrobiny nawet przestrzeni dla podświadomości. Ludzie ćpają z powodu całego multum przyczyn, a nie tylko potrzeby stłumienia czegoś.

Zatem Twoje stwierdzenie “narkotyki zawsze służą tłumieniu czegoś na zewnątrz” uznaję za w stu procentach obalone. Zbytnio generalizujesz, zróżnicowanie fizyczne i mentalne, zakres wiedzy i doświadczeń wśród ludzi jest tak zróżnicowany że nie sposób przypiąć im wszystkim jakiejś jednej etykietki.

Jac
Gość
Jac

Chyba nie zostałem zrozumiany, chodzi mi o PIERWOTNĄ, pierwszą intencję sięgnięcia po narkotyki, reszta ( to o czym piszesz – mistycyzm, konkurencja itd..), jest wtórna. To co napisałeś o egzaminie, konkurencji sportowej, – brak wiary we własne mozliwości, bycie “cool” – to dopasowywanie sie do schematu, wynika z BRAKU, niedoboru, np. własnej wartości.
Jak prezydent mówi w TV, że zdecydował się na tarczę to kierują nim podświadome lęki, braki, a nie chęc wzmocnienia kraju (to drugie jest wtórne, dla podświadomości – nieistotne). Tutaj nie ma co obalać Velevit, ja tego nie wymyśliłem, to nie sa moje teorie z mojego życia. To co pisze o podświadomości i jej działaniu i kopaniu przyczyn to podstawy Huny hawajskiej, jogi, czy psychoterapii, a nawet buddyzmu, logiką można obalić wszystko, ja nie mam zamiaru z tobą polemizować, napisałem o moich doświadczeniach i innych ludzi oraz prawdziwych przyczynach. To co napisałeś o różnorodności, to prawda, ale jej żródło jest zawsze wspólne. Zastanawia mnie tylko jak podjąłes decyzję bez przestrzeni dla podświadomości :), to zwyczajnie niemożliwe dopóki się jej nie odłączy w akcie oświecenia.

Velevit
Gość
Velevit

Heh, I tak się z tym nie zgadzam :) Myślę że przedawkowałeś Zygmunta Freuda. Współczesna psychologia uznała pewne teorie za aksjomaty, co jest dla mnie zupełnie nie zrozumiałem, niby na jakiej podstawie.
Dopasowywanie się do schematu wcale nie wynika moim zdaniem z jakichś braków, nie tylko ludzie którym brak wiary w siebie czy poczucia własnej wartości ulegają otaczającej kulturze, ulegają jej prawie wszyscy, a to dlatego że taki model zachowania jest nam wpajany od najmłodszych lat. Cały proces edukacji polega na powtarzaniu i naśladownictwie. Większość z nas robi to automatycznie bez jakiegokolwiek powodu, odpowiedzialna za to jest swego rodzaju wytrenowana plastyczność ludzkiej psychiki. Odnośnie sportowców, czynności wymagających trzeźwości umysłu itd, to euforanty podnoszą wydajność do poziomu bardzo przekraczającego nasze naturalne mechanizmy co jest raczej formą przekraczania barier niemożliwych wręcz do osiągnięcia przy pomocy treningu, oszustwem aniżeli sposobem na dowartościowanie się. No a to co robi i mówi prezydent wynika już zupełnie z czego innego hahah :)

“(…) Zastanawia mnie tylko jak podjąłes decyzję bez przestrzeni dla podświadomości :) (…)”

Ja mam taki specjalny przełącznik na czole “on / off” :D

Velevit
Gość
Velevit

Mój komentarz był rzecz jasna do Jacy.

Heh!
Gość
Heh!

No widzisz chodzi tu o stwierdzenie że da się “zarazić” zwłaszcza młodą osobę homoseksualizmem. Porostu wychować go na takiego. Pewne odruchy w kierunku kobiet pozostaną ale to nic. Dało by się i takie rzeczy u dużej części przynajmniej obrzydzić i zniekształcić. Ja tu nie pisze o obecnych nam homoseksualistach u których wpływ na ich orientację mają inne czynniki, których nie znam, nie rozumiem i raczej nie zbadam. Nie wiem czy to wynika z wychowania ich, czy z jakiś odmiennych zachowań w mózgu. Nie wnikam.
Ale kiedyś ogromną rzeszę homo i biseksualistów wychowywała kultura hellenistyczna.
Tak to kiedyś było. Więc jednak da się.

Heh!
Gość
Heh!

Heheh popierdzieliło mi się wszytko…. Zły komentarz pod złym artykułem.

Velevit
Gość
Velevit

Ta popierdzieliło… Fanatyczny homofob (ŻART) hehe ;))

Heh!
Gość
Heh!

hahaha no nareszcie ktoś mnie docenił. :)

Jac
Gość
Jac

Velevit nie przeczytałem nic a nic Freuda, nawet o nim wiem mało, pisałem przecież gdzie te informacje można znaleść a ty tu z psychologią i Freudem. Dopasowywanie się do schematów wynika z braków, z bardzo prostego powodu, gdybyś doświadczał pełni, nie musiałbyś konkurować, ani uczestniczyć w zbiorowych paranojach społeczeństwa, które podałeś. To, ze dajemy sobie wpoić za dzieciństwa wynika właśnie z braku pełni z którą się tu urodzili, zresztą nieprzypadkowo właśnie tu.

“akurat motywy polityków podane przez ciebie z podświadomości to się nie wywodzą.” – a skąd? realista, sugerujesz, że oni jej nie mają?

guernica
Gość
guernica

Chłopaki, początkowo dyskusja miała dotyczyć legalizacji marihuany, a Wy zboczyliście na motywy, podświadomość i szkodliwość. Przecież to nie powinno mieć nic do rzeczy, jest tyle szkodliwych legalnych używek, że powód dlaczego ktoś pali i czy sobie tym szkodzi nie powinien mieć nic do rzeczy, a tym bardziej dywagacje co sobie który z Was rekompensuje :)

Acha, i żeby była jasność, Jac, ja osobiście nie przypalam, ale nie widzę powodu by zabraniać tego komuś kto to lubi, tak jak nikomu nic do tego że palę papierosy , czy piję alkohol :) Krytykować mozna dopiero jak ktoś przedobrzy i zachowa niezgodnie z ogólnie przyjętymi normami :):):)

A ciekawe co sobie zrekompensowałam pisząc ten komentarz i jeśli tak, to dlaczego to żle :):):)

gajowy
Użytkownik
gajowy

Warto popatrzeć na diagram toksyczności i uzależnialności różnych drugów (używek):
https://en.wikipedia.org/wiki/Psilocybin#/media/File:Drug_danger_and_dependence-no_title.svg
Dolny lewy róg – mało problemów. Górny prawy – dużo.
Marichuana jest jedną z mniej problematycznych używek, mniej problematyczną od …kofeiny (kawy). Z alkoholem czy twardymi dragami nie ma porównania. Wykresy mają charakter logarytmiczny więc trochę na lewo/w dół to dużo mniej problemów.

Więcej takich diagramów można znaleźć wyszukując w Google: “Drug toxicity chart”