Największe jezioro Afryki powoli umiera

Opublikowano: 08.07.2020 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 973

„Jeśli w ciągu najbliższych 50 lat nie dokonamy radykalnej zmiany, Jezioro Wiktorii umrze, bo je zatruwamy” – mówi gubernator kenijskiej prowincji Kisumu, Peter Anyang’ Nyong’o. To największe jezioro Afryki jest coraz bardziej zatruwane, a ludzie odławiają z niego olbrzymie ilości ryb.

Obszary podmokłe od tysiącleci filtrowały i oczyszczały wody jeziora. Jednak proces ten jest coraz bardziej zakłócany przez rosnącą liczbę zanieczyszczeń wprowadzanych przez ludzi na te obszary. To jednak nie jedyny problem, z którym musi mierzyć się to jedno z największych jezior świata.

Z powodu zmiany klimatu zwiększa się parowanie i jezioro powoli wysycha. Tymczasem położone w pobliżu miasta Kenii, Ugandy i Tanzanii zrzucają do jeziora Wiktorii nieoczyszczone ścieki. Jakby tego było mało, każdego roku z jeziora odławia się milion ton ryb, a sytuację pogarsza jeszcze kłusownictwo.

Rządy trzech krajów, do których należy jezioro, nie podjęły żadnych wspólnych działań na rzecz jego ratowania, mimo, że od tego zbiornika zależy los 30 milionów ludzi.

Jezioro Wiktorii ma niemal 60 000 kilometrów kwadratowych powierzchni. Jest największym na świecie jeziorem tropikalnym i drugim pod względem powierzchni największym jeziorem słodkowodnym na Ziemi. Zawiera ono ponad 2400 km3 wody, jest więc dziewiątym największym jeziorem kontynentalnym. Jezioro zamieszkują hipopotamy, wydry, krokodyle i żółwie. W przeszłości było niezwykle bogate w ryby, w tym w wiele gatunków endemicznych, które jednak zostały wytępione w ciągu ostatnich 50 lat. Mimo to wciąż żyje w nim ponad 500 – w większości endemicznych – gatunków pielęgnic afrykańskich. Około 300 z nich nie zostało jeszcze opisanych. Bogatsze pod tym względem jest tylko jezioro Malawi.

Autorstwo: Mariusz Błoński
Na podstawie: NewScientist.com
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 3, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kaczor3333
Użytkownik
Kaczor3333

Choćby nie wiadomo jak móżdżyć, nic nie wymyślą. Na świecie coraz więcej gęb do wykarmienia, o Afryce nie wspomnę. A zasobów coraz mniej. Już teraz ludzie cierpią głód. A jest nas 8 miliardów. Co będzie jak będzie 15. Z pustego i Salomon nie naleje.

marioelche
Użytkownik
marioelche

W naszym kraju wcale nie jest lepiej. Mam 50 lat i z wodą jestem związany od wielu dziesięcioleci, z racji zamiłowań wędkarsko-nurkowych. Już to, co zastałem jako dziecko, bardzo różniło się od opowiadań mojego dziadka – zapalonego wędkarza. Ale to co stało się w ciągu ostatnich 40 lat oceniam jako dramat i totalną katastrofę. Rzeki w których jeszcze parę lat temu roiło się od ryb – dziś są martwe. Ludzie robią dosłownie wszystko , by zatruć wody powierzchniowe, wyprostować bieg rzek i strumieni. Pod hasłami “regulowania” zmienia się w kanał dosłownie tysiące kilometrów bieżących małych rzek i strumieni rocznie, bezmyślnie niszcząc tarliska i siedliska, uniemożliwiając rzekom samooczyszczanie. Wodę traktuje się nie jak skarb, ale jak problem, którego należy się szybko pozbyć, spuszczając ją czym prędzej w dół aż do morza. Do tego dochodzą śmieci, plastik, chemia rolnicza, chemia “domowa”, szamba i dzikie zlewiska nieczystości, oraz uliczny gnój spłukiwane przez wody opadowe. Od czasu do czasu jakaś afera z (nie)kontrolowanym zrzutem czy wyciekiem środków owadobójczych, zabetonowywane są coraz większe obszary zlewni rzek, przy braku małej retencji. (Gigantyczne projekty zapór na wzór ChRLD nie poprawiają sytuacji, w dodatku działają destrukcyjnie na faunę a nawet florę rzek). Wraz ze zmieniającym się klimatem, rosnącymi średnimi temperaturami, malejącą średnią roczną opadów – wszystko to powoduje przesuszenie gleby i gwałtowny spadek poziomu wód gruntowych. Cóż z tego że od początku maja co chwilę pada, kiedy gleba i tak jest przesuszona a poziom wód gruntowych nie podniósł się ani o centymetr a nawet opadł. Niczym się nie różnimy od krajów afrykańskich i niedługo będziemy płakać z braku wody. A utworzona spółka Wody Polskie to tylko przygotowanie do kolejne dzikiej prywatyzacji.. Smutno, więc chociaż sobie popisałem donikąd..