MSZ zabiega o pracowników z Uzbekistanu

Opublikowano: 11.06.2018 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju | RSS komentarzy

Przeczytano 32 razy!

Wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Papierz odbył dwudniową wizytę w Uzbekistanie, gdzie według oficjalnego komunikatu resortu rozmawiał między innymi o sprawie „migracji zarobkowej obywateli Uzbekistanu do Europy”, o którą od pewnego czasu zabiega rząd. Wyjazd dyplomaty do Azji Środkowej zbiegł się z ogłoszeniem wyroku szwedzkiego sądu, który skazał na dożywotnie więzienie Uzbeka, który dokonał ataku terrorystycznego posiadając polską wizję pracowniczą.

Komunikat MSZ opublikowany na oficjalnej stronie internetowej resortu jest tyleż rozbudowany, co jednocześnie niezwykle lakoniczny. Możemy dowiedzieć się z niego, że wiceminister pojechał do Taszkientu, aby przede wszystkim pochwalić „nowe tendencje w polityce zagranicznej” Uzbekistanu oraz przemiany w jego polityce wewnętrznej, a także rozmawiać o dwustronnej współpracy na kilku obszarach, nowej strategii Unii Europejskiej wobec Azji Centralnej, czy też o życiu środowisk Polonijnych w tym skądinąd egzotycznym państwie.

Ponadto przedstawiciel polskiej dyplomacji poruszył temat „migracji zarobkowej obywateli Uzbekistanu do Europy” oraz uczestniczył w dwóch forach biznesowych, a w podróży towarzyszyli mu przedstawiciele dwunastu polskich przedsiębiorstw. Oficjalna strona internetowa MSZ-u nie podaje jednak szczegółowych informacji akurat na ten temat, poświęcając więcej miejsca spotkaniu Papierza z polskimi zakonnikami oraz odwiedzeniu przez niego wystawie poświęconej armii Władysława Andersa.

Wizyta wiceministra spraw zagranicznych trwała przez dwa dni, a zaczęła się w czwartek. Tego samego dnia szwedzki sąd skazał na dożywocie Uzbeka, który w kwietniu ubiegłego roku dokonał ataku terrorystycznego, przebywając na terytorium Unii Europejskiej dzięki polskiej wizie pracowniczej otrzymanej w polskiej ambasadzie w Taszkiencie.

Rządzący, coraz szerzej otwierający drzwi dla masowej imigracji zarobkowej do naszego kraju, od pewnego czasu rozmawiają ze stroną uzbecką na temat ściągnięcia do Polski tamtejszych pracowników. Przed prawie trzema tygodniami przedstawiciele Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej spotkali się w Warszawie z pracownikami uzbeckiej Agencji do spraw Migracji Zewnętrznych, aby przedyskutować sprawę przyjazdu do Polski blisko trzech tysięcy uzbeckich pracowników.

Na podstawie: MSZ.gov.pl
Źródło: Autonom.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

13 komentarzy

  1. Jedr02 11.06.2018 11:43

    Uparli się tak na tych muzłmanów i Ukraińców(z którymi Polacy mają historyczne zatargi), że można odnieść wrażenie że im chodzi o destabilizacje społeczeństwa polskiego a nie tanią siłę roboczą.

  2. emigrant001 11.06.2018 12:02

    Sukcesy transformacji lat 90-tych, później głodowe pensje sprawiły zapaść demograficzną jedną z największych na świecie. Po otwarciu rynku pracy w 2004 nastąpił exodus z tego raju na ziemi na skalę niespotykaną w Europie od czasów II wojny, (podczas której zginęło 3mln Polaków) wyjechało około 2,5 mln ludzi, większość już nie wróci. Co na to polsko-języczny „rząd”?. Wincyj ukraińców, Uzbeków, Hindusów.
    Rewelacja. Będzie kolejny sukces.

  3. kopydlok 11.06.2018 14:11

    Ten polskojęzyczny „rząd” sprowadzi nawet eskimosów, byle tylko nie zapłacić więcej polskiemu pracownikowi.

  4. MvS 11.06.2018 16:25

    Akurat to nie rząd płaci w sektorze prywatnym a w budżetówce raczej Uzbeków albo Hindusów nie zatrudnią; tam już miejsca zajęte przez ciotki i pociotki. Niemniej tendencja jest tak widoczna, że tylko ślepiec nie zauważy, że ktoś tu robi coś bardzo niefajnego. Kto ? Is fecit, cui prodest.

  5. PanOdkrywca 11.06.2018 16:36

    Ukraińcy, Białorusini, Wietnamczycy, Hindusi, Uzbecy…

    Czy to znaczy, że nasi swojscy emigranci nie planują z, np, Wysp wracać do Ojczyzny?
    Czy też nasza gospodarka aż tak rwie do przodu, że nie ma szans własnymi siłami zaspokoić „popytu” na pracowników?
    Czy to znaczy, bo też możliwe i wiąże się z pkt 1, że praca jest tak nisko wyceniana, że nie tylko Polacy, ale i najbliżsi sąsiedzi nie są nią zainteresowani?

    Coś mi się wydaje, patrząc na opuszczone plantacje truskawek i sady z czereśniami, że to ostatnie jest prawdziwe.

  6. MvS 11.06.2018 17:05

    Gdyby było tak kolorowo, taki niedobór rak do pracy, to zgodnie z zasadami popytu i podaży, wynagrodzenia by rosły. Skoro nie rosną to znaczy, że gdzieś jest jakiś wielki czop blokujący przepływ kapitału. Nie koszty dla przedsiębiorców; w wielu krajach Unii koszty są wyższe a rynek się kręci. Ja obstawiam problem strukturalny związany z brakiem przemysłu wysokich technologii i wielkoskalowego takiego jak stoczniowy czy lotniczy. Brakuje po prostu tego czubka, który napędza cały masyw biznesowej piramidy społecznej. Nie naprawi się tego przez outsourcing programistów do „taniej” Polski bo programiści nie stanowią siły napędowej gospodarki. Wszyscy nie mogą być programistami, ktoś te truskawki też zbierać musi.

  7. PanOdkrywca 11.06.2018 17:10

    MvS 11.06.2018 17:05

    Może i tak, choć dochodzą dwie „zmienne”:

    – np programistów czy informatyków jest wciąż za mało, patrząc i na ilość ofert, i na stawki oferowane

    – dokumentnie niemal zerowa zdolność Polaków do przeprowadzek za pracą w granicach kraju. Ci, którzy mieli odwagę i/lub byli pod ścianą- już wyjechali. Zostały osoby, które, znów z kilku powodów*, nie przeniosą się np z terenów byłych PGR’ów do dużych miast, gdzie o pracę wcale nie jest trudno.

    * cechy psychiczne, obowiązki rodzinne, problemy z mieszkaniami, itp

  8. MvS 11.06.2018 17:35

    W sumie to osobliwe :programistów za mało, stawki rosną. Zbieraczy truskawek za mało, stawki nie rosną. Ciągle słyszymy: brakuje rąk do pracy,brakuje personelu, katastrofa, koniec świata a jakoś nikt z mojego otoczenia nie narzeka na brak pracowników, oprócz… programistów. Kogo nie zapytam, patrzy ze zdziwieniem. Ale, zaraz, zaraz, brakuje przecież budowlańców. Tyle, że w wykonawstwie jest tak, że budżet inwestycji, bądźmy szczerzy, zazwyczaj mieszkaniówki, jest ściśle związany z rozwinięciem i ugruntowaniem lokalnego rynku napędzanego przez duże firmy, a w nich produkcja, technologia, logistyka. A skoro ich nie ma, to i nie ma pracowników wysokiego szczebla, którzy tworzyliby zapotrzebowanie na szereg produktów i usług, także na drogie truskawki, a tym samym na dobre stawki w zbieractwie. Polski rynek to kaleka. Jego naprawa jest banalnie prosta: kupować polskie produkty i korzystać z usług polskich podmiotów. Niemieckie to szajs, francuskie to merd, angielskie do du… nosa, włoskie- szkaradztwo, hiszpańskie paskudztwo.

  9. PanOdkrywca 11.06.2018 17:44

    MvS 11.06.2018 17:35

    Tak naprawdę to brakuje rąk i/lub głów do pracy w wielu, wielu branżach. A jednocześnie na palcach jednej ręki można policzyć te, gdzie stawki idą sukcesywnie w górą. Masz, przywołanych już informatyków, masz pracowników marketów, gdzie stawka już chyba mocno średnią przegoniła, gdy idziesz po galerii handlowej- to na co którejś witrynie „Zatrudnimy..”*, firmy budowlane albo masowo zwalniają** albo z otwartymi rękoma czekają na wykwalifikowanych pracowników.
    Mam niemiłe wrażenie, że poza zarobkami kilka innych rzeczy na głowie stoi.

    * choć tutaj może być ukryte drugie dno, czyli np prawa pracownicze
    ** bodajże Skanska ma plan kilka tys osób zwolnić, bo się duże inwestycje autostradowe kończą

  10. emigrant001 12.06.2018 08:07

    @MvS To się nazywa ekonomicznie pułapka średniego dochodu, która występuje w źle zorganizowanych rynkach wschodzących. Brak planu rozwoju na dziesięciolecia a nie jedną kadencje sejmu. Nie jest to wina korporacji, które inwestują dla zysku ale brak wsparcia rządu dla nowoczesnych technologii. Są nagrody dla ministrów ale nie ma grantów ani stabilnego otoczenia dla naukowców młodszych od tych z PRL-u. Moim zdaniem nastąpi stagnacja wzrostu płac a „rząd” aby utrzymać taniość już niepolskiego pracownika będzie sprowadzał emigrantów skądkolwiek. W takiej sytuacji najzdolniejsi wyjeżdżają za bogatszą granicę i koło się zamyka. W Polsce będą jabłka, palety i pieczarki i poza nielicznymi wyjątkami będzie to główny produkt „Made in Poland”. Można przy tej okazji zrobić licytację – kto zna jakiś polski produkt najnowszej technologii, który śmiało może konkurować wszędzie? Pomińmy tylko gry komputerowe na rzecz poważniejszych produktów.

  11. Maximov 12.06.2018 09:06

    @emigrant001
    Kilka takich firm jest np. Fakro czy Fideltronik, ale jest ich zdecydowanie za mało, to fakt.
    Bez rozwiniętego przemysłu elektronicznego możemy zapomnieć o jakimkolwiek poważnym rozwoju.

  12. emigrant001 12.06.2018 09:33

    @Maximov Inne przykłady to Pesa czy Solaris. Ale one przy okazji obnażają słabość polskiego rynku podzespołów, bo elementy kluczowe (najdroższe) nie są produkowane w Polsce a to zmniejsza zysk i możliwości inwestycyjne. Słyszałem o kliku firmach (np tapicerki) produkujących dla największych graczy ale to tylko krople w morzu. Gdyby w Polsce lat 90-tych budowano Chiny a nie Japonię, dziś istniałby przemysł a nie montownie czy outsourcing.

  13. PanOdkrywca 12.06.2018 10:00

    emigrant001 12.06.2018 09:33

    „@Maximov Inne przykłady to Pesa czy Solaris”

    I oba pudło- dla Solarisa jest szukany inwestor i wcale nie jest pewne, że będzie on „nasz”.
    Do PESY właśnie budżet państwa wchodzi, żeby ją ratować- nawet na WM jest artykuł, że wygranymi w tym momencie są Niemcy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X