Mokre sny o Rzeczpospolitej 2.0

Opublikowano: 26.04.2022 | Kategorie: Historia, Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1367

Poniższy artykuł pochodzi z rosyjskiego medium i może zawierać rosyjską propagandę. Autorem jest Polak, który przedstawia rosyjskie spojrzenie na potencjalne zawarcie unii polsko-ukraińskiej.

Podczas VII Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach padła deklaracja powtarzana przez wszystkich uczestników, że to rzekomo dobry moment na utworzenie Unii Polsko-Ukraińskiej. Pomysł wydaje się wręcz doskonały na to, by bez angażowania wojska czy broni natychmiast znaleźć się w centrum rosyjsko-ukraińskiego konfliktu.

Nie udało się wciągnąć nas do wojny, gdy polskie władze ogłaszały, że dostarczą Ukrainie MIG-i. Nie udało się też później, gdy Kaczyński towarzyszył Morawieckiemu w wyprawie do Kijowa i tam ogłosił pomysł polskiej humanitarnej misji wojskowej pod patronatem NATO. Szybkie powstanie Unii Polsko-Ukraińskiej pozwoli zaś wciągnąć Polskę w konflikt i może wyznaczyć nowe cele dla operacji demilitaryzcji Ukrainy, powiększonej o Polskę. Bo przecież w takim PolUkr, czy może jak woleliby Ukraińcy, UkroPolin, granicą rosyjskiej operacji specjalnej stałaby się rzeka Odra.

Temat „rzezi wołyńskiej” zamiatany po dywan

Pomysł przedstawił Władysław Kosiniak-Kamysz. Poparli go natychmiast obecni marszałek Województwa Dolnośląskiego Cezary Przybylski, poseł Maciej Gdula z Nowej Lewicy, prezes Porozumienia Jarosław Gowin oraz Czesław Bielecki. Wszyscy zgodnie potwierdzali potrzebę, wagę i możliwość utworzenia Unii Polsko-Ukraińskiej. Zwracali uwagę, że to i tak się już realnie choć nieformalnie dzieje, „przez otwarte domy Polaków dla wszystkich uchodźców z Ukrainy. Kolejny raz, co się dzieje od lutego podkreślano, „że trudna historia obu narodów straciła znaczenie w obliczu konieczności zjednoczenia. A oznacza to ni mniej ni więcej, że Polska zrezygnuje z próśb o pochówek Polaków, którzy stali się obiektem mordu w czasie „Rzezi Wołyńskiej”. Ukraina nie będzie też musiała kolejny raz odmawiać, skoro nikt już o to nie prosi. Oficjalnie i na zawsze, problem tego ludobójstwa miałby zostać zamieciony pod dywan.

Zgadza się z tym i prezydent Ukrainy, Wołodymir Zełenski, który stwierdził, że dzięki temu Ukraina… znaczy się taka unia, liczyłaby łącznie 80 mln obywateli. Czyli miałaby mniej więcej tylu mieszkańców co Niemcy. Co z kolei Ukrainie pozwoliłoby na gospodarczą odbudowę i rozciągniecie świadczeń 500+ na wszystkich Ukraińców.

Podobną Unię już mieliśmy

Zawarliśmy taką unię z Litwą w 1385 roku, gdy to wielki książę litewski Władysław Jagiełło zobowiązał się do małżeństwa z królową Jadwigą, czego skutkiem stała się unia personalna między Polską a Litwą. Z polskiej strony unia ta miała rozwiązać dwa problemy. Po pierwsze na jej skutek Litwini mieli przestać najeżdżać Królestwo Polskie, po drugie jednoczyliśmy się w obliczu wspólnego krzyżackiego zagrożenia.

Wojownicza Litwa zawojowała tak duże tereny, że nie bardzo potrafiła je utrzymać. Stała w obliczu rywalizacji z każdym ze swoich sąsiadów: z Polską o Ruś Czerwoną, z zakonem krzyżackim o Żmudź, z Wielkim Księstwem Moskiewskim o panowanie nad całą Rusią. Zagrożeniem dla niej również było sąsiedztwo tatarskie. Nagle, dzięki unii personalnej wszystkie litewskie problemy stały się także problemami polskimi. Na wieki zostaliśmy przez to uwikłani w rywalizację Litwy z Moskwą o ruskie ziemie.

Czy proponowana teraz unia, tym razem z Ukrainą nie przyniosłaby nam podobnych „korzyści”? Podobnie jak z Litwinami, którzy po zawarciu unii przestali nas najeżdżać, mordować i palić, unia ta mogłaby doprowadzić do złagodzenia ukraińskich aspiracji do odebrania nam Przemyśla czy Chełma, które uważają za swoje, tzw. Zakerzonie? Po prostu uznaliby, że to już jest ich.

Za jednym zamachem znaleźliby się też w Unii Europejskiej i NATO. A i my wzbogacilibyśmy się kulturowo o pomniki Ukraińskiej Armii Powstańczej, które stawałyby już legalnie na całym Podkarpaciu i festiwale banderowskich pieśni? Pytanie kto zostałby prezydentem tak połączonych państw? Wzorem unii polsko-litewskiej zapewne nie Polak. A więc Zełenski, któremu po rozwodzie z Dudą, oddalibyśmy Agatę?

Unia z Polską dała Litwie dwa wieki spokoju na wschodniej granicy. Księstwo Moskiewskie nie było jeszcze wtedy takie silne. Dymitr Doński dopiero co zwyciężył Tatarów na Kulikowym Polu co zapoczątkowało okres jednoczenia ziem ruskich. Jednym słowem unia z Litwą, bardziej się dla Litwy korzystna okazała, a nam pomogli tylko pod Grunwaldem rozprawić się z Krzyżakami.

A może jedno państwo?

Unię realną z Litwą, czyli Unię Lubelską, zawarliśmy w 1569 roku, gdy na skutek bezdzietności ostatniego Jagiellona, Zygmunta Augusta unia personalna po prostu by się rozpadła. To wtedy powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów. W XVI wieku Litwa toczyła z Moskwą wiele wojen, rywalizując z nią o panowanie nad ruskimi ziemiami. Z jednej strony Wielkie Księstwo Moskiewskie (od 1547 roku Carstwo Moskiewskie) prowadziło politykę jednoczenia ruskich ziem, a z drugiej próbowało sobie wywalczyć dostęp do Bałtyku. Toczyło więc nieustanne wojny z Państwem Zakonu Krzyżackiego i Litwą.

Gdy staliśmy się w tym okresie jednym z Litwą państwem, wpadliśmy też bezpośrednio w wir litewskich wojen. Dodajmy, nie naszych wojen. Litwa w tych wojnach z Moskwą już wiele ziem utraciła. W dwóch wojnach na początku XVI wieku straciła Wiaźmę, ziemie nad górną Oką, wschodnią część ziemi smoleńskiej, ziemię czernihowską i siewierską… Dlatego od początków XVI wieku nas w swoje wojny chytrze wciągała. Wojny te toczyły się z różnym szczęściem. Jedne bitwy wygrywała Rzeczpospolita, inne Moskwa. Zawierano „wieczyste pokoje” a potem znów się tłukliśmy. Kiedy zawieraliśmy unię lubelską, Litwa była w stanie kolejnej wojny z Moskwą, tym razem o Inflanty z Iwanem Groźnym. I tak przez cały XVI wiek i później się z tymi Rosjanami biliśmy… w interesie Litwy.

Wojny te ukazały absolutną słabość Litwinów, którzy nie mogli się obyć bez polskiej pomocy. Czy podobnie teraz myśli kijowski reżim? Koniec końców Rzeczpospolita Obojga Narodów skończyła swoje istnienie rozebrana przez sąsiadów. Czy i tym razem taka unia, która dla Ukrainy byłaby bardzo korzystna, w sytuacji jej uwikłania w wojnę z Rosją, też się rozbiorami by dla nas nie zakończyła?

Ukraiński interes

Taka unia wprowadziłaby nas w jednej chwili w nie naszą wojnę i śmiertelne zagrożenie dla naszego kraju. Nie tylko zewnętrzne, ale i wewnętrzne, bo życie w jednym państwie z mieszkańcami Galicji, nigdy nam się nie układało. Dałaby nam te same problemy, jakie dała nam unia z Litwą. Jednak Ukraina dzięki takiej unii weszłaby do Unii Europejskiej. Tak z dnia na dzień, jak NRD po połączeniu z RFN. Ukraina wciągnęłaby, jak kiedyś wciągnęli nas Litwini, do jej konfliktu nie tylko Polskę ale i od razu całe NATO. Jeśli zaś Ukraina utraciłaby swoje wschodnie, uprzemysłowione okręgi – o czym oczywiście nie może być mowy, bo czytając polskie media wiemy, że Ukraińcy są już pod Moskwą — to dzięki unii z Polską zyskałaby odpowiednią rekompensatę terytorialną na naszym Podkarpaciu.

A Polska – jak to już wcześniej w przypływie szczerości zauważył rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pan Łukasz Jasina – stałaby się „sługą narodu ukraińskiego”. I to może już nie tak incydentalnie, pod pretekstem wojny, ale na zawsze?

Kilka lat wspólnego życia z mieszkańcami Zachodniej Ukrainy, których nikt by nie zdenazyfikował, zaowocowałoby jakimś polskim Donbasem, może tym razem na zachodzie Polski, gdzie ukraińskie bataliony ochotnicze bombardowałyby np. Poznań, bo tam ludzie nadal będą chcieli mówić po polsku; odmawiać ufundowania Banderze kolejnego pomnika i krzyczeć – gierojam slawa?

Nie myślą o tych zagrożeniach polskie elity władzy, bo mają mokre sny o Rzeczpospolitej 2.0. Potęga Jagiellonów i Rzeczpospolita od morza do morza gdzieś w ich łbach nadal siedzi.

I być może, jak obawiają się Białorusini, polskie władze, korzystając z zaostrzenia sytuacji w regionie, nawet planują przywrócić Polsce całe „Kresy Wschodnie”, w skład których wchodzą regiony Ukrainy, ale i Białorusi, które Polska uzyskała w traktacie ryskim z 1921 roku. O tym na Białorusi całkiem poważnie się już mówi, widząc większe niż innych państw zaangażowanie naszego kraju po stronie Ukrainy.

Miejmy nadzieje, że to tylko kolejne propagandowe bzdury zidiociałych polityków i do żadnej wojny nas nie wciągną. Unia z Ukrainą to bardzo zły pomysł. Tym bardziej w obecnej sytuacji, w jakiej jest Ukraina. To tak jakby np. Szwajcaria w ostatnich dniach II wojny światowej zrezygnowała ze swej neutralności i zaproponowała Niemcom zawarcie unii, tuż przed zdobyciem przez Armię Czerwoną bunkra kancelarii III Rzeszy w nadziei na wspólne z Niemcami zwycięstwo nad „bolszewikami”?

Autorstwo: Jarosław Augustyniak
Źródło: pl.SputnikNews.com

21

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3 komentarze

  1. robi1906 26.04.2022 18:51

    Pomysł (na razie) nie wypali z prozaicznego powodu, Polska jako członek Unii (taka sama sytuacja jest z Nato) nie może samodzielnie wstępować w jakiegolwiek inne sojusze bez zgody tejże Unii.

    Międzymorze może powstać dopiero z chwilą naszego wyrzucenia z Unii.

  2. Jolanta Góralska 26.04.2022 21:07

    Jak do tej pory rząd tylko daje, przesyła, gwarantuje obcym. Zarządza rodzimymi finansami i gospodarką też wiadomo jak niefrasobliwie – druk coraz większych nominałów i rozdawnictwo. Mamy własne gigantyczne zadłużenie na pokolenia. Kto spłaci dodatkowo dotychczas zaciągnięte 77 miliardów dolarów przez najbardziej walecznego aktora, które płyną z Zachodu, gdyby doszło do jakiegoś szpagatu politycznego Ukrainy z Unią Europejską za pomocą konkubinatu z Polską? Oni są uzbrojeni i nadal dozbrajani w przeciwieństwie do Polaków, którym topnieje i tak niedostateczna ilość i jakość wyposażenia.
    Propozycja owej unii z Polską dziwnie łączy się z jednym z 3-ech rozważanych scenariuszy prowokacji, by po operacji (chemicznej, albo biologicznej) przypisanej Rosji, Polacy zostali wysłani z pomocą. Pod czyim dowództwem będą nasi ryzykować życiem na obcej ziemi w cudzej wojnie? Kto wtedy obroni nasze domy i rodziny, kiedy skromne wojsko przerzucone zostanie hen na jakieś Zaporoże?

  3. vannamond 26.04.2022 22:37

    Będą mieć unię z Rosją niebawem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.