Mit bezpiecznej Polski

Opublikowano: 25.03.2019 | Kategorie: Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń wpisu: 3034

Wyobrażenie o tym, że Polska pozostaje krajem wolnym od problemu terroryzmu islamskiego, jest tyleż fałszywe, co na rękę samym radykałom. Dowodzą tego procesy dżihadystów związanych z naszym krajem.

Mourad T. po ogłoszeniu wyroku

Wielu z nas uważa, że problem obecności zwolenników radykalnego islamu nie dotyczy Polski. Nasza chata z kraja – w ten sposób można skwitować dość powszechne wyobrażenia o rodzimym problemie islamskim. Wiemy, że inne kraje się z nim zmagają, my zaś mamy być od niego wolni. Na ten obraz składają się, po pierwsze, powszechne w naszej świadomości przekonanie, że muzułmanie do Polski się nie wybierają; po drugie zaś, że polski islam jest szczególny, bo tatarski. Teza piszącego te słowa jest jednak inna. Nad Wisłą pojawiają się podobne problemy do tych, z którymi zmagają się społeczeństwa zachodnie. Różni nas natomiast skala. Jednym z przykładów, bardzo wymownych, pozostają polskie wątki w działalności Państwa Islamskiego.

Marokańczyk przed sądem

Mieszka w Rybniku. Ma żonę Polkę. Pochodzi z Maroka, czyli kraju uznawanego za dość przyjazny. Mowa o Mouradzie T., który został skazany dwa dni temu przez Sąd Okręgowy w Katowicach za przynależność do Państwa Islamskiego (ISIS). Za ten czyn wymierzono mu karę trzech i pól roku więzienia. Sąd podzielił wersję śledczych o tym, że mężczyzna działał jako wywiadowca ISIS, a także utrzymywał kontakty z terrorystą Abdelhamidem Abaaoudem, który organizował zamachy w Paryżu (2015 r.) i został zabity przez policjantów w czasie obławy. Policja dysponowała bezspornymi dowodami w postaci śladów rozmów za pośrednictwem komunikatorów. Ponadto fotografie Mourada znajdowały się w telefonach i laptopach należących do członków ISIS.

Ze zgromadzonych poszlak wynika, że mężczyzna przekazywał informację przydatne przemytnikom. Miał on sprawdzać trasy, informować o sposobach działania polskich służb. Jego działalność w ISIS przypadała prawdopodobnie na okres między styczniem 2014 a sierpniem 2015 roku. W tym czasie przebywał w Austrii, Serbii, na Węgrzech, a także w Turcji i Grecji, gdzie nawiązał kontakt z terrorystami. Oprócz Abdelhamida Abaaouda zdaniem prokuratury kontaktował się z Abu Khalidem Al-Baljikim (Soufiane Amghar) i Abu Z-Zubayr Al-Baljikim (Khalid Ben Larbi). Terroryści ci zostali zabici w belgijskim mieście Verviers w styczniu 2015 roku.

Oprócz przynależności do organizacji terrorystycznej Marokańczyk oskarżony został o wyłudzenia, posługiwanie się fałszywymi dokumentami i przewożenie narkotyków. Prokuratura domagała się kary sześciu i pół roku więzienia. Obrońca zaś utrzymywał, że mężczyzna jest niewinny.

Przypadek Marokańczyka pokazuje luki w działaniu systemu wizowego i procedur udzielania azylu w Europie. Austriacki Federalny Urząd do spraw Obcokrajowców i Azylu wydał mu dokumenty uprawniające do pobytu na terenie kraju. Przebywając w Wiedniu Marokańczyk udawał ofiarę wojny w Syrii. Tymi wyłudzonymi dokumentami posługiwał się także w Polsce.

Polacy w szeregach ISIS

W 2015 roku prasa informowała, że w szeregach Państwa Islamskiego działa dwudziestu Polaków. Pierwszym terrorystą z polskim paszportem działającym dla ISIS był Jacek S. Zanim zasilił szeregi muzułmańskich ekstremistów przebywał na emigracji w Niemczech i to tam nawiązał kontakty z nimi kontakty. W czerwcu 2015 roku razem z Kuwejtczykiem i Palestyńczykiem wziął udział w samobójczym zamachu na rafinerię w irackim Bajdżi. Życie straciło wtedy jedenaście osób. Dziesięć lat wcześniej wyjechał do Getyngi. Od tamtego momentu jego związki z Polską były dość słabe. W 2014 roku przeszedł na islam. Sąsiedzi Polaka mówili, że od tego czasu stał się bardziej konfliktowy i agresywny. Służby specjalne informowały o tym, że Jacek S. w zamachu zginął.

Radykał, do którego nie chciał się przyznać lubelski meczet

Rok później głośno zrobiło się o Jakubie Jakusie alias Bismillahu ir-Rahman ir-Rahimie. Ten 24-letni mężczyzna pochodził z Sandomierza. Nauczyciele i koledzy zapamiętali go jako uśmiechniętego i spokojnego człowieka. W jego życiu religia odgrywała istotną rolę. Uczęszczał do katolickiego liceum. Jednak katolicyzm wydawał mu się zbyt liberalny i wybrał całkowite podporządkowanie się Bogu, a znalazł je w islamie. Jednym z pierwszych przejawów radykalizacji było stronienie do dziewczyn. Nie podawał ręki kobietom, unikał ich towarzystwa. Zachęcał swoich kolegów ze szkoły do przyjęcia islamu. Działał aktywnie wypełniając obowiązek dawah (nawoływanie do przyjęcia islamu przez niewiernych). Prezentował swoje poglądy na Uniwersytecie Łódzkim. Bywał w meczecie w Lublinie. Co ważne, niektórzy wierni chcieli ten fakt ukryć przed opinią publiczną, mówili nieprawdę w rozmowie z reporterem TVN24. W szeregi Państwa Islamskiego trafił przebywając w Norwegii. Wykorzystując tzw. szklak skandynawski dotarł do Syrii. W 2017 roku mężczyzna najpewniej zginął.

Wyrozumiałość wobec morderców

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego 12 lutego bieżącego roku zatrzymali mężczyznę podejrzanego o próbę przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. W tym celu Dawid Ł. zbierał pieniądze. Mężczyzna przebywał w Radomiu. Był cały czas pod obserwacją służb, które zatrzymały go w momencie, gdy dysponowały materiałem dowodowym. Teraz decyzją Sądu Rejonowego w Łodzi spędzi trzy miesiące w areszcie. Trzeba dodać, że równolegle przeciwko Dawidowi Ł. toczy się inne postępowanie, w którym został oskarżony o działanie w grupie terrorystycznej o celach „zbieżnych z celami Państwa Islamskiego”.

W tym postępowaniu sędzia podjął decyzję o zwolnieniu z Dawida Ł. z aresztu, co nastąpiło 10 października 2018 roku. Mężczyzna został zatrzymany 17 listopada 2015 roku przez norweskie służby. To właśnie w Norwegii się zradykalizował. Bezpośrednim impulsem do zmiany wyznania była miłość do muzułmanki, gdyż jako niewierny nie miał szans się z nią związać. Przeszedł na islam, zaczął uczyć się arabskiego i studiować Koran.

Jego wpisy na islamistycznych forach przykuły uwagę służb już w 2012 roku. Na forach grupy internetowej „Prorok Ummah” dał się poznać jako zwolennik salafizmu. Polak zwrócił uwagę 20-letniej Małgorzaty. Dziewczyna wbrew woli matki przeszła na islam. W styczniu 2014 roku przyjechał po nią do Warszawy, żeby wziąć z nią ślub. Udzielił go im duchowny w meczecie przy ul. Wiertniczej w Warszawie.

Następnie mężczyzna przekroczył nielegalnie granicę syryjsko-turecką. Tam dołączył do organizacji Hakarat Fajr Szam al-Islamija. W jego komputerze śledczy znaleźli wyjątkowo brutalne materiały z egzekucji syryjskich żołnierzy, a także filmy instruktażowe dla terrorystów. Podczas przesłuchania w Norwegii mówił: „Jeżeli uciskani ludzie znajdują poczucie bezpieczeństwa w Państwie Islamskim, to ja ich rozumiem”.

Naiwność służy radykałom

Według rozmaitych źródeł grupa polskich dżihadystów nie przekracza 40 osób. Oczywiście jest to kropla w morzu. Mniejszość, wyrażana w wielu miejscach po przecinku. Sprawy jednak nie da się bagatelizować. Powyższe biografie jak w soczewce skupiają rozmaite szersze zjawiska.

Po pierwsze, dżihadyści nie są wyrzutkami wśród polskich muzułmanów. Biorą śluby w meczecie (Warszawa, ul. Wiertnicza), uczęszczają regularnie na modły (Lublin). Po drugie, mają możliwość oficjalnego promowania swoich poglądów, także tych radykalnych, nawet w murach szacownych instytucji (Jakub Jakus na Uniwersytecie Łódzkim). Po trzecie w końcu, wymiar sprawiedliwości z terrorystami obchodzi się dość łagodnie, by nie powiedzieć naiwnie. Ktoś w sędziowskiej todze pozwolił przecież opuścić Dawidowi Ł. areszt. Ten korzystając z swobody planował zamach. Trudno o bardziej porażający przykład naiwności.

Autorstwo: Piotr Ślusarczyk
Źródło: Euroislam.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 6, średnia ocena: 2,00 (max 5)
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Za zamachami na Sri Lance stoi ISIL

Do Kosowa wróciły kobiety i dzieci dżihadystów z Syrii

Niemka oskarżona o zbrodnie popełnione w szeregach ISIS



2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
FreeMan2020

Szukanie problemu na siłę. Więcej w Polsce jest sadystów czy psychopatów (statystyki) niż radykalnych islamistów.

Eliasz

Myślę,że ten artykuł równie dobrze można było napisać w taki sposób:

Wyobrażenie o tym, że Polska pozostaje krajem wolnym od problemu terroryzmu chrześcijańskiego, jest tyleż fałszywe, co na rękę samym polakom radykałom. Dowodzą tego statystyki policyjne i tak radykalni chrześcijanie w ubiegłym roku w Polsce zabili około 500 osób i dokonali około 1400 gwałtów na swoich rodakach. Co więcej w policyjnych statystykach czytamy, że ta sama grupa dokonała  111 tyś. kradzieży i 67 tyś włamiań. Większość z tych osób chodziła do kościoła a w domu mieli biblię. Zdarzało się również, że podróżowali po różnych krajach i odwiedzali inne kościoły. Wszyscy we wczesnych latach młodości uczyli się języka polskiego. Z powyższych statystyk łatwo zauważyć ,że polacy ni jak potrafią się zasymilować, choć za takich się uważają.

pl Polski
X