Manifestacje i represje policyjne w wielu miastach Francji

Opublikowano: 07.04.2019 | Kategorie: Polityka, Społeczeństwo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń wpisu: 1435

Wczoraj pierwszy raz od początku ruchu „żółtych kamizelek”, tj. od połowy listopada zeszłego roku, paryska manifestacja dotarła do dzielnicy La Défense, siedziby koncernów międzynarodowych, symbolu drapieżnego kapitalizmu. Choć większość demonstracji „aktu XXI” protestów odbyła się spokojnie, w Paryżu i kilku innych miastach policja atakowała pochody, co doprowadziło do nowych starć.

Mimo licznych aresztowań, krwawych represji i zakazów, „żółte kamizelki” manifestowały w całym kraju przeciw rządom Emmanuela Macrona, którego uważają za neoliberała-ekstremistę na usługach oligarchii. W Paryżu, gdzie doszło do dwóch manifestacji, jedna z nich dotarła do dzielnicy wieżowców La Défense, by zgodnie z postulatami sprawiedliwości fiskalnej zaprotestować przeciw „optymalizacjom podatkowym”, tj. okradaniu skarbu państwa przez wielkie koncerny. Gdyby tylko jeden z nich – naftowy Total – płacił podatki jak należy, nie byłoby żadnego deficytu ubezpieczeń społecznych.

Do ataków policji na pochody doszło, oprócz Paryża, m.in. w Lille, Rouen, Montpellier i kilku innych miejscowościach, lecz postulaty „żółtych kamizelek” – demokratyzacji kraju (RIC) i sprawiedliwości społecznej – są ciągle popierane przez ok. 60 proc. Francuzów. W styczniu rząd zamiast na nie odpowiedzieć postanowił zyskać na czasie – urządził ciągle przedłużaną „debatę narodową”, która jest uważana za sukces przez sześć proc. mieszkańców Francji. W istocie polegała ona na kampanii przed wyborami europejskimi partii prezydenta Macrona (LREM). Władze miały nadzieję, że w tym czasie zmęczenie i represje zakończą bezprecedensowy ruch społeczny. Pomyliły się.

„Debata narodowa” ma się oficjalnie skończyć za kilka dni, ale ruch „żółtych kamizelek” rośnie, zamiast zniknąć. Rząd i Emmanuel Macron niemal od początku protestów obwiniali Rosję o „sianie niepokojów” poprzez umieszczanie fake newsów i wezwań do manifestacji na “Facebooku”. Po trzech miesiącach wewnętrznego śledztwa “Facebooka” prowadzonego w Stanach Zjednoczonych i Francji, portal ogłosił przedwczoraj jego wyniki: nie znaleziono „żadnej” ingerencji rosyjskiej w protesty „żółtych kamizelek”. Fake newsem były więc twierdzenia prezydenta Macrona.

Autorstwo: JSz
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 5, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Rozruchy w Paryżu w święto narodowe Francji

„Żółte kamizelki” idą dalej

Francja w ogniu



1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
mike

Kiedy Polacy zrobią to samo przeciwko rządom z Magdalenki?

pl Polski
X