Latarnik w ciemności.

Opublikowano: 27.05.2021 | Kategorie: Opowiadania, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 592

11 dnia ceremonii podczas medytacji złotego kręgu dostał drgawek, konwulsji wręcz można by rzec, najpewniej dopasowuje się do nowych drgań pomyślał. Niestety przez głowę przeleciała mu myśl o tym, że być może była to próba przejęcia go przez ciemność. To był straszny błąd o czym przekonał się w kolejnym dniu, gdzie nawet nie zbliżył się do kręgu, został sam ze swoim strachem.

Dzień 12.

Tym razem medytacja odbyła się w parku miejskim, padał deszcz, więc nie było tam ludzi, którzy mogliby zakłócić stan skupienia. Zaczęło się łagodnie, lecz stopniowo zaczynał się powolny skurcz stóp, mrowienie, Zaraz zaczną się konwulsję pomyślał, lecz nic takiego się nie stało, mrowienie objęło tylko dolną część nóg do połowy łydki. Wtedy poczuł, że zapada się pod ziemię, nie przerywał jednak skupienia, czuł, że ta część nóg w której czuje mrowienie jest pod ziemią. Piekło, pomyślał, był pewien, że ten schemat ma już dawno za sobą, jednak wrócił i zaatakował w chwili skupienia na miłości i rozwoju duchowym. Przypomniał sobie sen o pobycie w piekle, jak bezradnie patrzył na cierpienie, jednookie psy rozszarpywały go wciąż od nowa. Trwało to tak długo, aż zrozumiał, że jest równocześnie katem i ofiarą, gdy zrozumiał, że to on sam zadaje sobie ból. Zalążki lęku z uwagi na zapadanie się pod ziemie zniknęły i przywitał się z ciemną stroną swojego ja, serdecznie i z miłością. Pod koniec medytacji wytłumaczył ciemności, że jej moc niech będzie jego wzmocnieniem, lecz teraz czas na światło. Otworzył oczy bo dokładnie w tym momencie ceremonia dobiegła końca, zobaczył piękny blask i jasność. Pochmurny dzień i tyle słońca, to niesamowite. Dopiero teraz zaczęło go wszystko swędzieć, całe łydki miał pogryzione przez komary, dłonie też. To była głęboka medytacja, pomyślał, skoro nie czułem, że te diabły mnie gryzą. Głośno roześmiał się z tej myśli „diabły gryzą”, dobre sobie…

12 dnia przykazywano mu też, że ma być latarnikiem, który niesie światło. Ma po prostu być, nie mówiąc już więcej nic. Gdy ludzie widząc twój blask, przyjdą do ciebie i zapytają. Wtedy, i tylko wtedy możesz im powiedzieć prawdę. W innym przypadku nigdy nie dotrzesz do nikogo. Narazisz się na zawód a w ich oczach będziesz śmieszny i żałosny. Są tu dusze zmęczone, traktują to wcielenie jak wakacje, nie chcą podążać drogą oświecenia. To ich wybór i musimy go szanować. Oni będą obserwować, jeść popcorn na trybunach, lecz nie wezmą udziału w tym meczu. Są też tacy, którzy dopiero zaczynają lub są na początku drogi i nie mają szans zrozumieć, nie wiedzą jeszcze nic o tym co ich otacza. Przykryłeś swoje ciemne ja zrozumieniem, pokonałeś mądrością, wiedzą i miłością. Teraz świeć, bądź i czekaj bo wszystko już się dokonało zgodnie z planem. Jest was już dziś tylu, że świat zmienia się a czas strachu i chciwości trzęsie się w posadach i zaczyna rozumieć swoją porażkę, wije się i wyrywa, ale do jego ciemnego „ja” dociera smak końca panowania nad człowiekiem. Gdy usłyszysz przerażający krzyk zrozum, że to będzie właśnie jego koniec. Ludzie słysząc ten dźwięk znieruchomieją ze strachu, lecz ty będziesz wiedział, że to tylko agonalny rozpaczliwy jęk starej energii. Znikną ściany…

Bo nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.

Nasze życie przypomina życie szczura umieszczonego w labiryncie, jego naturalną reakcją jest szukanie wyjścia, szczur więc biega i biega szukając wyjścia. Nie wie o tym, że zewnętrzna ściana nie posiada żadnego otworu, nawet najmniejszego. Ucho igielne? Zapomnij! Naturalną konsekwencją tego biegu jest wycieńczenie i rezygnacja. Wtedy szczury postanawiają umrzeć, aż do momentu w którym pojawi się grupa szczurów, która przestanie biegać i zacznie żyć w labiryncie, to duży skok rozwojowy. Przestać biegać, coś pięknego, ale nic absolutnie nic nie zmienia niestety. W dalszym rozwoju w szczurzym potrzasku znajdzie się szczur który zrozumie, że wyjściem nie jest bieganie w kółko i postanowi zburzyć ściany, to też duży skok rozwoju, żaden szczur przed nim nawet nie widział ścian. Niestety rozległy labirynt zdaje się nie mieć końca i za każdą zburzoną ścianą pojawiać się będzie kolejna. Prawdziwy koniec życia w labiryncie to moment zrozumienia, że labirynt i my to jedno. Gdy jeden szczur zniknie, reszta tego albo nie zauważy, albo nie zrozumie. Lecz gdy szczury będą znikać jeden za drugim i zostawiać znaki kolejnym to czasy życia w labiryncie przejdą do historii i staną się wspomnieniem. Spoglądając w czasy labiryntu nie będziemy mogli uwierzyć, że to było naprawdę. Z pobłażaniem i rozbawieniem będziemy patrzeć na naszą historię…

Autorstwo: Punkt Zero
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 2, średnia ocena: 3,00 (max 5)
Loading...

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o