Końcówka sznurka

Opublikowano: 20.02.2012 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 2

Do pracy, rodacy! Aż do śmierci. Nasi nadzorcy mają spore wymagania, licznych krewnych i znajomych, no i wynagrodzenia niemałe. Sami mają na siebie tyrać? Bez żartów. Do pracy, powtarzam. Potem się zwłoki zutylizuje – i pozamiatane.

Maksym Gorki, rosyjski pisarz otruty przez agentów NKWD na fali stalinowskich czystek w latach trzydziestych ubiegłego wieku, uważał, że “człowiek – to brzmi dumnie”. “Człowiek to tylko brzmi dumnie” – rzucił Gorkiemu w odpowiedzi Waldemar Łysiak. Ale do dziś i ta parafraza straciła na wartości (doczekawszy opinii autorstwa księdza Henryka Łuczaka, twierdzącego, że współczesny człowiek “brzmi różnie”), ponieważ w świecie kreowanym przez koncerny medialne, “człowiek” brzmi czasami tak, a czasami inaczej, ale w pierwszym rzędzie brzmi po prostu tłumnie.

Co prawda w takim tłumie rzadko kiedy natkniemy się na wartościowe spostrzeżenie czy odpowiedzialną refleksję, wszelako okazuje się, że ów tłum bywa niekiedy bardzo przydatny. Bywa nawet, że – w wymiarze państwa – staje się niezastąpiony.

BEZPRAWNE PRAWO

Na przykład wtedy, gdy rząd odlatuje dalej niż dokądkolwiek i zaczyna “rżnąć głupa” na koszt obywateli, nie tylko bez oglądania się na cokolwiek, ale lekceważąc już nawet pozory przyzwoitości. Ot, choćby deklarując, że zabezpieczy świetlaną przyszłość niewolników harujących na pensje swoich nadzorców, uszczęśliwiając zniewolonych pracą aż do śmierci – a to, ponieważ inne wyjście jakoby nie istnieje. Tymczasem, skoro podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia uznano za skuteczną metodę uzdrowienia systemu emerytalnego, prostą konsekwencją obranej strategii byłoby przyznanie “prawa do emerytury” po osiągnięciu lat siedemdziesięciu, siedemdziesięciu pięciu czy osiemdziesięciu.

Tak czy inaczej, ludzie płacący składki przez cztery czy pięć dekad, albo nigdy nie będą mogli korzystać z owoców swojej pracy, albo będą się nimi cieszyć, leżąc na szpitalnym łóżku w oczekiwaniu na utylizację. To jest, na żadną utylizację oczywiście, a tylko na przesympatyczną eutanazję.

A przecież w wolnym świecie wolny człowiek ma prawo odkładać pieniądze na starość w dowolny sposób, jaki tylko mu odpowiada. W takim świecie – w wolnym świecie, powtórzmy – państwo nie ma prawa narzucać obywatelom jednego, określonego schematu oszczędzania na przyszłość. Nie ma prawa tym bardziej, gdy pieniądze zabierane ludziom rzekomo dla ich dobra, od lat bezkarnie defrauduje. Nie powinno być tak, że najpierw dekretuje się rozwiązanie obowiązujące wszystkich, a następnie jednostronnie i bez konsekwencji wypowiada umowę, powiadając: “nie wyszło, spróbujemy inaczej”.

Swoją drogą, bezrobocie wśród osób w wieku ponad 55 lat jest rekordowe. W grudniu 2011 roku zarejestrowanych było w Polsce blisko ćwierć miliona takich osób. Co czwarta pozostawała bez pracy więcej niż dwa lata.

LOS RZEŹNYCH CIELĄT?

Wniosek? Wniosek jest taki, że być może nadszedł właśnie odpowiedni czas, by do człowieka rozumnego dotarło wreszcie, że demokracja demokracją, lecz akceptacja głupoty w imię źle pojmowanej wolności czy tolerancji skazuje nas i naszych bliskich na los rzeźnych cieląt. Innymi słowy, że są granice, po przekroczeniu których dla ocalenia w nas człowieczeństwa należy podnieść z ziemi kawałek trotuaru oraz rozejrzeć się za tłumem. I za odpowiednim oknem.

Powtórzmy, bo warto. Polską, po śmierci Lecha Kaczyńskiego państwem bez zalet, rządzą dziś “człowieki” bez właściwości. To banda bęcwałów zakochanych w przywilejach, zapatrzonych w interesy swoje i swoich rodzin. Ludzie więksi niż odchody słonia, a przy tym głupsi niż smarki Jasia z grupy młodszej, nieustannie mylący elementarną przyzwoitość z zatrważającą ludzi rozumnych obłudą, z hipokryzją sięgającą orbity Księżyca, wreszcie z bezgranicznym partykularyzmem. Oni kłamstwo obwołują prawdą, a prawdę uznają za wariactwo.

A prawd owych dookoła nas coraz więcej i coraz więcej mamy powodów do społecznego buntu. Weźmy upadły system ochrony zdrowia, uniemożliwiający skorzystanie z nowoczesnych metod terapii, a niektórych wręcz odcinający od opieki lekarskiej. Weźmy czynsze w lokalach komunalnych, ze stawkami wielokrotnie przekraczającymi zdolności finansowe najuboższych Polaków. Weźmy dane dowodzące, że o ile nie tak dawno granicą wtrącającą w biedę był dzień utraty pracy przez oboje małżonków, dziś okazuje się, że nawet w rodzinach, w których dwoje rodziców pracuje, żadnym sposobem nie można związać końca z końcem – bo końcówki sznurka zbytnio oddaliły się od siebie. I tak dalej, i tak dalej…

Autor: Krzysztof Ligęza
Źródło: Goniec

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Daszu
Użytkownik

Dobrze powiedziane. Aczkolwiek osobiście bym pominął fragment zdania “po śmierci Lecha Kaczyńskiego”. Raczej przed jego śmiercią również nie było kolorowo.

ARTUR
Użytkownik
ARTUR

Władza od sołtysa po prezydenta zawsze mówiła że :ludzie – to durnie .Robią wodę z mózgu społeczeństwu od przedszkola po grób i naprawdę trzeba być idioto i reklamoodpornym żeby kiedyś nie ulec takim wpływom ,to jednak nie koniec gdyż jednostki odporne poddaje się presji ekonomicznej ,prawnej a mając informacje z programu CEREBER można wybrać dowolny sposób nacisku .Najczęściej robi to nasz przyjaciel którego w życiu byśmy nie podejrzewali o pracę w służbach lub znajomy ,poczciwy ,wieloletni rencista którego zadaniem jest pobieranie pieniędzy za rozpowszechnianie plotek sprzyjających władzy lub ośmieszających opornego.

Stopayeti
Gość
Stopayeti

Premier Tusk tego nie liczy.

Nie wiem dlaczego dajemy się znowu oszukać i analizujemy nasze emerytury tak jak oni/rząd/ chcą czyli jak by każdy z nas był urzędnikiem i pracował osiem godzin.Wystarczy policzyć że pracując po 12-cie godzin dziennie i dodatkowo w soboty wypracujemy naszą emeryturę już osiągając nie 65 lat ale ok.58 lat.Dlaczego tego nie chcą brać pod uwagę i wciskają nam kit o większej podstawie do naliczenia świadczenia.Odpowiedz jest prosta Tusk wie że mając 58-60lat i wypracowaną emeryturę /pracując średnio po 12 godzin/możemy pożyć jeszcze 15 lat natomiast mając 67 lat tylko 8 lat.Średnio płeć męska żyje 75 lat /klepsydry/kobiety 83-5.
Reasumujac Tuskowi chodzi nie o emerytury tylko o fakt by mało osób z nich żyło lub ewentualnie szybko odchodzili na tamten świat.To jest czysta zdrada i wciskanie PO-skiego kitu.Sami przeanalizujcie ile pracujecie a przecież nadgodziny też są ozusowane i liczone są bardziej progresywnie.