Kolektyw „Wilczyce” zostaje w Bieszczadach

Opublikowano: 22.02.2021 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1047

Kolektyw „Wilczyce” od wielu tygodni prowadzi protest w obronie wydzielenia 219 w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Aktywistki śpią w lesie w namiotach i na platformach na drzewach, blokując planowane wycinki w tym rejonie. Spotkało ich wiele nieprzyjemności ze strony Nadleśnictwa Stuposiany, a także sytuacji potencjalnie zagrażających życiu spowodowanych przez nieznanych sprawców. Dzięki interwencji poselskiej posłanek Lewicy, udało się osiągnąć chwilowe porozumienie.

15 stycznia br. posłanki Daria Gosek- Popiołek i Anita Swoińska spotkały się z zarządem Nadleśnictwa Stuposiany, w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Kierownictwo Nadleśnictwa bardzo nieprzychylnie odnosiło się do obecności aktywistek w lesie. Swoje stanowisko, by aktywistki jak najszybciej opuściły las, motywowali troską o bezpieczeństwem protestujących – głównymi argumentami miały być silne mrozy oraz bliskość szlaku przemytniczego i związane z tym niebezpieczeństwa.

W trakcie rozmów ustalono, że na razie do wycinek w wydzieleniu 219 nie dojdzie, jednak obecny plan urządzania lasu, który zakłada pozyskiwanie drewna z tego rejonu będzie aktualny jeszcze przez 3 lata. – Nie mamy więc pewności, na jak długo uratowaliśmy to wydzielenie – komentuje posłanka Daria Gosek-Popiołek, i zapowiada, że będzie walczyć o utworzenie rezerwatu na terenie wydzielenia 219.

„Wilczyce” nie zamierzają jednak opuścić lasu, ponieważ Lasy Państwowe nie wydały jeszcze żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Będą kontynuować protest i nie dowierzają w dobre intencje Nadleśnictwa i LP.

„(…)Wilczyce zostają, wspierane przez coraz więcej aktywistek i aktywistów, a nasz protest będzie trwać. Wydaje nam się, że nadleśniczemu Mazurowi bardzo zależy aby protest jak najszybciej się skończył. Podobno obawia się o nasze życie i zdrowie… Chcemy zapewnić, że dzięki wzajemnej pomocy i trosce oraz odpowiedzialności za siebie i innych jesteśmy bezpieczne i mamy w sobie dużo siły i determinacji by kontynuować protest. To nie panujące w lesie warunki zimowe są dla nas zagrożeniem, a m.in. dewastacja cennych przyrodniczo lasów wodochronnych w obliczu kryzysu klimatycznego” – napisały w oświadczeniu na swojej stronie na „Facebooku”.

Przypomnijmy, że „Wilczyce” to grupa aktywistek, które namawiają do leśnej rewolucji przeciw wycinkom i polowaniom. Od dwóch miesięcy okupują bieszczadzki las na terenie wydzielenia 219 w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, który ich zdaniem ma ogromną wartość przyrodniczą, jako naturalny wiekowy drzewostan i schronienie dla wielu gatunków zwierząt i ptaków.

Autorstwo: Rut Kurkiewicz-Grocholska
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 4, średnia ocena: 3,50 (max 5)
Loading...

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Irfy
Użytkownik
Irfy

Ochrona przyrody i lasu? Jak najbardziej. Chociaż chętnie posłuchałbym też argumentów drugiej strony. Żeby wiedzieć, czy ta wycinka to pomysł na napchanie kieszenie jakiegoś lokalnego cwaniaka, czy może jednak jest w tym jakiś sens. Bo czasem, wbrew pozorom, jest. W Czechach wycina się całe hektary lasów iglastych, które zostały posadzone przez człowieka jakieś 300 lat temu, po tym, kiedy pierwotne lasy liściaste albo mieszane poszły pod topór. Bo były niezbędne jako materiały albo paliwo dla przemysłu wydobywczego. Nowe nasadzenia szybko rosły i nadawały się pod ówczesne cele przemysłowe, a ekologią nikt się wtedy nie przejmował. Teraz te lasy, nieprzystosowane do lokalnych warunków chorują i giną, bo są za słabe. Wystarczy trochę kwaśnych deszczów, korniki, wichura i jest katastrofa.

Czesi je wycinają i zamiast nasad iglastych usiłują odtworzyć pierwotne lasy liściaste albo mieszane. Koniec dygresji. Tyle że jak zobaczyłem “tęczową flagę”, to mną zatrzęsło. Z obrzydzenia. Nie, nie z powodu homo cośtam plus. Tylko dlatego, że już wiem, że tam w tym lesie protestują “zawodowi aktywiści”. Hucpiarze, którzy podczepią się pod dowolny protest, albo nawet sami go sobie wymyślą, byle tylko zorganizować w sieci zrzutkę. I dalej żyć z “aktywistowania”, z protestowania, z darcia japy i rozdzierania szat. Tego typu odrażające persony są w stanie zdyskredytować każdy, nawet najbardziej słuszny protest. Bo ludzie tacy jak ja z miejsca machną ręką i zakwalifikują go jako kolejne wyłudzenie zgrai cwanych obiboków.

Podsumowując – ja tam widzę zawodowych aktywistów, budzących moją odrazę. Tym bardziej, że kiedyś, pośrednio, miałem z nimi przyjemność. Ojciec był szefem dużego projektu budowlanego. W pewnym momencie spotkał na swoim terenie „aktywistów-ekologów”, takich samych jak te „Wilczyce”. Wznoszących hasła, z różnymi flagami, namiotami, standardowy happening. I po kilku rozmowach z hersztem tej bandy, facetem z masą kolczyków w różnych miejscach, wytatuowanym, z dredami i workowatych spodniach wyszło, ile i gdzie trzeba wpłacić, żeby „rzadkie zwierzęta” zamieszkujące teren przyszłej budowy przestały być aż takie rzadkie i przeniosły się gdzie indziej. Od tej pory na widok dowolnego „aktywisty” mnie mdli.

zxcv
Użytkownik
zxcv

Nie powinny odstawiać leków bez porozumienia z lekarzem…. a czekaj. To przecież lewica.

Szurnięty Mędrzec
Użytkownik
Szurnięty Mędrzec

xD

Radek
Użytkownik
Radek

@Irfy 100% zgoda.