Kłótliwy jak Polak?

Opublikowano: 22.02.2019 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń wpisu: 1222

Redaktor Leonid Swiridow wyraził ostatnio przekonanie, że skłócić się z Izraelem i Iranem jednocześnie graniczy z niemożliwością. Chyba już za długo nie mieszka w Polsce i zapomniał, że na palcach jednej ręki można wyliczyć narody, z którymi NIE jesteśmy skłóceni.

Według Heshmatollaha Falahatpisheha, przewodniczącego komisji bezpieczeństwa oraz polityki zagranicznej Iranu, organizacja „antyirańskiej konferencji” w Warszawie, to „porażka Europy”.

„Trwa wojna psychologiczna wymierzona w Iran. Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo był oficerem wywiadu, zanim został dyplomatą i dlatego zna się na tego typu wojnie. Jego plany dotyczące przeciwstawienia się Iranowi nie przyniosły pożądanych rezultatów w Stanach Zjednoczonych, więc teraz stara się przekonać do nich inne kraje, takie jak Polska” — trafnie podsumował irański polityk.

Wielu komentatorów w ostatnim czasie na próżno szukało odpowiedzi na to, co będziemy mieli ze wspólnego grillowania Iranu razem z Izraelem. I trzeba przyznać, że — jak zwykle w takich wypadkach, gdy dajemy się wkręcić w międzynarodową intrygę — rzeczywiście niewiele.

Wydawałoby się, że amerykańskie sankcje, nałożone jesienią ubiegłego roku na Teheran, powinny czegoś nas nauczyć — w końcu straciły na tym małe i średnie polskie firmy inwestujące w Iranie (zwłaszcza te korzystające z amerykańskich komponentów), a spółki Lotos i Orlen zrezygnowały w październiku z tamtejszych dostaw gazu, zawężając sobie mocno dywersyfikację rynku. Nie dało nam to do myślenia. Hasło „fort Trump” tak bardzo nas zahipnotyzowało, że Jacek Czaputowicz ogłosił w wywiadzie dla Associated Press, że „Polska chce być pomostem w relacjach transatlantyckich i przekonać kraje UE do sankcji amerykańskich”. Organizacja konferencji w Warszawie była już naturalną kontynuacją tego kursu.

Tymczasem stosunki Iran-Izrael kręcą się wokół spraw arbitrażowych, toczących się między innymi przed Sądem Najwyższym USA. Iran wygrał już zresztą dwa z nich (nadal jednak nie jest w stanie odzyskać od Izraela niespłaconego długu za przesyłki ropy — gdyż Izrael teoretycznie nie ma z nim żadnych stosunków dyplomatycznych). Przez lata, jak pisze publicystka Agnieszka Stelmach, „Iran prowadził wrogą kampanię przeciwko Izraelowi za pośrednictwem bojówek, zamachów, a Izrael mścił się celowymi zabójstwami i cyberatakami”.

Również USA miało wobec Teheranu niespłaconą 35-letnią należność za nigdy nie dostarczony sprzęt wojskowy. Pierwszą ratę zapłacił dopiero prezydent Obama — a i tak Republikanie zarzucili mu, że płaci Iranowi „okup”. Od czasu nastania Trumpa stosunki amerykańsko-irańskie jeszcze bardziej się zagmatwały. Przedstawiam to obszerne tło, aby pokazać, iż od początku do końca jest to absolutnie nie nasz konflikt i nie nasze uwikłania.

Zresztą to nawet nie nasze MSZ poinformowało miesiące temu świat o tym, że w Warszawie odbędzie się konferencja. Zrobił to Mike Pompeo, przedstawiając Polaków w zasadzie w charakterze podwykonawcy. Czaputowicz… nie krył zaskoczenia.

“Naprędce zmieniano jej (konferencji) tytuł i budowano narrację, że wydarzenie jest międzynarodową konferencją pokojową. Wszyscy jednak wiedzą, że spotkanie jest dla realizacji aktualnych amerykańskich priorytetów na Bliskim Wschodzie, w tym przede wszystkim budowie koalicji antyirańskiej” — mówił w rozmowie z „Newsweekiem” Marcin Bużański, ekspert ONZ. Zarówno Bużański, jak i Witold Jurasz, prawnik i komentator Onetu, twierdzą, że naiwnością było sądzić, że Polska wystąpi na konferencji w sprawie neutralnego mediatora próbującego rozgrywać Bliski Wschód i łagodzić panujące tam sprzeczności interesów mocą swojego autorytetu. “Mediatorem to może być Szwecja, a my jesteśmy po prostu sojusznikiem USA” — ironizował Jurasz.

Ale i to nam nie wyszło, bo po drodze obudziły się demony antysemityzmu. Nie dość, że wbiliśmy klin w jednolitą politykę UE, kuszeni amerykańskimi bazami i na dobre naraziliśmy się Iranowi, to jeszcze dostaliśmy po nosie od ministra Katza i premiera Netanjahu.

I teraz nagle Stany odwróciły kota ogonem i same próbują odgrywać mediatora, godzącego skłócone polskie i żydowskie dzieci.

„Wzywamy naszych sojuszników i przyjaciół do znalezienia drogi do usłyszenia się nawzajem, pójścia naprzód oraz kontynuowania bliskiej współpracy i dbania o wspólne interesy” — czytamy w oświadczeniu Departamentu Stanu ws. konfliktu na linii Polska-Izrael. Tymczasem to nikt inny, a właśnie USA wpakowały nas na minę. Tym sposobem mamy pod górkę z obiema stronami barykady, a z Unią Europejską z trzeciej strony. Takiego bigosu nie narobił swego czasu nawet minister Waszczykowski.

“Bliskie relacje z USA powinny być utrzymywane, ale w sposób przemyślany. I tu możemy mieć pewne wątpliwości. Potrzeba znacznie bardziej strategicznej dyplomacji, pełnej niuansu. Gdybyśmy postarali się przesunąć środek ciężkości bliżej wspólnego stanowiska Unii Europejskiej, byłoby dla nas znacznie korzystniej. A tak: zostajemy z wizerunkiem kraju na usługach USA, o niczym nie decydujemy, dajemy tylko przestrzeń na realizację amerykańskich interesów i planów. Zresztą mocno wątpliwych jeśli chodzi o faktyczne zapewnienie spokoju i stabilizacji na Bliskim Wschodzie” — podsumowuje Marcin Bużański.

Rosja, Niemcy, Ukraina, Izrael — Polska jest w stanie pokłócić się dosłownie z każdym, jeśli tak rozkaże jej „największy sojusznik”. Który, tak nawiasem mówiąc, do tej pory nie załatwił nam nawet tych cholernych wiz.

Autorstwo: Dawid Blum
Źródło: pl.SputnikNews.com

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 6, średnia ocena: 3,67 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

USA będą atakować Iran z Arabii Saudyjskiej

Polska wzywa Iran do uwolnienia brytyjskiego tankowca

Hipersoniczny Iran?



2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o

Co za tronniczy artykuł! By było ciekawiej sensowne uwagi mieszają się z paszkwilami na Polskę.

“Ale i to nam nie wyszło, bo po drodze obudziły się demony antysemityzmu. Nie dość, że wbiliśmy klin w jednolitą politykę UE, kuszeni amerykańskimi bazami i na dobre naraziliśmy się Iranowi, to jeszcze dostaliśmy po nosie od ministra Katza i premiera Netanjahu.”

Tu autor powinien objaśnić że reagowanie na poniżające wypowiedzi i kłamstwa izraelskich oficjeli jest antysemityzmem.

Cóż, autor zachowuje polityczną poprawność wobec Izraela ale co do reszty artykułu, nie można zaprzeczyć. Jako wasal robimy co nam każą, jednocześnie kłócąc się ze wszystkimi do okoła. Niezmiernie ciekaw jestem jaką politykę wobec Polski przybrały by USA gdybyśmy wprowadzili ustawę reprywatyzacyjną według jej ostatniego projektu, tak szybko wycofanym pod naciskami USA. Czy na ulicę wyszły by zielone kamizelki? A może ostatnia ustawa USA o zwalczaniu antysemityzmu w Europie tak naprawdę jest szyta na naszą miarę w razie odrzucenia roszczeń żydowskich? I co wtedy? Sankcje gospodarcze aż sytuacja zacznie przypominać tą z Wenezueli? Następnie misja pokojowa poprzedzona humanitarną pod auspicjami USA, samozwańczy prezydent itd? Raczej mało prawdopodobne biorąc pod uwagę nasycenie obcymi agenturami. Tu wystarczy kilka taśm (czyżby ostatnie z udziałem Kaczyńskiego były dla niego przestrogą)), i zbulwersowany polski naród wybierze “jedynych słusznych następców” a zima w tym roku nie była zbytnio ostra i już da się wyczuć Wiosnę. Ojm żyć w niezmiernie ciekawych czasach. Niestety.

pl Polski
X