Klimatyczna klęska Polski

Opublikowano: 24.07.2011 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Gospodarka

Liczba wyświetleń: 671

Kilka razy pisałem już o dramatycznych konsekwencjach dla Polski, podpisanego w Brukseli przez Premiera Tuska w grudniu 2008 roku paktu klimatyczno-energetycznego, w którym zgodził się na redukcję przez nasz kraj emisji CO2 o 20% do roku 2020.

Po przeczytaniu we wczorajszym wydaniu Rzeczpospolitej artykułu Tomasza Skłodowskiego (doradcy ministra ochrony środowiska w rządach AWS i PiS, a także doradcy prezydenta konwencji klimatycznej ONZ w latach 1999-2001) na ten temat, dochodzę jednak do wniosku, że albo Tusk i grupa jego doradców w sprawach klimatyczno-energetycznych to ludzie skrajnie niekompetentni albo mamy do czynienia z aferą na gigantyczną skalę o wręcz niewyobrażalnych skutkach dla naszej gospodarki i gospodarstw domowych w Polsce.

Skłodowski pisze, że przejmując rządy w Polsce na jesieni 2007 roku, Donald Tusk dostał do ręki same atuty w sprawach klimatyczno-energetycznych.

Redukcja CO2 w naszym kraju była zapisana w konwencji klimatycznej ONZ i w tzw. protokole z Kioto w którym na Polskę nałożono obowiązek zmniejszenia emisji o 6% w latach 2008-2012 w stosunku co niezwykle istotne do roku 1988, który był przyjęty jako tzw. rok bazowy.

Tymczasem już w roku 2005 redukcja CO2 w Polsce w stosunku do roku 1988 wynosiła aż 32% ( po części trzeba przyznać na skutek upadłości wielu energochłonnych zakładów produkcyjnych) i w ten sposób wypracowaliśmy ponad 500 mln ton „zapasu emisyjnego” CO2, który tylko po obecnych cenach 16 euro za tonę jest wart przynajmniej 8 mld euro. W tym samym czasie wiodące kraje UE nie tylko nie zmniejszyły emisji CO2 ale wręcz ja zwiększyły, niektóre jak Hiszpania i Portugalia o odpowiednio 48% i 46%.

Dzięki temu Polska stała się wręcz globalnym liderem polityki klimatycznej, powierzono nam prezydencję konwencji klimatycznej ONZ od 1999 roku i organizację konwencji klimatycznej w Poznaniu w 2008 roku.

Niestety te wszystkie atuty nie zostały wykorzystane, a Premier Tusk złożył podpis pod unijnym porozumieniem, które nakazuje nam redukcję CO2 o 20% ale bazą jest nie rok 1988, a rok 2005. Redukcję zaczynamy wręcz od początku, a przy uzależnieniu naszej energetyki od węgla w wysokości 94% będzie to nie tylko trudne ale i kosztowne.

Wiodące kraje UE przepychając pakiet klimatyczno-energetyczny, chcąc przekonać Tuska zaoferowały nabywanie praw do ponad normatywnej emisji CO2 od roku 2013 od poziomu 30% i dojście do nabywania 100% uprawnień do ponadnormatywnych emisji CO2 w roku 2020. To przekonało premiera i pożal się Boże ekspertów którzy mu doradzali.

Tyle tylko, że do obliczania tzw. darmowych limitów emisji CO2 w latach 2013-2020 Komisja Europejska bierze tzw. benchmark gazowy czyli emisję dwutlenku węgla generowaną przez 10% najbardziej wydajnych instalacji gazowych w UE.

Stawia to Polskę w skrajnie niekorzystnej sytuacji bo oznacza, że darmowe pozwolenia na emisję dostaniemy na minimalnym poziomie, a cała resztę trzeba będzie kupić i to już nie po 16 euro za tonę emisji CO2 ale po 30-40 euro za tonę jak prognozują ekonomiści.

Te posunięcia KE obudziły z letargu ekipę Tuska. Minister ochrony środowiska zawetował na posiedzeniu Rady UE propozycję wiodących państw UE o zwiększeniu redukcji emisji CO2 z 20 do 30% (nic dziwnego podpisanie się pod taka redukcją oznaczało by dla polskiej gospodarki śmierć natychmiastową), a rząd RP zaskarżył benchmark gazowy do ETS.

Tyle tylko, że te posunięcia mają już tylko na celu ratowanie twarzy Donalda Tuska, bo negatywnych skutków pakietu klimatyczno-energetycznego dla polskiej gospodarki nie da się już cofnąć.

Skarga ta zostanie rozstrzygnięta przez ETS pewnie za 2 lata, a to oznacza, że od stycznia 2013 roku firmy emitujące CO2 będą musiały sobie kupić pozwolenia na emisję za setki milionów euro.

To oznacza najprawdopodobniej w krótkim czasie ograniczenie produkcji, a być może i upadłość takich przemysłów jak papierniczy, chemiczny, cementowy, materiałów budowlanych, a także poważne podniesienie kosztów wytwarzania w energetyce i ciepłownictwie.

Do roku 2020 oznacza to wzrost kosztów wytarzania energii o 8-12 mld euro rocznie i wzrost cen prądu o 65-80%. To z kolei oznacza poważne zagrożenie dla około 500 tys. miejsc pracy w przemysłach, które wcześniej wymieniłem.

Takie są skutki niefrasobliwości albo wręcz sabotażu w wykonaniu rządu Donalda Tuska. To powinien być wiodący temat kampanii wyborczej, podsumowujący 4-letnie rządy tej ekipy.

Autor: Zbigniew Kuźmiuk
Źródło: Niezależny Serwis Informacyjny

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek Zostań pierwszą osobą, która oceni wartość tego wpisu!
Loading...

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. Roots Chant Rising 24.07.2011 11:46

    Więzienie? A może by tak gilotynę odkurzyć? Barbarzyskie to były czasy ale nie mniej niż dzisiejsze.

  2. senseimarcel 24.07.2011 19:49

    Kamieniołomy dożywotnio, pozbawienie praw obywatelskich, zabór mienia. Kula w łeb czy gilotyna to przywilej, zdrajców się wieszało.

  3. 8pasanger 25.07.2011 00:29

    Tak jak nie lubię PiSiorów to prawda w tym artykule a pomysł z pomocnikiem murarza przy budowie domów dla bezdomnych jest fajny.Trzeba jednak pamiętać o tym ,że te kwoty CO2 to dobry pomysł-to ,że zbliża się katastrofa bo trzeba będzie płacić z emisję było wiadomo od dawna-tyle ,że wszystkie ekipy rządzące to zlewały zamiast inwestować w energetykę odnawialną(różne rodzaje wiatr,biomasa ,słońce,mała retencja rzek)to dałoby Polsce niezależność energetyczną ale samo i za darmo się nie zrobi.Jak zwykle Polska zrobi krzyk-ustąpcie nam bo ta ekologia to bzdura.A powoli czas zacząć traktować węgiel jako surowiec chemiczny a nie tylko energetyczny.Co piszę bez nadziei na zrozumienie wśród POPiSowców

  4. sherman 25.07.2011 21:47

    nasz przemysl upadnie co da zagranicznym inwestorom wolna reke w zdobywaniu naszego rynku.
    CO2 nie jest przyczyna zwiekszenia sie temperatur tylko skutkiem.
    glownym emiterem CO2 sa oceany czy wszystkie organizmy zywe i martwe, wybuchy wulkanow, psia kupa czy gnijace liscie rowniez wytwarzaja CO2
    CO2 jest potrzebny roslinom do wzrostu, im wiecej go maja tym szybciej rosna

    Polska za panowania D. Tuska stanie sie psem do bicia przez europe, beda nami pomiatac, nakladac limity, rodzinne spolki czy firmy beda bankrutowac, beda wykupywane przez zagraniczne firmy a media beda podawac ze polska pnie sie w gore, i rozwija najszybicej w europie o caly 1%, w tym tepie za 50 lat bysmy nie dogonili dzisiejszych niemiec

  5. 8pasanger 26.07.2011 00:34

    @Fenixie to ,że limity CO2 wejdą w życie od 2013 było wiadomo już w 2006 jak podpisywano porozumienie(ciekawe kto podpisywał-krasnoludki pewnie bo przecież nie sługusy Jarosława Niewielkiego)gdyby wtedy wzięto się poważnie do rozbudowy OZE(Odnawialne Źródła Energii)to Polska byłaby o włos z osiągnięciem limitów 20%wytwarzanej energii elektr.w OZE.Ale rządzący Polską pajace mają co innego w głowie-agenci Tomkowie ,Stadiony (najdrożej na świecie zbudowany narodowy w Warszawie)mieliśmy 7lat a teraz płaczemy ,że będzie się realizować to do czego Polski rząd się zobowiązał. Teraz oczywiście panika u Kaczora Donalda bo jak wygra wybory a w 2013 o prawie 70%wzrosną ceny prądu(co elektrownie przerzucą na ludzi)to Donald może skończyć na najbliższej latarni-wdzięczny lud może mu to zapewnić-jak nie zdąży z ewakuacją.Chcieliśmy POPiS no to go mamy skumbrie w tomacie pstrąg

  6. 8pasanger 26.07.2011 01:01

    A i elektrowni atomowej też nie zbudujemy do 2020rDlaczego?Budowa trwająca 10lat(typowy okres)i koszt ok200-220mld zł-jakoś nie widzę ,żeby 20mld zł w przyszłorocznym budżecie uwzględniono na budowę a żeby zdążyć na 2020r z oddaniem do użytku powinniśmy zacząć budowę rok temu.
    Jeśli chodzi o upadanie małych firm ,wykańczanie rodzinnych firm-to ten proces trwa od dawna. Kilka lat temu piekarze w Krakowie zażądali ukrócenia sprzedaży w marketach pieczywa po dumpingowych cenach.Oczywiście okazało się ,że jest na to kruczek-to tylko ,,promocje”o ograniczonym zasięgu czasowym i UOKiK i sądy nic z tym nie zrobiły-tylko dalej biorą pensyjki z podatków.Bagietka(500g)w Tesco po 1,69 w piekarni 600g chleb 2,20 zgadnijcie kto zbankrutuje?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.