Jednak nie żyjemy w wielkiej wirtualnej symulacji?

Opublikowano: 12.03.2018 | Kategorie: Nauka i technika, Wiadomości ze świata | RSS komentarzy

Przeczytano 127 razy!

Hipoteza dotycząca tego, że ​​życie jest niczym więcej niż symulacją komputerową, pojawia się od pokoleń. Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że nie może być to prawda, jednak co na temat tej fantastycznej idei sądzą naukowcy?

Fizycy teoretyczni, Zohar Ringel i Dmitry Korvizhini, którzy pracują w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie i na Uniwersytecie Oksfordzkim w Wielkiej Brytanii twierdzą, że udowodnili faktyczne istnienie naszej rzeczywistości.

Aby zrozumieć ideę tego odkrycia, warto najpierw zdefiniować czym jest komputer. W dużym skrócie – jest to maszyna, która wykonuje obliczenia. Aby komputer mógł symulować rzeczywistość, maszyna musiałaby mieć wystarczającą moc, by faktycznie tworzyć zjawiska, których doświadczamy w symulowanym środowisku. Naukowcy odkryli, że przechowywanie informacji wymaganych do symulacji niektórych zachowań potrzeba by było więcej atomów niż istnieje we wszechświecie.

Badacze dokonali swojego odkrycia przez przypadek. Kovrizhi i Ringel próbowali sprawdzić, czy mogą zastosować metodę matematyczną do modelowania systemów, które wykazują anomalie, podobnie jak w przypadku kwantowego zjawiska Halla. Klasyczne zjawisko Halla wyjaśnia w jakich okolicznościach metale mogą wykazywać interesujące zachowania elektryczne. Na przykład, jeśli weźmiemy metalowy pręt i przepuścimy przez niego prąd, elektrony będą poruszały się liniowo wraz z kierunkiem prądu. Jednak kiedy zastosuje się pole magnetyczne prostopadle do prądu, efekt Halla przewiduje, że elektrony obrócą się i zaczną poruszać się prostopadle zarówno do oryginalnego kierunku prądu, jak i pola magnetycznego. Kwantowy efekt Halla jeszcze bardziej komplikuje sytuację – kiedy przeniesiemy materiał przewodzący w bardzo zimne otoczenie (zero absolutne) o silnym polu magnetycznym, cząstki zachowują się jeszcze dziwniej. Naukowcy próbowali lepiej zrozumieć przyczynę takiego stanu rzeczy.

Proste obliczenia są dobre dla stosunkowo prostych systemów, możemy wykonać je nawet na kalkulatorze. Jednak te łatwe obliczenia zaczynają stawać się problematyczne, gdy mamy do czynienia z anomalią kwantową, występującą na poziomie pojedynczych atomów. Kiedy równania zaczęły być bardziej skomplikowane, naukowcy postanowili skorzystać z mocy obliczeniowej komputera, aby je rozwiązać. Okazało się jednak, że dla każdej cząstki, którą dodali do systemu, symulacja stała się wykładniczo bardziej skomplikowana, czyniąc problem nierozwiązywalnym.

W przeszłości wiele osób próbowało wytłumaczyć kwantowe zjawisko Halla za pomocą maszyn obliczeniowych, jednak nikomu nie udało się odkryć sedna sprawy. Możliwe, że ludzie nie są jeszcze wystarczająco inteligentni, albo, że fizycy po prostu nie znaleźli odpowiedniego sposobu obliczeniowego. Nowe badanie wyjaśnia, że ​​nie można symulować komputerowo nawet zjawiska Halla, więc praktycznie niemożliwym jest, aby nasz cały świat został wygenerowany komputerowo. „Jeśli widzisz, że jedno zjawisko nie może być symulowane na klasycznym komputerze, oznacza to, że trudno, abyśmy byli częścią ogromnej symulacji” – powiedział Ringel.

Oczywiście, istnieją pewne kwestie sporne. Po pierwsze – teza ta jest prawidłowa jedynie przy założeniu, ze prawa fizyki są takie same we wszechświecie, w którym moglibyśmy zostać stworzeni jako symulacja. Po drugie – założono, że twórcy takiej symulacji posiadają sprzęt, jakim dysponujemy obecnie. Jeśli w innym uniwersum istnieją komputery kwantowe o ogromnej mocy obliczeniowej oznacza to, że teoretycznie moglibyśmy być jedynie symulacją życia. Kontrowersyjne zagadnienie nie jest całkowicie rozwiązane, jednak najprawdopodobniej świat, w którym żyjemy jest prawdziwy.

Autorstwo: B
Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. arthur 12.03.2018 22:03

    Ostatni akapit i wszystko jasne. Wystarczy dodać założenie, że twórca (komputer) jest poza stworzeniem (symulacją) i cała reszta jest nic nie wnoszącym gdybaniem. Skąd zresztą takie bzdury: nie możemy być symulacją, bo nasze komputery (będące jej częścią) nie mogłyby czegoś takiego wygenerować. No bez jaj.

  2. Konter 12.03.2018 23:08

    Cogito ergo sum i nic ponad to.

  3. Atos 12.03.2018 23:26

    Żyjący w I w. p.n.e. Titus Lucretius Carus, autor poematu O rzeczywistości (in. O naturze rzeczy), był zarazem wybitnym poetą i zwolennikiem atomizmu w wersji Epikura. Idea, że świat zbudowany jest z atomów i nie jest kierowany przez osobowe bóstwa, przyjmowała się trudno i z oporami. Człowiek ma umysł, który chętnie postrzega rzeczywistość w kategoriach celu. Dlatego w różnych epokach od starożytności począwszy traktowano poglądy Lukrecjusza jako absurdalne i heretyckie. Nie wierzono, aby jako tako uładzony wszechświat mógł powstać bez czynnej interwencji bóstwa. Zderzające się w nieskończoności atomy wydawały się wizją jałową i ponurą, a do tego wielce nieprawdopodobną: no bo jak długo musiałyby się zderzać atomy, by utworzyć Einsteina? Wiemy jednak, że Einstein powstał nie z mgławicy gazowej, lecz jako człowiek, a człowiek od australopiteka itd. itp. Życie na Ziemi powstało (w skali kosmicznej) niemal nazajutrz po utworzeniu się planety, co wskazywałoby albo na to, że ewolucja od chemii do biologii nie jest aż tak nieprawdopodobna, albo wracamy do kapłanów i ich wyjaśnień na ten temat, które nic nie wyjaśniają.
    Głębokie wrażenie robi na nas niezmącona pewność Lukrecjusza – wiernego ucznia Demokryta i Epikura – że świat jest zrozumiały, tzn. wszystko, co się w nim dzieje, powiązane jest łańcuchem przyczyn i skutków. Żywi on mocne przekonanie, a nawet sądzi, iż potrafi udowodnić, że wszystko bierze się z poddanego prawom ruchu niezmiennych atomów, którym nie przypisuje żadnych innych własności prócz geometrycznych i mechanicznych. Jakości zmysłowe, takie jak ciepło, zimno, barwa, zapach i smak, sprowadzają się do ruchu atomów; to samo dotyczy życia. Dusza i umysł są w jego mniemaniu zbudowane ze szczególnie lekkich atomów, wiąże on przy tym (niezbyt konsekwentnie) pewne szczególne własności materii z konkretnymi cechami doświadczenia.
    Za najważniejszy cel swego dzieła uważa Lukrecjusz uwolnienie człowieka od niewolniczego strachu, wynikłego z religii i przesądów, a podsycanego i wykorzystywanego przez kapłanów dla własnych celów.

  4. realista 12.03.2018 23:30

    dobrze gada, polać mu! ;)… .. .

  5. Atos 12.03.2018 23:54

    W ostatnich latach duże znaczenie zdobyła nowa teoria dekoherencji. Według tej koncepcji na zachowanie układu kwantowego nie wpływa świadomy umysł obserwatora, lecz działanie otoczenia. Fotony z promieniowania kosmicznego, cząsteczki powietrza, pyłu i kurzu bezustannie bombardują układy kwantowe, zakłócając ich spójność i przeszkadzając w wystąpieniu charakterystycznych falowych interferencji. Innymi słowy, środowisko niszczy funkcję falową kwantów, a ich egzotyczna natura przekształca się wówczas w dobrze nam znane zjawiska makroświata. „Nie wszyscy są jednak o tym przekonani. Ja też się do nich zaliczam. Teoria dekoherencji nie podaje żadnych wyjaśnień co do tego, jak w doświadczeniach z kwantami dochodzi do wyboru jednego z wielu możliwych wyników. Jeśli nie decyduje o tym świadomy umysł obserwatora, to kto?” – pyta Brian Greene, amerykański fizyk z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku.
    Podobnie myśli prof. Stephen Hawking, piastujący Katedrę Newtona na Uniwersytecie Cambridge, i Thomas Hertog z Europejskiego Centrum Badań Jądrowych. Ich zdaniem wszechświat bezpośrednio po Wielkim Wybuchu, z którego powstał, był obiektem kwantowym. A to pozwala przypuszczać, że na jego przeszłość mogli oddziaływać świadomi obserwatorzy, którzy pojawili się ponad 13 mld lat później. Czyli po prostu my i nasi przodkowie. W pracy opublikowanej kilka lat temu Hawking i Hertog sugerują, że pomiary wszechświata prowadzone przez ludzi, od kiedy pojawiliśmy się w formie świadomych homo sapiens, mogły wpłynąć na jego postać w dalekiej przeszłości i na rządzące nim prawa. A zwłaszcza mogły tak ukształtować tę przeszłość, by kosmos stał się przyjazny życiu.
    „Człowiek i wszechświat nawzajem uczestniczą w swoim istnieniu”
    Ale to już przerasta naszą wyobraźnię.(na teraz)

  6. Niewypadamiteraz 13.03.2018 03:57

    Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że ludzie są świadomą częścią Wszechświata. Otrzymaliśmy od niego warunki do życia i naszym zadaniem jest troszczyć się o niego, ale również nadać mu unikalny cel. Każda świadomość tworzy osobny Sens Istnienia Wszechświata.

    Ja również nie zgadzam się z teorią dekoherencji. W świecie nauki całkowicie ignorowana jest (a przynajmniej do tej pory była) świadomość badacza i wszystko, co z nią związane (tj. intencje, myśli, uczucia, oczekiwania, obawy, etc.). Problem w tym, że elementy ujęte w nawias są niekwantyfikowane wprost i brak powtarzalnych metod pomiarów w kontrolowanych warunkach; dwa, brak jakichkolwiek punktów odniesienia dla sposobu w jaki porównywać dane, gdy(by) zostaną już zebrane. „Bezpieczniejsza” naukowo jest losowość, niż wpływ czynnika nieuchwytnego (obecnie) elementu lub elementu nierozpoznanego jako czynnik. To wiązałoby się ze zmianą założeń, a to jest bardzo skomplikowany proces, który spotyka przeważnie zaciekły opór. Obecnie naukowcy dopasowują wszystko do założeń Modelu Standardowego i jak na razie wszystko (większość?) im się zgadza.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Model_standardowy

    https://en.wikipedia.org/wiki/Standard_Model

    Istnieją powiązania pomiędzy nami i wszystkim, co nas otacza – w tym powiązania w czasie – których nie jesteśmy w stanie rozpoznać tak długo, dopóki nie zrozumiemy czym jesteśmy my sami; czym jest nasza świadomość.

  7. MasaKalambura 13.03.2018 07:24

    A w związku z kwantowym oddziaływaniem świadomości ludzkiej na stan kwantowy otoczenia, zastanowić należy się czy sama ludzka świadomość nie jest wynikiem procesów zachodzących w ciele człowieka, tylko ich przyczyną, będąc tyko luźno z nim związana, a wyodrębniona na planie wyższym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X