Jak wyglądałyby marsze niepodległości w II RP?

Opublikowano: 11.11.2019 | Kategorie: Historia, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 298

Wielu uczestników Marszu Niepodległości darzy sentymentem II Rzeczpospolitą, będącą dla nich czystym ideałem. Można zapytać, czy tak samo mówiliby, gdyby naprawdę znaleźli się w międzywojniu. Kilka dni temu, jak to się już stało od kilku lat tradycją, przez Warszawę przeszło kilka marszy, z których jeden zakończył się swojską burdą. Z tej okazji proponuję małą intelektualną zabawę – zastanówmy się, jak by taki marsz wyglądał w realiach przedwojennych.

W II RP lubiano protestować i maszerować. Katolicy, Żydzi, socjaliści, komuniści, narodowcy, robotnicy, chłopi i studenci chętnie urządzali marsze i pochody. W dobrym tonie było okazać swoją solidarność z czymś lub protest przeciw czemuś w najprostszej formie, czyli poprzez przemarsz. Policja również przywykła do tego typu rozrywek ludu i była przezornie wyposażona.

Wyobraźmy więc sobie, że jesteśmy w Polsce przełomu lat 1920. i 1930. Powiedzmy, że dochodzi do sytuacji, że przy pomocy takich marszów obchodzone jest Święto Niepodległości (wiem, że tego nie robiono do 1937 roku, ale pozostańmy w konwencji).

Z jednej strony idzie lewica. Co prawda w tym roku wręcz po hipstersku protestowała ona zanim prawica wyszła na ulicę, ale przed wojną nie odmówiłaby sobie takiej okazji do konfrontacji. Pochody byłby właściwie dwa: jeden lewicy spod znaku PPS i innych mniejszych tworów socjalistycznych, drugi zaś pod znakiem komunistów. Oba marsze ochraniają milicje partyjne, zbrojne w pałki i kije a może i broń palną. Przemówienia, hasła, odezwy, deklaracje oraz kapele zakładowe, a wśród uczestników robotnicy warszawscy, dokerzy, Żydzi i trochę inteligencji. PPS śpiewa „Międzynarodówkę” i KPP śpiewa „Międzynarodówkę”. Nagle padają strzały. Między dwoma pochodami dochodzi do zatargu. Na bruku ranni.

Z drugiej strony kroczy zwartym krokiem prawica narodowa (przed wojną byliby to naprawdę nacjonaliści a nie ogólnie rozumiana prawica). Korporacyjne czapki, odpowiednie koszule, na ramionach opaski a w dłoniach kastety. Jest też straż pochodu złożona z ponurych panów z pałkami i bronią palną (dużych i silnych chłopców). Rozbrzmiewa „Boże coś Polskę” i „Rota”. Jeżeli pochód ma być pokojowo nastawiony, co bardziej swawolni uczestnicy w bramach otrzymują od straży marszu naukę szczęką. Jeżeli celem jest „Bić komunistów i Żydów” sprawa wygląda inaczej. Co wytrawniejsze oko wyłapie brak liderów narodowców – nic dziwnego, w końcu przebywają oni „na wczasach wypoczynkowych” na Polesiu w „ośrodku rehabilitacji myśli”. Wrócą nieco chudsi za jakieś dwa lub trzy miesiące.

W okolicy Placu Trzech Krzyży oba marsze spotykają się (komunistów już dawno rozproszono). Dwie grupy mierzą się wzrokiem, a po chwili dochodzi do starcia. Znowu krew leje się po bruku, ktoś dostał pałką w zęby, komuś wybito oko. Ktoś strzela, na razie bardziej na postrach. Nie wiadomo jednak do czego zaraz dojdzie.

Na plac wchodzi Policja Państwowa: zwarte szeregi w granatowych mundurach, stalowych hełmach i pancerzach na piersiach, czyniących ich podobnymi do rzymskich legionistów. Do tego dwa wozy pancerne. Oficer raz czy dwa nakazuje rozejście się. Kiedy to nie daje efektu każe załadować broń. Szereg karabinów typu Mauser zostaje wymierzony w tłum. Najpierw salwa w powietrze. Tłum solidarnie napiera na policję. Salwa w tłum. Zabici i ranni. Potem jeszcze jedna dla pewności. Causa finita – po przemarszu.

W gazetach warszawskich następnego dnia coś o tym napisano: ekscytował się dziennikarz „Robotnika”, że bili faszyści, w „ABC” inny ekscytował się, że w marszu brali udział Żydzi, a w „Kurierze Czerwonym”, obok informacji o spekulancie z Pomorza, zamieszczono notatkę na dwa akapity o dwóch zabitych uczestnikach zajść listopadowych, jednak bez większego entuzjazmu. „IKC” zapomniał napisać, bo do Krakowa informacje idą długo.

Takie wyobrażenie to tylko niewinna zabawa (oczywiście odpowiednio przerysowana), ale wydaje mi się, że nie aż tak daleka od prawdy. Przed wojną większość protestów kończyła się starciem z policją, która nie miała oporów aby wyciągnąć broń i strzelić. Gazety nie zwracały na zajścia zbytniej uwagi, przywykły już bowiem do takich sytuacji. Dziś wielu spośród uczestników Marszu Niepodległości z niekłamanym podziwem patrzy na czasy II RP, trochę nie wiedząc chyba, że miała ona również twarz policjanta w stahlhelmie, który na polecenie pana prezydenta Warszawy nie omieszkałby brutalnie zakończyć jego protestów. Całe szczęście żyjemy (przynajmniej pod tym względem) w znacznie nudniejszych czasach.

Autor: Paweł Rzewuski
Zdjęcia i ilustracja: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Źródło: Histmag.org
Licencja: CC BY-SA 3.0

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
jakiskretyn
Użytkownik
jakiskretyn

Nie sądzę żeby w II RP taki marsz przyciągał tylu sfrustrowanych ludzi, bo jednak mieliśmy lepszą sytuację niż obecnie…

robi1906
Użytkownik

Jeśli ktoś naprawdę nie wie jak wyglądało życie przed wojną ,
i nie ma nikogo z rodziny żeby przypomniał jak wyglądał los zwykłego Polaka
proponuję ,
najpierw poczytać Grzesiuka “Boso ale w ostrogach ” .

Dla porównania przed wojną generała wojska polskiego stać było na 5-osobową służbę .

Obecnie pensje , (dla niektórych wybranych ) również zbliżają się do tego ,
byśmy powtarzali te przedwojenne dzieje ,
pensje około 7 tys. zł. mają
trepy z wojska , trepy ze straży granicznej , wyższa kadra policji i straży pożarnej , prokuratorzy , sędziowie , felczerzy itp .

A ja znam w tym kraju ludzi którzy pracują za 0’75 etatu , czyli za niecałe tysiąc złotych .

Czyli można powiedzieć że historia kołem się toczy …

mini1986
Użytkownik
mini1986

@ robi1906

dokładnie, czekam tylko na wojnę, do której, znów Stany dążą…

Aida
Użytkownik

“pensje około 7 tys. zł. mają
trepy z wojska , trepy ze straży granicznej , wyższa kadra policji i straży pożarnej , prokuratorzy , sędziowie , felczerzy itp .
A ja znam w tym kraju ludzi którzy pracują za 0’75 etatu , czyli za niecałe tysiąc złotych .”
Hmm czyżbyś był zwolennikiem sztywnego wyrównywania płac?
Oczywistym chyba jest, że więcej zarabia generał niż jakiś niższy stopniem, że więcej zarabiają ludzie, którzy uczą się całe życie jak np. lekarze.
Zawsze praca umysłowa była lepiej płatna niż fizyczna, którą może wykonywać każdy, ale nie każdy chce.

emigrant001
Użytkownik
emigrant001

@Aida “Zawsze praca umysłowa była lepiej płatna niż fizyczna”
W krajach gdzie istnieje równowaga wynagrodzeń fizyczno umysłowych, standard życia jest wyższy niż tam gdzie takiej równowagi nie ma, jak np w Polsce.

j3w
Użytkownik
j3w

Odgrzewając kotleta (proszę zwrócić uwagę na daty komentarzy):
@emigrant001, zapewne ale proszę zwrócić uwagę kogo się to tyczy.

Husar
Użytkownik
Husar

@Aida, @emigrant
Odnośnie wynagrodzeń – jak było , jak jest – od czasów rozbiorów jest niszczenie narodu polskiego. Wynagrodzenia jest to narzędzie w rękach kompradorów po rozbiorach, którym nas niewolą. Za pomocą nich ustalają siłę społeczną tj Polakom się ją obniża, a v kolumnom czy ich warstwom społecznym utrzymuje na znacznie wyższym poziomie. Powód- by to ich ludzie rządzili w Polsce i Polakami – kompradorstwo – wojna hybrydowa.

Wynagrodzenia są cechą, po której można poznać suwerenne państwo.
Jeżeli naród podejmuje decyzję, że chce uczestniczyć w takim systemie to musi zadbać o ten element. Dlaczego ?
Siłą danego narodu i jego państwa jest zrównoważony rozwój.
Równowaga między warstwami społecznymi.

Jak powinno być: Jest coś takiego jak nakład pracy. Należałoby w suwerennym państwie ustalić wynagrodzenia na podstawie nakładu pracy i jednostki obrotu informacji, a także dodać współczynnik pożyteczności dla społeczeństwa (eliminacja pośrednictwa).

Na tej podstawie ustalić ciężkość i ważność funkcji/zawodu w narodzie ( to nie jest trudne). Ustalić – widełki oraz stosunek równowagi hierarchii np 1do6 w danym zawodzie.

W ten sposób omijamy takie absurdy, że np zawody które są pożyteczne są najmniej opłacane np. budowlaniec zarabia mniej od sprzedawczyni w sklepie, gdzie budowlaniec nie jest w stanie zawodu wykonywać w wieku 60 lat ( a gdzie 67lat…), a pani w sklepie może. Takich przykładów jest pełno.
Rodacy nie zdają sobie sprawy dlaczego tak się dzieje. Ponieważ wg starych doktryn inwazyjnych, jeżeli agresor chce zniszczyć dany naród gospodarczo eliminuje jego rzemiosła czyli wszystkie zawody pożyteczne, a promuje pasożytnicze, pośrednicze. Skutkiem jest to, że agresor uzależnia ofiarę od swojej gospodarki np Niemcy- Polska, a z danego społeczeństwa tworzy konsumpcyjną masę nie potrafiącą wnieść, zbudować, produkować wartości dodanej.

Należy dodać, że np Niemcy łożą ogromne pieniądze na wojny hybrydowe. Przykład Jugosławia, Polska, Czechy, Słowacja itd.

Niemcy przegrali II wś. niby.. to z jakich powodów realizowany jest projekt MittelEuropa oraz Judeopolonia ?

Np Judeopolonia jest to eliminacja Polaków jako konkurentów Niemców,być może w dosłownym znaczeniu. Rozprzestrzenienia się żydostwa w Polsce i objęcie przez nich władzy jest to gwóźdź do trumny Polaków. Równie dobrze możemy szukać nowego kraju do zamieszkania.

Aida
Użytkownik

To może mały eksperyment myślowy? Ile byśmy zarabiali, gdybyśmy mieli taki rozwój gospodarczy jak np. Niemcy?